„Nie otwieraj oczu” z oszałamiającym wynikiem. Netflix chwali się wynikami oglądalności swoich filmów i seriali

Artykuł/VOD 18.01.2019
„Nie otwieraj oczu” z oszałamiającym wynikiem. Netflix chwali się wynikami oglądalności swoich filmów i seriali

„Nie otwieraj oczu” z oszałamiającym wynikiem. Netflix chwali się wynikami oglądalności swoich filmów i seriali

Netflix właśnie pobił kolejny rekord i zwiększył o kilka milionów liczbę swoich subskrybentów. Firma pochwaliła się też innymi sukcesami. Po raz pierwszy od dawna ujawniono wyniki oglądalności niektórych nowości dostępnych w serwisie. Liczby robią wrażenie, ale należy je przyjmować z odrobiną dystansu.

Dzisiaj jest dzień wielkiego triumfu Netfliksa. Serwis mógł się po raz kolejny pochwalić wzrostem globalnej liczby użytkowników, tym razem o 8,84 mln. Pozycja firmy na rynku wydaje się niezagrożona, a to w dużej mierze dzięki wzrastającym nakładom na oryginalne filmy i seriale. Przynosi to wymierne korzyści, ponieważ przedstawiciele branży mówią coraz lepiej o Netfliksie. Serwis w 2018 roku doczekał się też rekordowej liczby nagród.

Według ujawnionych dzisiaj przez Netfliksa statystyk pod tym względem również jest bardzo dobrze. Jak poinformował serwis Hollywood Reporter, szefowie serwisu zdradzili wyniki oglądalności takich produkcji jak: „Nie otwieraj oczu”, „Bodyguard”, „Ty” czy „Sex Education”.

Film „Nie otwieraj oczu” w ciągu czterech tygodni od premiery obejrzało 80 mln widzów.

To niezwykle imponujący wynik. Trudno się spodziewać, żeby film zobaczyła zbliżona liczba ludzi, gdyby trafił do dystrybucji kinowej. Warto przy tym zaznaczyć, że Netflix nie wlicza do tego grona każdej osoby, która kliknęła na film lub odcinek serialu. Firma w swoich statystykach bierze pod uwagę tylko te osoby, który zobaczyły co najmniej 70 proc. pełnometrażowego dzieła lub dowolnego epizodu z serii. Jak w porównaniu do „Nie otwieraj oczu” zaprezentowały się pozostałe dzieła?

„Bodyguard” w analogicznym okresie obejrzało ponad 10 mln widzów, lepiej poradziła sobie „Szkoła dla elity” z wynikiem 20 mln oglądających. Na podstawie dotychczasowych osiągnięć Netflix pokusił się też o świetne prognozy dla seriali „Ty” i „Sex Education”. Obie produkcje mają w ciągu czterech tygodni od premiery osiągnąć granicę 40 mln widzów.

Na pierwszy rzut oka te liczby robią kolosalne wrażenie. Warto się jednak nad nimi nieco pochylić.

Jeżeli jedynie zestawimy wynik „Ty” z osiągami tej produkcji na stacji Lifetime (gdzie oryginalnie zadebiutowała), to zobaczymy ogromną przewagę Netfliksa. Średnia oglądalność serialu wyniosła 1,1 mln widzów. Nie powinniśmy jednak zapominać o kilku istotnych szczegółach. Po pierwsze telewizyjne pomiary np. Nielsena dotyczą zsumowanych wyników wszystkich epizodów, a nie tylko jednego. Równie dobrze większość użytkowników Netfliksa mogła zainteresować się „Ty”, a po pierwszym odcinku porzucić produkcję, jeśli się im nie spodobała. Jednocześnie mowa tu o 40 mln na całym świecie, w dodatku w ramach pewnej prognozy. Stacja Lifetime (oraz wiele innych, które sprzedają Netfliksowi prawa do swoich seriali) nie jest dostępna w wielu krajach poza USA. I może tylko pomarzyć o podobnych zasięgach.

Sukces Netfliksa ma też drugą stronę medalu.

Firma chwali się (zapewne) najlepszymi wynikami swoich produkcji. Nie zdradza jednak żadnych informacji na temat najsłabszych. Trudno wobec tego ocenić całościowy obraz oglądalności na platformie. Dopóki nie dowiemy się, czy wyniki sięgające kilkudziesięciu milionów są codziennością czy anomalią, dopóty Netflix nie będzie do końca wiarygodny. Tradycyjne platformy dystrybucji są w tym względnie znacznie bardziej transparentne. Nie zmieni to jednak zapewne faktu, że Netflix wciąż będzie masowo wykupywać prawa do różnych istniejących produkcji i pomysłów. To się po prostu opłaca każdej ze stron.

_____________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na “„Nie otwieraj oczu” z oszałamiającym wynikiem. Netflix chwali się wynikami oglądalności swoich filmów i seriali”

  1. Nawet jeżeli Bird Box ma takie dobre wyniki, to poza tym tyle jest beznadziejnych filmów w polskiej wersji serwisu, że aż czasami się zastanawiam kto to ogląda.

  2. Czasem mam wrażenie, że Netflix tak zaczarował ludzi – w tym dziennikarzy, że Ci się dziwią, że tam są słabe rzeczy!
    Po pierwsze zadaniem Netfliksa jest robienie wszystkiego, by ludzie z nim zostawali na dłużej. DO tego potrzebne są jakościowe produkcje to prawda, ale one są relatywnie rzadkie – z różnych względów, bo i kasa, i czasem szczęście, czasem kwestia ludzi itp.
    Po drugie, to, że ty drogi dziennikarzu, czytelniku – światły, nowoczesny i pijący sojową latte posypaną mgiełką przyprawy dyniowej oglądasz tylko dobre jakościowo produkcje (albo aspirujące) nie znaczy, że sredni użytkownik tak ma. Ludzie lubią obejrzeć średni film, czasem w tle coś robiąc, czasem po pracy żeby się odmóżdzyć. A czasem bo nie lubią seriali – a produkcja dobrego filmu chyba jest jeszcze trudniejsza i kosztowniejsza, więc filmy Netfliksa są take se.
    Po trzecie – taka taktyka jest u wszystkich. Przed VOD Canal+ i HBO wypychały jakimś paździerzem ramówkę, chwaląc się oczywiście hitami, ale hit jest jeden na jakiś czas a kanał leci 20h/dobę. Zresztą mam też HBO go i tam jest tyle wypychaczy, że ojeju. Zresztą ich wyszukiwarka filmowa jest tak zła, że ciężko coś znaleść nie mając nazwy.
    Po czwarte, cena – słabe filmy, średnie filmy, europejskie niszówki, bolliłód itp. to na ulicy leżą i kwiczą, można garściami brać. Pamiętam jak w Polsce, Amazon Video wypychał biedną kartę nowości szrotem z kin w Indiach.

  3. Ten film jest tak slaby… Zrzynka z Cicheo Miejsca. Ledwo z zona dalismy rade obejrzec. Sam pomysl, ze spojrzenie moze zabic, jest idiotyczny.

    • A widzisz, Ty powiesz A jak powiem B. Akurat Bird Boxa z żoną bardzo mile wpsominał, bo był to film z jednej strony, który ją trzymał w napięciu (i nie usneła! Jak na 90% innych filmów które razem oglądamy), a jednocześnie nie był jakiś horrorowaty. Tydzień później obejrzeliśmy ciche miejsce. Przy jedenym i drugim się świetnie bawiliśmy. Także widzisz, co dla Ciebie jest nie warte czasu, innych ludzi może bawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...