Branża filmowa krytykuje Netfliksa. Ale szefowi FX łatwo mówić, bo niedługo sam dołączy do Disneya

News/VOD 05.02.2019
Branża filmowa krytykuje Netfliksa. Ale szefowi FX łatwo mówić, bo niedługo sam dołączy do Disneya

Branża filmowa krytykuje Netfliksa. Ale szefowi FX łatwo mówić, bo niedługo sam dołączy do Disneya

Netflix z wielką chęcią chwalił się świetnymi wynikami oglądalności za 2018 roku. Metoda badania liczby widzów przez firmę budziła jednak pewne wątpliwości. I nareszcie ktoś wysoko postawiony to potwierdził. Szefowi stacji FX łatwo jest jednak krytykować konkurenta, bo wkrótce dołączy do Disneya.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Ostatnich dwanaście miesięcy to dla Netfliksa czas wielkich sukcesów i wzmocnionych działań marketingowych. Wyraźnie widać, że szefom serwisu zależy nie tylko na zbieraniu owoców swojego wysiłku. Chcą też pokazać całemu światu, iż nikt nie robi tego lepiej od nich. Zwiększone nakłady na produkcję, zatrudnienie reżyserów-fachowców i gwiazd kina, a także bardziej umiejętny lobbing przyniosły rezultaty.

Jeszcze rok temu Netfliksa wyrzucano z festiwalu w Cannes, a wielu przedstawicieli Hollywood ignorowało serwisy VOD lub wyrażało się o nich z kpiącą nutą. Dzisiaj podobne zdania brzmiałyby niepoważnie. Założenie swoich własnych platform streamingowych zapowiedziały największe amerykańskie wytwórnie i stacje telewizyjne. Netflix dołączył do śmietanki branży i mało kto śmie go krytykować. Oburzanie się na obecność firmy zwyczajnie nie ma ani sensu, ani powagi.

Netflix: wyniki oglądalności – nowe informacje

Co nie oznacza, że należy przymykać oczy na wszystkie praktyki Netfliksa. Firma ma też trochę na sumieniu, zwłaszcza w zakresie transparentności. W przeciwieństwie do innych podmiotów największy serwis VOD nie współpracuje z instytucjami mierzącymi oglądalność. Nawet prezes TVP byłby pod wrażeniem mocy, z jaką Netflix sprzeciwia się udzieleniu niezbędnych danych Nielsenowi. Zamiast tego przedstawia własne informacje o liczbie widzów.

netflix wyniki oglądalności

Jak łatwo się domyślić, robią one ogromne wrażenie. Oglądalność najpopularniejszych seriali i filmów firma liczy w milionach. Ustanowiła przy tym granicę 70 proc. obejrzanego filmu lub pojedynczego odcinka. O ile w pierwszym przypadku taka granica nie ma sensu, o tyle w przypadku wieloodcinkowych serii brzmi nieco śmiesznie. Niestety, środowisko w tej sprawie w większości milczało.

Zaprotestować postanowił jednak szef stacji FX, która jako część Foxa wkrótce trafi w ręce Disneya.

Podczas spotkania zorganizowanego przez Television Critics Association John Landgraf podkreślał, że Netflix nie mówi dziennikarzom całej prawdy. Nie dość, że nie akceptuje standardowych metod pomiaru, to tworzy własne, które znacznie podbijają wyniki. W regułach wolnego rynku nikogo nie dziwi, że największy gracz dyktuje zasady, ale czy powinien mieć prawo łamać wszystkie wcześniej ustalone?

Zdaniem Landgrafa Netflix nie ma do tego prawa. Szef FX mówi, że liczba wyświetleń seriali, takich jak „Sex Education” czy „You” jest duża (odpowiednio 3 mln i 8 mln), ale nie na poziomie głoszonym przez Netfliksa. A to przecież produkcje, które odniosły sukces. Tymczasem firma tworzy też mnóstwo filmów i seriali, o których nic potem nie wiemy. W dodatku chwali się tylko popularnością produkcji w pierwszych dwóch tygodniach od premiery. Według Landgrafa Netflix wyniki oglądalności zwyczajnie podkręca. A gdy nie ma co poprawiać, to milczy.

Landgraf skrytykował też inne firmy z Doliny Krzemowej. Jego zdaniem prawda wyjdzie jednak na jaw, gdy tylko Nielsen zacznie rzetelnie badać oglądalność na Amazonie czy Hulu. Szef FX ma pełne prawo do krytykowania Netfliksa. Stacja pod jego nadzorem stworzyła w ostatnich kilku latach szereg fantastycznych produkcji z „Fargo”, „Legionem”, „Atlantą” i „U nas w Filadelfii” na czele. Jednocześnie łatwo mu mówić, bo sam wkrótce dołączy wraz z innymi pracownikami FX w szeregi Disneya. U boku innego potężnego gracza znacznie łatwiej robić sobie wroga z Netfliksa. Nie wspominając o tym, że wytwórnia stworzona przez Walta Disneya też ma na sumieniu sporo grzechów i nieuczciwych praktyk. O tym jednak Landgraf raczej nie chciałby opowiadać.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

5 odpowiedzi na “Branża filmowa krytykuje Netfliksa. Ale szefowi FX łatwo mówić, bo niedługo sam dołączy do Disneya”

  1. A ile % jak nie 70? Już Netflix dobrze wie ile czasu spędzają użytkownicy na jego serialach.

    Ja sam widzę po sobie, że jak mam taką możliwość to przewijam nieciekawe fragmenty serialu. 70% jest jak dla mnie – ok. Po prostu do tej pory w telewizji w ogóle nie było takiej możliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...