Amerykańskie media rozpływają się nad „Watahą” i „Ślepnąc od świateł”. A wokół „1983” nadal głucha cisza

Felieton/Seriale 21.12.2018
Amerykańskie media rozpływają się nad „Watahą” i „Ślepnąc od świateł”. A wokół „1983” nadal głucha cisza

Amerykańskie media rozpływają się nad „Watahą” i „Ślepnąc od świateł”. A wokół „1983” nadal głucha cisza

Dobiegający właśnie końca rok pokazał, że polskie produkcje premium stoją na coraz wyższym poziomie. Nie zabrakło też jednak rozczarowań, a największym z nich był „1983” Netfliksa. Dzieło Joshui Longa nie zachwyciło w Polsce, a za granicą zostało w sporej mierze zignorowane. Tymczasem seriale HBO Polska zyskują coraz większą renomę wśród amerykańskich mediów.

Pod koniec listopada część rodzimego internetu żyła nadchodzącą premierą pierwszego polskiego serialu Netfliksa, czyli „1983”. Nadzieje związane z produkcją były ogromne, ale w większości poszły na marne. Dzieło showrunnera Joshui Longa znalazło bardzo niewielu obrońców, za to mnóstwo krytyków (również wśród członków redakcji Spider’s Web Rozrywka). „1983” nie sprawdziło się ani jako historia alternatywna, ani kryminał, ani nawet historia o Polsce.

Brakowało zrozumienia specyfiki polskiego komunizmu, a drewniane dialogi tylko pogarszały sprawę. Najsłynniejsza z reżyserek serialu, Agnieszka Holland, w mało wybredny sposób przyjęła krytykę, mówiąc o „brandzlowaniu się hejtem”. Twierdziła również, że amerykańska krytyka znacznie bardziej doceniła produkcję, ale okazało się to mieć bardzo niewiele wspólnego z prawdą. W ciągu kolejnego miesiąca niewiele się w tej materii zmieniło. Na platformie Rotten Tomatoes pojawiły się zaledwie trzy nowe recenzje, choć oddać dziełu Netfliksa trzeba, że wszystkie są pozytywne.

seriale hbo polska

Nie oznacza to, że rodzime produkcje nie są zauważane na Zachodzie. Wielką renomą cieszą się seriale HBO Polska.

Firma właśnie poinformowała, że „Ślepnąc od świateł” było najchętniej oglądanym serialem stacji w Polsce oraz trzecim najchętniej wyświetlanym w całej Europie Środkowej. Zdołały go wyprzedzić jedynie najważniejsze marki stacji, czyli „Gra o tron” i „Westworld”. Sukces adaptacji powieści Jakuba Żulczyka nie umknął także amerykańskim krytykom. Prestiżowy portal Variety umieścił „Ślepnąc od świateł” na liście najlepszych międzynarodowych produkcji w 2018 roku.

Inne ważne medium zajmujące się filmami i serialami, czyli Hollywood Reporter, doceniło za to „Watahę”. Uwielbiana przez Polaków produkcja trafiła do zestawienia najlepszych zagranicznych produkcji do obejrzenia w święta Bożego Narodzenia. Co prawda twórca zestawienia pomylił się, umieszczając pod tytułem opis innego serialu HBO, „Pakt”, jednak to z pewnością zwykły głupi błąd.

„Wataha” wkrótce doczeka się też trzeciego sezonu. Wyraźnie widać, że HBO sprawnie buduje ścieżkę promocyjną swoich polskich seriali. Na początek debiutują na terenie Europy Środkowej, gdzie zyskują sobie coraz większe pozytywne opinie. Dopiero później serial trafia na kolejne rynki (oczywiście pod warunkiem, że osiągnie sukces) i w końcu do Stanów Zjednoczonych.

Dziennikarz Variety poinformował już zresztą swoich czytelników, że „Ślepnąc od świateł” będzie w 2019 roku emitowane w USA.

To podobna drogą, którą podążały również polskie filmy odnoszące największe sukcesy artystyczne i finansowe. Takiego komfortu nie ma Netflix. W tym akurat wypadku jednoczesna premiera na całym świecie obraca się przeciwko niszowym produkcjom. Inna sprawa, że „1983” potknął się już na pierwszej przeszkodzie, czyli polskiej krytyce. Do czego przyczynił się brak poszanowania lokalnej specyfiki. Dialogi tłumaczone z angielskiego na polski brzmiały sztucznie, a Joshua Long nie miał do powiedzenia niczego ciekawego o Polsce. Aby osiągnąć globalny sukces, trzeba opowiadać uniwersalną historię, ale nie pozbawioną też indywidualnych smaczków. Gdyby było inaczej, to wszyscy robiliby identyczne produkcje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (16)

218 odpowiedzi na “Amerykańskie media rozpływają się nad „Watahą” i „Ślepnąc od świateł”. A wokół „1983” nadal głucha cisza”

  1. “Ślepnąc od świateł” to rzadki przypadek kiedy ekranizacja dorównuje oryginalnemu tekstowi książki. Warto oglądnąć po przeczytaniu. Co do “Watahy” – fajny scenariusz, dobre zdjęcia – jedyne co mnie drażni do obsadzenie p.Lichoty w roli “bohatera kina akcji” – niestety kojarzy mi się wyłącznie z wkurwiającym mecenasem z serialu prawniczego z TVN – i w podobnej manierze gra w “Watasze”.

  2. Ślepnąc od świateł super tylko niestety ciężko patrzeć na głównego bohatera. Jeszcze jak nic nie mówił to fajnie i całkiem pasował do postaci z książki ale jak się odzywał to masakra – wstyd pokazywać na świecie taką drętwą grę aktorską. To samo Paulina – przykro patrzeć. Na szczęście Dario i Jacuś nadrabiali :)

  3. Ciekawe jak sobie poradzą z dubingiem/lektorem angielskim w Ślepnąć od świateł?
    – Fuck fuck fucking fuckig kill
    – Fucking fuck fuck matherfucker fuck

    PS. Ledwo przetrwałem pierwszy odcinek. Tego nie da się oglądać i przede wszystkim słuchać. Osoba odpowiadająca za dialogi powinna się facknąć w heda.

  4. Najlepszy był Kruk, szepty słychać nocą, Rojst, 1983 a Ślępnąc od świateł poległem na drugim odcinku nie dało się tego oglądać chyba że po pijaku..

  5. A chcieli skasować Watahę po pierwszym sezonie. Dopiero wrzaski ludzi na Facebooku i mailowe do HBO uratowały sytuację. Podobnie było z Vinyl, który był świetny, lecz dalsze sezony skasowali.

  6. Nie rozumiem tego “brandzlowania się” serialem Ślepnąć od świateł. Dość wtórna fabuła (która to już historia dealera?), z wieloma dłużyznami. Drewniany bohater pierwszoplanowy, słabi bohaterowie drugoplanowi (z wyjątkiem lekko przegiętego Dario), słabiutkie (i głupiutkie) postaci kobiece, przekleństw tyle co u Vegi, a obraz polskiego światka hiphopowego jest wręcz groteskowy (chyba że ten światek naprawdę jest taki groteskowy, wtedy cofam krytykę). Reasumując nie ma się czym jarać. Dotarłem z wysiłkiem do piątego odcinka i dalej mi się nie chce męczyć. W porównaniu 1983 to wzór świeżości i oryginalności, a aktorzy mają o niebo ciekawsze role do zagrania. Najlepszy przykład to grający w obu tych serialach Robert Więckowski!

    • Edit: Zdecydowanie najlepsza z tej trójki jest “Wataha” – tu wszystko zatrybiło – miejsce akcji, zdjęcia, muzyka, realizm, emocje a zwłaszcza aktorstwo (Dziędziel w roli menela jest absolutnie rewelacyjny!)

    • Nie… Więckiewicz w “1983” mówił jak bohaterowie “paradokumentów” w TVN grając “glinę po przejściach”, w “Ślepnąc od świateł” był o wiele bardziej wiarygodny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...