Najbardziej przereklamowane serie komiksowe w historii [TOP 7]

Top/Komiksy 10.01.2019
Najbardziej przereklamowane serie komiksowe w historii [TOP 7]

Najbardziej przereklamowane serie komiksowe w historii [TOP 7]

Komiksy to obecnie wielomiliardowy rynek, pełen różnorodnych stylów i świetnych dzieł. Takich komiksów nie znajdziecie jednak na tej liście, choć wiele z wymienionych pojawia się na listach najwybitniejszych komiksów wszech czasów. Ich twórców wychwala się pod niebiosa, zachwyca kreską, fabułą i kreacją bohaterów, a komiksy przenosi na duży ekran. Całkowicie niesłusznie.

Wymienione tu komiksy są najlepszymi przykładami nadmiernej autopromocji, chwilowego hype’u i niezrozumienia tego, czym jest dobry komiks. Nie oznacza to, że mowa o całkowicie nieudanych dziełach, które nie mają dobrych stron. Przynajmniej w większości przypadków. Najwyższy czas jednak, by ktoś zaczął mówić o ich słabościach.

Tintin

tintin w kraju sowietów

Najstarszy komiks z listy i zarazem taki, który najgorzej się zestarzał. Hergé rozpoczął swoją karierę rysownika komiksów jako członek silnie prawicowego Le Vingtième Siècle. I wyraźnie widać to po pierwszych albumach Tintina. Debiutancki Tintin w kraju Sowietów był tak nieudolną propagandą i tak złym komiksem, że Hergé nawet nie chciał do niego wracać, gdy po latach doszło do kolorowania wczesnych numerów. Późniejsze albumy nie były pod tym względem dużo lepsze – dopiero w Błękitnym lotosie belgijski rysownik zainteresował się faktycznym życiem w opisywanym kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że Przygody Tintina to seria komiksów, która irytuje powtarzalnością motywów, mało przyjemnym głównym bohaterem i statyczną kreską.

Batman: Powrót Mrocznego Rycerza

Frank Miller to zdecydowanie kontrowersyjna postać świata komiksów. Twórca dzieł kultowych, ale też całej masy chałtury, która została wydana tylko ze względu na nazwisko. Batman: Powrót Mrocznego Rycerza to powieść graficzna przez wielu uważana za początek nowej ery komiksów o tym bohaterze. Nie jest to pod żadnym względem zły komiks – ma ciekawe założenia i atmosferyczne rysunki. Wiele z poglądów głoszonych przez Millera w Powrocie Mrocznego Rycerza dzisiaj razi, ale seria znalazła się na tej liście głównie ze względu na dwie kontynuacje. Mroczny Rycerz Kontratakuje i nieopublikowany do tej pory w Polsce The Dark Knight III: Master Race to albumy chaotyczne, głupawe i zawierające w sobie wszystkie najgorsze cechy późnego Franka Millera.

Atak tytanów

Japońskie historie obrazkowe wprowadziły do globalnego świata komiksów powiew świeżego powietrza. Potrafiły zaskoczyć nowatorskim podejściem do bohaterów i bombastyczną stroną wizualną. Znacznie przesunęły też granice brutalności w komiksach. W pierwszej chwili wydawało się, że Atak tytanów będzie kolejnym udanym przedstawicielem japońskiej sztuki komiksowej. Manga Hajime Isayamy opowiada historię postapokaliptycznego świata, w którym ludzkość została zdominowana przez potwornych tytanów. Koncept był ciekawy, ale z upływem miesięcy coraz mocniej było widać, że Isayama nie ma pomysłu na dalszy rozwój historii. Coraz bardziej wydumane zwroty akcji i systematyczne odejście od horroru w stronę typowego shonena okazały się ostatecznym gwoździem do trumny Ataku tytanów.

Thorgal

thorgal łucznicy

Wszystkich polskich fanów, którzy Thorgala traktują jak nietykalną świętość, mogę z góry uspokoić – komiks nie znalazł się na tej liście z powodu rysunków Grzegorza Rosińskiego. Wręcz przeciwnie. Jedyne, co trzyma poziom na przestrzeni całej serii i wielokrotnie ratuje Thorgala, to właśnie pomysłowy układ kadrów, dobór kolorów i idealnie wyważona, nieco zabrudzona kreska. Tych pochwał nie można jednak powtórzyć w stosunku do scenariuszy Jeana van Hamme’a. Thorgal to komiks pełen dziur fabularnych, powtarzalnych schematów i (niestety) słabo skrywanej mizoginii. Można powiedzieć, że taki już styl Van Hamme’a (zresztą powtarzający się na łamach innych jego komiksów). Nie zmienia to jednak faktu, że Thorgal zwłaszcza na początku odrzuca słabością swoich scenariuszy. Dopiero w kolejnych komiksach coraz częściej zmienia się perspektywa, pojawia się też postać Kriss de Valnor, która doczekała się potem własnej serii. Nazbyt często jednak Thorgal pełni mało ciekawą rolę ratownika bezradnych księżniczek.

Death Note

Death Note doczekał się jednego z najlepszych anime w historii oraz jednej z najgorszych seriali Netfliksa. Na samym początku tej niezwykle ciekawej historii była jednak manga autorstwa Tsugumiego Ōby i ilustrowana przez Takeshiego Obatę. Komiks pełen fantastycznych kadrów, pasjonujących bohaterów, ciekawych aspektów filozoficznych, a zarazem… jeden z najlepszych przykładów na to, co z dobrym komiksem potrafi zrobić przeciągająca się publikacja. Warto pamiętać, że większość japońskich komiksów ukazuje się początkowo w ilustrowanych magazynach. O dalszym istnieniu niejednego tytułu (zwłaszcza w tygodnikach) decydują przeprowadzane co jakiś czas ankiety czytelnicze. Mangi, które są najbardziej popularne, ciągną się latami i z czasem zamieniają w parodię tego, czym niegdyś były. Tak właśnie było z Death Note, którego szczyt nastąpił wraz z ostatecznym pojedynkiem duetu Light Yagami/L. Rzecz w tym, że ten nastąpił niemal dokładnie w połowie całej serii.

300

O ile w przypadku Powrotu Mrocznego Rycerza nie sposób powiedzieć, że mamy do czynienia ze złym komiksem, o tyle w przypadku 300 takie słowa są jak najbardziej zasadne. Mniejsza z tym, że fabuła 300 ma bardzo niewiele wspólnego z historyczną bitwą pod Termopilami. Większym problemem jest to, że Frank Miller w swoim komiksie stworzył pomniki, a nie bohaterów. A te są zwyczajnie nudne, niezmienne i do bólu patetyczne. Leonidas z 300 nie ma w sobie nic poza odrobiną machismo. Postawa Greków w komiksie ma przypominać o honorze i demokratycznych wartościach w starciu ze wschodnimi hordami morderców, ale czy to naprawdę brzmi jak fabula ponadczasowej powieści wizualnej? A skoro o rysunkach mowa – te również nie rzucają na kolana. Rozmazane, niestaranne, często przypadkowo śmieszne i niezamierzenie nieproporcjonalne. 300 jest zjawiskiem głównie z jednego powodu – to jedyny przypadek, gdy Zack Snyder zrobił film lepszy od adaptowanego komiksu.

The Amazing Spider-Man/One More Day

Spider-Man to prawdopodobnie najpopularniejszy komiksowy bohater obok Batmana, Asteriksa i może detektywa Conana. Nie bez powodu. Spider-Man i jego alter ego, Peter Parker wpisali się w historię popkultury złotymi zgłoskami. Człowiek-Pająk ma fantastycznych wrogów, ciekawych bohaterów drugoplanowych i fajne alternatywne wersje. To zarazem chłopak z przedmieścia, którego problemy trafiały w czułe miejsca czytelników. I pozostaje tylko jedno pytanie – czemu ma tak tragiczną główną serię komiksową? The Amazing Spider-Man to obok świetnych historii, także niesamowita wylęgarnia idiotycznych decyzji: zeszytów w których Peter Parker zachowuje się zupełnie jak nie on i crossoverów, których fabuły mają mniej sensu niż używanie dyskietek w 2018 roku. To właśnie wydarzenia tej serii doprowadziły także do znienawidzonego przez wszystkich fanów resetu postaci Spider-Mana. One More Day zostanie zapamiętane jako jeden z najgorszych crossoverów w historii branży komiksowej. I bardzo słusznie. Takie katastrofy lepiej pamiętać na przyszłość.

_________________________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (29)

126 odpowiedzi na “Najbardziej przereklamowane serie komiksowe w historii [TOP 7]”

  1. Tintin i Thorgal na liście? Rly? Znalazł się koneser…. Dla mnie to czysta prowokacja redaktora.
    Śmiać się można tylko, bo dyskutować merytorycznie nie ma sensu.

          • Widzę, że lubisz mieć ostatnie słowo, nieważne czy z sensem. Umówmy się, że mi coś odpiszesz. Nie musi być błyskotliwe, ważne, żebyś to TY zakończył dyskusję. Kappa.

          • xDDDDDDDDD Oż ludzie. Napisze ostatnie słowo. Thorgal jest przereklamowany. Ani tam nic odkrywczego, ani wyśmienitej fabuły. Można sobie trzepać do pięknych rysunków, jak ktoś lubi ale nie róbmy z tego arcydzieła.

          • Przepraszam, ale gdzie napisałem, że jakiś komiks mi się podoba lub nie podoba? Chyba się zagalopowałeś w ripostach XD

    • Tak to jest, jak się patrzy na komiksy przez pryzmat swoich poglądów. Mizoginizm w Thorgalu? To nie mizoginizm, tylko klasyczna wizja dobrego bohatera, który ratuje dzieci i bezbronne niewiasty. Bo jeśli Thorgal to Mizogin, to symbole Nintendo Mario i Luigi wiecznie ratujący księżniczkę Peach to ultra mizogini.

  2. Jeśli już wrzucamy mangę do komiksów, to znajdzie się dużo więcej serii, które zeszły na psy. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co się w pewnym momencie zaczęło dziać z mangą Bleach.

    • True story… Szkoda, że tak popędzali Kubo i kazali mu skończyć serię. Brakowało ładu i składu od pewnego momentu. Chociaż z drugiej strony Naruto i Fairy Tail też od 2/3 zaczęło pikować.

  3. Tomku, a jakie wymieniłbyś swoje ulubione serie? Takie powiedzmy TOP 5? U mnie wyglądałoby to następująco:
    1. Maximum Carnage
    2. Knightfall
    3. Death of Superman + Reigns of Supermen
    4. Spawn
    5. Boys

  4. Wtf?!

    Jak można skrytykować serię wydawaną nieprzerwanie od końcówki lat 70 do teraz w wypowiedzi obejmującej 6 linijek? Chodzi mi oczywiście o Thorgala. Z jakiej perspektywy autor ukuwa tak radykalne stwierdzenie?

    PS.

    Mizoginizm? Może autor skrytykuje Homera za mizoginizm?

    • Już kiedyś czytałem wypowiedzi na temat Trylogii, że to słabe, bo mało realistyczne, za mało kobiecych bohaterek, robi się na siłę z Kozaków tych złych, za bardzo gloryfikuje szlachtę i inne pierdy. To samo widzę w tym artykule. Można przypieprzyć się do wszystkiego (kolejne przykłady to krytyka np. powieści Tołstoja “Wojna i pokój” – że za dług i nudna). Tyle, że każdy utwór, również komiks trzeba oceniać nie przez swój ograniczony pryzmat “znafcy”. Jeśli jednak chcemy krytykować, co przecież nie ejst zakazane to szczerze napiszmy “Kurde, może to klasyka, ale nie podobało mi się, jakoś mi nie przypasowało, to nie dla mnie”. Nie każdy musi zachwycać się Mozartem i ja to rozumiem. Nie rozumiem jednak tej bełkotliwej pseudokrytyki w stylu:
      “Przygody Tintina to seria komiksów, która irytuje powtarzalnością motywów, mało przyjemnym głównym bohaterem i statyczną kreską.”
      “Thorgal to komiks pełen dziur fabularnych, powtarzalnych schematów i (niestety) słabo skrywanej mizoginii. ”

      Powtarza się tutaj zarzut powtarzalności.
      Zaśmieję się niczym Kokosz w “Dzień Śmiechały”: Buchachacha!

      Wszak serie komiksowe bazują na powtarzalności i to często jest ich siłą.
      Jeszcze jeden (prawie)cytat, POWTARZANY w każdym numerze pewnego komiksu:
      “Ale głupi ci redaktorzy”….

      • Takie “W pustyni i puszczy” czy ‘W 80 dni dookoła świata” albo “Przypadki pewnego Chińczyka” też mało realistyczne:( A “Kajko i Kokosz” to dopiero mizoginistyczny komiks:(

  5. MR: Rasa Panów jest jak najbardziej wydana w Polsce. I fakt, komiks to przeciętny, ale jako że nie wszystko rysuje Miller (jak w koszmarnym MR Kontratakuje), da się to przeczytać :)

  6. ….wielbiciel naruszających tabu seriali… Widać, że pan redaktor stara się zapożyczyć sposób swoich idoli, im coś bardziej kontrowersyjnego tym lepiej, najlepiej jeszcze brzmieć przy tym bardzo naukowo.
    Mizogonia w Thorgalu? Chyba pominął pan parę odcinków.
    Stosując, pana redaktora styl: kontrowersje i grandilokwencja nie są wyznacznik dobrego artykułu

  7. Thorgal tak do 30 numeru był spoko, potem zaczął się upadek. A te poboczne serie, góry czasu, Kriss de valnory, Jolany. To już bujda na resorach. Podserię Louve to pominę milczeniem.

    Motyw Dziecka z Gwiazd to było to.

  8. Znalazło się na dobrym miejscy, ale twierdzenie, że manga jest wybitnie dobra to niezły żart. Chcieli zrobić z tego Zbrodnię i Karę, ale przez to, że L i Light to wróżki to ten cały ich pojedynek jest o kant dupy potłuc. No i ta pompatyczność, aż żeby bolą.

  9. “Postawa Greków w komiksie ma przypominać o honorze i demokratycznych wartościach w starciu ze wschodnimi hordami morderców, ale czy to naprawdę brzmi jak fabula ponadczasowej powieści wizualnej?”
    Jak najbardziej. Termopile to ważny mit europejskiej kultury, a każdy mit, by był żywy w ludzkiej wyobraźni, wymaga opowiadania przez kolejne pokolenia – i to właśnie świetnie zrobił Miller, jeszcze raz przypominając ten mit jako szlachetną w swej prostocie historię o wierności i poświęceniu.

  10. Sam fakt że autor tektsu mówi iż “rasa panów” nie została jeszcze wydana w Polsce, kiedy jej premiera miała miejsce we wrześniu, wystarczająco mówi o polocie autora.

  11. Ten komiks robi kurtyzanę z logiki już na etapie gdy L odkrywa, że Kira jest z Japonii. Mamy podobno super duper genialnego Lighta który robi wszystko by L go mógł dopaść, L za to wyciąga dowody z tyłka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...