Dokument, który już na zawsze zniszczy wizerunek Króla Popu. Recenzujemy „Leaving Neverland”

Recenzja/Film 07.03.2019
Nasza ocena:
Dokument, który już na zawsze zniszczy wizerunek Króla Popu. Recenzujemy „Leaving Neverland”

Dokument, który już na zawsze zniszczy wizerunek Króla Popu. Recenzujemy „Leaving Neverland”

„Leaving Neverland”, najnowszy dokument emitowany przez HBO, podzielony na dwie części, przedstawia mroczną stronę Króla Popu, Michaela Jacksona. To smutna opowieść o pedofilii, samotności, fascynacji i zniszczonych marzeniach.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

To nie jest film, obok którego można przejść obojętnie. Zaczyna się wprawdzie od wyznania wielkiej fascynacji pod adresem Michaela Jacksona, ale szybko burzy wyjątkowy obraz muzyka i wali odłamkami szkła między oczy.

Dwaj bohaterowie „Leaving Neverland”, Wade Robson i James Safechuck, którzy jako dzieci byli w bliskiej relacji z Królem Popu, wyznają, że heros ich dzieciństwa był pedofilem.

Nie przebierając w słowach, opisują to, jak Jackson ich uwodził, trzymał blisko siebie, a potem dopuszczał się seksualnych aktów. I choć w filmie nie ma żadnych obrazów, fragmentów filmów czy zdjęć, które jednoznacznie by na to wskazywały, same tylko opowieści dwóch mężczyzn potrafią zmrozić krew w żyłach.

Robson i Safechuck przedstawiają Jacksona jako rozmyślnego intryganta, który dobrze wiedział, jak manipulować ludźmi, by ostatecznie osiągnąć swoje cele.

Zaczynał od bycia ich najlepszym przyjacielem, zapraszał do swojego niezwykłego świata, w tym także i na scenę podczas koncertów. Spędzał z nimi większość dnia. Często też dzwonił i prowadził rozmowy telefoniczne trwające wiele godzin. Odwiedzał ich domy niczym kolega z sąsiedztwa i spędzał z nimi całe dnie na zabawach, oglądaniu filmów itp. Roztaczał atmosferę bliskości i przywiązania do tego poziomu, że chłopcy nie bronili się, gdy muzyk zaczynał przekraczać granice.

Mam problem z „Leaving Neverland”.

Michael Jackson nie jest już w stanie zabrać głosu i bronić się przed tymi zarzutami. W filmie stykamy się z zeznaniami tylko jednej strony, albowiem skupiono się na Robsonie i Safechucku oraz ich bliskich. To słowo przeciw słowu. Pytanie, czy na tym polega rola filmu dokumentalnego – opowiadanie się po jednej ze stron? Czy może poszukiwanie wyważonych racji? Pamiętajmy, że film, szczególnie na taki temat, może mieć (i ma) ogromną siłę rażenia.

Z jednej strony wszelkie przesłanki wskazują jednoznacznie, że Jackson dopuszczał się molestowania seksualnego nieletnich.

Jego dziwne zachowanie, sposób bycia, chęć przebywania głównie w towarzystwie dzieci, w tym i nocowanie z nimi (a mówimy tu o ponad 30-letnim mężczyźnie) to wręcz podręcznikowy przykład zapędów pedofilskich. Sam siebie mianował obrońcą dzieci, w nich widział serce tej planety, prawdziwą szczerość i emocje. Z drugiej strony, Michael Jackson nie miał normalnego dzieciństwa. Właściwie to w ogóle nie miał dzieciństwa. Żył w specyficznej bańce, zamknął się w swoim przedziwnym świecie na granicy bajki, fantazji i dziecięcej wyobraźni. Do tego znajdującej się blisko opowieści grozy ze względu na jego despotycznego ojca.

Jednak przez cały seans „Leaving Neverland” z tyłu głowy zapalała mi się pomarańczowa lampka. Tym bardziej, że wyznania bohaterów dokumentu okraszone zostały dość dwuznacznie wyglądającymi zdjęciami Jacksona. Widzimy go z dziećmi, w pościeli, z niepokojącym wyrazem twarzy i „złowieszczą” muzyką w tle. Wygląda trochę jak duch bądź demon pojawiający się w życiu danej rodziny i niszczący ją od środka. Jak postać z horroru.

Oczywiście sami bohaterowie „Leaving Neverland” nie są nastawieni tylko i wyłącznie na demonizowanie Michaela Jacksona. Przypominają swoje fascynacje jego osobą, to jak wiele dla nich znaczył, jak zmienił ich życia. Przy okazji opowiadają nam, jak Jackson miał wykorzystywać swą pozycję, by ich uwodzić, stopniowo odsuwać od rodzin, mamiąc cudownym, kolorowym życiem, swobodą i zabawą na ranczu Neverland.

Istotnym wątkiem dokumentu są też matki chłopców.

Opowiadają one o swojej roli w relacji muzyka z dziećmi. To z kolei zwraca uwagę na to, jakimi naiwnymi i nieodpowiedzialnymi opiekunkami były. Obserwowały przecież jego nietypowe zachowania, siedzenie po nocach z chłopcami, zażyłości z nimi. Mimo tego, uznawały, że jednak można mu w pełni zaufać. Król Popu uwiódł i rodziców. Siłą rzeczy, także i dla nich Jackson był furtką do innego, lepszego świata.

Niełatwo jest ocenić „Leaving Neverland”. To jednostronny dokument, który nie daje za bardzo szansy odpowiedzi drugiej stronie na postawione w nim oskarżenia.

Bohaterowie filmu już raz, jako dzieci, złożyli nieprawdziwe zeznania, kiedy to po raz pierwszy byli przesłuchiwani i z pełnym przekonaniem stwierdzali, że Michael Jackson ich nie molestował. Wade Robson powtórzył zresztą swoje zeznania ponownie, już jako dorosły mężczyzna, w 2003 roku. Czemu więc w tej chwili mielibyśmy im w pełni uwierzyć?

Od strony formalnej „Leaving Neverland” to nieźle opowiedziana, sprawnie sfilmowana rzetelna robota. Także pod kątem reportażowym. Bogata w treści, stwarzająca pole do przemyśleń, choć mimo wszystko szkoda, że ujrzała światło dzienne lata po śmierci Jacksona. Robson i Safechuck mówią jedno. Z kolei inni młodociani „goście” rancza Neverland, w tym Corey Feldman czy Macaulay Culkin, stwierdzają, że podczas ich czasu spędzonego z Jacksonem nie dochodziło do niczego niemoralnego.

„Leaving Neverland” to przy tym przejmujący i kompleksowy portret psychologiczny samego Jacksona. W tej wersji mroczny, przerażający, ale tym samym fascynujący.

I nadal niejednoznaczny, tajemniczy. „Leaving Neverland” to także studium ofiar pedofilii. Na razie zostawmy rozstrzygnięcie prawdziwości tych zarzutów. W „Leaving Neverland” obserwujemy sposób działania pedofila, to jakimi ścieżkami mentalnymi się porusza. I jakie piętno pozostawia na psychice dzieci. Oraz jak wielką rolę odgrywa w tym wszystkim ciche przyzwolenie nieodpowiedzialnych rodziców.

Bez względu na to, po której stronie postanowicie się opowiedzieć, jedno jest pewne – „Leaving Neverland” już na zawsze zniszczy publiczny wizerunek Króla Popu. To trudny, mocny i potrzebny film. Ale też i smutny, bo odkrywa mroki postaci, która stała się legendą i zyskała uwielbienie całego świata.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (40)

141 odpowiedzi na “Dokument, który już na zawsze zniszczy wizerunek Króla Popu. Recenzujemy „Leaving Neverland””

  1. Piszesz autorze z jednej strony że jest wiele niedociągnięć, że film jest jednostronny, że 2 osoby przedstawione jako ofiary składały w przeszłości zupełnie odmienne zeznania co kwestionuje ich wiarygodność. Z drugiej piszesz ,że ten film nieodwracalnie zniszczy legendę Jacksona i że jest potrzebny. Potrzebny bo ,porusza bardzo ważny społecznie temat? Gdzie tu logika? Na zasadzie analogii. Rozumiem ,że jeżeli ja oskarzylabym Cię o gwałt, nie zgłaszając sprawy na policję, ale poprzez zrobienie o tym fimu w którym pokazała bym mechanizmy gwałtu i swoja jednostronna relacje to mógłby być ważny i potrzebny film bo dawałby do myślenia na ważki społecznie temat ? To czy mam inne dowody oprócz mojego słowa nie miałoby znaczenia….masakra

    • Jeżeli choć trochę znasz się na psychologii oraz mimice, odruchach i zachowaniach ludzi którzy kłamią, szybko zrozumiesz że ofiary przedstawione w tym filmie – mówią prawdę.

      • Nie wątpię, że mogą mówić prawdę i raczej tak jest… Jednak stwierdzenie, że da się po mimice poznać kłamcę jest bajką… dobry kłamca zwiedzie i psychologa.

        • Jeżeli teraz mówią prawdę znaczy, że kłamali składając zeznania przed sądem w 2005 roku (będąc już dorosłymi ludźmi, nie dziećmi!) W związku z tym powinni być chyba pociągnięci do odpowiedzialności… Bo jak to tak kłamać bezkarnie w sądzie, a kilka lat później zmieniać zeznania. To w którym momencie mówili prawdę? Wtedy? Czy teraz? Niestety, ale kłamca nie może być wiarygodny, bo nikt nie rozstrzygnie tego co w ustach kłamcy jest prawda, a co fikcją i przykre jest, że niektórzy traktują ten pseudodokument jako “prawdę objawioną” (aż tak łatwo jest manipulować ludźmi? Wystarczy trochę pogadać do kamery?) Ja wiem, że pedofilia jest teraz “modna”, ale wielce prawdopodobnym jest fakt, że największa (jeśli nie jedyną!) ofiarą całej tej afery jest sam Michael… 10 rocznica śmierci się zbliża. Media połknęły haczyk! Fajnie, że znów jest o Jacksonie głośno i pieniążki do kieszeni “poszkodowanych” płyną strumieniami….

          • Po pierwsze każdy od czasu do czasu kłamie. Rózne są przyczyny tego ze kłamie się. Może zostali zmuszeni, przekupieni, zastraszeni. Niewazne. Jeśli mają dowody to nie ma znaczenia ze kiedyś kłamali.

            Co to za g…wniane stwierdzenie prawicowców, ze “pedofilia jest modna” w rozumieniu oskarżania. Nie nie jest modna, tylko teraz wreszcie zaczyna się o niej głośno mówić i piętnować… i bardzo dobrze.

            … a ze okazuje się, ze była głęboko zakorzeniona w showbiznesie i kościele katolickim to teraz nagle “prawicowi obrońcy moralności” nagle się zorientowali, ze krytykowanie pedofilów, prowadzi do krytykowania m.in. księży, a oni nie chcą strzelać sobie w kolano – więc bagatelizują sprawę nazywając modną. :)

          • Zgodzę się z @Lulla – niestety minęły czasy kiedy media mówiły prawdę – dzisiaj chodzi o zrobienie show, wstrząśnięcie opinią publiczną a przy okazji wyemitowaniu trylionów reklam, bo koniec końców nie chodzi o prawdę ale o słupki oglądalności a za tym jest tylko i wyłącznie kasa.
            Co do samego dokumentu – nie oglądałem, nie oceniam, ale zgadzam się ze jest to słowo przeciwko… No właśnie przeciwko czemu, skoro nie ma kontrargumentów?

          • W tym sęk, że Ci mężczyźni dowodów nie mają i ten film nie powinien być tak traktowany. To niczym nie poparte słowo przeciwko słowu. Rozsądnie byłoby ostudzić emocje i podejść do tego z dystansem. Niestety w dzisiejszych czasach chyba się tak nie da. Zwłaszcza w przypadku Jacksona, który od zawsze budził kontrowersje i to na wielu płaszczyznach… Bardzo dobrze, że o pedofilii mówi się głośno (faktycznie określenie modna nie jest tu właściwe) Bardziej chodziło mi o popadanie w skrajności. O to jak niebezpiecznej mocy i siły sprawczej nabiera to słowo. Strach dzisiaj złapać za rękę obce dziecko, nie mówiąc już o tym, żeby się przytuliło, czy usiadło komuś na kolanach. A przecież dla dzieci bliskość jest czymś naturalnym, wyssanym z mlekiem matki. Będąc małą dziewczynką zawsze siadałam na kolanach np. świętemu Mikołajowi i nikt nie robił z tego afery :) Dzisiaj to nie do pomyślenia, zwłaszcza w USA i to jest conajmniej mocno niepokojące.

      • Nie jestem przekonana co do tej “prawdy” właśnie… Oto opinia jednego z włoskich reżyserów po obejrzeniu filmu:
        “Marcos Cabota, reżyser, ocenił “Leaving Neverland” przyznając mu 1 na 10 gwiazdek: “Po obejrzeniu tego po raz pierwszy, oczywistym wydaje się, że jest to film pseudo-dokumentalny (fikcyjny) a nie dokumentalny. Nie potrafię uwierzyć w ani jedno słowo ‘ofiar’. Aktorsko bardzo słabo, momentami haniebnie, reżyseria i scenariusz nawet gorzej 1/10”

  2. “na zawsze zniszczy wizerunek Króla Popu” – no tak średnio, bo nawet jeśli obejrzy go dużo ludzi to i tak nie spowoduje, że nagle wszyscy inaczej będą patrzeć na tę osobę

      • A jakby obracał twoje dzieci, albo twoich znajomych, albo dzieci w twojej rodzinie, to takie “jego podejście do niektórych spraw” nadal by powodowało ze będziesz go uwielbiał?

          • Myśle że tak. Wyglada na to że matka to była taka sama patolka która za kasę sprzedała dzieciaka

        • Tak, tylko byłoby przyzwoiciej najpierw podeprzeć się dowodami na to tzw. “obracanie”, a dopiero potem nagrywać o tym dokumenty z “gadającymi głowami” I tylko w tej kolejności, nie odwrotnie! Michael był specyficznym człowiekiem z zaburzoną osobowością. Utrata dzieciństwa, despotyczny ojciec, to wszystko pozostawiło trwałe ślady na jego psychice, ale równocześnie nie robi to automatycznie z niego pedofila, choć oczywiście stał się łatwym celem, bo przecież tak łatwo uwierzyć, że niedojrzały emocjonalnie dziwak-Jackson posuwał małoletnich… Chciałabm zauważyć jedno. Michael przez całe swoje życie miał kontakt niewyobrażalną ilością dzieci. Setkami, a nawet tysiącami sprowadzanymi do Neverlandu z ramienia fundacji Make a wish i innych organizacji prodziecięcych. Na przestrzeni lat wysunięto przeciw artyście cztery oskarżenia (razem z tymi z nieszczęsnego dokumentu) Poza tym Michael Jackson to najbardziej znany człowiek na ziemi. Trudno byłoby mu się zaszyć gdzieś po cichu i latami krzywdzić dzieci tak, żeby nic nie wypłynęło. Po wybuchu pierwszego skandalu w 1993 roku był wręcz zaszczuty. Cały świat patrzył mu na ręce. Potem przy okazji drugiej afery dziesięć lat później było jeszcze gorzej. FBI przez kilkanaście lat śledziło każdy jego krok, każdy ruch. Naprawdę baaardzooo chcieli znaleźć cokolwiek, żeby Jacksona udup*ć. I nie znaleziono NIC. Trzystu stronicowy raport FBI mówi o tym jasno. Nie ma żadnego, najmniejszego nawet dowodu na to, że Michael Jackson kiedykolwiek skrzywdził dziecko… I to jest właśnie w tym wszystkim najsmutniejsze. Ignorujemy fakty. Nie respektujemy sądowych wyroków (w końcu Michael w 2005 wygrał długi i wyczerpujący proces, oparty na zeznaniach wielu świadków), a podniecamy się czterogodzinnym bezwartościowym dokumentem, który nie wnosi nic do sprawy a wzbudza jedynie sensację, bo to właśnie ma na celu… Ja się pytam: Jak wielbłąd ma udowodnić, że nie jest wielbłądem?! I żeby było jasne. Nie chcę jednoznacznie opowiadać się po żadnej ze stron. Pokażcie mi twarde dowody na niemoralne prowadzenie się Michaela Jacksona. Jak je zobaczę, pochylę głowę z pokorą. Fakty nie kłamią. Ludzie dla własnej korzyści niestety tak.

        • Kurva przecież każdego człowieka i jego wypowiedziane zdanie możesz kwestionować słowem “jakby/gdyby” co za janusz za przeproszeniem. Gościu, czytaj ze zrozumieniem, MUZYKA na pierwszym miejscu i niektóre rzeczy ludzie tak postrzegają i tak po prostu jest! Nie wnikam, że te “dowody” to słowa przeciwko słowu. Lubisz Słońce prawda? A “JAKBY” to Słońce zabiło dzieci w twojej rodzinie bo by umarły z pragnienia? Bo przez SŁOŃCE wyparowała by cała woda? Lubisz słońce chyba nie za to że zabija tysiące ludzi rocznie/dziennie/miesięcznie tylko za to że coś Ci ono daje. Mi jego muza daje/dała to i tamto i nie musze wnikać w jego życie prywatne. Tosz to nie hitler czy inny barbażyńca a z resztą nie da się tak dyskutować klepiąc w klawę.

  3. W trakcie filmu musiałam wziąć tabletkę na uspokojenie… :/
    To jest ostra pornografia dziecięca, a nie żaden dokument! :/
    I chociaż brzmi dość wiarygodnie i jestem skłonna w to uwierzyć, to jednak uważam, że jest to tylko ułamek prawdy, a nie cała prawda. Moim zdaniem jest to propagandowe, stronnicze i nieetyczne uderzenie w zmarłego artystę. Bardzo nieetyczne!!

    W sprawie bojkotu twórczości Jacksona w mediach:
    Dlaczego odbiorcy sztuki, muzyki i innej twórczości artystycznej mają być pozbawieni dostępu do dóbr kultury, stworzonych przez artystów nienormatywnych seksualnie czy psychicznie? Dlaczego my, słuchacze, mamy płacić cenę za przewinienia artystów, że pozbawia się nas dostępu do muzyki, teledysków czy filmów niepokornego artysty?? Jest to NIEMORALNE wobec słuchaczy i konsumentów sztuki! Filmów Polańskiego też mamy nie oglądać?? TO JEST JAKIŚ ABSURD!!

  4. Pytanie, czy jak Jankowski, taki jeden ksiądz, jest winny czy niewinny. Jakby miał coś wspólnego ze związkami zawodowymi to może by mu przebaczono :)))

      • Taa… przecież on (Michael Jackson) niczym innym w życiu się nie zajmował. Nie śpiewał, nie tańczył, nie komponował, nie kręcił teledysków, nie koncertował, itp. Jedynym celem i sensem życia króla popu było… masowe uwodzenie nieletnich :P

  5. Nigdy nie byłem wielkim fanem Michaela Jacksona oraz jego twórczości. Niemniej jednak zeznania ciągnące się od lat ze strony “pokrzywdzonych chłopców” sprawiają, iż nie wierzę już w ani jedno ich slowo. Prosta zasada – ludzie dla pieniędzy i sławy zrobią wszystko. Zrodelko z pieniędzmi się skończyło i trzeba znów nabić kobze. 10 lat od śmierci człowieka a “chłopcy” nagle się obudzili, iż jednak byli molestowani. Ktoś napisał, iż z mimiki oraz zachowania da się odczytać, że mówią prawdę? W takim razie mogę to samo powiedzieć o zeznaniach sprzed kilku lat, dorosłych już mężczyzn, którzy twierdzili, iż nigdy nie byli przez Jacksona molestowani. Wyglądali wtedy na bardzo przekonywujacych. W filmie mówią o mydleniu oczu, przekupstwach że strony Jacksona i jego gierkach ale co w takim razie z rodzicami? Który normalny rodzic za parę baniek zamknie mordke? Jeżeli to wszystko prawda to rodzice powinni odpowiadać karnie za streczycielstwo. W dobie linczu na gwiazdach i celebrytach to wręcz idealny temat na podsysanie emocji. Moje pytanie jest jedno? Dlaczego Ci chłopcy a dziś już dorośli mężczyźni, nie zrzekli się tantiemow skoro jedynie chcieli przekazać światu jak bardzo cierpieli? Myślę że nie trzeba być geniuszem aby znać odpowiedź na pytanie. Śmieszne jest też, iż taki dokument powstaje tyle lat po śmierci Jacksona. Cóż się zmieniło od tamtej pory? Przypomnieli sobie iż jednak byli molestowani? A może byli pewni, że Jackson nie będzie miał możliwości obrony. I tak o.to proszę państwa, przez ludzka niewiedze oraz chęć posiadania fortuny kończy się historia króla popu. Film nie przedstawia żadnych, twardych dowodów, a to one są tu najważniejsze. Pozdrawiam

  6. Nigdy nie byłem wielkim fanem Michaela Jacksona oraz jego twórczości. Niemniej jednak zeznania ciągnące się od lat ze strony “pokrzywdzonych chłopców” sprawiają, iż nie wierzę już w ani jedno ich slowo. Prosta zasada – ludzie dla pieniędzy i sławy zrobią wszystko. Zrodelko z pieniędzmi się skończyło i trzeba znów nabić kobze. 10 lat od śmierci człowieka a “chłopcy” nagle się obudzili, iż jednak byli molestowani. Ktoś napisał, iż z mimiki oraz zachowania da się odczytać, że mówią prawdę? W takim razie mogę to samo powiedzieć o zeznaniach sprzed kilku lat, dorosłych już mężczyzn, którzy twierdzili, iż nigdy nie byli przez Jacksona molestowani. Wyglądali wtedy na bardzo przekonywujacych. W filmie mówią o mydleniu oczu, przekupstwach że strony Jacksona i jego gierkach ale co w takim razie z rodzicami? Który normalny rodzic za parę baniek zamknie mordke? Jeżeli to wszystko prawda to rodzice powinni odpowiadać karnie za streczycielstwo. W dobie linczu na gwiazdach i celebrytach to wręcz idealny temat na podsysanie emocji. Moje pytanie jest jedno? Dlaczego Ci chłopcy a dziś już dorośli mężczyźni, nie zrzekli się tantiemow skoro jedynie chcieli przekazać światu jak bardzo cierpieli? Myślę że nie trzeba być geniuszem aby znać odpowiedź na pytanie. Śmieszne jest też, iż taki dokument powstaje tyle lat po śmierci Jacksona. Cóż się zmieniło od tamtej pory? Przypomnieli sobie iż jednak byli molestowani? A może byli pewni, że Jackson nie będzie miał możliwości obrony. I tak o.to proszę państwa, przez ludzka niewiedze oraz chęć posiadania fortuny kończy się historia króla popu. Film nie przedstawia żadnych, twardych dowodów, a to one są tu najważniejsze. Pozdrawiam

  7. Gdyby chodziło o zmarłego od lat, bo ja wiem, księdza to nie było by w felietonie tekstu w stylu “ale się nie może bronić” albo “już wcześniej składali nieprawdziwe zeznania”, ale jak chodzi o Jacksona albo wcześniej Polańskiego to już zaczyna się właśnie takie teksty…

  8. Po prostu szkoda ryja strzępić na to jak bardzo “rzetelne” są zeznania pseudo ofiar i że to co robią to zwykłe żerowanie na kimś kto już nie może się bronić!

  9. Skąd wiadomo że to prawda? wabił chłopców, spał z nimi w JEDNYM łóżku, to już powinno budzić nie smak. Czemu nie spał z siostrą Wade, tylko z Wade’m. Chłopcy byli w nim zakochani, budzil ich zaufanie, stworzył więzi. Oni chcieli go chronić, zeznając na jego korzyść. Małe dziecko, potrzebuje uwagi, aprobaty, a Michael im to dawał. To oczywiste że mówią prawdę, te emocje i to drzenie rąk. Czemu to wyszło tak późno? Pscyhologowie twierdzą ze taka trauma siedzi w człowieku i może wyjśc w najmniej oczekiwanym momencie, nawet tak pozno. juz wiadomo czemu macaulay culkin cpa…

    • Serio? Powtarzam, nie ma żadnych dowodów, nawet malutkich, że kiedykolwiek do czegokolwiek między nimi doszło. Pokaż dowód to przyznam rację. Twoje spostrzeżenia w postaci trzesacych się rąk lub łez to żaden dowód. Może być zwykłą grą aktorską. Kilku wybitnych reżyserów stwierdziło, iż poszkodowani odegrali swoje rolę dość słabo i widać w nich sztuczność. Z resztą o czym my tu piszemy? Za takie tantiemy to i psa nauczysz recytowania inwokacji w łacinie. Jeżeli obaj dżentelmeni podpiszą, iż nie chcą że swojej korzyści czerpać zadnych, nawet najmniejszych korzyści majątkowych, będę w stanie uwierzyć, że molestowanie miało miejsce.

    • No, jeśli 30-letni obcy mężczyzna śpi w łóżku z małymi dziećmi we własnym domu to jest to nie tyle co niepokojące, a obrzydliwe i już wtedy należało reagować, bo te fakty nie są znane od wczoraj. A dziś kogo ma to obchodzić, po jego śmierci to i tak nie wiele zmieni, nawet jeśli przypnie mu się łatkę pedofila to ludzie go kochali jego muzykę, a nie to kim był. Sami rozmówcy zresztą są kompletnie nie wiarygodni, jeśli klamali wcześniej kilkukrotnie w tej sprawie, będąc nawet już dorosłymi mężczyznami. Oczywiście, można to usprawiedliwiać traumą i tak dalej, ale nawet jeśli mówią prawdę, to jakie to ma teraz znaczenie, jeśli ich oprawca nie poniesie żadnych konsekwencji, a oni sami będą kojarzeni tylko z tego, że byli wykorzystywani seksualnie przez króla popa. To dopiero nazywa się trauma, jak ludzie na mieście będą mówić, zobacz to ten gościu, który był wykorzystywany przez Jacksona. Oni zapomną, ludzie nie. Tak, więc jaki mieliby mieć dzisaj korzyści z tej prawdy, jeśli nie pieniądze? A może to Jackson w tej sprawie jest ofiarą, a ci młodociani przestępcy szantażowali go, że powiedzą prawdę, jeśli im nie będzie płacił po tym, jak dobrowolnie oddali się seksualnie?

  10. Prawdę mówiąc, też mam duży dystans i wiele osobistych urazów do natury ludzkiej, tej obrzydliwej, która polega na kłamaniu i braku granic w niszczeniu innych ludzi. Normalnie, za darmo. A co dopiero gdy jeszcze można zarobić na tym miliony dolarów i zyskać rozgłos na cały świat. A ten film nosi prawdopodobieństwo, że niemal wszystko mogło zostać napisane dokładnie tak, jak scenariusz każdego innego filmu od Toy Story po Star Wars, bo nie ma praktycznie ani jednego dowodu…. To strasznie przykre.

    Niemniej jednak… W tej sprawie niestety są też takie wątki, gdzie ponad 20 lat temu nawet rodzona siostra Michaela – Latoya o tym opowiadała publicznie. Później się co prawda z tego wycofała, ale są to podobne obrazy jak te z dzisiejszego filmu.

    To jest bardzo przykra historia i chciałbym jej nie oceniać. Ten ich świat naprawdę był jakimś zamkniętym światem z własnymi prawami, oderwany od rzeczywistości. Wszyscy w tym żyli, na wszystko się dobrowolnie godzili, za tym stały obustronne korzyści, przyjemności, cele, motywacje. Od Michaela i jego otoczenia, poprzez rodziców tych chłopców i ich samych (no ale ocenianie 10latka jest akurat trochę niefair). Aż po stan świadomości i jego psychikę.

    Może to kontrowersyjne ale z tych wszystkich powodów uważam, że mimo ceny rozgłosu i kontrowersji – takimi historiami nie powinno się poruszać i karmić świata. Ale wiadomo o co w tym chodzi teraz i tym, którzy to potrzebują nagłośnić.

  11. Jak Król żył, to nikt nie był wstanie udowodnić czego kolejek, a była sprawa i nie jedna. A po umarlaku się nie jeździ! Ktoś chce być Gwiazdą kosztem sensacji wyssanej z palca?. Tak to działa? Haha Brawo dla wszystkich obłąkanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...