Kim był Stanisław Szukalski, polski „dziadek” Leonardo DiCaprio? Widzieliśmy już nowy film Netfliksa

Recenzja/Film 18.12.2018
Nasza ocena:
Kim był Stanisław Szukalski, polski „dziadek” Leonardo DiCaprio? Widzieliśmy już nowy film Netfliksa

Kim był Stanisław Szukalski, polski „dziadek” Leonardo DiCaprio? Widzieliśmy już nowy film Netfliksa

Nowy dokument Netfliksa „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” to fascynujący i smutny zarazem portret wyjątkowego Polaka. Wyprodukowany m.in. przez Leonardo DiCaprio film odkrywa przed nami artystę, który inspirował wielu twórców w Stanach Zjednoczonych, a w naszym kraju pozostał stosunkowo nieznany. Do teraz.

Stanisław Szukalski nigdy nie był globalnie znaną postacią. Udało mu się jednak poruszyć wielu znakomitych i wpływowych ludzi. Jednym z nich był Leonardo DiCaprio, który poznał go za pośrednictwem swojego ojca, George’a. Aktor w czasach dzieciństwa traktował polskiego artystę jak swojego własnego dziadka. Teraz, po latach, DiCaprio postanowił przyjrzeć się bliżej jego życiorysowi i wyprodukował film „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego”, który możemy oglądać na Netfliksie.

Stanisław Szukalski niemal od zawsze wydawał się wiedzieć czego chce w życiu. Buntował się przeciwko jakimkolwiek ramom nakładanym na społeczeństwo. Już na początku swojej drogi edukacyjnej nie pozwalał się stłamsić uśrednieniom i szablonowemu sposobowi myślenia. Wyrazem tego było stworzenie przez niego własnego alfabetu, którym posługiwał się przez całe życie. Także przy tworzeniu rzeźb podążał własnymi ścieżkami. „Zawsze myśl po swojemu” – mówi w nagraniu wideo Stanisław Szukalski. Uważał, że sztuka musi być przesadzona, nie może być tylko i wyłącznie poprawna. I trochę też tak funkcjonowała cała jego psychika.

Twórcy filmu „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” pokazują, że wyjątkowość jego dzieł polegała właśnie na samodzielnym myśleniu i tym, że nie wzorował się na żadnym stylu ani artyście.

Więcej, autorzy filmu dobitnie udowadniają, że Szukalski nie tylko uważał prace innych artystów za bezwartościowe, ale też samego siebie nazywał geniuszem.

W filmie Netfliksa przyjdzie nam oglądać wypowiedzi Szukalskiego, nagrane przez zaprzyjaźnionego z nim kolekcjonera sztuki Glenna Braya. Fragmenty, w których Szukalski mianuje siebie „geniuszem” pokazują, że mówił on to z pełnym przekonaniem. Ale najbardziej fascynujące w nim było to, że nawet gdy mówił coś takiego, w jego głosie i mimice nie było słychać i widać napuszenia, kompleksu wyższości, patologicznego narcyzmu. Nie. Szukalski mówi o tym z tak bezpretensjonalną i szczerą oczywistością, że jesteśmy w stanie przyjąć to za naturalny fakt.

Podczas seansu usłyszycie z ust Szukalskiego wiele pięknych i niegłupich tez, ale też i masę bredni, do których nawet bohaterzy dokumentu, przyjaciele i wielbiciele artysty, podchodzą ze sporym dystansem. Mimo wszystko nie dało się nie traktować go poważnie. Jego osobowość przyciągała. Charyzma i wyjątkowość jego postaci wyłania się nie tylko z każdego kadru, w którym słuchamy jego opowieści, ale też z jego prac i tego, co mówią o nim ludzie, którzy mieli styczność z nim osobiście, bądź są pod wrażeniem jego prac.

Film „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” idzie o wiele dalej w swoich rozważaniach na temat postaci Stanisława Szukalskiego.

Autorzy pozwolili sobie na dogłębną analizę nie tylko jego dzieł, ale i osobowości. Wspomagając się przy okazji wspomnianymi wcześniej nagraniami wideo, w których artysta opowiada o sobie, swoim życiu, podejściu do sztuki i filozofii.

Z jednej strony dostajemy więc świetną rozprawkę na temat jego twórczości, okraszoną licznymi, wspaniałymi zdjęciami i obrazami jego prac. Mamy okazję przyjrzeć się rysunkom i rzeźbom Szukalskiego. Słuchamy wypowiedzi innych rzeźbiarzy, grafików, autorów komiksów (w tym m.in. George’a DiCaprio) opowiadających o tym, jak wielkie wrażenie zrobiły na nich dzieła i wyobraźnia Szukalskiego oraz jego osoba.

Prace Szukalskiego ewidentnie wyprzedzały swoje czasy, dopiero dekady później znalazły swoich kontynuatorów pośród twórców komiksów, rysowników, malarzy, scenografów filmowych. To w jaki sposób przedstawiał on anatomiczne cechy bohaterów swoich rzeźb stało się po latach punktem odniesienia dla wielu rysowników komiksowych. Cała twórczość H.R. Gigera, który dał życie m.in. kultowemu Obcemu, była mocno i wyraźnie inspirowana fantasmagorycznymi tworami Szukalskiego.

„Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” to więc opowieść o geniuszu, który wyrósł dzięki nieskrępowaniu myśli i rozwoju. O tym, jak wspaniałe dzieła oddziałujące na wielu ludzi, mogą zrodzić się tylko w wyobraźni niezmąconej „szumami” z zewnątrz.

Innym ciekawym aspektem życia i twórczości Szukalskiego, któremu przyglądają się twórcy filmu Netfliksa, jest dualizm jego natury.

Polski artysta od dziecka tułał się pomiędzy dwoma krajami i rzeczywistościami. Z jednej strony była to międzywojenna Polska, z drugiej amerykańskie metropolie (najpierw Chicago, później Los Angeles, gdzie Szukalski osiedlił się na stałe). Był z jednej strony buntownikiem, gardzącym amerykańską popkulturą (ichniejszą sztukę określał mianem „(F)art”). Z drugiej strony to właśnie ten kraj uznał za krainę nadziei i szczęścia, w której chciał spędzić życie.

W Los Angeles żył przez długie dekady, ale jednocześnie nie przeszkadzało mu to nazywać tego miasta „artystyczną Syberią”, gdzie czuł się jak na zesłaniu. W Stanach powoli stawał się gwiazdą artystycznej bohemy, w Polsce krytykował środowiska akademickie.

W latach 30. stał się przodownikiem nacjonalistycznego ruchu wysławiającego korzenie pogańskie, kultywującego potęgę Słowian i obrazującego Polskę jako wschodzącą potęgę światową. Zaprojektował nawet nową wersję godła Polski – klasycznego orła białego zmienił na wielki topór w kształcie orła.

szukalski toporzel

Siebie widział w dodatku jako symbol i głównego dowodzącego ponownego wschodu Polski na mapie światowej. Założył stowarzyszenie Rogate Serce, które w wydawanym przez siebie czasopiśmie „Krak” ubolewało nad słabnącą rolą Polaków w swoim własnym kraju. Posługiwał się też mocnymi hasłami, ewidentnie antyreligijnymi, antysemickimi i antykomunistycznymi. W pewnym momencie jego postać była na tyle wpływowa, że zwróciła uwagę ówczesnych władz Polski, które często korzystały z jego umiejętności przy tworzeniu pomników i projektowaniu gmachów.

W tym miejscu twórcy filmu Netfliksa pozwalają sobie na dość odważną, choć zapewne mającą swoje podstawy, tezę, jakoby Szukalski i jego ruch były jednym z czynników odpowiedzialnych za większą otwartość Polaków na antysemityzm w latach 30. i tym samym późniejsze pogromy.

Stanowi to dość dramatyczny zwrot akcji w filmie. George DiCaprio, będący jednym z producentów filmu, sam przyznaje w rozmowie, że ten element jego biografii odkrył podczas zbierania materiałów do tej produkcji, i że boleśnie rozczarował się człowiekiem, z którym był tak blisko związany.

Później twórcy filmu idą jeszcze dalej, pokazują przejęcie Toporła, stworzonego przez Szukalskiego, przez współczesne ruchy ultranacjonalistyczne, biorące udział w marszach z rasistowskimi i pełnymi nienawiści oraz wrogości faszystowskimi sztandarami w rękach. Choć twórcy filmu przyznają, że dzisiejsi ultranacjonaliści zapewne w ogóle nie wiedzą kim był Stanisław Szukalski, a sam artysta z pewnością nie chciałby mieć z tymi ruchami nic wspólnego, siłą rzeczy rzuca to dość złe światło. Nie tylko na Szukalskiego, ale i na nasz kraj, bo po raz kolejny pokazywany jest on z perspektywy czerwonych rac i pełnych wrogości do obcych i zamknięcia się na świat marszów nacjonalistów.

Tym niemniej dwoistość natury Stanisława Szukalskiego jest doprawdy fascynująca i dokument Netfliksa świetnie ją uchwycił.

Mroczne, przepełnione zmysłowością, erotyzmem wymieszanym z koszmarnymi, ekspresjonistycznymi wizjami dzieła uroczo kontrastowały z samym Szukalskim, który miał bardzo delikatne i niepozorne rysy, piękne niebieskie oczy, był niezbyt wysoki. W jesieni życia był miłym staruszkiem z przejmującym, budzącym empatię głosem. Jego nacjonalizm działał niejako na odległość – to Polska budziła w nim te uczucia. W Stanach był już kosmopolitą, przedstawicielem awangardy, otaczał się ludźmi z całego świata.

Niczym Jekyll i Hyde, te dwie osobowości Szukalskiego genialnie się dopełniały i inspirowały nawzajem. Do momentu rozpoczęcia II wojny światowej. Przebywający wówczas w Polsce Szukalski stracił wszystko, w tym większość swoich dzieł. Całe jego dotychczasowe życie zostało niejako wymazane. W tym aspekcie „Walka…” urasta niemalże do przejmującej tragedii z wyrazistym morałem. Oto bowiem w Polskę uderzyła niszczycielska siła, wyznająca podobne wartości i filozofię do tej, którą wyznawał Szukalski. Los dał mu więc na własnej skórze odczuć, jak potworna może być to siła, gdy trafi w nieodpowiednie ręce. To też siła, która zmieniła jego życie.

Twórcy filmu Netfliksa zresztą znakomicie zinterpretowali jego późniejszą fiksację Zermatyzmem. Wymyślona przez niego samego pseudonauka stanowiła logiczne rozwinięcie jego nieskrępowanego myślenia i wyobraźni.

Wskazywała na to, że ludzkość kiedyś posługiwała się jednym językiem i pochodzi z Wyspy Wielkanocnej. Była to jego własna ucieczka przed potwornościami wojny, chęć rozpoczęcia od nowa, znalezienia punktu wspólnego dla całej ludzkości, zamiast wykluczania pewnych grup społecznych.

Dawno już nie widziałem tak świetnego, dającego do myślenia i wielowarstwowego dokumentu. „Walka…” to kapitalnie opowiedziana historia życia i twórczości jednostki wyjątkowej. Nazywanego przez niektórych Michałem Aniołem XX wieku.

I choć po wojnie, która zmiotła z powierzchni ziemi jego twórczość oraz pamięć o nim, świat szybko zapomniał o Szukalskim, także ze względu na jego kontrowersyjny światopogląd, to teraz mamy okazję poznać i odkryć go na nowo. Bo abstrahując już od jego tyleż samo barwnych, co kontrowersyjnych poglądów i pomysłów, to dzięki tej niezwykłej wyobraźni był on w stanie dać światu jedne z najbardziej niesamowitych rzeźb ostatniego stulecia. Z pewnością warto go poznać. Niech ten świetny dokument Netfliksa będzie dla was idealnym wstępem do świata jego bujnej i unikalnej wyobraźni.

Film znajdziecie na Netfliksie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

245 odpowiedzi na “Kim był Stanisław Szukalski, polski „dziadek” Leonardo DiCaprio? Widzieliśmy już nowy film Netfliksa”

  1. Fajnie, że przybliżyli postać tego znakomitego artysty. Ja dodam jeszcze, że jego pracami inspirował się również Tool – znany amerykański zespół metalowy.

  2. Czyzby w dokumecie maczali palce zydowscy potentaci, ktorym zalezalo na uwypukleniu tezy o antysemityzmie? Tyle, ze jest to i tak smieszne, bo semitami sa tez Arabowie. Nalezaloby dzis nazywac to antyhazarowizmem. Bo tych dawnych, pierwotnych semitow, Zydow juz od wiekow nie ma.
    I smiesznym jest tez nazywanie tego artysty antyzodwskim jezeli widzialo sie jego prace. Tak wiele mieszanych rysow twarzy i kultur… a w jego rzezbie Boleslawa tak zydowskiej fizjonomii prozno szukac u kogos innego.
    Trzeba tez brac poprawke na realia historyczne i polityczne oraz nie stawiac znaku rownosci miedzy niechecia do nacji za wyglad a niechecia do przedstawicieli nacji za ich konkretne zachowania i czyny.

  3. Zydowskie towarzystwo zepsuło cały film i pokazali nasz kraj jako tych złych antysemitów i zapewne o to przesłanie tylko chodziło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...