Ponoć to filmy z kobietami w rolach głównych zarabiają najlepiej. Tak wynika z badania, które jednak przekłamuje rzeczywistość

Felieton/Film 08.01.2019
Ponoć to filmy z kobietami w rolach głównych zarabiają najlepiej. Tak wynika z badania, które jednak przekłamuje rzeczywistość

Ponoć to filmy z kobietami w rolach głównych zarabiają najlepiej. Tak wynika z badania, które jednak przekłamuje rzeczywistość

Najnowsze badanie rynku kinowego w USA przynosi ciekawe wnioski. Okazuje się bowiem, że filmy z kobietami w rolach głównych przynoszą najwięcej zysków. Czy jest tak naprawdę? No nie do końca.

Za nami naprawdę dobry rok w sztuce filmowej. I nie chodzi tu tylko o świetne filmy, które dane nam było obejrzeć podczas minionych 12 miesięcy. 2018 rok okazał się też najlepszym dla kin w historii! Przynajmniej pod względem dochodów ze sprzedaży biletów. W skali globalnej kiniarze zarobili w 2018 roku 41,7 mld dol. Stanowi to wzrost o prawie 3 proc. względem poprzedniego, rekordowego wówczas, 2017 roku. Teraz dodatkowo okazuje się, że nie tylko 2018 rok, ale i kilka poprzednich lat, były rekordowo dobre dla filmów z kobietami w rolach głównych.

Jak donosi najnowsze badanie na zlecenie agencji castingowej CAA, produkcje, w których kobiety grały istotne role, zarobiły na siebie więcej niż te bez nich w obsadzie.

Jako dowody na poparcie tej tezy wskazano na takie produkcje jak: „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”, „Avengers: Czas Ultrona”, „Wonder Woman”, „Gwiezdne wojny VII: Przebudzenie Mocy”, „Gdzie jest Dory” oraz „Piękna i Bestia”. Sam jestem jeszcze w stanie dorzucić do tej listy choćby „Czarną Panterę”, a nawet „Ocean’s 8”, które też zarobiło całkiem niemałe pieniądze.

Większość ze wskazanych powyżej filmów to najbardziej kasowe produkcje ostatniej dekady. Niektóre, jak na przykład „Przebudzenie Mocy” czy „Piękna i Bestia”, to czołówka najbardziej kasowych filmów wszech czasów. Nie da się ukryć, że są to filmy z kobietami w rolach głównych.

Natomiast w całym tym badaniu przeprowadzonym przez CAA jest pewien, wcale nie taki drobny, haczyk i tym samym nieścisłość. I żeby nie było, nie miałbym z tym problemu, gdyby filmy z kobietami rzeczywiście zarabiały więcej. Założenie tego badania, ma – jak rozumiem – szlachetny cel zachęcenia studiów filmowych do zatrudniania kobiet i produkcji filmów z nimi w rolach głównych.

Sęk w tym, że to badanie jest „trochę naciągane”, choć w szczytnym celu.

Jeśli już bawimy się w dzielenie filmów na te z kobietami i mężczyznami w rolach głównych, to nie trzeba robić wielkich badań, by stwierdzić, że filmy z mężczyznami nadal zarabiają zdecydowanie więcej pieniędzy. Badanie CAA jest z kolei pełne jest dość wybiórczo i nierzetelnie zebranych danych.

Wszystkie z wymienionych wcześniej filmów to wielkie serie, w których postaci kobiece albo nagle przejęły stery jako centralne bohaterki (nowa trylogia „Gwiezdnych wojen”), albo stanowią istotną część większej grupy (tutaj kłania się przypadek „Avengers”).

„Piękna i bestia” to samograj – aktorski remake legendarnej wręcz animacji, na którą czekały rzesze fanów. Tutaj sukces filmu, który zarobił ponad 1,2 mld dol., nie zależał na dobrą sprawę od postaci kobiecej, choć z pewnością obsadzenie w roli Belli Emmy Watson pomogło w promocji.

„Gdzie jest Dory” to z kolei sequel „Gdzie jest Nemo”, tym razem skupiający się na żeńskiej postaci rybki Dory. Gdyby nie genialna i bijąca rekordy popularności część pierwsza, nie wiadomo jak poradziłby sobie sequel i czy zarobiłby tyle pieniędzy.  To samo dotyczy „Ocean’s 8”, który jest tym razem kobiecą kontynuacją serii „Ocean’s Eleven”.

Mamy tu więc do czynienia z serią filmowych samograjów. Ich „średnią” zresztą ewidentnie podnoszą nowe odsłony „Gwiezdnych wojen”, („Łotr 1” oraz cała nowa trylogia) które usilnie skupiają się wokół kobiecych bohaterek jako głównych i centralnych postaci.

Kasowy sukces nie zależy w tym przypadku od tego, że bohaterką nowej trylogii jest Rey, tylko od potęgi („Mocy”) gwiezdnej sagi. Gdyby jej bohaterem uczynić toster to prawdopodobnie przychody nie byłyby o wiele mniejsze.

Przyglądając się tego typu przypadkom w bardzo płytki sposób, dojdziemy do prostego wniosku – filmy z kobietami sprzedają się w ostatnich latach fenomenalnie! Jednak to nie jest w żadnym razie „zasługa” żeńskich bohaterek. Badacze, przygotowując to badanie, chcieli zapewne pokazać branży, że warto zatrudniać kobiety i pisać kobiece bohaterki, bo to dzięki nim wymienione wcześniej filmy przyniosły tak wielkie zyski. Nie jestem tego taki pewien.

Bardzo dobrze, że takie popularne serie jak „Gwiezdne wojny”, „Avengers” czy „Szybcy i wściekli” mają w obsadzie silną reprezentację kobiet. To właśnie takie działania otwierają drogę płci żeńskiej w branży filmowej. Natomiast trochę nieuczciwym jest to, że później te serie, które bazują na ogromnej liczbie fanów, są wykorzystywane do podkręcania lekko podkoloryzowanych statystyk.

Czy się to komuś podoba, czy nie, filmy tylko i wyłącznie z kobietami w rolach głównych nieczęsto stają się wielkimi globalnymi przebojami.

W ostatnich latach chyba tylko „Wonder Woman” udała się ta sztuka. Ale to też ważny i przełomowy film. Pierwsza prawdziwie wysokobudżetowa produkcja o tej postaci, która owiana jest już popkulturową legendą. Film miał wielką bazę fanów i fanek, którzy znali Wonder Woman z kart komiksów publikowanych od wielu dekad. Do tego fakt, że film okazał się świetnym widowiskiem z sercem, oraz Gal Gadot idealnie pasuje do roli Diany Prince, z pewnością pomogły.

Poza tym, „Wonder Woman” trafił po prostu na idealny czas dla siebie – w dobie dyskusji na temat miejsca kobiet w społeczeństwie i popkulturze oraz popularności adaptacji komiksów, które biją dziś wszelkie rekordy kasowe. Innym postaciom kobiecym już nie poszło tak dobrze. Wystarczy wspomnieć chociażby o sporej klapie filmu „Pułapka czasu”, czy niedawne „Zabójcze maszyny”.

„Bumblebee”, w którym główną postać ludzką gra tym razem dziewczyna, pomimo znakomitych ocen krytyków i osadzenia w uniwersum Transformerów, też nie idzie za dobrze z zarobkami i wiele wskazuje na to, że będzie to najmniej popularna część sagi, która może mieć nawet problem z przyniesieniem zysków producentom. Owiane złą sławą (a niesłusznie, bo to udane kino rozrywkowe) „Ghostbusters” w wersji kobiecej z 2016 roku też nie przyniosło zysków.

Nie twierdzę natomiast, że filmy z kobietami w rolach głównych w ogóle nie przynoszą większych zysków niż te z mężczyznami.

Nie licząc tych największych widowisk, które nadal są domeną mężczyzn i do nich też są kierowane, „kobiece filmy” są w stanie o wiele częściej przynosić zysk, bo nie wymagają aż tak dużych budżetów. Kameralny dramat, romans czy komedia (w tym także romantyczna) o wiele łatwiej i częściej przynoszą spore wpływy względem pieniędzy, które zostały włożone na ich produkcję. Seria filmów „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, saga „Zmierzch”, a nawet „Igrzyska śmierci” to nie są widowiska z ogromnym rozmachem, takie jak np. adaptacje komiksów Marvela, „Władca Pierścieni” czy „Matrix”.

Tak więc operujemy tu w sferze ograniczonej małymi i średnimi budżetami oraz filmami, które nie docierają, w większości, do tak szerokiego grona widzów. Wydaje mi się, że o tym wszyscy wiedzą. Studia filmowe doskonale zdają sobie z tego sprawę. Gdyby tak nie było, to powstałoby badanie i na ten temat.

Tymczasem agencja CAA próbuje trochę zaczarować rzeczywistość, stwierdzając, że to dzięki kobiecym postaciom wytwórnie zarabiają kokosy.

Nie twierdzę, że kobiece bohaterki nie są potrzebne. Więcej, wydaje mi się, że jak największa reprezentacja wszelkich różnorodności pośród bohaterów danej opowieści działa na plus. Sprawia, że historia jest bardziej barwna, poszerza nasze horyzonty itd. Tyle tylko, że zachęcanie do tego nierzetelnymi tezami może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Bo niestety masowy widz nadal najchętniej wybiera się do kina na produkcje akcji bądź science-fiction, gdzie głównym bohaterem jest męska postać. Posłużę się przykładami “Ghost in the Shell” czy choćby zeszłorocznego „Tomb Raider”. Ten ostatni zarobił raptem ponad 200 mln dol. na całym świecie (a też bazuje na popularnej marce). To wskazuje wyraźnie, że widownia w szeroko rozumianym kinie akcji i przygodowym preferuje męskich bohaterów. Czy jest w tym coś złego? Nie mnie o tym wyrokować.

Wydaje mi się jednak, że to trochę tak jakby mieć pretensje o to, że w komediach romantycznych główną postacią jest przeważnie kobieta. To z nią ma identyfikować się główny odbiorca, tak samo jak z męskim bohaterem ma się identyfikować główny odbiorca adaptacji komiksów.Nawet jeśli żeńska publiczność tych produkcji stale rośnie i jest już wielkich rozmiarów, to nadal stanowi mniejszość.

Zamiast zaklinać rzeczywistość i zmuszać widownię do tego, by akceptowała postaci kobiece w kinie akcji, może lepiej pomyśleć nad tym, jak je umiejętnie wpleść do danej historii, tak by nie były tylko dodatkiem, a istotnymi bohaterkami?

Można pójść śladem starych dobrych „Gwiezdnych wojen” i księżniczki Lei. Można przyjrzeć się temu co robi obecnie Marvel, który wykreował całą masę kultowych już kobiecych postaci, takich jak Gamora, Czarna wdowa, ostatnio Wasp, a lada moment przedstawi nam w pełnej krasie Kapitan Marvel.

W powyższych przykładach postaci kobiece są częścią większej opowieści. Raz odgrywają mniejszą, raz większą rolę, natomiast cały czas są istotnymi czynnikami danej historii. A gdy przychodzi ku temu dobry moment, przede wszystkim fabularny, to bez problemu są w stanie stać się głównymi bohaterkami danej serii. O ile zostało to sensownie rozpisane. Tutaj dobrym przykładem jest „Mad Max: Na drodze gniewu”, gdzie, trochę niespodziewanie, na główną bohaterkę wyrosła Furiosa, grana przez Charlize Theron. Ciekawie rozegrali to też twórcy filmu „Czarna Pantera”, w którym to tytułowy bohater otoczył się samymi kobietami, będącymi i wojowniczkami i naukowcami.

Być może doczekamy niedługo czasów, w których to wielkie widowiska z kobietami w rolach głównych będą rzeczywiście zarabiać największe pieniądze. Jakkolwiek seksistowsko takie rozróżnienie i dzielenie by nie brzmiało.

Na razie kino akcji, także ze względu na w większości męską grupę odbiorców, jest domeną męskich postaci. O wiele bardziej warto więc zacząć myśleć nad tym, jak dobrze i organicznie wprowadzić do tego świata postaci kobiece. Bardzo dobrych przykładów na to nie brakuje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

9 odpowiedzi na “Ponoć to filmy z kobietami w rolach głównych zarabiają najlepiej. Tak wynika z badania, które jednak przekłamuje rzeczywistość”

    • Dokładnie!
      Kiedyś się chodziło do kina, żeby zobaczyć twardzieli, którzy radzili sobie z przeważającymi siłami zła, broniącymi słabszych. Potem się dowiedziałem, że to było złe, bo filmy propagowały kult białego, heteroseksualnego mężczyzny. Czyli trzy dyskryminacje w jednym: dyskryminowanie czarnych, gejów oraz kobiety.

      A pisanie “Na razie kino akcji, także ze względu na w większości męską grupę odbiorców, jest domeną męskich postaci.” jest kompletnym idiotyzmem.
      Gdyby robiący filmy nie chcieliby kręcić dobrych filmów, tylko takie pod kątem “męskiej grupy odbiorców” to powstawałyby wyłącznie filmy z cycatymi, długonogimi blondynkami, skąpo ubranymi, które walczyłyby z cycatymi, długonogimi brunetkami, równie skąpo ubranymi. Wejdź sobie kolego redaktorze na serwisy streamujące filmy głównie dla mężczyzn i zobacz kto tam gra główne role, a jaka płeć jest używana jako “wypełniacz/zapychacz”.

  1. No nie wyczymie… Żeńska wersja Ghostbuster była największym gównem jakie oglądałem przez ostatnie lata. Nie twierdzę, że to wina żeńskiego obsady, po prostu film był tragiczny

  2. @Przemysław Dobrzyński
    “wskazuje wyraźnie, że widownia w szeroko rozumianym kinie akcji i przygodowym preferuje męskich bohaterów.”

    Bzdura – widownia preferuje filmy, które dobrze się ogląda i mają dobry scenariusz. Płeć bohatera ma znaczenia wtedy, kiedy… ma znaczenia (np. facet, który wyrywa laski musi być facetem, bo kobieta na jego miejscu byłaby bez sensu).

  3. badanie jest „trochę naciągane”, choć w szczytnym celu.

    No, ciekawe w jakim? Bo jak znam hollywood, to teraz będą na siłę wsadzać kobiety do głównych ról tylko dlatego, że “takie filmy zarabiają więcej”. A jak kobiety będą dodane na siłę, to nie będą tak ciekawymi postaciami, ani nie będą dobrze wtopione na siłę.
    Ja bym chciał filmy z kobietami, pewnie, ale niech powodem ich obsadzenia w głównej roli będzie historia, a nie chęć zarobienia na mnie więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...