„Detektyw” będzie musiał w finale odpowiedzieć na jedno bardzo ważne pytanie – podsumowujemy 7. epizod

Analiza/Seriale 18.02.2019
„Detektyw” będzie musiał w finale odpowiedzieć na jedno bardzo ważne pytanie – podsumowujemy 7. epizod

„Detektyw” będzie musiał w finale odpowiedzieć na jedno bardzo ważne pytanie – podsumowujemy 7. epizod

Najnowszy odcinek 3. serii „Detektywa” nie przyniósł może przełomu, ale jaśniej niż kiedykolwiek pokazał, że to, co oglądamy na ekranie może być tylko sprytną grą z widzem.

Uwaga, nie mam innego wyjścia, w tym tekście muszą pojawić się spoilery.

Zacznijmy może od punktu, w którym skończyliśmy poprzednim razem. Tom Purcell został przyciśnięty do ściany, rzutcy detektywi postanowili upewnić się co do jego winy lub niewinności. W poprzednim epizodzie możliwe – chociaż dość nieprawdopodobne – wydawało się, iż to właśnie ojciec mógł skrzywdzić swoje dzieci. Bohater postanowił więc działać na własną rękę. Wyciągnął informacje od Dana i udał się do rezydencji zamożnej i wpływowej rodziny Hoytów. Kiedy wszedł do pokoju, w którym prawdopodobnie była przetrzymywana dziewczynka, zobaczyliśmy tylko, że ktoś za nim stanął.

Nie trzeba tu pewnie detektywa, aby domyślić się, co było dalej. Tom zginął, a jego śmierć upozorowano na samobójstwo. Prawdopodobnie był on najbliżej rozwiązania zagadki zaginięcia swojej córki, a może nawet więcej, bo jest spora szansa, że trafił do samej paszczy lwa, który z resztą go dopadł.

To pierwszy raz, kiedy rozwiązanie śledztwa przeszło detektywom koło nosa.

Później śledczy mają jeszcze jeden świetny trop. I prowadzi on do szefa ochrony Hoyta. Wszystko się tu zgadza: były policjant, który mógł podrzucić dowody do Bretta Woodarda, mógł brać udział w rozstaniu się z życiem matki zaginionych dzieci, a lista możliwych – chociaż trudniejszych do udowodnienia – przestępstw jest znacznie dłuższa. Niestety przesłuchanie kończy się dramatycznie i detektywi znowu oddalają się od rozwiązania i wychodzi na to, że tym razem już definitywnie. Wiemy przecież, że tym razem prokuratura obarczyła winą za zabójstwo dzieci ich ojca. To z resztą symptomatyczne, że w dokładnie ten sam sposób postąpiono poprzednio – oskarżono człowieka, który zginął i nie był w stanie się bronić.

Jednocześnie pojawia się cała masa innych pytań.

Pierwsze dotyczy tego, o co tak naprawdę chodzi Haysowi w rozmowach z dziennikarką. Połączmy fakty. Kobieta sugeruje, że za tą sprawą stał ktoś na tyle potężny, że był w stanie ukręcać łeb śledztwom. W reakcji na jej słowa detektyw natychmiast urywa rozmowę. Dopiero potem okazuje się, że wyciągnął od kobiety informację, na której mu zależało i wykorzystał w swoim prywatnym dochodzeniu.

Zwłaszcza, że ta reakcja jest bardzo zagadkowa w kontekście ostatnich minut odcinka, gdy Hays wsiada do samochodu Edwarda Hoyta. Jeśli dobrze rozumiem, to ów człowiek doskonale wie, co stało się noc wcześniej i ma idealne narzędzie, aby powstrzymać detektywa przed węszeniem. Jestem prawie pewien, że bogacz przekona również detektywa, aby ten powstrzymał swoją żonę przed pisaniem drugiej książki. W ogóle kwestia jej pracy jest dość tajemnicza, a wygląda na to, że była ona równie dobrym śledczym, co jej mąż – a może nawet lepszym.

Dlatego zastanawiam się, czy detektyw nie chciał rozmawiać z dziennikarką, bo Hoyt zabronił mu o tym mówić przed laty, czy może… zupełnie tego nie pamięta.

Jeśli faktycznie łeb śledztwu ukręciło spotkanie w samochodzie, które widzieliśmy pod koniec odcinka, to dlaczego główny bohater ciągle goni za odpowiedziami? Jeśli ludzie, którzy uciszyli go wcześniej są ciągle na tyle silni, aby go obserwować – pomyślcie o tym czarnym samochodzie przed domem – to przecież mogą też utrudnić życie jego synowi.

Wydaje się, że jedną z odpowiedzi może być to, że Wayne Hays rozwiązuje sprawę, którą już kiedyś rozpracował. Możliwe jest, że cała ta droga, którą przechodzi na starość, ma pomóc mu jeszcze raz przeanalizować swoje życie, a może nawet więcej – przypomnieć je sobie. Zwłaszcza że w tym momencie rozwiązanie sprawy wydaje się być na wyciągnięcie ręki dla widza, a kolejne puzzle trafiają na swoje miejsce.

Gdy Hays rozmawia z dziennikarką, ta mówi, że liczyła na to, że dostarczy jej brakujących elementów układanki. Na co detektyw odpowiada: „My whole brain’s a bunch of missing pieces”, w polskiej wersji językowej mówi on, że jego mózg składa się właśnie z takich brakujących elementów. Czy możliwe jest więc, że ponowne śledztwo jest również wynikiem jego choroby i znikających wspomnień?

Najnowszy odcinek „Detektywa” obejrzycie w HBO GO.

____________________________________________________
Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...