„Titans” to duchowy spadkobierca „Gotham”. Widziałem już 1. odcinek serialu DC, który zobaczysz dziś na Netfliksie

Recenzja/Seriale 11.01.2019
Nasza ocena:
„Titans” to duchowy spadkobierca „Gotham”. Widziałem już 1. odcinek serialu DC, który zobaczysz dziś na Netfliksie

„Titans” to duchowy spadkobierca „Gotham”. Widziałem już 1. odcinek serialu DC, który zobaczysz dziś na Netfliksie

„Titans” to nowy serial o superbohaterach DC, który można już obejrzeć w Polsce dzięki serwisowi Netflix. Sprawdzamy, o co chodziło Robinowi, który już w zwiastunie chciał je*ać Batmana.

Wydawnictwo komiksowe DC postanowiło stworzyć nową platformę dla fanów Supermana, Batmana i całej reszty swoich barwnych postaci. Częścią nowopowstałego DC Universe jest serwis wideo na żądanie. Niestety, tak jak się obawiałem po ogłoszeniu istnienia tej usługi, nie jest on dostępny w Polsce.

titans tytani dc serial netflix

Na szczęście tam, gdzie DC nie może, tam Netfliksa pośle.

„Tytani” zgodnie z zapowiedziami trafili właśnie do biblioteki największego serwisu VOD świata, a serial mogą oglądać klienci z Polski. Miałem okazję zapoznać się już z pierwszym odcinkiem i wyrażam na ten moment ostrożny optymizm. „Titans” zapowiada się na godnego następcę „Gotham”, którego ostatni sezon właśnie jest emitowany.

Kupuję taką otoczkę. Marvel w świecie kina jest familijny, a tylko netfliksowe seriale o nowojorskich herosach są nieco bardziej brutalne. W filmowym uniwersum DC z kolei chce być poważne i mroczne, ale w serialach serwuje nam całe spektrum różnych stylów w zależności od tytułu.

„Titans”, podobnie jak „Gotham”, bawi się konwencją.

Nie jest to serial nakręcony na serio, raczej balansuje na granicy autoparodii. Gdzieś w tle przewija się wątek ratowania młodej dziewczyny, która ma w sobie diabła, a także pracy w policji i ucieczki z siedziby słowiańskich gangsterów. Dialogów jest chyba więcej niż mordobicia, ale to tylko zasłona dymna.

titans tytani dc serial netflix

To o tyle ciekawe, że serial o mieście Batmana w czasach, gdy Bruce Wayne był jeszcze dzieckiem, kręci Fox – „Titans” robią zaś ludzie zaangażowani wcześniej w seriale DC stacji CW. Nowej produkcji bliżej jednak do „Gotham” niż do Arrowverse. „Tytani” to przede wszystkim nieskrępowana rozrywka.

Wszystko jest tu przerysowane i karykaturalne. Czy to Robin mówiący „je*bać Batmana”, czy to tryskająca w mrocznej alejce krew, czy to manifestacja nadprzyrodzonych mocy – nie ma tu miejsca na półśrodki. To taki komiks w wersji ruchomej. Albo kreskówka z prawdziwymi aktorami.

Kim w ogóle są tytułowi Tytani?

Co ciekawe, serial nie daje na to żadnej odpowiedzi. Z materiału źródłowego wiemy, że była to młodych superbohaterów, która działała niezależnie od Ligi sprawiedliwości. Jej skład zmieniał się wraz z upływem lat, ale zwykle w centrum znajdował się podopieczny Bruce’a Wayne’a.

titans tytani dc serial netflix

Nie inaczej jest i w tym serialu. Centralną postacią jest Dick Grayson, czyli jeden z Robinów (to ten, którego Wayne adoptował po tym, jak jego rodzice-akrobaci zginęli w wypadku). Gdy rozpoczyna się akcja, jest Robinem już 15. rok z rzędu, pracuje w policji i nie chce mieć z Batmanem nic wspólnego.

Spotyka na swojej drodze Rachel – młodą dziewczynę, która nosi w sobie demona i miewa wizje chłopca z cyrku. Do tego dochodzą niepamiętająca swojej przeszłości Starfire, która rusza tropem Rachel, a w późniejszych odcinkach Beast Boy.

Pilot serialu „Titans” podkreśla na każdym kroku, że to typowa produkcja młodzieżowa.

Oczywiście typowa, jeśli pominąć superbohaterską i nadnaturalną otoczkę. Głównym motywem, który serial będzie eksplorował, wydaje się kwestia akceptacji nastolatków (prawdziwych lub mentalnych) przez społeczeństwo, rówieśników. Zmierzymy się z ich problemami, poznamy ich marzenia. Standard.

titans tytani dc serial netflix

Jednocześnie mamy tutaj do czynienia z tzw. origin story, ale nie każdego herosa z osobna, a całej grupy bohaterów. Serial będzie pokazywał jednak nie tylko ich wspólne przygody, ale też zaserwuje widzom flashbacki, podczas których opowie nieco o ich przyszłości.

Wygląda też na to, że będzie o czym opowiadać.

Chętnie się dowiem, dlaczego Dick żywi urazę do swojego przybranego ojca i mentora oraz… kim są antagoniści? Jak na razie widzowie pod tym względem wiedzą dokładnie tyle, co tytułowi Tytani – kompletnie nic.

Cieszę się też, że tym razem twórcy serialu nie robią go dla wszystkich, a przede wszystkim dla fanów, którzy znają te postaci i ten świat. Biorąc pod uwagę, na jaką platformę trafił w pierwszej kolejności, jest to zrozumiałe. Mam tylko nadzieję, że „Titans” nie załamie się pod własnym ciężarem. Serial balansuje na granicy autoparodii, więc wystarczy tylko kilka nietrafionych suchych żartów, by tę granicę przekroczyć.

Serial „Titans” obejrzycie od dziś w serwisie Netflix.

_________________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Boisz się, że na Netfliksie pojawią się reklamy? Spokojnie, to kosztowałoby serwis utratę mnóstwa pieniędzy

Netflix i reklamy? To wydaje się nieprawdopodobne. A jednak jakiś czas temu ziarnko niepokoju zostało zasiane. Serwis testował spoty promocyjne własnych produkcji pojawiające się u widzów podczas oglądania. Nowe badania wskazują, że reklam proszków do prania czy leków na prostatę na szczęście prawdopodobnie nigdy się nie doczekamy. To Netfliksa by sporo kosztowało.

Artykuł/VOD 23.01.2019

Dołącz do dyskusji (10)

10 odpowiedzi na “„Titans” to duchowy spadkobierca „Gotham”. Widziałem już 1. odcinek serialu DC, który zobaczysz dziś na Netfliksie”

  1. Ten artykuł ma niewiele wspólnego z całym serialem,właśnie oglądałem ostatni odcinek 1 sezonu i mnie się bardzo podobał ,nie ma tam żadnej autoparodi!

  2. Ja wiem że modne są wszelakiego rodzaju wariacje w filmowo-serialowych odsłonach postaci komiksowych (no taka moda), ale ta poprawność polityczna mnie dosłownie zniechęca . Serial dość brutalny jak na grupe Titans, ale taka nowość się przyjmie jednakże brak cyborga, co w konsekwencji eliminuje przedstawiciela czarnoskórej rasy, powoduje że Gwiazdka nam trochę pociemniała – seriooo?! Tam samo słabe jak czarnoskóry Roland z Mrocznej wieży, w książce nazwany przez jedną z głównych bohaterek , je…ym białasem. To już tak mocno razi że aż boli :( fabuły nie oceniam – jeszcze :P najpierw skończę sezon

  3. Powoli zbiżam się do końca sezonu i serial się broni. Tak jak przed premierą wyśmiewałem wraz z innymi zdzirowaty wygląd starfire, tak kobita daje radę. Na drugi raz polecam pisać recenzję książki po pierwszych 10 stronach albo oceniać płytę po dwóch kawałkach. I to nie jest tak, ze jakoś zaciekle serialu który mi się spodobał. Boli mnie, że trzeba napisac reckę, już teraz, nie zadając sobie trudu aby zapoznać się z resztą serialu. Chyba ‘uroki’ naszych czasów, gdzie czas jest ważniejszy od jakości. Brawo SW, gonicie publiczną telewizję :D i to nie jest komplement

  4. Autoparodia to jest pisanie takich „recenzji” po obejrzeniu pilota. Widać, że nie masz nawet bladego pojęcia o tym, co oglądasz i kim są bohaterowie. Litości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...