Bumblebee, polski Rocky i powrót „Listy Schindlera”. Filmy, które warto obejrzeć w styczniu 2019 roku

Top/Film 30.12.2018
Bumblebee, polski Rocky i powrót „Listy Schindlera”. Filmy, które warto obejrzeć w styczniu 2019 roku

Bumblebee, polski Rocky i powrót „Listy Schindlera”. Filmy, które warto obejrzeć w styczniu 2019 roku

Początek 2019 roku zapowiada się całkiem imponująco, przynajmniej od strony filmowej. Czekają nas powroty Transformerów, Ralpha Demolki oraz niemało intrygujących pozycji kina artystycznego.

Filmy – styczeń 2019 – co warto obejrzeć?

Bumblebee od 4 stycznia w kinach

Pierwsze opinie zza wielkiej wody wskazują na to, że mamy do czynienia z najlepszym filmem o Transformerach, jaki kiedykolwiek powstał. O ile jest to dla kogoś istotny punkt odniesienia. Twórcy zabierają nas do barwnych lat 80., gdzie główna bohaterka „Bumblebee”, Charlie, poznaje pochodzącego z innej planety robota potrafiącego zmieniać się w uroczego garbusa. Film, oprócz masy efektów specjalnych i zawrotnej akcji, ma też skupić się na relacji przyjacielskiej pomiędzy dziewczyną a tytułowym Autobotem, pozwalając tym samym wybrzmieć także i bohaterom, a nie być tylko festiwalem wybuchów i CGI.

Władca Paryża od 4 stycznia w kinach

Na tle superprodukcji z pościgami samochodowymi i superbohaterami dość odświeżająco brzmi propozycja prosto z Francji. „Władca Paryża” to bowiem dawno już nieoglądany na dużym ekranie kostiumowy film przygodowy rozgrywający się w XIX wieku. Vincent Cassell wciela się w legendarnego złodzieja, awanturnika François Vidocq, który postanawia współpracować z francuską policją w celu oczyszczenia tamtejszych ulic z wszelkiej maści szumowin.

Ralph Demolka w Internecie od 11 stycznia w kinach

Jak wiadomo każdy sequel musi powiększyć swoją skalę względem poprzednika. Tą ścieżką podążył też i Ralph Demolka. Salon gier wideo zamieniamy więc na cały Internet. Ralph z Wandelopą ruszają w podróż w najdalsze zakątki WWW w poszukiwaniu części zamiennej, która będzie w stanie uratować ich grę.

Vice od 11 stycznia w kinach

Najnowszy film Adama McKaya, który filmem „Big Short” fenomenalnie przeszedł od komercyjnych amerykańskich komedii do świetnie opowiadanych dramatów. Wiele wskazuje na to, że „Vice” to jego kolejne genialne dzieło. Już sama obsada powoduje szczękopad – Christian Bale, Amy Adams, Steve Carell, Sam Rockwell. Fabuła z kolei skupia się na postaci jednego z najbardziej znanych wiceprezydentów w historii Stanów Zjednoczonych – Dicka Cheneya. Bale i Adams wymieniani są pośród faworytów oscarowych.

Witajcie w Marwen od 11 stycznia w kinach

Nowy film Roberta Zemeckisa – twórcy m.in. „Powrotu do przyszłości”. Steve Carell wciela się w rolę mężczyzny, który po brutalnym pobiciu i utracie pamięci buduje sobie makietę małego miasteczka z II wojny światowej wypełnionymi mieszkańcami-lalkami. „Witajcie w Marwen” łączyć będzie w sobie film aktorski z komputerową animacją lalek. Znając wyobraźnię Zemeckisa, wierzę, że czeka nas magiczna filmowa opowieść.

Underdog od 11 stycznia w kinach

Polskie kino gatunkowe, szczególnie związane z dynamicznymi motywami takimi jak wyścigi samochodowe („Diablo. Wyścig o wszystko” zapowiada się na paździerz roku) czy sceny walki, ciągle jeszcze nie radzi sobie dobrze. Liczę jednak, że „Underdog” nie okaże się biedniejszą wersją „Kickboxera” i „Rocky’ego” w jednym. Eryk Lubos jako jeden z nielicznych rodzimych aktorów nadaje się do tego typu produkcji. W obsadzie też Mamed Khalidov. Kto wie, jeśli film okaże się sukcesem, być może właśnie w kinie Khalidov spędzi swoją emeryturę.

Glass od 18 stycznia w kinach

Liczę, że M. Night Shyamalan wrócił do formy już na dłużej i po świetnym filmie „Split”, także i jego kontynuacja, „Glass”, okaże się satysfakcjonująca. A pomysł na połączenie wątków z poprzednika ze światem stworzonym w „Niezniszczalnym” jest genialny w swojej prostocie. Czeka nas więc powrót nie tylko Jamesa McAvoya w roli człowieka z rozszczepieniem osobowości, ale także Bruce’a Willisa jako Davida Dunna i Samuela L. Jacksona jako Elijah Price’a/Pana Glassa.

Dom, który zbudował Jack od 18 stycznia w kinach

Ponoć jest to jeden z najbardziej szokujących, brutalnych i chorych filmów jakie zobaczymy w 2019 roku. Znając szaleńczą i buntowniczą naturę Larsa von Triera, jak najbardziej jestem w stanie w to uwierzyć.

Maria, królowa Szkotów od 25 stycznia w kinach

Margot Robbie w filmie kostiumowym jako królowa Elżbieta I? Więcej zachęty nie potrzebuję. Choć żeby być uczciwym, trzeba powiedzieć, że film ten skupi się na losach Marii Stuart, granej przez Saoirse Ronan królowej Francji, i fascynującej rywalizacji dwóch legendarnych władczyń.

Lista Schindlera od 27 stycznia w kinach

25 lat od premiery filmu „Lista Schindlera” Steven Spielberg postanowił ponownie pokazać swoje dzieło na dużym ekranie. Szykuje się więc dobra okazja do tego, by przedstawić go nowemu pokoleniu widzów, albo tym, którzy nie widzieli go w pełnej krasie. Spielbergowi udała się sztuka opowiedzenia o potwornościach Holocaustu w sposób komercyjny, ale nie umniejszając tym samym tragicznym wydarzeniom i prezentując dzieło o pełnych wartościach artystycznych.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

39 odpowiedzi na “Bumblebee, polski Rocky i powrót „Listy Schindlera”. Filmy, które warto obejrzeć w styczniu 2019 roku”

    • Dokładnie brakuje Polskiego filmu, słabo, że nie wspomnieli o nim a Diablo zapowiada sie, że będzie fajnym rozrywkowym filmem innym niz większość naszych produkcji. Nowe twarze na ekranie i wreszcie cos innego niz komedia romantyczna.

  1. Nie powiem, żeby nie było co oglądać, ale jestem dosyć ciekawa Diablo. Nie tylko dlatego, że polski i że fajni aktorzy, ale w końcu coś nowego w polskiej kinematografii ;)

  2. “Spielbergowi udała się sztuka opowiedzenia o potwornościach Holocaustu w sposób komercyjny, ale nie umniejszając tym samym tragicznym wydarzeniom i prezentując dzieło o pełnych wartościach artystycznych.”

    Film zrobiony na styl dokumentalny niemalże, ale należy pamiętać, że ten obraz jest jedynie _oparty_ na prawdziwej historii i jej nie odzwierciedla całkowicie (de facto jest oparty na historical fiction Thomasa Keneallyego). Moim zdaniem przed obejrzeniem tego filmu należałoby młodemu pokoleniu pokazać jakie różnice są w historii filmowej i w rzeczywistości. Bo różnice są co najmniej takie jak prawdziwa biografia Frediego a film Bohemian Rapsody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...