HBO z nową europejską produkcją. Białe myszki i gorzki smak porażki w chorwackim serialu „Sukces”

Recenzja/Seriale 06.01.2019
Nasza ocena:
HBO z nową europejską produkcją. Białe myszki i gorzki smak porażki w chorwackim serialu „Sukces”

HBO z nową europejską produkcją. Białe myszki i gorzki smak porażki w chorwackim serialu „Sukces”

HBO coraz mocniej inwestuje w Europejskie produkcje i co tu dużo mówić – opłaca się. Amerykańskie media dopiero co doceniły „Watahę” i „Ślepnąc od świateł”, a wkrótce to samo może spotkać chorwacki „Sukces”. Choć trzeba też przyznać, że to serial, który rozkręca się trochę zbyt wolno.

Dawno nie było tak ciekawego momentu na europejskim rynku seriali. Wszystko za sprawą rozgrywki programowej między Netfliksem a HBO (w Polsce na chwilę dołączył także Showmax). Ta gra ma wysoką stawkę i toczy się o widza zainteresowanego lokalnymi, ale też uniwersalnymi produkcjami na wysokim poziomie. Trzeba HBO przyznać, że choć ich seriale z Europy nie robią jeszcze takiego szału jak „Dark” i „Dom z papieru” Netfliksa, to zdecydowanie potrafią zaskakiwać na plus.

„Sukces” to dzieło bośniackiego reżysera Danisa Tanovicia. Dobrze znanego europejskim widzom, dzięki takim filmom jak „Ziemia niczyja” i „Śmierć w Sarajewie”. Nietrudno się jednak domyślić, że chorwackim serialem kryminalnym HBO chce zainteresować większe grono odbiorców niż tylko fanów art-house’owego kina.

Widać to choćby po czołówce serialu, która wygląda jak słynne otwarcie z „Detektywa” wzmocnione estetyką rodem z „Twin Peaks”.

W połączeniu z iście kuglarskim wstępem, podczas którego nieznajomy mężczyzna raczy widownię przewrotną opowieścią o tym jak odnieść sukces, „Sukces” w pierwszych minutach budzi zarówno nadzieje, jak i obawy. Z jednej strony daje nadzieję, że widza czeka nietypowa, zwariowana podróż, a z drugiej zbliża się niebezpiecznie blisko do bycia kiepską imitacją. Dlatego dalsze minuty pierwszego odcinka w zależności od widza mogą wzbudzić skrajnie różne reakcje.

Tanović nie pozbywa się swoich społecznych zainteresowań.

„Sukcesowi” bliżej zaś do drugiego sezonu „Detektywa”, a nie psychodelicznych podróży z Rustym i Lynchem. Fabuła serialu toczy się wokół czwórki mieszkających w Zagrzebiu osób, które czystym przypadkiem znajdują się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. Jedna z bohaterek, Blanka, spotyka pod blokiem swojego swojego chłopaka, któremu wcześniej tego dnia w wyniku kłótni ukradła aparat. Mężczyzna zaczyna ją szarpać i bić. Trójka świadków wydarzenia próbuje pomóc Blance, co przeradza się w zakończoną śmiercią chłopaka bójkę. Nieznajome sobie osoby muszą razem postanowić, jak ukryć swój udział w zabójstwie.

Oczywiście szybko okazuje się, że czwórkę bohaterów łączy ze sobą więcej niż pierwotnie się wydawało. „Sukces” z opowieści o przypadkowym morderstwie, przeradza się w historię porachunków mafijnych i zżerającej miasto od środka korupcji. Scenarzyści serialu dorzucają do mieszanki kolejne postaci (w tym kluczową dla losów fabuły inspektor chorwackiej policji) i wątki. Ma to jednak nienajlepszy skutek. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że twórcy produkcji postanowili wrzucić za dużo grzybów do jednego barszczu. Udaje się im uniknąć chaosu, ale za cenę zbytniego charakterologicznego uproszczenia bohaterów.

Przez kilka pierwszych odcinków „Sukces” jest serialem pod każdym względem poprawnym, ale niewyróżniającym się z tłumu. Zmienia się to dopiero pod koniec.

sukces hbo go

W ostatnim akcie opowieści następuje fabularna przewrotka i „Sukces” staje się fascynującą, gorzką opowieścią o niemożności wygrania ze skorumpowanym systemem. Akcja nabiera tempa, a kolejne zwroty są zdecydowanie mniej oczywiste niż w przeciętnym amerykańskim serialu. A jednocześnie, żeby to osiągnąć twórcy porzucają wiele wcześniej rozwiniętych wątków. Dlatego zakończenie mini-serialu HBO zostawia widza z pewnym poczuciem niedosytu, zaś sam „Sukces” wygląda jakby został chaotycznie pocięty. Być może oryginalna historia obejmowała więcej niż sześć odcinków. Jest to jednak z mojej strony czysta spekulacja.

Wszystko to sprawia, że „Sukces” jest dziełem udanym, ale nierównym. Najciekawsze elementy dzieją się w nim na obrzeżach głównego wątku i w ostatnich dwóch godzinach. Chorwacka produkcja w ciekawy sposób pokazuje panujący w tym kraju męski szowinizm, jest też w stanie poruszyć sumienia, unikając przy tym zbyt dużej dawki patosu. Niestety, wchodzi zbyt często na scenariuszowe mielizny i logiczne skróty. Dlatego ocena produkcji HBO może być dwojaka: zmarnowane arcydzieło lub wciągający serial na weekend. Ostatecznego wyboru dokonać będą musieli widzowie.

„Sukces” jest dostępny na platformie HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...