Charlie Brooker i Agnieszka Holland obrażają własnych widzów. Twórcy narzekają na hejt, a sami go stosują

Felieton/Seriale 15.01.2019
Charlie Brooker i Agnieszka Holland obrażają własnych widzów. Twórcy narzekają na hejt, a sami go stosują

Charlie Brooker i Agnieszka Holland obrażają własnych widzów. Twórcy narzekają na hejt, a sami go stosują

Trudno wyobrazić sobie lepszy czas dla ambitnych filmowców. Wytwórnie filmowe i serwisy VOD biją się o twórców, a potem dają im niewyobrażalne jeszcze kilkanaście lat temu warunki pracy. Więc jaki jest problem? Twórcy na całym świecie narzekają na hejt i nienawistnych fanów. Problem w tym, że Agnieszka Holland czy Charlie Brooker sami chętnie sięgają po mowę nienawiści.

Ledwie kilka lat temu Netflix w środowisku filmowym miał opinię twórcy masowej rozrywki, który nie zasługuje na zasiadanie przy tym samym stole, co klasyczne wytwórnie. Odkąd serwis rozpoczął tworzenie własnych produkcji na masową skalę i zaczął oferować współpracę najlepszym z branży, takie opinie stały się mniejszością. Coraz więcej aktorów, reżyserów i scenarzystów chwali sobie pracę dla Netfliksa.

Widzowie (a zwłaszcza krytycy) nie zawsze są równie zadowoleni z efektów końcowych, ale trudno narzekać, gdy na platformę trafiają nowe dzieła braci Coen czy Alfonso Cuarona. Netflix otworzył się też na twórców z Europy czy Azji w sposób, jaki dawniej nie wydawał się nikomu potrzebny. Dzięki temu serwis stał się nowym domem „Czarnego lustra” i dał możliwość współpracy Agnieszce Holland i Tomaszowi Bagińskiemu.

A mimo to twórcy nie są do końca szczęśliwi. Na ich drodze stają zbyt często niezadowoleni fani.

Przynajmniej w teorii krytyka jest częścią procesu tworzenia. Akcja wywołuje reakcję, a dzieła filmowe mają siłą rzeczy wywoływać emocje. Nie sposób przewidzieć wszystkich reakcji. Niektórzy odbiorcy nie będą zadowoleni i będą chcieli to w jakiś sposób wyrazić. Rozprzestrzenianie się Internetu pokazało, że niestety bardzo wielu komentujących nie potrafi ubrać swoich uczuć w słowa, a krytyki nie uzbraja w argumenty. W połączeniu z łatwością anonimowego obrażania i mocnymi emocjami obecnymi w fandomach, otrzymaliśmy zjawisko zwane mową nienawiści czy hejtem.

Ten problem przez wiele lat był ignorowany. A teraz jest nieodłączną częścią Internetu tak bardzo, że pierwszą zasadą tworzenia w internecie stało się nieczytanie komentarzy. Co jednak z tymi widzami i krytykami, którzy mają konkretne powody, dlaczego nie podoba im się dane dzieło i potrafią je wskazać? Bardzo proste – autorzy stosują wobec nich właśnie zmasowany hejt.

W sieci pojawiają się wypowiedzi głupie, agresywne i obraźliwe, a także publikowane automatycznie przez boty.

Prawdziwi mistrzowie mowy nienawiści potrafią jednak przyporządkować się do wszystkich trzech kategorii na raz. W takiej sytuacji nasz krytyk nie tylko nie rozumie, o czym mówi, ale też jest pełen niezdrowych emocji. W dodatku wspiera w swojej ignorancji jakąś potężną siłę, która nim steruje. Podobny typ rozumowania można dostrzec u Agnieszki Holland, która zasłynęła zdaniem o „brandzlowaniu się hejtem”.

Polska reżyserka próbowała osiągnąć wszystkie trzy kategorie, ale zagubiła się we własnej wypowiedzi. W jednym zdaniu zarzuciła polskim odbiorcom złe intencję i celowość, a w następnym brak zrozumienia, zaściankowość i ignorancję. Nie można jednocześnie czegoś nie rozumieć z głupoty i z premedytacją udawać, że się nie pojęło konwencji. Tak samo jak wydaje się niemożliwe, żeby „hipsterska banieczka”, która uważa, że zna się doskonale na serialach, mogła nie rozumieć konwencji. Zwłaszcza, że „1983” nie jest przesadnie skomplikowanym serialem. Jeden z komentujących natychmiast zwrócił Holland uwagę na błąd w jej rozumowaniu. Reżyserka odpowiedziała komentarzem z serii „nie, bo nie”. Czy można to nazwać czymkolwiek innym niż hejtem?

W podobny sposób na krytykę swojego filmu zareagował twórca „Czarne lustro: Bandersnatch”, Charlie Brooker.

W wywiadzie udzielonym portalowi Huffington Post, pomysłodawca serialu pochwalił się pozytywnym odbiorem serialu. Główna część jego wypowiedzi dotyczyła jednak krytyków serialu. Brooker bez ogródek stwierdził, że nie interesują go opinie krytyków. Ani te uargumentowane, ani bliższe narzekaniom:

Niektórzy ludzie mówią: „Nie chcę podejmować decyzji”… w takim razie niech spie***ają. Róbcie coś innego! Jeszcze inni podkreślają, że to „za proste na grę” lub „gry wcześniej to zrobiły”. Tylko, że to nie platforma do gier, tylko Netflix. Zdaję sobie sprawę, co to jest gra komputerowa, dzięki bardzo.

W najlepszym wypadku należy potraktować takie rozumowanie jako obrażanie się na rzeczywistość, w najgorszym to najzwyczajniejsza mowa nienawiści. Czy Brooker ma rację mówiąc, że Netflix to nie platforma do gier? Oczywiście, że tak. Problem w tym, iż żaden krytyk „Bandersnatcha” nie twierdził, że jest inaczej. Jeżeli podejmuje się eksperyment formalny, który wcześniej był przeprowadzany przez innych, to jaki sens jest robić to gorzej? Nawet niechęć podejmowania decyzji przez widzów można łatwo wyjaśnić. Być może wynika ona z niewielkiej ilości rzeczywistych wyborów, które zostają im dane. Albo z trudności identyfikowania się z ciągle przerywaną historią (więcej na ten temat przeczytacie w naszym artykule o filmie Netfliksa). Brooker zamiast się zastanowić nad słabościami własnego dzieła, woli sarkastycznie obrażać własnych widzów.

agnieszka holland

Agnieszka Holland i Charlie Brooker atakują widzów za rzekomy hejt. A przy okazji sami z niego korzystają.

Trudno stwierdzić, czy gorsza w tej sytuacji jest hipokryzja artystów, czy ich lenistwo. Niestety, twórcy coraz częściej zaczynają traktować hejt jako… wymówkę. Fani potrafią być okropni i zwykle nie da się zadowolić wszystkich. Ale większość reakcji takich jak słowa Holland czy Brookera wynika ze zbyt dużego mniemania o sobie.

Łatwo za jednym zamachem zlikwidować całą krytykę, jeżeli wrzuci się ją do jednego wora z napisem „hejterzy, rasiści, idioci”. Nie ma potrzeby zastanawiania się, dlaczego tak wiele osób krytykuje Rey w nowej trylogii „Gwiezdnych wojen”, skoro wszyscy oni po prostu nienawidzą kobiet. Gdy zamknie się oczy na osiągnięcia innych, to można chwalić się odkryciem nowego sposobu narracji dla Netfliksa. Wreszcie podkreślając doskonałe reakcje zagranicznej krytyki (co ma niewiele wspólnego z prawdą), łatwo pokazać się we własnych oczach jako część lepszego świata.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

24 odpowiedzi na “Charlie Brooker i Agnieszka Holland obrażają własnych widzów. Twórcy narzekają na hejt, a sami go stosują”

  1. Z tym “mniemaniem o sobie” redaktor ma rację,ale Agnieszki Holland też to dotyczy.Ktoś pamięta jeszcze serial “Ekipa”?Emitowane chyba w najlepszym czasie antenowym dziecko pani Holland okazało się totalną klapą.
    Po prostu niektórzy robią coś co ludzie chcą oglądać,a inni robią coś co ludzie powinni oglądać bo oni to zrobili.Nic w tym złego/nadzwyczajnego bo gdyby ktoś zrobił coś co ma się podobać wszystkim to by się tego oglądać nie dało.
    Są też jednak twórcy,którzy uważają się za wybitnych i wszelka krytyka będzie dla nich równoznaczna z mową nienawiści lub brakiem zrozumienia ich genialnego przekazu.

  2. Jak się nie podoba to po cholerę dawać negatywne komentarze/hejtować? Nie rozumiem tego nie podobało mi się to trudno obejrzę coś innego a nie lecę spamować komentarze.

    • Równie dobrze skoro podobało się to też, po co dawać komentarze. A no po to, że od tego właśnie są — do wyrażania opinii. Nie wiem, czemu równasz tu negatywne komentarze z hejtem. Wszyscy mamy udawać jak wszystko jest super, wszystko nam się podoba i nic nie ma wad? Jak ogólnie podoba mi się serial, ale np. finałowy odcinek jest wyraźnie gorszej jakości, to polecając komuś ten serial mam kłamać, że nie ma żadnych wad?

      Parafrazując ciebie: skoro nie zgadzasz się z negatywnymi komentarzami, to po co o nich komentujesz, nie podobają ci się, to czytaj coś innego.

      • jest różnica między daniem opinii, zrobieniem mini recenzji w komentarzu a jebnięciem że film jest zjebany. Jak na przykład nie lubisz musicali to nie trzeba komentować mi się nie podobało i już, dam 1/10. Nie o to chodzi. jak tutaj “Nie chcę podejmować decyzji”… w takim razie niech spie***ają. Róbcie coś innego! “

          • No ale zdecyduj się, wyraźnie czytam wyżej “po cholerę dawać negatywne komentarze”. Mam wrażenie, że nie widzisz różnicy między negatywną opinią a hejtem, bo jako przykłady negatywnej opinii podajesz “jebnięciem, że film jest zjebany” i “zgnojenie ot tak”. A to raczej jest hejt niż negatywny komentarz.

          • tylko że w tej aferze chodzi o to że pani Holland miała czelność na hejt odpowiedzieć! o to tu chodzi, obsraji ją hejtem i śmiała odpowiedzieć a ty mi piszesz że zabraniają wystawiania negatywnej opinii.

          • Ale to przecież nie ja napisałem “po cholerę dawać negatywne komentarze” tylko ty. I artykuł jest zupełnie o czym innym, jest o wrzucaniu każdej opinii innej niż czysto pozytywna w ramy hejtu, bo tak jest prościej taką opinie zdyskredytować.

  3. “Czy można to nazwać czymkolwiek innym niż hejtem?” – jak najbardziej można. Teraz, mam wrażenie “hejtem” nazywamy już właściwie wszystko. A tymczasem to, co odstawiła Holland to żaden hejt, a foch urażonej gwiazduni.

    • Z tym że właśnie o to chodzi — skoro takie gwiazdy każdy przejaw czegokolwiek poza uwielbieniem uznają za hejt, to co dopiero mówić o ich własnych wypowiedziach w kierunku fanów? Za to z drugiej strony groźby zranienia, śmierci, wysyłanie aktów zgonu itp. to nic wielkiego, niewywołującego żadnego zainteresowania ze strony służb. W sumie już nie wiem co jest gorsze…

  4. Jak rozumiem po latach pracy/ włożonym wysiłku w serial pani Holland za niezasłużony hejt powinna podziękować? O to tutaj chodzi? Czy powinna się wykazać anielską cierpliwością i nie przyjmować hejtu? Nie rozumiem. Serial nie zasługuje na hejt. Największe gówno nie zasługuje na hejt. Nie brońcie tego zjawiska. Akcja reakcja.

    • Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, artykuł nie jest o reakcji na hejt, a o wrzucaniu do jednego worka z hejtem każdej negatywnej opinii. To że komuś nie podoba się film i napisze o tym konstruktywną krytykę nie czyni go ignorantem nieznającym konwencji i brandzlującym się hejtem.
      Zajżyj do jakich komentarzy się p. Holland odniosła tymi słowami, tam nie ma hejtu a są uargumentowane konkretne opinie i przykłady. No chyba że wyrażenie opinii że dialogi są suche i sztywne to hejt – swoją drogą często przewijająca się opinia. Opinia o tym że totalitaryzm jest przedstawiony niekonsystentnie to też hejt?
      Bo jeżeli to jest hejt to ja nie wiem jak nazwać inwektywy które pojawiają się tam w stosunku do odób które wyraziły negatywne opinie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...