2018 rok był pełen świetnych seriali. Są jednak takie, które mnie rozczarowały

Top/Seriale 09.01.2019
2018 rok był pełen świetnych seriali. Są jednak takie, które mnie rozczarowały

2018 rok był pełen świetnych seriali. Są jednak takie, które mnie rozczarowały

Trzeba przyznać, że rok 2018 upłynął jednak pod znakiem serialowych rozczarowań. Chociaż nie brakowało produkcji dobrych i wartościowych, to jednak chyba wszyscy uświadomiliśmy sobie, że wielki wybór nie zawsze idzie w parze z wysoką jakością.

Dotyczy to zwłaszcza Netfliksa, ale wiemy przecież, że odejście Showmaksa z Polski też zmusiło do zastanowienia się nad tym, jak powinno budować się biblioteki serwisów VOD.

Omówione przeze mnie produkcje to rozczarowania. Nie są to zawsze seriale złe. Chodzi raczej o kwestię straconego potencjału, rozbuchany marketing lub zwyczajnie – spaprany pomysł. Oczywiście lista ta jest absolutnie subiektywna.

Serialowe rozczarowania 2018

7. The Rain

Na początek wyjątkowo nie o samym serialu, bo tu opinie są podzielone. Jednak zarówno „The Rain”, jak i „Altered Carbon” to były pierwsze zapowiedzi tego, jak bardzo rozbuchana komunikacja Netfliksa może nie iść w parze z jakością dzieła. Murale, świetne zwiastuny, mroczne zapowiedzi i dużo energii włożył gigant, żeby przekonać nas, że oto nadchodzi świetna i do tego jakościowa produkcja. Okazało się jednak, że reklama sobie, a serial sobie. Chociaż opinie widzów były raczej pozytywne, to jednak właśnie wtedy zapaliła się jedna z pierwszych lampek, że Netflix Original nie zawsze równa się wysokiej jakości.

6. Dobrze naoliwiona maszyna

Nie pamiętam chyba serialu, który aż tak by mnie zmęczył, ale od początku. Produkcje w odcinkach mają tę przewagę nad filmami, że mogą rozłożyć na czynniki pierwsze bardzo złożone i skomplikowane procesy. Są w stanie pokazać, jak działa świat. W tym przypadku można było pokazać, jak działa ta „naoliwiona maszyna” korpucji i przestępstw. I wiecie co? Oni to pokazali, ale zrobili to w sposób tak nudny, tak mechniaczny, tak pozbawiony emocji, że niewiele brakowało, abym zaczął sobie zapałki wkładać pod powieki. Stracony, zmarnowany potencjał.

Serial obejrzycie w serwisie Netflix.

5. Prezydent z kreskówki

Satyra polityczna nie jest łatwa. Stworzenie animacji, w której bohaterowie jeden do jednego przypominają prawdziwe postacie i nadanie im absurdalnych rysów wydaje się niemal przepisem na sukces. Robił to „Family Guy”, robił to „South Park”, a nawet „Simpsonowie” czy „Futurama”. Twórcy „Prezydenta z kreskówki” poszli jednak na całość i postanowili zorganizować tak cały serial. Mogliśmy posłuchać czegoś mądrego o geopolityce, zobaczyć, jak pewne mechanizmy działają w Białym Domu, a dostaliśmy produkcję, która tylko żeruje na tym, że prezydent Donald Trump – mówiąc eufemistycznie – nie ma zbyt dobrej prasy. Żenada.

Serial obejrzycie w HBO GO

4. Altered Carbon

Nie jest tak, że to był bardzo zły serial, ale z całą pewnością okazał się rozczarowaniem. Przyczepić można się do aktorstwa, dziwnego spłycania kwestii etycznych i moralnych – a te przecież mogłyby spokojnie być tu na pierwszym planie! Zwłaszcza, że aż prosiło się o współczesne odczytanie książki i jej przemyśleń na temat nieśmiertelności i jej konsekwencji, takich jak brak ograniczenia w kumulowaniu majątków, nieograniczony dostęp do wiedzy. Przykłady można mnożyć. A tak dostaliśmy przyjemnie głupiutkiego akcyjniaka, o którym prawdę powiedziawszy już zapomniałem.

Serial obejrzycie w serwisie Netflix

3. Rozczarowani

Ten serial znalazł się tutaj nie ze względu na tytuł, chociaż muszę przyznać, że jest znaczący. To miała być kolejna ważna animacja dla Netfliksa. Zapowiadało się z resztą całkiem nieźle. Reklamowano ją kontekstem z Simpsonami (teraźniejszość) i Futuramą (przyszłość). „Rozczarowani”, chcociaż to tak naprawdę świat fantasy, byli promowani jako kolejna animacja Matta Groeninga, która tym razem opowie o przeszłości. Rzecz jednak w tym, że owa produkcja – może poza nierównym poczuciem humoru – nie miała z wymienionymi tytułami tak wiele wspólnego. Tu postanowiono zbudować fabułę zwartą, kolejne odcinki nie opowiadały zupełnie innych, odrębnych historii. A to już zupełnie inna sztuka stworzyć trzymającą się kupy fabułę, która w dodatku mogłaby sprostać oczekiwaniom fanów Futuramy czy Simpsonów. No nie wyszło, a szkoda.

Serial obejrzycie w serwisie Netflix

2. Pożegnalny odcinek Sense8

Umieszczanie tej produkcji na liście jest oszustwem, ale tylko delikatnym. Pożegnalny odcinek „Sense8” jest tak naprawdę filmem, ale wieńczy dwa sezony serialu sióstr Wachowskich. Widać jasno, że twórcy musieli pospiesznie zamykać wszystkie wątki i dać fanom finał, najlepiej szczęśliwy. Niestety, okazało się, że z ciekawej i zaskakującej na wielu polach produkcji zostały jedynie nędzne resztki. Twórczyniom tak bardzo zależało, żeby stworzyć warunki do szczęśliwego zakończenia, że zrezygnowały z takich drobiazgów jak: logika, sens, trzymająca się kupy fabuła. Szkoda.

Serial obejrzycie w serwisie Netflix

1. 1983

O tym serialu powiedziano już tak dużo, że trudno mi będzie wymyślić coś oryginalnego. Powody są raczej oczywiste, znacie zapewne argumenty, które przemawiają przeciwko temu serialowi. W całej awanturze z „1983” najgorsze jest jednak to, że produkcja nie udała się mimo budżetu, patronatu Netfliksa, najlepszych polskich aktorów, a nawet reżyserek, po których można było spodziewać się wysokiej jakości. Gwoździem do trumny jest też niestety zachowanie Agnieszki Holland i jej niepoważna reakcja na krytykę produkcji. Cóż, nędza i rozpacz.

Serial obejrzycie w serwisie Netflix

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

18 odpowiedzi na “2018 rok był pełen świetnych seriali. Są jednak takie, które mnie rozczarowały”

  1. Obejrzałem ostatnio 1983 i ten serial naprawdę mi się spodobał – może nieco drewniane dialogi, ale to i tak pikuś przy tak chwalonych vegopodobnych kwestiach z Ślepnąc od świateł. Ciekawy pomysł, całkiem niezłe wykonanie, wciągajaca historia – nie mam pojęcia dlaczego tak krytycy uwzięli się na 1983…

    Podobnie Rozczarowani – może i serial nie trzymał równego poziomu, ale naprawdę miło mi się go oglądało i czekam teraz na kolejną część pierwszego sezonu.

    Altered Carbon – wg mnie zmarnowany potencjał, początkowo zapowiadał się bardzo dobrze, ale druga część sezonu mnie wynudziła i chyba nawet sami scenarzyści nie wiedzieli, w którą stronę powinni iść.

    • • “1983”: Nie rozumiesz tego, bo nie chcesz uchodzić za krytyka filmowego. Wśród przeciętnych zjadaczy chleba ten serial faktycznie zbierał dobre i bardzo dobre recenzje, ale wśród krytyków buczenie na ten serial to po prostu moda. Czemu? Bo dialogi i Agnieszka Holland bla bla…

      • Rozczarowani: mam to samo zdanie: miło się oglądało

      • Prezydent z kreskówki – tutaj autor tekstu ma racje

      • Też wydaje mi się, że z niezrozumiałego powodu krytycy wyjątkowo doczepili się 1983. Nie mam pojęcia co im tam tak nie odpowiada. Ktoś krytykował pomysł związku kościoła z partią – w wielu krajach związki dyktatury z kościołem były na porządku dziennym (a w sumie taka jednopartyjność od rządów dyktatorskich za wiele się nie różni, nawet jesli jedyną partią jest ta komunistyczna). Zresztą, w serialu jest to nawet sensownie wyjaśnione. Może tylko te dialogi momentami był dość sztywne, ale głównie rzucało mi się to w oczy w pierwszych odcinkach.

        Może nie jestem jakimś wyrafinowanym krytykiem filmowym, ale trochę seriali oglądam (w zeszłym roku 47 sezonów seriali) i naprawdę 1983 nieźle Netflixowi wyszedł. Czekam na drugi sezon.

  2. Rozczarowania? Proszę bardzo:
    Rojst, Westworld 2, Ślepnąc od świateł, House of Cards 6, Nielegalni.
    Z wymienionych tylko Rojsta obejrzałem do końca, resztę odpuszczałem w momentach znużenia lub irytacji.
    Zgadzam się jeśli chodzi o Altered Carbon. Reszty wymienionych nie oglądałem i nie obejrzę, z wyjątkiem 1983, bo czytałem wiele pozytywnych recenzji, a jakiś idiotyczny wpis Holland nie będzie psuł mi zabawy z oglądania.

  3. 1983 odpuściliśmy po czterech odcinkach. Pomysł świetny, ale gra aktorska koszmarna. The Rain odpadł w połowie pierwszego odcinka, nie mam cierpliwości do dzieci :D Reszty z listy jeszcze nie ogarnąłem.

    Tak swoją drogą: co sądzicie o HBO GO? Że smoki to wiadomo (chociaż ja się znudziłem na piątym sezonie ale rodzina ogląda ;) ale coś tam innego warte uwagi? Bo jak tak przeglądam listę, to mam wrażenie jakbym wszedł do jakiejś wypożyczalni VHS dekadę czy dwie temu. Prawie same starocie w filmach, komedie romantyczne i ogólnie marność. W ogóle orientuje się ktoś dlaczego na WebOS są dwie appki HBO GO (biała i czarna)? One się różnią czymkolwiek?

    • Smokom daj szansę – 6 sezon odbija od niższego pułapu a bodaj 2 ostatnie odcinki to perełki. Sam nie wierzyłem – a jednak. A co do HBO GO, ja sobie chwale – ich seriale, nawet jak to tylko “kilka” w roku to jednak perełki. Mnie się ŚoŚ podobał, potem w tym (zeszłym już) roku Wielkie Kłamstewka, Patrick Melrose i Ostre Przedmioty – super. Do tego lepsza część BBC – czyli nowy Luther i np. Cormoran Strike. Wszystko mocny pozytyw. Także Netflix+HBO Go i kino w miarę regularnie to wszystkie moje “media” w zeszłym roku. Ale w Kato mamy bilety za 15pln więc żal nie chodzić ^^

      Ale co powtarzam, mnie się podobał mocno Westworld s2…

  4. Zaciekawiony zapowiedziami I otoczką Altered Carbon stwierdziłem, że przed obejrzeniem przeczytam książkę. Błąd. Kasiążka – bardzo fajna, przejemnie, lekko się czytało. Serial – w porównaniu do książki lipa straszna… Tak zbaczając z trochę tematu to jedyne adaptację trzymające poziom to w pierwszej chwili rzuca mi się na myśl LOTR i Shogun, Jamesa Clavella.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...