Chciałam zobaczyć, jak to jest być „piratem” w 2019 roku. Nie wiem, jak wy dajecie radę oglądać seriale bez Netfliksa czy HBO GO

Felieton/VOD 31.01.2019
Chciałam zobaczyć, jak to jest być „piratem” w 2019 roku. Nie wiem, jak wy dajecie radę oglądać seriale bez Netfliksa czy HBO GO

Chciałam zobaczyć, jak to jest być „piratem” w 2019 roku. Nie wiem, jak wy dajecie radę oglądać seriale bez Netfliksa czy HBO GO

Jest rok 2019, kochasz seriale, ale nie chcesz płacić za Netfliksa albo HBO GO? Chyba nie masz pojęcia, co czynisz. Podpowiem ci: śpisz na karimacie, kiedy mógłbyś rozłożyć się wygodnie na wielkim łóżku. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Co prawda moja praca nie pozwala mi na poleganie na serwisach, które wspierają piratów, ale i tak nie jestem w stanie zrozumieć, jak w 2019 roku można konsumować rozrywkę, nie chcąc za nią w ogóle płacić. Przecież skakanie po tych wszystkich stronach z nielegalnie pozyskanymi treściami może człowieka zabić. No dobra, przesadzam, ale na pewno w jakiś sposób wykończyć, doprowadzić do frustracji. Oglądanie tak każdej nowości? Nie ma mowy.

W ramach #10yearschallenge sprawdziłam, jak ogląda się seriale w internecie po tej „ciemnej stronie mocy”, gdzie dostępne są – a jakże – za darmo! I wiecie co? To istny koszmar.

Jakiś czas temu doszło do głośnego zamknięcia paru serwisów, które oferowały nielegalnie pozyskane treści. O ile jeszcze dekadę temu wiedziałam, gdzie co można obejrzeć, o tyle od dobrych kilku lat nie zaglądam na takie platformy i po cichu śmieję się z „profesjonalizacji” CDA. Dostęp do Netfliksa, HBO GO, nc+ GO, VOD.pl czy Player.pl w zupełności mi wystarcza. A z racji mojej pracy otrzymuję też nierzadko kopie recenzenckie produkcji od różnych nadawców. Jak jednak radzą sobie ci, którzy za Netfliksa nie chcą płacić? Nic się nie zmieniło na przestrzeni ostatnich lat.

Oni wciąż godzą się na zawrotne ilości reklam stron pornograficznych, „pustych” klików, konieczność ciągłego odświeżania strony, zacinanie się serialu itp., które przyprawiają o ból głowy.

To takie miejsca, po odwiedzeniu których, masz ochotę powiedzieć: dość internetu na dziś. Odtworzenie jednego odcinka serialu trwa dobre klika minut, a każda pauza daje nam dodatkowe minuty przed ekranem komputera. W połowie odcinka zdarza się, że trzeba podstronę z uruchomionym epizodem odświeżyć, włączyć go od początku, a potem obserwować, jak w rytmie robot dance poruszają się bohaterowie.

Dlaczego sobie to robicie? Wyjaśnijmy kilka kwestii.

Jestem świadoma faktu, że to denerwujące, iż nie da się zobaczyć wszystkich dostępnych tytułów ze świata filmu i seriali w Polsce. Ba, nie chodzi nawet o to, że nie da się ich zobaczyć już, teraz, natychmiast i zaraz. Część produkcji w ogóle na nasz rynek nie trafia albo po naprawdę długim czasie od pierwszej emisji, czasie – dodajmy – mierzonym w miesiącach czy latach. Mimo to nie sposób jednak nie zauważyć, jak wiele w ostatnich latach w Polsce się zmieniło. Rynek VOD stał się w końcu przyjazny dla widza. Mamy Netfliksa, HBO GO, mieliśmy Showmaksa, Player.pl poszerzył swoją ofertę, na TVP VOD trafia sporo dobrych seriali, VOD.pl stanowi naprawdę bardzo interesującą bazę filmów. Słowem: jest z czego wybierać.

To już nie są te czasy, co 10 lat temu, kiedy trzeba było czatować, aż coś wyemitują w telewizji. Skończyły się też smutne lata, kiedy nie było alternatywy dla „szybkiego dzielenia” i „zatoki piratów”.

Dostaliśmy możliwość konsumowania treści w „cywilizowany” sposób. Bazy wspomnianych platform, oferta kin, także studyjnych, w których można kupić bilety taniej niż w multipleksach (te z kolei też oferują często promocje) są na tyle bogate, że trudno wręcz mieć czas, aby to wszystko pochłonąć. To już nie chodzi tylko o to, że kogoś oszukujecie. To zwyczajnie jest męczarnia.

Bo oglądanie seriali i filmów to nie tylko sama treść.

Nie zamierzam oczywiście wymyślać, że to, co oglądamy, nie ma znaczenia, bo nie chcę bawić się w bajkopisarstwo. Chcę natomiast zwrócić uwagę na jeden aspekt tego przyswajania dóbr kultury. Dla mnie i zresztą nie tylko – co wnioskuję po licznych zgłoszeniach na różnych forach i komentarzach pod artykułami, mówiących, że „coś nie działa” – niebagatelne znaczenie ma to, jak oglądamy. Dlatego właśnie Netflix jest tak przyjazny, a HBO GO często obrywa za to, że coś się nie ładuje lub serial nie wyświetla się wszystkim użytkownikom.

Netflix jest transparentny, możemy po prostu chłonąć daną produkcję, nie przejmując się technicznymi aspektami platformy. I to jest ważne. To też jest warte swojej ceny.

Oczywiście, nie tylko ten serwis oferuje różne udogodnienia. Ale to naprawdę istotne, by to platforma zapamiętywała, w którym momencie skończyłam oglądać dany film czy odcinek serialu, który epizod powinnam włączyć jako następny. Możliwość pominięcia intro to już w ogóle luksus. I – nie zapominajmy – brak reklam.

No dobra, ale co jeśli chcę obejrzeć kolejny sezon, a jest on dostępny tylko na jakiejś podejrzanej stronie? To kusi. Ale o ile jestem w stanie zrozumieć, że coś takiego zdarza się incydentalnie, bo ktoś rzeczywiście prędzej dostanie pypcia, niż wytrzyma czekanie na konkretny tytuł, o tyle nie wyobrażam sobie, aby to miał być sposób na oglądanie seriali i filmów w ogóle. Chociaż tak naprawdę trudno to też usprawiedliwiać, bo bez seriali da się żyć.

A co jeśli problemem jest cena? Choć nigdy nie szukałam znajomych i nieznajomych osób do dzielenia się kontem na Netfliksie (i z braku potrzeby, i wygody), to jest to jakaś metoda.

Zminimalizować koszty i cieszyć się oglądaniem bez wyskakujących okienek – tak trzeba żyć. Dzisiaj za relatywnie niewielkie pieniądze, 25-50 zł miesięcznie, można mieć dostęp do olbrzymiej bazy tytułów w kilku serwisach. To naprawdę niesamowite i świetne, zwłaszcza kiedy cofniemy się o te dziesięć lat i przypomnimy tamtą serialową partyzantkę. Korzystajmy z tego, powiadam, bo będzie jak z Showmaksem.

A na tym stracilibyśmy wszyscy, nawet piraci. Tylko oni jeszcze o tym nie wiedzą.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (133)

216 odpowiedzi na “Chciałam zobaczyć, jak to jest być „piratem” w 2019 roku. Nie wiem, jak wy dajecie radę oglądać seriale bez Netfliksa czy HBO GO”

  1. Fajna reklama, nawet nie czytałem całej, ale powiem tak…Netflix w Polsce oferuje znikomą ilość filmów i seriali w stosunku do USA a kosztuje tyle samo. Z racji tego że u nas siła nabywcza pieniądza jest niższa niż w USA to można powiedzieć że płacimy więcej za mniej. Jak miałem niedawno darmowy miesiąc i przejrzałem jakie tam są seriale z tych co oglądam to kilka było i ale nie były na bieżąco z odcinkami USA. Więc dopóki w Polsce legalne będzie pobieranie “pirackich” filmów i seriali to nie zobaczą ode mnie nawet złotówki. Kasa to nie problem, problemem jest olewanie nas jako docelowego rynku, po co mam płacić za wybrakowany towar? Za to mam od lat wykupione konto premium w serwisie który pośredniczy w pobieraniu z hostingów i tak sobie ściągam odcinki seriali i niektóre filmy. Do kina chodzę często, głównie na premiery filmów Marvela i DC.

    • Wiesz, jak ktoś nie chce zapłacić, to zawsze znajdzie jakieś uzasadnienie, lepsze lub gorsze. Z reguły gorsze, tak jak to Twoje. “Nie zapłacę za Netflix, bo w USA mają więcej”, to jak “nie zapłacę za bilet w autobusie, bo nie ma wygody jak w niemieckim metrze”.

      Ja się w pełni z autorką zgadzam. Parę dyszek miesięcznie mnie nie zbawi, a wygoda niesamowita. Żadnych reklam, ściągania napisów, sunchronizowania, kombinowania, pop-upów, naciągania na smsy, abonamenty i innych syfów. Jak chcę coś obejrzeć, wchodzę do apki i wciskam “play”, mam to, czego chciałem, w maksymalnej dostępnej jakości. W tym miesiącu na samym HBO pyknęliśmy rodzinką całą Britannię, 2 sezony Stacji Berlin, coś z banshee, parę odcinków Deadwood, te 3 aktualnie epizody nowego Detektywa i coś jeszcze. W przeliczeniu kasy na ilość odcinków i członków rodziny to to jest śmiech na sali. Jakieś sadzenie się, że ja tu w Polsce oglądam odcinek za 0,7$, a jakiś Mike w Detroit za 0,46$ przy niższej inflacji i zdecydowanie korzystniejszym stosunku kata padania promieni słonecznych do pogłowia bydła parzystokopytnego jest idiotyczne. Oglądasz dla siebie, czy żeby mieć poczuć się fajnie, że masz jak w Stanach?

      • Chciałbym zobaczyć to “lepsze” uzasadnienie bo nic mi nie przychodzi do głowy jak można by “lepiej” uzasadnić. A to porównanie do metra to nietrafione bo to inny “produkt”. Mnie tez parę dyszek nie zbawi, tylko ja…podkreślę tu słowo JA…nie widzę sensu płacić za niego skoro wychodzi drożej i nie ma większości tego co oglądam pomimo że jest w amerykańskim netflixie. Z napisami nie mam problemu bo oglądam z angielskimi które są od razu w pliku. I nie wiem “co autor miał na myśli” tym ostatnim zdaniem.

      • Mnie też nie zbawi a za netflixa w Polsce dziś nie zapłacę. U mnie wyłączenie popierdułek jak HBO GO a płaciłem za HBO GO , netflix i ucho prezesa czyli tylko showamax dodatkowo muzyka, inne serwisy i lekka ręką te kilka stówek się nazbierało .
        Kiedyś sądziłem że tylko patola nie umie wydać ok 600zł na 8 godzin zabawy, po północy wychodzisz na 4 godziny do klubu, piątek sobota i jest te 600zł jak nie 1000zł.

        Zajmijmy się piractwem,co piractwo daje, na pewno napędza rynek, na pewno daje lepszy obraz na sprzedawany produkt i uwaga tutaj pozdrawiam wydymanych przy pomocy ostatniego fallouta 76.
        Co dalej? Piraci zazwyczaj nie ponoszą kosztów a uzyskują lepszy materiał od płacącego.
        Coś jeszcze? Nie mają produkcji ograniczonej do platformy?
        Coś jeszcze? Nie są segregowani na lepszych i gorszych.

        Co do abonamentów to czym jest subskrypcja?

        I to co mnie denerwuje w twoim wpisie to to jak łatwo piszesz o tych pieniądzach, ciebie może te parę dyszek nie zbawi ale wiele osób tak i często te osoby nie chcą być wykluczone z życia. Więc proszę bez takich napompowanych wpisów bo zazwyczaj kuśka ludziom mięknie gdy udowodni się że zakup iphona 64gb to dalej biedota + zaczyna się Januszowanie bo duma urażona i mamusiu on ma więcej.

        I ok piractwo jest złe ale nie wmawiajmy sobie że płacący mają lepiej bo są dymani bez wazeliny, to tak jakbyś płacił za to że ciebie zgwałcili a tak jest z netflixem.
        ps. zainwestuj w VPN i wal na amerykańskiego netflixa.

        • Piractwo napędza rynek? xD

          Piractwo “daje lepszy obraz na produkt”? Lepszy niż co? Jak sobie ściągnę legalnego triala, posłucham próbek na basecamp czy soundcloud to tam będzie inna gra i muzyka niż na piracie? xD

          “Ciebie te parę dyszek nie zbawi ale wiele osób tak” – człowieku, minimalna pensja godzinowa brutto w tym kraju to jakieś 12 zł, wystarczy przepracować gdzieś 1 dzień, żeby móc sobie na to pozwolić. Nie uprawiajmy kultu biedy, nc+, netflix, hbo, gierki, piwo z kumplami, koncerty czy paintball to nie są rzeczy niezbędne do życia, jeśli kogoś nie stać, to nawet lepiej, może go zmobilizuje do znalezienia lepszej roboty, a jeśli nie – to znaczy, że ma poważniejszy problem w życiu niż oglądanie seriali o smokach na HBO.

          Płacący za nflx czy inne legalne źródła wcale nie jest dymany. Masz zwyczaj czytać artykuły, które komentujesz?

          • W Polsce nie ma kultu biedy tylko jest cholerna bieda i widzę to po znajomych którzy mają po 5 tyś bo on i ona mają po 2500 na łapę i zero dzieci, niektórzy mają więcej ale i co? Dalej jest to biedota.
            Czy piractwo napędza rynek? Tak i już na wiele osób zostało to pisane.
            Piractwo daje lepszy obraz i tu możemy spojrzeć na gry gdzie wiele informacji o jakości prodktu pochodzi od piratów którzy łamali licencje aby dać recenzję.
            Soundcloud nie jest do próbek.
            Oczywiście jak kogoś nie stać to może założyć firmę i mieć ok tysiąca złotych dniówki tylko proszę nie Januszować że nie każdy może założyć dochodowy biznes a tak na poważnie to chyba doświadczenia z życiem nie masz.
            Już kiedyś jeden nieuk powiedział, zmień pracę weź kredyt.
            Czytając twój post dochodzę do wniosku że gdybym wydymał ciebie bez wazeliny i kazał jeszcze za to zapłacić to byłbyś zadowolony pod warunkiem że powiem jak to jesteś lepszy od innych.

          • Masz jakis problem z opanowaniem swojego strumienia świadomości. W połączeniu z banialukami, jakie wypisujesz, powoduje to, że nie chce mi się odpisywać. Ustosunkuję się tylko do tej tezy o piractwie napędzającym rynek. To stwierdzenie jest samo w sobie sprzeczne, ponieważ na rynku, gdzie piractwo jest faktem, nie jesteśmy w stanie określić pułapu sprzedaży bez “wspomagania piractwem”. Co za tym idzie, nikt nie jest w stanie udowodnić, że zespół X sprzedaje tyle płyt, z czego Y dzięki piratom, a bez piratów miałby tych płyt tylko Z. Ten koślawy i nielogiczny argument całkowicie stracił sens, kiedy wydawcy zaczęli wrzucać całe dzieła czy naprawdę obszerne fragmenty do sieci, za darmo.

          • zostało udowodnione, że ogromne piractwo tytułów będących na topie wcale nie zmniejsza zysków. Zobacz przykład GoT. Tworcy wcale nie narzekają.

          • Kto to udowodnił i jak? Bo ja kojarzę tylko wypowiedzi różnych mietków spoza firm, którzy sobie lubią przy kawce popisać, co się opłaca HBO, a co Netfliksowi. Potrafisz podać przykład, gdzie ktoś mówi, że jest wdzięczny piratom, że kradną jego serial/film/muzykę?

            A odnośnie GoT, piszesz że twórcy nie narzekają. Trochę dziwnie to wypada w zestawieniu z np. tym artykułem: https://www.washingtonpost.com/news/morning-mix/wp/2017/09/08/game-of-thrones-was-pirated-more-than-a-billion-times-far-more-than-it-was-watched-legally/?noredirect=on&utm_term=.2b191939c508

          • Jakie banialuki? Jak parka ma 5 tyś zł na siebie to dalej jest bieda.
            Może nie pasuje ci fragment o 1 tysiącu dniówki? Jak to ciebie zabolało to będziesz hipokrytą.
            Tekst odnośnie piractwa jaki napisałeś przypomina ten
            http://di.com.pl/piractwo-pozytywne-dla-gospodarki-31158
            Swoją drogą ładnie się retoryka zmieniła od tamtego czasu
            Ten kto kradnie w sieci i tak nie kupi produktu a widać korelację pomiędzy piractwem a popularnością danego przedmiotu, nierzadko to recenzja piratów pływa na sprzedaż.
            dodatkowo przypomnę że to Europa zachodnia przoduje w kradzieży przez
            internet i tam w głównej mierze są kierowane produkty.
            Aha i zobacz jak popularność i piractwo motywują do szybkiego wydawania produktu w wielu miejscach
            https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/wydarzenia/gra-o-tron-to-fenomen-w-legalnym-i-w-nielegalnym-obiegu/rykyxgn
            Dla porównania Mr.Noobody w Polsce nie odniósł sukcesu kinowego ponieważ wyszedł ponad rok po premierze na zachodzie.

          • druga rzecz jest taka, że może mnie stać, ale nie chcę płacić, bo w serwisie jest za mało treści? Popatrz też na to w ten sposób. Ja podchodzę do tego tak – rozsądne zarządzanie kasą – nie sztuka jest wydać 200 zł na wszystkie możliwe serwisy streamingowe w miesiacu i chwalić, że ma się do nich dostęp, oglądając przy tym 4-5 seriali, które i tak z reguły mają jeden sezon, a następny po roku.

            Kiedyś nie było netflixa, a z torrentów spokojnie można było zaciągać seriale w jakości SD, czy HD. Jak dla mnie nic się nie zmienia.

          • No ale to oczywiste, że piracenie się zawsze bardziej opłaca (w sensie ekonomicznym). Tylko że w obecnych warunkach to te argumenty śmieszą na maksa. Netflix na miesiąc kosztuje 34 zlote. HBO Go mnie nie kosztuje nic, mam to gdzieś ukryte w opłacie za telefon, kablowke i net. Eleven kosztuje na miesiąc ok. 15 złotych, a za pojedynczy mecz chyba 5 ziko. Przy takich kwotach, próba racjonalizacji piractwa argumentami o tym, że torrenty tańsze czy że “nie dam, bo nie wgrali 7 odcinka” jest żenująca. Miesięczny dostęp do serwisu kosztuje mniej niż jeden bilet do kina, a Ty piszesz, że się nie opłaca, bo z tego co Cię interesuje jest “tylko” jakieś 30-40 godzinnych epizodów. Wychodzi poniżej złotówki za 1h “seansu”, ale dla Ciebie wciąż nieopłacalna inwestycja. Ty widzisz, jak to brzmi?

          • ej stary. Ja nie mam nic do tego. Nie mam kablówki. Jest mi zbędna. Za telefon płacę 25 zł za nolimit i 50 GB neta. Nie widzę potrzeby wykupywania żadnego streamu, bo jak go kupię, to czuję się zobligowany do “oglądania jak najwięcej”, bo zapłaciłem. Wychodzę z założenia, że czytam sobie opinie o serialach, oglądam tylko te moim zdaniem warte uwagi i to w dodatku na bieżąco. Jaki mam interes w kupieniu Netflixa za 40 kilka złotych dla jednego sezonu serialu w danym miesiącu? Potem inna platforma i inna. I kasa rośnie, stówka pęknie. Jak kogoś stać na takie szastanie kasą – spoko. Ja natomiast uważam, że jak kogoś stać to płaci, jak kogoś nie stać to nie znaczy, że ma być wykluczony od tego co się dzieje.

            Mówisz cały czas o tym, że miesięczny dostęp do Netflixa kosztuje mniej niż bilet do kina. Po pierwsze to nie, a po drugie zobacz – oglądam w sierpniu taki Orange is the New Black – 13 odcinków. Łykam to w jeden weekend, a dokładniej w jedną sobotę. Nie ma dla mnie już nic innego do oglądania w tym miesiącu na tej platformie. A kasa poszła.

          • Nie wiem, jaki sens ma ta dyskusja. Dla Ciebie kwestia płacenia za dostęp jest czysto umowna – kto chce, to sobie płaci. Dla mnie to nieuczciwe i argument o “wykluczeniu” mnie nie przekonuje. Wątpię, by ktoś tu kogoś przekonał.

            Bilet do kina jest droższy niż Netflix? No nie wiem, byliśmy w okolicach premiery na “Zimnej wojnie” , płaciliśmy bodajże 40 zł za bilet. Pewnie zależy, kiedy, w jakim kinie, w jakim rzędzie, jak daleko od premiery, czy 3d/2d, itd. Ale dobra – uznajmy, że miesiąc Netflixa kosztuje tyle co 2 bilety do kina. Co to zmienia? Masz dostęp do kilkudziesięciu godzin filmów za cenę dostępu do powiedzmy 6 godzin filmów. Ciągle za drogo?

            Doskonały przykład z tym OITNB. Najtańszy Netflix to 34 zł/mies. 34/13=2,60. Płacisz więc za jeden odcinek niecałe 3 złote. Naprawdę to drogo? A, no i na Netfliksie generalnie masz promo, pierwszy miesiąc gratis. Dalej jest za drogo? Naprawdę poza tym jednym kiepskim serialem (mi nie podszedł) nie ma tam nic do oglądania? :)

            “A kasa poszła” – fajnie wygląda to stwierdzenie w zestawieniu z kontekstem. 34 zł za dostęp do chociażby Narcos, Rick and Morty, OITB, Black Mirror, Mr. Robot, Family Guy? Panie, ludzie chco pińdziesiont groszy za odcinek! Złodzieje!

            Kojarzysz też pewnie, że jeśli Q2P Ci nie odpowiada, to w sumie możesz nie oglądać nic z oferty? Ja tak zrobiłem z muzyką i polecam. Jak mi nie siada każdy z udostępnionych numerów, to uznaję, że szkoda mi miejsca na półce na CD. Płyta za 35 złotych, gdzie jest fajny jeden czy trzy numery nie jest mi potrzebna – ale wtedy jej nie ściągam za darmo, bo i tak szkoda mi czasu na chałę. Polecam to podejście, jak Ci szkoda 3 dych na sezon serialu, to może powinno być też Ci szkoda czasu na jego ściąganie.

    • Podpisuję się pod Dexterem. Oglądanie, a nawet ściąganie, jest legalne. Poza tym owszem, miałam wielkie nadzieje co do Netflixa i wypróbowałam go, bo bardzo chciałam wreszcie mieć serwis, gdzie będę miała wszystko w jednym miejscu. I co? Większości tego, co mnie interesowało, w ogóle tam nie było. Więc dopóki i tak będę musiała skakać po serwisach, żeby obejrzeć to, co chcę, nie zapłacę żadnemu serwisowi. Będę za to pierwszą osobą, która poleci wykupić abonament (tak, nawet z renty 600 zł, choć mnie na to nie stać, chętnie bym to zrobiła), jak tylko pojawi się serwis z wszystkimi filmami w abo.

      BTW, na żadnym z używanych serwisów nie mam reklam, popupów, synchronizowania, nie muszę ściągać napisów ani kombinować. Po prostu wchodzę i włączam film. I tyle.

      I jeszcze jedno. Swego czasu chciałam obejrzeć film “Kler”. Ponieważ jestem ON i nie mogę wychodzić z domu, szukałam miejsca, gdzie obejrzę ten film legalnie oraz płatnie. Byłam gotowa zapłacić tyle samo co w kinie, mimo że w domu tak dobrych warunków jak w kinie nie mam. Nie przyszło mi do głowy, że ktoś chciałby złamać Konstytucję i Konwencję praw ON. I co? Nie znalazłam takiej możliwości! Sprawnym wolno oglądać film cały czas, a nam nie. Więc jak ktoś nadal tkwi w średniowieczu, to sorry, ale wybieram legalne serwisy darmowe. Teatr jakoś umiał się odnaleźć w 21. wieku i powstała THEMUBA, gdzie można obejrzeć sztuki live, prosto z teatru, w chwili, kiedy się odbywają. Można je też obejrzeć później, bo zostają na stronie. Wymaga to sporej pracy, kilku kamer do transmisji na żywo, dodatkowej pracy dla ludzi, którzy się tym zajmują. Filmy tego nie wymagają, a mimo to jakoś ludzie kina nie umieją się ogarnąć. Strzelają sobie tym w stopę. Bo owszem, jak ktoś nie chce płacić, to go nic nie zachęci, ale jest masa takich ludzi jak ja, którzy chcą, ale im się nie pozwala.

  2. Zgadzam się z treścią artykułu w kontekście tego że wygoda ma swoją cenę, którą płacimy w ramach abonamentu za Netflix, HBO Go itd. Nie zgodzę się jednak z narzekaniem dotyczącym “komfortu” wyszukiwania treści pirackich. Albo nie do końca zgłębiła Pani temat korzystania z “alternatywnych źródeł” filmów i seriali, albo miała Pani pecha i trafiła na strony takie jak stara Zatoka Piratów, która obecnie jest całkowicie innym tworem niż dekadę temu.

    Internet ewoluuje, a wraz z nim także piractwo i tak jak dekadę temu faktycznie, trzeba było się naszukać po torrentach czy warezach, (kto jeszcze pamięta czasy np. EMULE? ) tak teraz jest masa darmowych stron, gdzie można po prostu wybrać z biblioteki konkretny serial czy film i po prostu leci, bez rejestracji, reklam czy wirusów.
    Ba, istnieje masa stron, które pobierają miesięczne opłaty (!) za dostęp do pirackich treści na serwisach premium (dłuższa żywotność źródeł, dostęp do treści VIP, np. możliwość obejrzenia nowego odcinka szybciej).

    • Pomijając moralną stronę tego wszystkiego, to weź uwagę, że niektórzy po prostu nie mają ochoty na taką zabawę. Płacę za NTFLX/HBO/NC – to mam. Nie płacę – to nie mam. Jakieś włażenie na dziwne strony, sprawdzanie czy wszystko gra, płacenie smsami czy kartą jakimś dziwnym typom, zastanawianie się, czy będą napisy, czy jakość będzie dobra, czy kręcona ziemniakiem w kinie – naprawdę szkoda czasu (moim zdaniem), lepiej sobie przez te kilka godzin kolejny epizod pyknąć. Powiem też szczerze, że nie rozumiem tego zjawiska od strony finansowej. Ile realnie oszczędza ktoś, kto ciągnie jakieś abonamenty na pirackich serwisach, czy wysyła chomikowi smsy? 4 złote?

      • Zgadza się, nie mają ochoty. Ale w artykule mamy analizę “wygody” pirata vs. opłacającego Netflixa. Chodziło mi tylko o to, że jeśli jest się odrobinę bardziej obeznanym w temacie to wcale tak trudno piratom nie jest, jak artykuł to przedstawia.
        A że cały proceder jest przestępstwem (choć nie według polskiego prawa, bo oglądanie filmu przez przeglądarkę nie łamie przepisów) to już inna sprawa.

        Chodziło mi tylko o doprecyzowanie, że z “wygodą” piractwa nie ma aż tak źle jak artykuł to prezentuje.

        • No tak, tylko pojawia się pytanie, po co ktoś to robi. Kopiowanie, ripowanie, opracowanie napisów, wgranie napisów, synchronizacja, dorabianie opisów, okładek i bawienie się w IMDB/Filmweb jest możliwe, ale nikt za darmo tego nie robi. A skoro ciągnie kasę, to:
          – od strony moralnej lepiej dać twórcom niż piratom;
          – od strony praktycznej lepiej zapłacić porzadnej firmie, niż narażać siebie i swoje dane na obracanie przez nie wiadomo kogo, nie wiadomo w jakim celu.

          • kto ciągnie kasę? Jestem na prywatnym torrencie, gdzie ludzie robią to dla społeczności. Możesz zrzucić się na serwer, ale przymusu nie ma.

          • Tak, oczywiście. Dla społeczności. Jak w socjaliźmie – równy i sprawiedliwy dostęp do dóbr kultury dla ludu pracującego miast i wsi.

          • Tak. Myślę, że Tobie też (w pewnym sensie sam to przyznałeś), tylko to jak z 500+: jeśli czerpiesz z tego jakieś profity, to słabe strony nie są aż tak widoczne.

          • ja nie mam z tym problemu. Gdyby był serwis oferujący dostęp do wszystkich usług streamingowych w rozsądnej cenie, powiedzmy 50 PLN/mc to chętnie bym się skusił. Ale nie tak, że muszę mieć 34567865 usług żeby obejrzeć 6 seriali, których sezony mają po 10 odcinków.

          • Myślę, że masz problem, tylko na innej płaszczyźnie. Teraz piszesz, że 5 dych miesięcznie za dostęp do 60 odcinków różnych seriali byłoby ok. czyli 1,20 zł za ok. godzinny odcinek wybranego serialu jest do zaakceptowania. Trochę śmiech, chyba przyznasz. Koleżkowie kręcą odcinek serialu za miliony dolarów, specjaliści siedzą miesiącami nad kostiumami, muzyką, efektami, scenariuszem, a na końcu fan z Polski oznajmia poważnym tonem: panowie, ale jak chcecie zasłużyć na moje 30 eurocentów, to musicie się bardzo postarać, bo jak nie, to kupię sobie za tę fortunę prażynki, a wy zbankrutujecie.

            Te parametry, o których piszesz, w zasadzie masz już dzisiaj, o ile oglądasz więcej tytułów na jednej platformie. W zasadzie to przez miesiąc bezpłatnego testu możesz pół oferty Netflix obejrzeć za 0 złotych. To samo z HBO Go. Rozmawiamy o tak żenujących kwotach (w zasadzie o braku kwot), że argument ekonomiczny przestaje mieć sens. Tak jakby sklep powiedział: bierzcie za darmo, a Ty byś i tak włamywał się do magazynu :)

            Moim zdaniem, masz po prostu problem z przyznaniem, że dopóki masz bezpłatną alternatywę, to ta legalna (i płatna) opcja zawsze będzie za droga. Te wszystkie argumenty, że tu brakuje 7 sezonu, a tam zły lektor, a w ogóle to trzeba mieć dwie apki i telewizor, o jeju, kto to ogarnie – moim zdaniem to tylko wykrety, w które chyba sam nie wierzysz. Widziałem masę takich dyskusji i one zawsze zmierzają do punktu, gdzie zwolennik piractwa twierdzi, że po spełnieniu warunku A ludzie już będą płacić za oryginały, po czym jak ktoś pokazuje, że to już hula, pojawia się warunek B, C, D i tak w nieskończoność, ad absurdum, do punktu gdzie się okazuje, że najlepiej jakby płyta/gra/film kosztował 5 groszy i był sprzedawany w zestawie z gadżetami o wartości 200 złotych.

          • Ja nie pisze o stronie moralnej, to zupełnie co innego, nie o tym artykuł. Natomiast pod względem wygody jest w pewnych przypadkach nawet lepiej (agregacja treści i dostęp do trudno dostępnych rzeczy). Nie wiem jakie dane to mogłyby wycieknąć (chyba po za tym co lubię oglądać, ale filmweb i cała reszta serwisów to już wie) kiedy oglądałbym na np. Malince czy czymś podobnym.

          • Podam Ci przykład z życia. Znajoma kiedyś wpadła w ekstazę, bo jej syn odkrył torrenty i ściągał mamie każdą piosenkę i film, na jakie miała ochotę. Problem pojawił się, kiedy babcia młodego (matka znajomej) dostała list ze sławnej kancelarii, o treści: tego i tego dnia udostępniła Pani w sieci jakiś nędzny polski film, odstapimy od pozwu po wpłacie 1000 zł. To była zarzutka i bezprawie, ale dla normalnych ludzi to jest przerazające, robisz w sieci coś zwyczajnego i nagle bum, pozew albo np. wyczyszczone konto w banku. Czytasz w prasie o wyłudzeniach w sieci, o lukach w zabezpieczeniu danych największych sklepów i co, nagle miałbyś podać dane swojej karty płatniczej na jakiejś stronie typu “zadarmooglądaczek”? Jaką masz gwarancję (z punktu widzenia trochę starszej, niekoniecznie oblatanej w temacie, osoby), że Twój komp nie zażąda okupu, nie wyciekną Ci z niego ważne dane po instalacji jakiegoś programiku, czy że o 6 rano jakieś służby nie położą Cię na glebie za udostępnianie Gwiezdnych Wojen i 3 płyty Metalliki?

          • Ja o pomarańczach ty o kalesonach.
            Ja nie jestem ani mama, ani syn, ani babcia. Wiem co mogę a czego nie mogę. Odróżniam rzeczy od innych rzeczy i może dlatego w niektórych przypadkach wcale się nie boje.

            Taki przykład:
            Jeśli brak komuś wiedzy to baterii czy ekranu w obecnych smartfonach też sam nie wymieni ze strachu, co nie znaczy, że to niemożliwe i szkodliwe.

            Podsumowując, albo wiedza albo ciągły strach i skazywanie się na to co “los” (vod) da. ;)

          • OK, nie polemizowałem z tym, że jesteś mistrzem torrentów :) Podałem przykład, że nie jest to takie super easy rozwiązanie dla większości userów, przez co zwłaszcza dla nich legalne źródła są wygodniejsze i bardziej bezpieczne.

          • Nie wiem po czym wnioskujesz, że jestem “mistrzem torrentów”. Nigdzie nie napisałem o torrentach. Są prostsze rzeczy które nie są torrentami, ale jak widzę strach powoduje, ze idziesz w zaparte. Ok. Dopisze tylko, że korzystanie z facebokoka (jak większość “kowalskich”) też nie jest bezpieczne, ale jak wiesz jak korzystać to nie stanowi problemu i tak jest z całym internetem. Albo używasz rozumu albo nie. Przyjemnego korzystania ze źródeł które ograniczają wolność wyboru. Wszystkiego dobrego.

          • Wystarczy raspberry pi jak ktoś jest chociaż w minimalnym stopniu ogarnięty i wykazuje niski poziom lenistwa

        • No super, tylko skąd taki normalny user ma mieć do nich dostęp? Ma gdzieś pytać na forach? To jest chyba większy problem, niż przelanie 4 dyszek do jakiejś netowej telewizji i oglądanie za jednym pstrykiem palca. Pozostaje też kwestia infrastruktury – czy są napisy, czy dobrze wskoczą, czy Twój TV z Andkiem łyknie filmik, czy będziesz musiał robić konwert, czy po ew. konwercie nie rozjadą się napisy, czy tłumaczenie tych napisów będzie miało odpowiednią jakość, itd. Większości ludzi nie zbawi ta dycha czy trzy za produkt bez kompromisów w obrazie, dźwięku, dostępie, jakości tłumaczenia, etc.

          • pliki .mkv obsługiwane są przez wszystkie nowe telewizory, co najmniej 5 lat wstecz.

          • Ale jeśli napisy nie są dogrywane z boku tylko jest po prostu zgrywania ścieżka audio z Netflix wraz z napisami (cały stream) to jak ma się to rozjechać?

          • To wtedy nie. Chociaż ja się zatrzymałem na etapie, gdzie ludzie ściągali z torrentów filmy, szukali napisów gdzie indziej i próbowali to synchronicznie odtwarzać, co nieraz wymagało akrobacji.

          • Jako plik masz plik ze streamu, najczęściej z angielską i polską ścieżką dźwiękową do wyboru, z napisami pochodzącymi ze źródła (serial Netflix – napisy te same co widzisz jak odpalasz serial przez netflix). Ściąganie napisów poprzez strony, przynajmniej w przypadku seriali z serwisów streamingowych nie ma racji bytu.

          • Jeżeli się zatrzymałeś w takim momencie a wszyscy piszą o innych możliwościach to nie pomyślałeś, że to coś z tobą jest nie tak, bo brak ci wiedzy?

          • Nie, nie jest ze mną nic nie tak. Po co mi wiedza na temat najnowszych dokonań sceny pirackiej?

          • Pod tematem o piractwie piszemy o piractwie. To, że wypowiadają się tu również starzy wyjadacze spod flagi “hurr durr, bo piracić trzeba umieć”, nie zmienia faktu, że rozmawiamy o najbardziej powszechnym wymiarze zjawiska. I tu zgoda z autorką, że dla większości oglądaczy o wiele bardziej wygodne jest po prostu odpalenie serialu pilotem z TV, niż wywiad środowiskowy i dociekanie, gdzie teraz można obejrzeć stream 5 sezonu Gry o Tron w dobrej jakości.

          • Ale nie masz żadnej wiedzy na ten temat, autorka też. Tylko “hurr durr, piractwo wkurwia”. Przytłaczająca ilość komentarzy obnaża ten brak wiedzy.

          • No ale przecież sami tu piszecie w tonie “hihi, przecież są strony dla kumatych, gdzie dany problem nie występuje, tylko hihi haha, trzeba się znać”. Autorka, jak i ja, piszemy wprost, że nie mamy obycia z pirackim światkiem, co w sumie powoduje, że możemy robić za benchmark takiego typowego użytkownika internetu. O tym też poniekąd jest też ten tekst – że nawet jeśli piracki serwis pokazuje filmy Netflixa lepiej niż Netflix, to i tak wybór legala jest dla wielu ludzi łatwiejszy i bardziej wygodny. Naprawdę, nie żyję po to, by podniecać się jak dziecko, do ilu filmów czy płyt mam dostęp. Jak miałbym w tym celu gdzieś włazić, prosić o jakieś hasła, wysyłać jakieś maile, to ewidentnie nie chciałoby mi się. A tak – cyk, mam Netfliksa czy HBO, całkiem szeroki wybór, w dodatku w śmiesznych pieniądzach, więc nie wiem po co miałbym szukać darmowej alternatywy. Naprawdę, nie zbawi mnie ta rownowartośc kilku piw w knajpie.

            To tak jak z dyskusjami o Linuksie. Ta strona, która jest atakowana zarzutami o nieprzejrzystości i błedach systemu, odpisuje z reguły w Twoim/Waszym tonie: haha, bo to trzeba coś kumać z IT, hihi, czemu się tu wypowiadają tacy, co nie kompilują samodzielnie jądra, pozdro dla kumatych, itd.

          • Na każdy post pod tym tematem który napisałem dodałem może ze dwie emotikony (i tam gdzie one są, tam możesz napisać, że “hi hi”), więc proszę nie wymyślaj i nie wmawiaj mi moich intencji.
            Chyba, ze nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to wtedy proponuje się nauczyć (choć to może być wyzwanie, bo nie jest to proste w obsłudze ;)

            Dalej czytając widzę, że jak mantrę powtarzasz wszystko co już ja i wiele innych osób wyjaśniło (nie ma sensu się powtarzać). No ale klapki na oczach i dalej swoje byleby tylko nie okazało się, ze gadasz byle by gadać bo brak ci wiedzy podstawowej.

            Reasumując. Tuba propagandowa z ciebie która nie dopuszcza nic innego jak tylko to co dają.
            Ale w końcu jaki artykuł taka tuba.

          • Ekspercie od czytania ze zrozumieniem: pisałem w liczbie mnogiej i, jeżeli przejrzysz komentarze, to zobaczysz że było zgodne z prawdą, bo uprawiacie sobie (wy-liczba mnoga, podkreślę) tutaj zabawę w znawców tematu. Nie liczę emotikonek w Twoich wypowiedziach, u innych też, nie wiem kto częściej tutaj klepał w określonym stylu. Fakt, że jesteś częścią tej grupy, chcąc nie chcąc – używasz podobnego stylu i argumentacji. “Byleby” piszemy łącznie, tak na marginesie.

          • Dziękuje za zwrócenie uwagi na błąd. Co nie zmienia faktu, że liczyć nie trzeba emotikoon aby rozumieć co kto napisał a nie wrzucać wszystkich do jednego wora byleby pasowali do twojej argumentacji.

          • Dobrze, odpowiem Ci w stylu Przybyszy z Matplanety. Tworzysz jednoosobowy podzbiór w kilkuosobowym zbiorze tych, którzy oparli argumentację na tym, że są doskonałej jakości i łatwe w obsłudze pirackie materiały, a ja czy autorka się nie znamy.

          • Bo piractwo mnie, przepraszam za niedoskonały francuski akcent, wkurwia.

          • jaki konwert? Pliki z torrentów są z reguły w formacie obsługiwanym przed wszystkie telewizory (jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby coś nie poszło). A napisy i ścieżki dźwiękowe to nie jest amatorskie dogrywanie napisów tak jak 10 lat temu w pliku txt. To są oryfinalne ścieżki dźwiękowe i napisy ze źródła netflixa/hbo. Wybierasz je sobie normalnie na pilocie tam, gdzie wybierasz opcję napisów lub audio.

          • Ale z czym? Z tym, że jeden odcinek serialu w 720p waży ok 1,5 GB i jest po prostu kopią streamu? Mając taki plik wybierasz sobie ścieżkę audio dokładnie tak jak oglądając Netflix.

          • Że waży – tak. Że da się go tak obsługiwać – nie. Ale ja zwykle nie sięgam po piraty, więc nie twierdzę, że kłamiesz, czy coś. Po prostu: JA się nie spotkałem.

          • Da się jak njabardziej. Oczywiście jeśli to jest porządnie zgrany stream z netflixa, a nie jakieś pseudo XviD, avi z dogrywanymi napisami na zalukaj.

  3. Darkw.pl to jest taka polska zatoka piratów, ale nie każdy tam wchodzi ściągać filmy czy seriale, bo poza tym to jest świetne forum dyskusyjne. Jeśli coś tam jest niezgodne z prawem to administracja kasuje, jeśli dostanie zgłoszenie DMCA. Tak więc wszystko ma swoje plusy i minusy i można na to patrzeć z różnej strony. Jakby ktoś nie wiedział co to Darkw to taki można powiedzieć następca upadłego Darkwarez. Rozwija się bardzo dynamicznie.

  4. Jak dla mnie oglądanie na pirackich stronach czy pobieranie filmów z nielegalnych źródeł to już trochę obciach w dzisiejszych czasach.

      • Nie trzeba. Ja nie jestem, a do tego mam demencję naczyniową. Korzystam z jednej strony, na której tylko wpisuję tytuł. Rzadko się zdarza, że czegoś nie ma. No i są też starocie, nikt ich nie usuwa, jak w Netfliksie.

  5. Autorka chyba nie ogarnęła internetów i wylewa swoje żale :D
    Odpowiedź: torrenty, wciąż żywe i w świetnej formie. Oglądam sobie co chce zaraz po premierze, w jakości jakiej sobie życzę.

  6. Ale tak na serio. Słabe rozeznanie tematu się kłania, bo z tego co wiem, to żadne “porno okienka” czy inne cuda nie wyskakują jeśli się wie gdzie co się robi. Ba! Nawet pewne źródła dają wygodę porównywalną jak nie lepszą z komercyjnymi strumieniami (np. agregacja treści w jednym miejscu). A jak oglądać brakujące sezony? Na Prime jest Pora na Przygodę, ale tylko pierwszy sezon i tak można wymieniać i wymieniać.

    • Apropo porno, jak ktoś umie wyszukać z tej dziedziny konkrety to zdobycie popularnego serialu to będzie proste jak włączenie komputera

  7. Mam Netflixa i HBO GO i mimo to i tak muszę czasami wchodzić na “takie” strony no sorry nie będę czekał prawie dwa lata jak netflix łaskawie wrzuci 3 sezon lucyfera albo mimo że już piąty sezon takiego flasha jest w połowie to na Netflixie do obejrzenia są tylko trzy pełno jest takich seriali i niestety zmuszają nawet normalnych użytkowników do takich “nieczystych” zagrań

  8. Ano czasem tak bywa, że bez piracenia nie da się obejrzeć. Podam prosty przykład (a może nawet dwa). Homeland jest w Netflixie? Jest. Nawet chwali się tym Nfx na filmwebie. Tylko jest jeden mały haczyk. Nie uświadczysz na Nfxie siódmego sezonu. Czyli dupa. A przypomnę, że premiera miała miejsce rok temu? No tak 11.02.2018!!!! I jak tu się obejść bez pirackich vodów?
    Podobna sytuacja z “Opowieścią podręcznej” w HBO. Pierwszy sezon i szlus. Do niedawna można było jeszcze skorzystać z showmaxa gdzie był drugi sezon dostępny. Ale od jutra? Czyli kolejna dupa.
    I kal tu nie korzystać z pirackich vodów?

  9. Ano czasem tak bywa, że bez piracenia nie da się obejrzeć. Podam prosty przykład (a może nawet dwa). Homeland jest w Netflixie? Jest. Nawet chwali się tym Nfx na filmwebie. Tylko jest jeden mały haczyk. Nie uświadczysz na Nfxie siódmego sezonu. Czyli dupa. A przypomnę, że premiera miała miejsce rok temu? No tak 11.02.2018!!!! I jak tu się obejść bez pirackich vodów?
    Podobna sytuacja z “Opowieścią podręcznej” w HBO. Pierwszy sezon i szlus. Do niedawna można było jeszcze skorzystać z showmaxa gdzie był drugi sezon dostępny. Ale od jutra? Czyli kolejna dupa.
    I jak tu nie korzystać z pirackich vodów?

    • Jest tyle doskonałych seriali, muzyki i innych fantastycznych treści, że dla mnie nie jest dramatem, że czegoś jeszcze nie ma w ogóle, albo nie dotarło do PL. Na kolejną książkę z cyklu “Pieśni lodu i ognia” czekam już kolejny rok i już pozapominałem większość tego, co się działo, ale czytam inne rzeczy w międzyczasie. Istnieje życie poza jednym konkretnym serialem/muzyką.

      • No cóż. Właśnie dlatego, że nie mam zamiaru oglądać wszystkich seriali tylko te, które mi się podobają, wkurzają mnie takie zagrywki HBO czy Nfxa. Chciałbym w miarę nieskrępowany sposób obejrzeć wszystko co jest dostępne z danej produkcji, a w wymienionych przeze mnie przypadkach nie da się tego zrobić… przynajmniej legalnie.

        • Ile takich zagrywek miało/ma miejsce? Załóżmy, że odpalisz teraz HBO Go: ile seriali masz uciętych w ten sposób?

          • mam ucięte Dark, Dom z papieru, Rain, Homeland, Prison Break, Jack Ryan, Ray Donnovan. Mało?

          • Subiektywna kwestia. Ponoć jesteś wyrafinowanym koneserem starannie wyselekcjonowanych tytułów, więc ja nie zrozumiem skali Twojego cierpienia.

          • pytasz ile takich zagrywek ma miejsce, nie o cierpienie. To mowię Ci, że to wcale nie jest jednostkowy przypadek.

          • No, nie jest jednostkowy. Powiedzmy, że 5 czy 7 seriali ma taki problem. Na jakieś kilkadziesiąt w ofercie. Problemy te, jak rozumiem, mają charakter przejściowy i za jakiś czas te odcinki/części pojawią się, ale Ty musisz już teraz/zaraz je mieć, bo inaczej poważna inwestycja w wysokości 30 zł nie będzie tak opłacalna?

          • Tych, które chcę obejrzeć? Na gorąco pierwsze z brzegu.

            Proszę bardzo:
            Z HBO:
            “Fargo” sezon 3
            “Opowieść podręcznej” sezon 2

            Z Netflixa:
            “Wikingowie” druga połowa 5 sezonu
            “Homeland” sezon 7
            “Ray Donovan” sezon 6 (jest na HBO)
            “The Affair” sezon 4 (jest na HBO)
            “Grzesznica” sezon 2

          • No nie jest tego dużo. Wiesz, że możesz anulować subskrypcję i wrócić, jak te treści będą?

          • Wiesz, nie przeraża mnie wizja tej strasznej niewygody, związanej z czekaniem na kolejny sezon serialu. Raz, że nie muszę w ogóle seriali oglądać (lubię, ale bez przesady), dwa, że jest zawsze mnóstwo innych, podobno niezłych. Ale to ja. Dopuszczam do siebie myśl, że inni mogą mieć z tym ogromny problem.

          • nie jestem typwm człowieka, który ogląda wszystko jak leci bo mam netflix. Mam seriale, które oglądam i są na różnych platformach. Nie widzę sensu zakupu dostępu do Amazon Prime dla Jacka Ryana,do Netflixa dla 3 tytułów i do HBO dla Rodziny Soprano i ew. Ślepnąc od Świateł. To, że mam Netflixa nie znaczy, że oglądam wszystko jak leci.

          • Dokładnie. Dlatego idealne byłoby takie miejsce (nie zaliczam w to pirackich vodów), żeby były dostępne wszystkie seriale, taki broker oferowanych przez różne telewizje i vody nie vody produkcji.

          • To nie kupuj. Gdzie problem? Jak mi nie odpowiada stosunek jakości do ceny, to rezygnuję.

      • ale zrozum, że nie wszyscy konsumują treści. Są też ludzie, którzy starannie wybierają sobie seriale, które oglądają, a nie oglądają “co jest, z bogatej biblioteki’.

        • To i to jest konsumpcją. Pozostaje interpretacja, czy świadomy konsument to ten, który rzuca się na niedokończony/niedostępny/zagrożony serial, czy ten, który zawęża sobie pole manewru do aktualnie obecnych w apce pozycji.

  10. Kodi z wtyczką Incursion i oglądasz wszystko co chcesz, razem z nowościami kinowymi. Tak samo seriale z Netflixa, HBO GO, Showmaxa, Ipli (przed premierą w tv) czy innych cudów. Kodi dodatkowo synchronizuje się z trakt.tv, także na bieżąco aktualizuje Ci się lista obejrzanych filmów czy seriali razem z ich ocenami, a filmy dodane jako “chce obejrzeć” w trakt.tv na telefonie czy laptopie wyświetlają Ci się później w Kodi. Odpalasz, wybierasz co chcesz oglądać i oglądasz. Bez reklam, wczytywania, pobierania, szukania po kilku serwisach.

  11. Zależy co oglądasz jak seriale to wcale Ci się nie dziwię, ale jak maloznane, artystyczne do tego jeszcze stare kino to jesteś skazany na szukanie w pokatnych źródłach bo 3/4 tego co chce obejrzeć nigdzie nie można znaleźć legalnie bo nie wyszło do polskiej dystrybucji i raczej nie wyjdzie za prędko. Zaznaczam że tylko i wyłącznie arthouse filmbox oraz mubi oferują filmy, które nie są puszczanie w mainstrimie poza tym trzeba sięgać do źródeł pokatnych bo inaczej umarł w butach. Często jest też tak, że niektóre stare filmy można znaleźć do obejrzenia za darmo w sieci bowiem utraciły prawa autorskie. Netflix ma dobre filmy dokumentalne, ale poza tym jest tam ubogo dla widza który charakteryzuje się wyszukanym filmowym gustem…

  12. Nie wiem, jak wy dajecie radę oglądać seriale bez Netfliksa czy HBO GO

    A to akurat nie dziwne. Prezentując wiedzę na poziomie mojego 70-letniego ojca, który dzwoni do mnie nawet jak mu stronę intetnetową przykryje reklama full-screen, wcale się nie dziwię, że nie wiesz.

    Oni wciąż godzą się na zawrotne ilości reklam stron pornograficznych, „pustych” klików, konieczność ciągłego odświeżania strony, zacinanie się serialu itp., które przyprawiają o ból głowy.

    I ty jesteś redaktorem serwisu technologicznego? Z takim brakami w wiedzy i doświadczeniu? Przedstawiasz rzeczywistość najgorszego lamera sprzed 10-15 lat. „Pirat” dzisiaj bez żadnych problemów (na pewno nie takich, jakie potrafią przyprawić legalnemu użytkownikowi Netflix czy HBO GO), jednym klikiem ciągnie cały sezon z prędkością „światła”, by po przygotowaniu sobie kolacji, spokojnie zasiąść do ulubionego tytułu. Mało tego – w trakcie szukania/pobierania, nie musi się użerać z żadnymi reklamami, czy „pustymi klikami”. Takie doświadczenia może mieć tylko ktoś z mózgiem na poziomie użytkownika klikającego w baner „ajfon za darmo”!
    Najlepsze jest to, że korzystając z 2-3 legalnych platform, nadal nie można obejrzeć wszystkiego co się w temacie seriali pojawia na świecie. :) Bo niestety – wiodące platformy są daleko w tyle za chociażby torrentami.

    • Najdziwniejsze jest dla mnie to, że ktoś ten artykuł zatwierdził. Bo jeden pismak może się wyłożyć na jakimś temacie, zdarza się, ale to naczelny decyduje, czy tekst puścić, czy nie. A on już jednak powinien mieć choćby minimalne pojęcie.

    • Nadinterpretujesz.
      Ktoś kto płaci i korzysta z Netflix, HBO czy innego vod / sklepu z filmami nie musi być lamerem i opóźnionym w tech. Może zwyczajnie nie ma czasu bo jest zarobiony lub nie chce mu się szukać / po torrentach, warezach, itp. Może dla niego 40 zł to nie problem by wydać na platformę na której są jego ulubione filmy czy seriale.
      A może nie ma juz 18-30 lat tylko znacznie więcej i ma tam gdzie słońce nie zagląda “te sprytne” podejście do szukania filmów i ich oglądania – piractwo.
      Może wreszcie chce wspierać swoimi 40zł twórców.

        • Nie no. Nie jest tak źle. Obecnie HBO GO to 19.90 zł/mc. Do tego najtańszy plan Netflixa to 34 zł/mc. Amazon prime to 2.99 euro/mc przez pierwsze pół roku (potem 5.99 euro). Warto dodać, że te trzy usługi oferują bezpłatne okresy próbne.
          Ale fakt, jak te wszystkie promocje się skończą to trza się liczyć z obciążeniem na miesiąc około stówki.

  13. No widzę autorka zrobiła grube rozeznanie, jeśli jest na etapie streamów o słabej jakości. A co z prywatnymi trackerami w jakości 1080i?

    • Na prywatnych trackerach jest już 4K o bitracie dużo wyższym niż ma Netflix, bo to 4K od Netflixa to słaby żart :)

  14. Kiedy wy się zadławicie tym Netflixem? Ile można, Netflix rozwiązuje wszystkie problemy, a jeśli nie to wmówcie sobie, że tak właśnie jest.
    Co do “artykułu” i jego tezy… Przecież autorka w ogóle nie zgłębiła tematu i leci po stereotypach z porno reklamami i niebezpieczeństwem. Nic nowego, nic odkrywczego, za to jest mantra NETFLIX, NETFLIX.
    Karykatura blogu technologicznego.

  15. Ja płacę za Netflixa czy HBO zwyczajnie z wygody – włączam telewizor, wybieram serial i nie muszę się niczym przejmować. A jak nie ma następnego sezonu jakiegoś serialu? Mam 100 innych produkcji do wyboru. A to 70 zł miesięcznie to są naprawdę grosze, zwłaszcza, że z Netflixa korzystają jeszcze moi rodzice i teściowie ;)

    No i jeszcze świadomość, że wszystko w pełni legalnie, kasa leci do producentów treści, a nie jakichś szemranych typów :D

    • I oto właśnie chodzi :-) W końcu w tym kraju możemy legalnie oglądać interesujące produkcje za relatywnie niewielką opłatę.
      20 lat temu można było o czymś takim pomarzyć.

    • 100 innych produkcji? Idealny klient netflxa – masówka i jest tego tyle, że oglądasz “jak leci”. A co ze starszymi filmami i kinem alternatywnym? Skąd mam wziąć do niego dostęp.

      Wszystko spoko jak ktoś ma podejście “coś znajdę na netfliksie”. Gorzej jak ktoś wie czego szuka i ma dość specyficzne gusta.

      • Jak leci? Nie. Wybieram to, co mnie interesuje. Mając HBO i Netflixa i tak nie dałbym rady obejrzeć wszystkich dobrych produkcji. W kolejce czekają na mnie drugi sezon Punishera, trzeci Daredevila, nowy Narcos, ostatni sezon Piratów. A przede mną jeszcze 4 sezony Gry o Tron.

        I prawie co miesiąc coś ciekawego dochodzi. W styczniu łyknąłem naprawdę niezłego Ty i świetne Sex Education. Luty zapowiada sie mniej ciekawie, ale pewnie w marcu kolejne dobre tytuły dojdą do bibliotek Netflixa i HBO. A tu piszę tylko o serialach, ile jest jeszcze dobrych filmów, których nie oglądałem. No i głównie oglądam nowości, a HBO i Netflix mają bogate biblioteki starszych produkcji. Dlatego Netflix i HBO, łącznie za 70 zł (z Netflixa korzysta sporo osób, ja płacę), w 100% zaspokajają moje, dość spore, potrzeby. W ciągu roku oglądam po 50 sezonów różnych seriali i nigdy nie brak mi dobrych produkcji, wręcz muszę stosować selekcję :D

        • Świetnie, ale tak naprawdę większość seriali nieoryginalnych Netflixa miała już premierę. Co mi z tego, że na Netfliksie jest Homeland czy Prison Break? Uniwersum Marvela mnie nie interesuje. GoT oglądałem na bieżaco, nie muszę sobie odświeżać. To są tytuły stare – oglądałem je na bieżąco jak miały premierę w FOX, czy Showtime. Oglądam tak jak wspomniałem – Homeland, Raya Donnowana. Jacka Ryana, Ślepnąc, czasami Wikingów The Rain, Dark, Rodzinę Soprano, Kruka, Rojst, Dom z Papieru. Serio, widzisz sens kupowania dostępu do każdej platformy? Co ciekawe, w tym roku jeszcze nie trafiłem na nic faktycznie godnego uwagi na Netflksie z nowych produkcji.

  16. Wiele argumentow chybionych, musisz mieć wiele voidow by mieć ciekawy wybór, oglądanie nie jest łamaniem prawa. Od reklam są wtyczki do przeglądarki, przez takie osoby jak ty jest tak wiele reklam bo w nie klikasz ciągle, zamiast ich nie wyświetlać.

  17. Aż się dopisze bo to żenujący tytuł, reszty nie czytam bo widać nastawienia autora.
    Po “ciemnej stronie mocy” oglądam Arrow, flash, supergirl i legends od tomorrow. Niestety na Netflix wrzucają tylko zakończone sezony, fajnie tylko wolałbym oglądać aktualne odcinki.

  18. Spoko jak oglądasz relatywnie nowe produkcje. Problem zaczyna się, gdy chcesz obejrzeć rumuński melodramat kostiumowy z lat 70. Bez dobrych torrentów nie ma szans na obejrzenie ;-)

  19. Jakość filmów Netflix (oryginalne produkcje) jest na takim poziomie, że każdy kolejny jest bardziej badziewny od poprzedniego. Już nawet przestałem oglądać. Zatrudniają głośne nazwiska, a scenariusz tych filmów to dno. Jeżeli chodzi o seriale, to są duże opóźnienia jak np. Vikings. A oryginalne produkcje, tak – niektóre da się oglądać,jednak większość trzyma poziom filmów fabularnych. I z miesiąca na miesiąc wygląda to gorzej. Osobiście rozważam rezygnację z Netflixa bo naprawdę szkoda kasy. HBO nie mam w ogóle.

  20. Opłacam Amazona ale tam może kilka nowych filmów na ro reszta jest z przed 2-3 lat minimum. Płacę za Netflix sporo seriali mało filmów a te które są dla mnie ciekawe to o ile są to dwa sezony do tyłu. Płacę również za Now TV (take brytyjskie hbo) seriale dwa do trzech tygodni za stanami. Nowe filmy widziałem w kinie podczas wakacji w Polsce lub były na tle znamienne że byłem na premierze w kinie 8 do 12 miesięcy temu. A perełki jak chociażby expanse czy magicians to mogę sobie pomarzyć mimo posiadania kanału syfy więc właściwie to 40 procent tego co oglądam to rzeczy z internetu. Jedyne czym się bronią te platformy to produkcje autorskie.

  21. “nie chcę bawić się w bajkopisarstwo”.. pisanie artykułów bez wiedzy w danym temacie jest bajkopisarstwem, albo reklamą, albo bólem d.. bo ktoś ma coś za darmo.
    PS. Posiadam i netfixa i hbo go, jedno dostała żona na okres umowy telef. drugi ja w nc+.

  22. Mam jeden problem, jestem abonentem zarówno hbo go jak i netfliksa I mam spory problem jako posiadacz monitora 21:9. Filmy nakręcone w tym formacie wyświetlają się w ramce i tracę dobrą połowę powierzchni na której mógłbym sobie oglądać film. Ani jedna ani druga platforma nic z tym nie robią więc filmy w tym formacie zwyczajnie ściągam i oglądam ajk cywilizowany człowiek.

  23. Jesli ktos preferuje lokalna baze to teraz to wszystko mozna tak zautomatyzowac, ze problem w zasadzie nie istnieje. W odpowiednio skonfigurowanej aplikacji wystarczy dodac poszukiwany tytul i ta sama wysledzi kiedy jest premiera, sama sciagnie dany odcinek, doda okladke, pobierze napisy (tu zdarzaja sie rozne cuda w zwiazku z iloscia materialow i mocnym spadkiem jakosci tlumaczen, ale spora czesc “zrzutow” np z Netflixa jest wypuszczana z napisami do wyboru) i zaktualizuje biblioteke. Pozostaje tylko usiasc, wybrac sobie pozadany film czy odcinek i ogladac. Co prawda takie cuda najlepiej oprzec o usenet, a tu dostep do serwerow o sensownej przepustowosci za darmo nie jest, choc cenowo i tak mocno konkurecyjnie do uslug streamingowych.

  24. Wszystko fajnie tyle, że wydaję kupę kasy miesięcznie na Netflix, HBO GO, Showmax (już w sumie nie, bo padł), a dalej nie mogę oglądać wszystkich seriali…
    Na filmy chodzę do kina, ale seriali nie ma jak pozyskać inaczej niż pobierając.
    Odnośnie wygody to wcale nie jest mniej wygodnie niż z platform streamingowych. Mam NAS, który automatycznie pobiera kolejne odcinki co tydzień, wystarczy włączyć TV i można oglądać.

  25. Zgadzam się z autorką wpisu. Ja tak robię od lat. Mam zbyt mało swojego czasu i zbyt go cenię, żeby tracić ów czas na oglądanie reklam w tv, za którą i taki trzeba zapłacić (kuriozum).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...