Premiera „Kapitan Marvel” dopiero za kilka dni, a film już stał się najbardziej kontrowersyjną produkcją MCU

Felieton/Film 04.03.2019
Premiera „Kapitan Marvel” dopiero za kilka dni, a film już stał się najbardziej kontrowersyjną produkcją MCU

Premiera „Kapitan Marvel” dopiero za kilka dni, a film już stał się najbardziej kontrowersyjną produkcją MCU

Premiera filmu „Kapitan Marvel” tuż-tuż, a tymczasem napięcie i kontrowersje związane z tą produkcją nie cichną. Winę za to ponosi, niestety, Brie Larson.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Żyjemy w bardzo newralgicznych czasach – „wojownicy społecznej sprawiedliwości” ciągle czuwają na straży poprawności politycznej. Chyba jeszcze nigdy w historii nie można było tak łatwo i tak szybko urazić tak wielkiej ilości ludzi jedną wypowiedzią. Zamiast jednak prowadzić do załagodzenia sporów, wydaje się, że funkcjonujemy w stanie ciągłego napięcia, jakby ktoś trzymał nam nóż na gardle. Na własnej skórze odczuwa to właśnie Disney oraz Brie Larson.

Aktorka zrobiła podstawowy błąd, choć intencje miała dobre – postanowiła posłużyć się filmem jako platformą służącą do działań społeczno-politycznych.

Jakiś rok temu zaczęłam zwracać uwagę na to, jak wyglądają moje dni prasowe i kto ocenia moje filmy. Okazało się, że w większości to biali mężczyźni. Więc zwróciłam się do Dr Stacy Smith z USC Annenberg Inclusion Initiative, która przygotowała badania to potwierdzające. Ruszając naprzód, zdecydowałam się upewnić, żeby moje dni prasowe były bardziej otwarte – powiedziała Brie Larson.

Larson nawiązała przy tym do badania z 2018 roku, w którym poddano analizie recenzje 100 najlepiej zarabiających filmów umieszczonych w serwisie Rotten Tomatoes. Skupiono się głównie na recenzjach zawodowych dziennikarzy i krytyków filmowych. Badania wykazały, że ponad 3/4  tekstów stanowiły te napisane przez mężczyzn (77,8 proc.). Jedynie niespełna 1/4 była napisana przez kobiety (22,2 proc.). Sięgając głębiej, dostępne dane pokazały, że ponad połowa krytyków to biali mężczyźni (63 proc.), a zaledwie 4,1 proc. (!) to krytyczki o odmiennym pochodzeniu i kolorze skóry. Czarnoskóre kobiety to niewiele ponad 2 proc. całości.

Brie Larson ma więc pełną rację, zwracając uwagę na problem nierówności także i w tym zawodzie oraz próbując dać szanse szerszemu spektrum dziennikarzy i krytyków. Większe zróżnicowanie rasowe i płciowe jest potrzebne.

Chcę, aby było więcej miejsc przy stole. Nikt nie traci swojego miejsca. Nie ma ich mniej. Po prostu ma być ich więcej – tłumaczy aktorka.

I chwała jej za to. Niestety, jak to często bywa, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

W tym wypadku problemem okazał się niefortunny dobór słów i chyba trochę nieprzemyślane zdania, które padły z ust Larson.

Zaczęło się od tego, że aktorka, powołując się na przykład krytyki filmu „Pułapka czasu” powiedziała, odbierając nagrodę Crystal Award 2018:

Nie czuję potrzeby, by 40-letni biały facet mówił mi, co jego zdaniem nie gra w „Pułapce czasu” – to nie był film stworzony dla niego. Chcę wiedzieć, co ten film znaczył dla kobiet innej rasy, dla nastoletnich kobiet innej rasy, w ogóle dla nastolatek.

Nie pierwszy to raz, gdy słyszę poprawnie polityczną przemowę tego typu, namawiającą do walki z uprzedzeniami i rasizmem, mam dość ambiwalentne odczucia.

To zawsze jest słaby efekt, gdy prawi się kazania o otwartości, przy okazji wykluczając pewne grupy społeczne. Zgoda, biali heteroseksualni mężczyźni są, póki co, uprzywilejowani społecznie. I nie jest tak od dziś, tylko od wielu wieków, by nie powiedzieć od samego zarania naszej ery. Tu chodzi jednak o ton i dobór słów. Czy Brie Larson ma rację w tym, co chce przekazać? Tak. Czy próbując to przekazać pokazuje swoją otwartość? Nie.

Gdy ktoś stwierdza, że nie interesuje go opinia pewnej grupy społecznej, małej bądź dużej, i że dany film nie jest do niej kierowany, zwracając przy tym uwagę na płeć i rasę (oraz wiek), to mamy przecież do czynienia z dyskryminacją i rasizmem.

I niestety bardzo często dyskurs o równouprawnieniu jest prowadzony w takim właśnie, wykluczającym, stylu. Polega on nie tyle na zwracaniu uwagi na problem i otwieraniu drzwi dla innych, ale na tym, by siłą odsunąć „panującą kastę” od władzy. I łokciami zrobić miejsce dla innych grup społecznych. Nie wiem, czy na tym polega walka o tolerancję i równe szanse dla wszystkich.

Brie Larson zrobiła więc podstawowy błąd. Przez nieodpowiedni dobór słów – „biały mężczyzna” – w jednoznacznie negatywnej konotacji naraziła się niemałej części internetu. I trudno się temu dziwić. Czy osobiście czuję się urażony przez Larson? Nie. Jeszcze nie jestem 40-letnim facetem. Oprócz tego nie wiem, czy fakt, że w danej branży większość stanowią biali mężczyźni to tylko i wyłącznie wynik „złego lobby”.

Może akurat dziennikarstwo filmowe nie jest tym, co kręci aż tak wielką liczbę kobiet czy przedstawicieli innych ras? Akurat w Polsce nie widzę z tym problemu, bo mam sporo znajomych dziennikarek filmowych, co pokazuje, że przynajmniej u nas nie istnieje „szklany sufit”. Z tymże mimo wszystko nadal większość znanych mi kolegów po fachu, którzy utrzymują się w tym zawodzie, to mężczyźni. Nie chcę oczywiście wypowiadać się w imieniu kobiet, ale być może istnieje jakiś inny niż tylko dyskryminacja powód, dla którego mężczyźni stanowią większość krytyków filmowych? Nie oszukujmy się też, nie jest to aż tak ważny społecznie i prestiżowy zawód, choć ja osobiście kocham go całym serduchem.

Ofiarą tych niefortunnych wypowiedzi Larson stał się nadchodzący wielkimi krokami „Kapitan Marvel”, w którym aktorka wciela się w tytułową postać. Film stanowić ma z kolei prequel dla całego MCU (rozgrywa się w latach 90.) oraz przedstawić światu bohaterkę, która odegra kluczową rolę w pokonaniu Thanosa w „Avengers: Koniec gry”.

Nic nie zapowiadało, by produkcja ta natrafiła na jakieś wielkie przeszkody na drodze do premiery. Ale niestety wypowiedzi Larson mocno skomplikowały sprawę.

W dodatku trochę nijakie zwiastuny filmu, nie prezentujące nic nadzwyczajnego i zachęcającego do wybrania się do kina, nie pomogły. Za to pokłosiem wypowiedzi aktorki stało się to, że zaczęto większą uwagę zwracać na całą otoczkę „Kapitan Marvel”. Film zaczął być postrzegany przez pryzmat polityki, kwestii genderowych i feministycznych. I trudno nie zauważyć, że kampania reklamowa stwarza ku temu powody.

Kadr ze zwiastuna filmu Kapitan Marvel

Oczywiście, gdyby nie donośne komentarze Larson nikt by nie zwracał na to tak wielkiej uwagi. W chwili obecnej „Kapitan Marvel” jest obiektem potężnego hejtu w sieci. Spora część, może nawet większość, to robota internetowych trolli. Ale nie można wykluczyć w tym też niemałej ilości ludzi zwyczajnie niezadowolonych z wypowiedzi Larson. Jeszcze do niedawna „Kapitan Marvel” był jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Nikt nie miał problemu z tym, że to film o kobiecej superbohaterce. Nikt nie miał też nic przeciwko samej Larson. Nagle jednak stała się ona popkulturowym wrogiem numer jeden. Trochę na własne życzenie.

To nigdy nie jest nic dobrego, gdy premiera filmu rozrywkowego przysłaniana jest przez politykę i kontrowersję, które w tym przypadku są zupełnie niepotrzebne. Fala hejtu, jaka spadła na „Kapitan Marvel”, jest tak duża, że serwis Rotten Tomatoes musiał zmienić sposób recenzowania oraz guzik „chcę zobaczyć” wszystkich filmów na swojej stronie.

Po raz kolejny stwierdzam więc, że filmy, a przynajmniej blockbustery, nie służą do polityki, a aktorzy powinni trzymać się od niej z daleka.

Dzieła sztuki, także rozrywkowej, mogą wyraźnie mówić same za siebie. Przekaz dotyczący siły kobiet, równych szans i walki z dyskryminacją najlepiej wybrzmiewa, gdy nie jest podkręcany i łopatologicznie wyłuszczany przez aktorów czy aktorki. Tym bardziej, gdy ci mają zapędy aktywistyczne i ambicje stania się ambasadorami pozytywnych zmian. Domyślam się, że hollywoodzkie superprodukcje są idealną platformą do prawienia kazań. Pozwólmy jednak sztuce przemawiać samej za siebie. Patrząc na przykład filmu „Kapitan Marvel” wyjdzie to wszystkim tylko na dobre.

Teksty, które musisz przeczytać:

Widzowie i krytycy toczą krwawą wojnę. Polem bitwy o blockbustery Disneya stał się serwis Rotten Tomatoes

Widzowie i krytycy nigdy nie byli do końca zgodni w swoich ocenach filmów. Produkcje doceniane przez jednych często były odrzucane przez drugich, bo gust to rzecz względna. W ostatnich latach widać jednak coraz większy podział między zdaniem dziennikarzy i fanów w ocenie dużych blockbusterów. Ofiarami tego sporu stały się Disney i Rotten Tomatoes.

Artykuł/Film 22.08.2019

Dołącz do dyskusji (39)

48 odpowiedzi na “Premiera „Kapitan Marvel” dopiero za kilka dni, a film już stał się najbardziej kontrowersyjną produkcją MCU”

  1. Na “wojowników społecznej sprawiedliwości” najlepszą strategią jest słodkie spie…j. oni czekają aż człowiek zacznie się bronić. Łamiesz ten schemat i koniec.
    A aktorom i celebrytów polecam zamknięcie dzioba i odgrywanie swojej roli czyli “paprotki” w mediach. Często otworzenie japy obnaża bezmyślność i bezrefleksyjnie gadanie tego co doradził agent.

  2. Jest pewne bardzo niestosowne wyjaśnienie niedoboru czarnych kobiet w recenzjach ;)
    .
    “burmistrz Nowego Jorku, Bill de Blasio, postanowił stawić czoła nieszczęściu, jakim jest zalew „Azjatów” w najlepszych nowojorskich szkołach średnich. Jest tam osiem wysoko wyspecjalizowanych szkół, do których przyjmuje się wyłącznie na podstawie wyników w nauce. Z założenia mają tam trafiać tylko najlepsi z najlepszych.
    Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci te szkoły w coraz większym stopniu zaczęli dominować „Azjaci”. Dziś w Stuyvesant 72 procent stanowią „Azjaci”, 22 procent biali, dwa procent Latynosi i zaledwie jeden procent czarni. ”

    • Albo może tak po prostu nie przejmować się słowami aktorki i oglądać filmy dlatego że nas interesują (i mają kota)? Nie, to by było zbyt logiczne dla obu grup.

      • Gdy ta równość jest odzwierciedleniem rzeczywistości to nie mam nic przeciwko. Wkurza mnie że większość obecnie produkowanych filmów reprezentuje “problemy” 10%towej grupki społeczeństwa i na siłę umoralnia 90%.

  3. Nie ma to jak równanie społeczne przez uprzywilejowanie jakiejś grupy.
    Ile to jest płaczu, że kobiet jest mniej na stanowiskach kierowniczych, za mało w różnego rodzaju władzach itp. a gdzie one wszystkie są na studiach chociażby? Na politechnice? Czy może na jakichś nieużytecznych w przyszłości stosunkach międzynarodowych itp?
    Za mało recenzji czarnoskórych kobiet? To czemu ich nie piszą?

  4. “Zgoda, biali heteroseksualni mężczyźni są, póki co, uprzywilejowani społecznie”. Ktoś tu chyba przespał ostatnie lata na “zachodzie” :)

    • To są fałszywe dane rozpowszechniane przez patriarchat.

      Recenzje filmu o kobietach, dla kobiet, zrobionego przez kobiety powinny pisać kobiety!

  5. To wydaje się być bardzo zły film. Wystarczy spojrzeć na strój głównej bohaterzycy- jest odziana po szyję i w ogóle wygląda jak Spider-Man. To jest jakiś żart.
    Przeciwieństwem tego filmu jest film dobry, tj. “Wonder Woman” – tam wszystko jest na miejscu, a już na pewno strój głównej bohaterki.

  6. Jakiś czas temu Lindsey Stirling na swoim profilu na Facebooku napisała, że wg niej w branży muzycznej pracuje zbyt mało kobiet. Badania wykazały że 99% osób zajmujących się produkcją (mix, mastering, itp.) muzyki to mężczyźni. W efekcie chce ona walczyć o zatrudnianie większej ilości kobiet w tym przemyśle.
    Kontrowersje wokół Capt. Marvel dotyczą tej samej kwestii – faworyzowania mniejszości.
    Pytanie tylko po co ? Czy faworyzowanie mniejszości i sztuczna walka z dyskryminacją ma sens ? Niemcy już się przekonały, że nie. Ich sztuczna i wymuszona chęć przyjęcia imigrantów doprowadziła do wielu problemów. Nawet miały być organizowane strajki by rząd zrobił coś z imigrantami.
    Co do czarnych. Przy okazji premiery Czarnej Pantery jakaś kobieta napisała, że gdyby nie biali to Afryką by wyglądała tak jak w tym filmie. Problem w tym, że wszystkie rozwinięte tereny w Afryce to tereny … białych. Resztę terenów zamieszkują czarni i są strasznie zacofani. Nie bez powodu mówi się „sto lat za murzynami”.

    Brie Larson może i miała dobre intencje, ale czy udowodniła, że czarni i ludzie innych kolorów mają trudniej i są dyskryminowani ? Spojrzała tylko na wykresy.
    Pytanie za 100 pkt. Widział ktoś kiedyś kobietę hydraulika, złomiarza czy pracującą w innej „brudnej” robocie (z angielskiego Blue collar) ?

    Te ich walki o równość często maja dwie wspólne cechy
    1) faworyzują określone grupy, jednocześnie dyskryminując inne (głównie białych mężczyzn. A później kobiety są bite, gwałcone, ale jest cacy bo jest czarny, wyznaje Islam, itp.)
    2) dotyczą zawodów, które są „czyste” (white collar) i dobrze płatne. Chyba nigdy nie dotyczą cięższych i gorzej płatnych zawodów (Blue collar)

    • Akurat wśród Blue Collars jest duży odsetek kobiet, szczególnie w fabrykach i zakładach produkcyjnych, w magazynach, sortowniach, etc.

  7. Mam nadzieję że ta idea politycznej poprawności, źle rozumianego feminizmu, wypaczonego równouprawnienia i tzw dyskryminacji pozytywnej w końcu upadnie bo już zaczyna męczyć coraz większą ilość osób tylko ludzie nadal mówią to po cichu.

    O co walczymy? O równouprawnienie? Równouprawnienie to równość wobec prawa. Jakie w naszej kulturze przysługują prawa których się odmawia kobietom? To nie chodzi o równouprawnienie bo kobiety mają więcej praw od mężczyzn z racji choćby macierzyństwa. Mężczyźni są uprzywilejowani? W czym? Mamy dostęp do innej edukacji? Są zawody zarezerwowane tylko dla nas? To, że kobiety są gorzej opłacane na tych samych stanowiskach to też jest mit.

  8. Kilka sprostowań:
    Cała afera zaczęła się od tego że Brie Larson powiedziała że nie obchodzi ją co 40-letni “white dude” myśli na temat filmu, bo to nie film dla niego – to opisałeś zgodnie z prawdą.
    ALE: wszystkie jej kolejne wypowiedzi to już nie jest jej opinia tylko teksty podsuwane przez speców od PR próbujących ograniczyć skutki tej katastrofy marketingowej
    Kwestia RottenTomatoes jest trochę bardziej skomplikowana – nie było jeszcze możliwości dodawania ocen, bo film nie miał jeszcze premiery. Była za to ankieta pod tytułem “idę/nie idę do kina” – i to nie trolle tylko duża grupa 40-letnich “white dudes” poczuła się urażona i oddała swój głos w ankiecie, i w rezultacie wyniki tąpnęły, a Marvel zaczął się martwić o wyniki finansowe premiery
    Wtedy prezes Disney (właściciel Marvela) zadzwonił do swoich kumpli z Comcast i WarnerBros (odpowiednio, 30% i 70% właściciele RottenTomatoes) i poprosił ich o przysługę
    Kilka dni później zgniłe pomidory zmieniają politykę – resetują wynik ankiety Captain Marvel, i znika przycisk “nie idę”
    To jest manipulacja w najczystszej postaci sprzedawana pod osłoną walki z rasizmem i dyskryminacją (firmowaną notabene przez osobę która to wszystko rozpętała swoimi rasistowskimi wypowiedziami) oraz walką z trollami internetowymi

  9. Brawo dla autora za rzadko spotykany ostatnio obiektywizm. Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale wpychanie ich ludziom na siłę tam, gdzie chcą po prostu trochę dobrej rozrywki bardzo mnie denerwuje. Patrząc na reakcję publiczności nie tylko mnie.
    A takna marginesie – na angielskojęzycznych portalach można znaleźć hasło: „Get woke, go broke”. Sprawdziło się to w przypadku Star Wars, Ghost Busters, wygląda na to, że może się także sprawdzić i w tym przypadku. W USA jest ponoć większa akcja aby 8 marca zamiast na Captain Marvel iść na Alitę, która też ma główną damską bohaterkę, ale to po prostu dobre rozrywkowe kino, bez wciskania ludziom jakiejkolwiek propagandy.

  10. “… ale być może istnieje jakiś inny niż tylko dyskryminacja powód, dla którego mężczyźni stanowią większość krytyków filmowych?”

    A jakie są dowody na tą rzekomą dyskryminację? Bo zakłada Pan tym stwierdzeniem, że nie tylko ona istnieje, ale też jest główną przyczyną tego, że w tym zawodzie pracuje mniej kobiet niż mężczyzn.

  11. Ktoś chyba zapomniał o małym tyci problemie jeśli chodzi o równą reprezentatywność mniejszosci. Nie można mieć równej reprezentacji wszystkich grup mniejszościowych bo jest ich uwaga fizycznie mniej. Nie można np oczekiwać że populacja afroamerykanow którą stanowi jakieś 13% całej populacji będzie reprezentowana w takiej samej ilości jak np populacja białych którą stanowi jakieś 60%

  12. Przepraszam, ale wypowiedzi w tym tekście są tak głupie i utopijne jak wypowiedzi tej sfrustrowanej kobiety. “Brie Larson ma więc pełną rację, zwracając uwagę na problem nierówności także i w tym zawodzie oraz próbując dać szanse szerszemu spektrum dziennikarzy i krytyków. Większe zróżnicowanie rasowe i płciowe jest potrzebne.” – ale czemu niby tak na być? Może w NBA powinno się dać szansę niskim papuasom, białym karłom itd. Większe zróżnicowanie rasowe i płciowe jest potrzebne. Ja się czuję dyskryminowany, bo w NBA to mogę zagrać tylko na konsoli!
    Niektórzy to się naprawdę od rzeczywistości odklejają.

  13. Świetny artykuł, widać, że pisał to człowiek rozsądny i obiektywny. Osobiście staram się nie mieć opinii na temat filmu, dopóki go nie obejrzę. Będę oglądała film i jego bohaterów, a nie aktorów. :)

  14. Pewnie nieźle się bawicie w redakcji pisząc takie wysrywy? Capitan “one face” marvel zwyczajnie walnęła debilizm i to w dodatku bardzo rasistowski i seksistowski. A każda próba obrony jej stanowiska czy przeinaczanie jej słów jest sianiem propagandy, bo tak jak napisałem wcześniej to nie była odważna wypowiedź, a jedynie rasistowska i pełna nienawiści wypowiedź aktoreczki na którą spadła krytyka i to w dodatku uzasadniona.

  15. Brie narzeka na bialych mezczyzn oceniajacych jej filmy ale dupa jej nie bolala jak odbierala Oscara.
    Dodatkowe komentarze obrazajace w tej chwili najwiekszy filmowy fanbase na swiecie … Zenada. Chyba sama zapomniala ze jest biala….

  16. Proszę mi powiedzieć, czy ktoś w jakikolwiek sposób uniemożliwia komukolwiek zostanie krytykiem filmowym? Czy jest jakaś grupa, która skutecznie ogranicza kobietom/kobietom innych ras spełnianie się w takim zawodzie? Jeśli tak, to faktycznie mamy do czynienia z szowinizmem/rasizmem. Biali stanowią 70% populacji Stanów Zjednoczonych. Zostaje 30% – połowę z tego stanowią kobiety. Czyli 15% populacji. Połowa z nich chodzi do kina. Ile może chcieć zostać krytykami filmowymi? Nie rozumiem dlaczego mówi się, jak sama nazwa wskazuje, o ‘mniejszościach’ i oczekuje się rezultatu innego niż mniejszość statystyczna.

  17. W Spiders Web na temat Kapitan Marvel pisze trzech białych cisheteronormatywnych facetów w średnim wieku. Tak trudno znaleźć młodą kobietę do pisania recenzji filmów na waszej platformie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...