2019 dopiero się zaczął, a ja już wiem, że będzie on należał do „Wiedźmina” od Netfliksa

Felieton/Seriale 02.01.2019
2019 dopiero się zaczął, a ja już wiem, że będzie on należał do „Wiedźmina” od Netfliksa

2019 dopiero się zaczął, a ja już wiem, że będzie on należał do „Wiedźmina” od Netfliksa

Od początku roku 2019 minęło zaledwie kilkadziesiąt godzin. Jednak wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że upłynie on pod znakiem „Wiedźmina” od Netfliksa.

Możecie powiedzieć, że to stwierdzenie na wyrost. Że są rzeczy ważniejsze, pewniejsze i że zobaczymy w przyszłości, jak to będzie. Kiedy jednak patrzę na poprzedni rok i widzę, jak żywiołowo wy, czytelnicy, reagowaliście na wszystkie doniesienia z planu, plotki spekulacje, to nie mam wątpliwości, że to temat, który ekscytuje. Gdy pisałem o kontrowersjach w pobliżu możliwego koloru skóry Ciri, dyskutowaliście o tym nieprzerwanie przez kilka dni.

Wynika to oczywiście z tego, że Wiedźmina, jako markę, traktujemy, jakby był nasz.

Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież Wiedźmin już jest marką, z której możemy być dumni. Powieści i opowiadania są tłumaczone na wiele języków, a gra, zwłaszcza 3. część, zrobiła bardzo dobre wrażenie na całym świecie. Dodatkowo cały czas rozwijana jest karciana gra „Gwint”, a zaledwie chwilę temu pojawiła się bardzo dobrze przyjęta gra „Thronebreaker: The Witcher Tales”. To uniwersum żyje i można powiedzieć, że dzięki temu, z każdym rokiem, zabójca potworów i niejednoznaczny moralnie świat wgryzają się do światowej popkultury. I jeśli marka będzie odpowiednio pielęgnowana, to może zostać tam na dobre.

wiedźmin od Netfliksa

Właśnie obawa o to, co stanie się z marką, najczęściej pojawia się w komentarzach i dyskusjach. Sam mam swoje wątpliwości, ale wynikają one raczej z tego, że Netflix w zeszłym roku nie dostarczył tak wielu dobrych seriali i filmów, ile by mógł. Widać, że gigant walczy o to, aby jego oferta była jak najszersza. A to znowu odbija się na jakości produkcji. I wiem, że to nie tylko moja subiektywna opinia. Czytam komentarze, rozmawiam z koleżankami i kolegami z redakcji, widzę, co pisze się w innych mediach.

Fakt, że dostrzegają to również widzowie nie nastraja zbyt dobrze.

To jednak oznacza również, że każda, nawet najmniejsza wzmianka jest bardzo pilnie śledzona i obserwowana przez fanów, zwłaszcza z Polski.

Wystarczy przypomnieć sobie całe to szaleństwo, które towarzyszyło ogłoszeniu, że to właśnie platforma Netflix zajmie się „Wiedźminem”. Potem informacje o reżyserach. Długo trwały też plotki castingowe, kiedy to do sieci zaczęły wyciekać kolejne nagrania. Mogły one pochodzić z prawdziwych poszukiwań idealnych aktorów i aktorek.

„Wiedźmin” od Netfliksa budził (kontrolowane) emocje.

Te wybuchły najsilniej, gdy ogłoszono, że to Henry Cavill wcieli się w Geralta z Rivii. Przy czym warto tutaj zaznaczyć, że zanim do tego doszło, aktor wspomniał w wywiadzie, że lubi „Wiedźmina 3″ i chętnie wcieliłby się w zabójcę potworów. Wiele wskazuje na to, że te kilka zdań zostało rzuconych celowo, aby jeszcze bardziej podgrzać atmosferę. Jeśli tak jest, to oznacza, że Netflix przykłada bardzo dużą wagę do promocji i nakręcania medialnego szumu. Gdy ostatnio spekulowaliśmy na podstawie plotki, jaki potwór może pojawić się w serialu „Wiedźmin”, Tomasz Bagiński żartował, że media rozdmuchują każde doniesienie. To prawda, ale i Netflix, i sam producent zdają sobie zapewne sprawę, że szum spekulacje i dyskusje to czynnik równie ważny, co sprawna ręka reżysera czy dobre pióro do dialogów.

Jeśli te dwie rzeczy – zaangażowanie fanów oryginału i zdolność do podsycania emocji – idą ze sobą w parze, to możemy się spodziewać, że 2019 rok będzie należał do „Wiedźmina”. Jestem prawie pewien, że po tak emocjonalnym przyjęciu skąpych informacji, wszystkie kolejne, a więc zwiastuny, plakaty, zdjęcia, może wywiady, będą rezonowały tym mocniej, im bliżej będzie do premiery. Jeśli dodamy do tego, że premiera „Wiedźmina” możliwa jest już pod koniec tego roku, to zapewne w drugiej połowie zaczną się intensywne działania promocyjne. A kto wie, co wydarzy się dalej. Ostatnio pojawiły się plotki, iż Netflix jest tak zadowolony z realizacji na planie „The Witcher”, że stworzy kolejne sezony produkcji.

To będzie najgorętsza produkcja tego roku.

Nawet jeśli ostatecznie serial okaże się przeciętny, to czeka nas przynajmniej kilka miesięcy wspaniałego popkulturowego doświadczenia. Tym silniejszego, że zapewne będziemy musieli konfrontować się z własnymi wyobrażeniami o wiedźminie Geralcie, o bohaterach i ukochanym świecie. A z takich konfrontacji zwykle wychodzi coś dobrego. I takiego dobrego fermentu sobie i innym fanom życzę w nowym roku.

_________________________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (26)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...