Ostatni odcinek „Detektywa” wyjaśnia, że w serialu tak naprawdę nie chodziło o śledztwo. Oceniamy finał 3. sezonu

Recenzja/Seriale 25.02.2019
Nasza ocena:
Ostatni odcinek „Detektywa” wyjaśnia, że w serialu tak naprawdę nie chodziło o śledztwo. Oceniamy finał 3. sezonu

Ostatni odcinek „Detektywa” wyjaśnia, że w serialu tak naprawdę nie chodziło o śledztwo. Oceniamy finał 3. sezonu

Dobiegła końca 3. seria „Detektywa”. Śledztwo trwało kilkadziesiąt lat, ale okazało się, że to nie ono było najważniejsze. 

Ten tekst opowiada o finałowym sezonie „Detektywa”, ale nie ma tu zbyt wielu spoilerów. 

3. cześć „Detektywa” zaskakiwała nas przez ostatnie tygodnie i zmuszała do myślenia. Ciekawe, że teorie, które z koleżankami i kolegami z redakcji wspólnie snuliśmy, nie dotyczyły tylko tego, co ostatecznie stało się z dzieciakami. Zastanawialiśmy się nad tym, jaką funkcję pełni pamięć bohatera w całej tej dość złożonej fabule. Nie mam absolutnie wątpliwości, że konstrukcja 3. sezonu „Detektywa” była równie ważna, co zagadka, którą śledczym przyszło rozwiązywać.

Pytania dotyczące czasu nasuwały się same.

detektyw finalowy odcinek

Podobnie jak kwestie związane z samym głównym bohaterem i jego chorobą. Trudno było tak do końca powiedzieć przecież, czy opowieść serwowana nam przez wiekowego już śledczego ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Długo zastanawiałem się, czy możliwe jest, iż wszystko to, czego dowiadywaliśmy się przez te wszystkie epizody, było wiarygodne. Dlatego właśnie po finałowym odcinku spodziewałem się błyskotliwego zwrotu akcji. Zmiany, która wywróci naszą wiedzę do góry nogami, a nawet więcej! Bardzo liczyłem na to, że po kilkuodcinkowym zwodzeniu mnie, zobaczę tę historię z zupełnie innej perspektywy.

Finalny odcinek okazał się dla mnie dużym rozczarowaniem.

Nie zrozumcie mnie źle, przez całą serie bawiłem się świetnie, a ten 3. sezon dał nie nam nie tylko nieźle poprowadzoną historię kryminalną. Doskonale rozpisani bohaterowie i ich relacje, które przyjmują różną dynamikę na przestrzeni wielu lat, to finezyjne i świetne rozwiązanie. Do tego zagadka, tak niejasna, tak emocjonująca i pełna niewiadomych, to wszystko sprawia, że 3. sezon „Detektywa” to jeden z najlepszych tytułów na kryminalnej mapie seriali. Znacie kogoś, kto nie może zasnąć, zanim razem z detektywem nie rozwiąże trudnej sprawy z przeszłości – świetnie, polećcie mu ten tytuł.

Problem jest jednak z samym finałem.

W ostatnim odcinku w zasadzie nie ma śladu po tej trudnej i piekielnie wciągającej tajemnicy. W zasadzie, gdyby wyjąć z niego kwadrans i wrzucić go w poprzedni epizod, to właśnie on byłby w stanie zakończyć tę serię. Mam ogromny problem z tym finałem. Z jednej strony widzę pewne cechy kompozycyjne, które pozwalają mi domknąć tę opowieść i uczynić ją pełną, a z drugiej mam wrażenie, że te ostatnie stronice scenariusza zostały napisane w pośpiechu.

detektyw

Gdy detektywi docierają już do rozwiązania sprawy, szybko okazuje się, że jej finał jest… przewidywalny, zwyczajny. Nie ma w nim tej niepewności, która towarzyszyła przez resztę odcinków. Oczywiście, możecie powiedzieć, że nic to! Że przecież to finał, więc sprawa musi znaleźć swoje rozwiązanie. Rzecz jednak w tym, że po wodzeniu za nos przez większość serii, w zasadzie wszystkie dane w oczywisty sposób sugerowały, o co w tym wszystkim chodzi.

Dodatkowo miałem wrażenie, że część zabiegów zastosowanych w tym finalnym epizodzie jest… co najmniej toporna. Spójrzcie na to, jak bardzo prostacko wyjaśniono nam, kto stał za całą tą sprawą, jak niewiele napięcia było w tej pełnej retrospekcji historii, którą sprzedała nam jedna z poszukiwanych przez cały sezon postaci.

Nie trudno zauważyć, że chociaż to śledztwo było pozornie w centrum uwagi finałowego odcinka, to tak naprawdę kluczowym było opowiedzenie historii Wayne’a Haysa.

A konkretnie tego, jak podporządkował swoje życie sprawie zaginięcia. Widać to chociażby po scenie kłótni z przyszłą żoną, gdy jego małżeństwo zdaje się kruszyć i to dwukrotnie! I oglądając ten ostatni, finałowy odcinek widzę jasno, że to 3. sezon serialu pod tytułem „Detektyw” nie mówił wcale o sprawie, morderstwie, zaginięciu czy śledztwie. Tak prawdę historia życia Wayne’a Haysa i tego, co tak naprawdę było w nim kluczowe, a że jego małżeństwo splotło się z tymi z zaginięciem dzieci, wydaje się jakby mniej istotne.

Finałowy odcinek serialu „Detektyw” obejrzycie już w HBO GO. Powtórkę epizodu zobaczycie dziś także na HBO o 20:10.

_______________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Ostatni odcinek „Detektywa” wyjaśnia, że w serialu tak naprawdę nie chodziło o śledztwo. Oceniamy finał 3. sezonu”

  1. Zgadzam się. Ostatni odcinek troszkę zawiódł. Może nie aż tak bardzo jak finałowy odcinek pierwszego sezonu (amerykańskie poklepywanie się po pleckach i patetyczny bełkot dla tych co nie pamiętają) ale jednak zawiódł.

    W samym serialu jest jednak sporo niesamowitych smaczków, dla których serial warto zobaczyć. Mój ulubiony to Wayne Hays z 2015 roku uchylający drzwi do sypialni, w której jest Wayne Hays z żoną i dziećmi w 1990 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...