Tomasz Bagiński żartuje z newsów o „Wiedźminie”. Ale chyba wolałby, aby serial uniknął losu „1983”

News/Seriale 17.12.2018
Tomasz Bagiński żartuje z newsów o „Wiedźminie”. Ale chyba wolałby, aby serial uniknął losu „1983”

Tomasz Bagiński żartuje z newsów o „Wiedźminie”. Ale chyba wolałby, aby serial uniknął losu „1983”

„Wiedźmin” Netfliksa to bardzo prawdopodobnie najbardziej wyczekiwany w naszym kraju serial 2019 roku. Zainteresowanie fanów rodzi stałą potrzebę nowych informacji, a czasem też plotek i spekulacji. Pracujący przy serialu Tomasz Bagiński postanowił zażartować z mediów i skomentował ostatnie medialne doniesienia na temat serialu.

Prace nad „Wiedźminem” z każdym miesiącem coraz mocniej posuwają się do przodu. Netflix, podobnie jak inne największe platformy VOD i stacje telewizyjne, woli jednak większość szczegółów dotyczących produkcji trzymać w tajemnicy do momentu premiery. To oczywiście zrozumiałe. Jednocześnie zainteresowanie wokół tego typu dzieł jest ogromne i nikogo nie powinno dziwić, że fani chcą żyć ze swoimi ukochanymi bohaterami na co dzień.

Poprzedni tydzień przyniósł wiele nowych doniesień na temat serialu „The Witcher”, ale w ogromnej większości nieoficjalnych.

Jednym z niewielu pewnych źródeł informacji jest Tomasz Bagiński, który na swoim profilu na Facebooku publikuje od czasu do czasu krótkie wieści z planu. Ostatnio producent „Wiedźmina” zażartował z mediów, które w pogoni za każdą nową informacją o serialu, publikują teksty w oparciu o plotki i spekulacje. Dlatego wrzucił na Facebooka zdjęcie wozu do poruszania się po planie zdjęciowym z prześmiewczym dopiskiem:

„Nasze źródło podpatrzyło tajemniczy pojazd w studio, w którym powstaje serial. Nie wiemy do czego służy. Może wozi się nim cukier dla Płotki? Czyżby w odbiciu w szybie było widać wielkiego pająka? Zdjęcie ujawnia nam nowe szczegóły produkcji!” Przyzwyczajam się tu, że każdy, najmniejszy nawet odłamek informacji zaraz staje się „newsem”przepisywanym przez kolejne media, ale nawołuję do łapania dystansu. Nie wierzcie we wszystko co się pojawia – napisał Bagiński.

Bagiński zaznaczył też, że na sensowne materiały będzie trzeba jeszcze trochę poczekać, dlatego nie ma potrzeby się obecnie za bardzo ekscytować. Słowa polskiego twórcy niosą w sobie odrobinę prawdy. Nie ma sensu ukrywać faktu, że „Wiedźmin” jest tematem uwielbianym przez media, w tym nasz portal. A nie każda informacja jest równie mocna i oparta na pewnych doniesieniach. Tomasz Bagiński ignoruje jednak pewien bardzo ważny aspekt – ludzie chcą czytać o „Wiedźminie”. A zadaniem mediów jest odpowiedzialne informowanie o sprawach ważnych dla społeczeństwa.

Zapowiedziany na przyszły rok serial Netfliksa łączy w sobie kilka cech, które nakręcają spiralę zainteresowania do poziomu porównywalnego jedynie z kilkoma najważniejszymi produkcjami na świecie. Zwłaszcza w Polsce, gdzie saga Andrzeja Sapkowskiego i gry CD Projekt RED mają status dzieł powszechnie uwielbianych i rozsławiających nasz kraj. Wystarczy wspomnieć prezydenta Bronisława Komorowskiego wręczającego kopię „Wiedźmina 2: Zabójców królów” Barackowi Obamie oraz niedawną okładkę Tygodnika Powszechnego. Popyt na informacje w tym wypadku znacznie zwiększa podaż.

„Wiedźmin” budzi fanowskie spekulacje porównywalne z „Grą o tron” lub „Westworld”.

wiedźmin bagiński

Trudno jednak znaleźć wypowiedzi twórców obu produkcji HBO, którzy krytykowali swoich widzów za fabularne teorie spiskowe, a media za nowe informacje z planu lub analizy wypowiedzi aktorów. Wręcz przeciwnie! Często się ich do tego zachęca, a z pomysłów czerpie. Na Zachodzie doskonale wiedzą, że najlepszy marketing, to taki który napędzony jest oddolnie przez samych zainteresowanych.

Dziennikarze popkulturowi też są przecież jednocześnie widzami danej produkcji, a często jej wiernymi fanami. Jeżeli informują swoich odbiorców o plotkach i spekulacjach, to dlatego, że są podobnie jak wszyscy żywo zainteresowani losem produkcji. Tomasz Bagiński oczywiście może się z tego trochę żartować, ale chyba wolałby uniknąć losu innego „polskiego” serialu Netfliksa, czyli „1983”. O tej produkcji niewiele mówiło się przed premierą. Media również stroniły od tego tematu, a finalnie projekt serwisu okazał się wielką klapą. „Wiedźmin” na pewno nie chciałby powtórzyć tego losu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...