HBO drwi z Showmaksa i mówi, że przedstawienie musi trwać. Ucieczka serwisu z Polski to wielka strata dla widzów

Felieton/Seriale 28.01.2019
HBO drwi z Showmaksa i mówi, że przedstawienie musi trwać. Ucieczka serwisu z Polski to wielka strata dla widzów

HBO drwi z Showmaksa i mówi, że przedstawienie musi trwać. Ucieczka serwisu z Polski to wielka strata dla widzów

Mawia się, że „leżącego się nie kopie”. Jednak HBO postanowiło na do widzenia wbić szpilę Showmaksowi, przypominając nam jednocześnie, że odejście serwisu, to wielka strata dla nas wszystkich.

Gdy gruchnęła wiadomość o tym, że Showmax zwija manatki z Polski pojawiły się głosy, że być może HBO przejmie bibliotekę platformy. Tak się nie stało, przynajmniej do tej pory, a dochodzące do nas wiadomości dają jasno do zrozumienia, że tą interesuje się TVP.

Co by się nie stało z dostępnymi dotychczas na Showmaksie tytułami, pewnym jest, że serwis wraz z końcem tego miesiąca zamyka się na dobre. HBO wykorzystało ten fakt do zachęcenia osieroconych użytkowników do przeniesienia się do ich usługi. W jaki sposób? Oto odpowiedź:

hbo go showmax

Ruch HBO wydaje się o tyle trafny, że to właśnie ta platforma ma największe szanse na przejęcie porzuconych subskrybentów.

Co najważniejsze cena usługi jest identyczna, jak ta, której życzył sobie co miesiąc Showmax. Za HBO GO należy łożyć 19,90 zł miesięcznie (wcześniej było to 29,90 zł). Zatem wszyscy ci, którzy będą zainteresowani dalszym płaceniem za treści w serwisach streamingowych niewykluczone, że wybiorą właśnie HBO, o ile jeszcze tego nie zrobili. Koszt ten sam, a zasób biblioteki, no cóż, sporo większy i ciekawszy. Na rynku oczywiście jest także Amazon oraz Netflix. Jednak pierwsza z platform nie cieszy się w Polsce szczególnie dużą popularnością, a czerwone N jest niemal dwukrotnie droższe.

Można się zastanowić, czy hasło zaprezentowane przez HBO z grafiką ściśle nawiązującą do tej, które stanowiło do tej pory logo Showmaksa, jest aby na pewno etyczne. Odchodząca w niepamięć konkurencja to niewątpliwie okazja, aby otworzyć szampana i brać się za ściąganie klientów do siebie. Jednak czy dla nas użytkowników, to również powód do świętowania? Raczej nie.

Większa konkurencyjność na rynku przekłada się na same korzyści dla konsumenta.

Wiadomo, im większy wybór, tym lepiej. Można wybrać usługę skrojoną pod swoje potrzeby. Mniejsza liczba produktów na rynku nigdy nie jest komfortową sytuacją dla użytkownika. W ogólnej opinii oferta Showmaksa uchodziła za gorszą od tej, którą dysponuje HBO GO czy Netflix, ale nie ulega wątpliwości, że dla części osób było wręcz odwrotnie. Jest więc za czym zapłakać, bo nie sądzę, abyśmy mieli doczekać się odpowiedników „SNL Polska” czy „Egzorcysty” u innych graczy. Być może jakość wymienionych tytułów jest dyskusyjna, ale były one potrzebne tak samo, jak „Stranger Things” czy „Gra o tron”. Były potrzebne, bo stwarzały wybór.

Nie oznacza to, że polskie oddziały HBO i Netfliksa osiądą teraz na laurach i będą tylko odcinać kupony. Oczywiście, że nie, bo muszą dbać o dotychczasowego użytkownika i starać się pozyskać kolejnych. Odejście Showmaksa nic nie zmienia w tej kwestii. Ba, część biblioteki serwisu znajdziemy również u jego konkurencji. Czyli co, nie ma za czym płakać? Jest. Bo Showmax miał jedną cechę, którą wyróżniał się na tle innych platform.

To był produkt skierowany stricte do polskiego odbiorcy.

Teraz Netflix ma co prawda swoje „1983”, a HBO rozbija bank „Ślepnąc od świateł” i „Watahą”, ale Showmax miał sporo więcej kart, którymi mógł dysponować. Wspomniane „SNL Polska” i „Egzorcysta” to tylko początek. To właśnie na odchodzącej platformie pojawiały się seriale Patryka Vegi, a „Plagi Breslau” były dostępne wyłącznie w tej usłudze. Krótkie metraże stworzyli na serwisu Wojciech Smarzowski, Bartosz M. Kowalski i Vega właśnie. Tu swój dom znalazła ekranizacja słynnej copypasty, czyli „Fanatyk”. Był też „Rojst” czy „Ucho Prezesa”.

Nie wszystkie te produkcje były udane.

Niektóre wręcz prosiły się o to, aby jak najszybciej o nich zapomnieć. Ale były, dawały wybór, były stworzone specjalnie z myślą o polskim rynku. Inne serwisy myślą bardziej globalnie i nie zależy im na takim dopieszczaniu widza znad Wisły. To nie ich docelowy target. Możemy sobie już tylko wyobrażać, co jeszcze mógłby zgotować Showmax, gdyby nie należało mu wystawić nagrobka. HBO ma jednak rację. Show must go on – czekamy na wasze ruchy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...