Filmy i seriale oglądasz tylko na Netfliksie? Nazwij mnie snobem, ale ja wciąż kupuję wydania na Blu-ray

Felieton/Film 14.12.2018
Filmy i seriale oglądasz tylko na Netfliksie? Nazwij mnie snobem, ale ja wciąż kupuję wydania na Blu-ray

Filmy i seriale oglądasz tylko na Netfliksie? Nazwij mnie snobem, ale ja wciąż kupuję wydania na Blu-ray

Idą święta. Czas prezentów. Jeśli zastanawiacie się nad idealnym podarunkiem dla kinomana w 2018 roku to polecam poważne rozważenie… pudełkowych wersji filmów na Blu-ray.

Być może oskarżycie mnie o anachroniczne myślenie, okopanie się w sentymentach i tym podobne, ale trudno. Obstaję jednak przy tym, że póki co nie ma lepszego prezentu dla pasjonata filmów niż fizyczne wydanie (albo zestaw) przeboju kinowego bądź perły X muzy.

Pewnie i jestem staroświecki. Wszelkie nowinki przyjmuję z ostrożnością, dystansem, niełatwo się do nich przekonuję. Kiedy zacząłem świadomie interesować się filmami, kasety wideo powoli trafiały na śmietnik historii, swoje życie rozpoczynały płyty DVD, a niedługo później pojawiły się płyty Blu-ray. I to był mój świat.

Zacząłem powoli, acz sukcesywnie, budować swoją kolekcję filmów, skupiając się głównie na klasyce, dramatach i sensacjach. Te największe widowiska postanowiłem zostawić na później, gdyż wiedziałem, że HD nie jest maksymalnym standardem obrazu i że z czasem pojawi się opcja 4K. Do idei 8K nie jestem zbyt przywiązany, gdyż na dobrą sprawę dla ludzkiego oka nie jest ona zbytnio rozróżnialna względem 4K. Przynajmniej w typowych domowych warunkach.

Ja wiem, że to nie do końca praktyczne, bo zagracam sobie mieszkanie przedmiotami, które wcale nie muszą zajmować miejsca na półkach w czasach, gdy filmy istnieją wirtualnie, w wersji cyfrowej.

Teoretycznie mogę zabrać ich całą masę ze sobą np. w podróż, sięgając po prostu do biblioteki któregoś z serwisów streamingowych, korzystając z laptopa czy iPada. I nie wykluczam, że kiedyś oddam się w pełni oglądaniu filmów na Netfliksie, HBO GO bądź innym serwisie. Póki co jednak ze streamingu korzystam głównie do oglądania seriali. Filmy prywatnie oglądam i kupuję na Blu-ray. Przyznaję, ostatnio coraz rzadziej. Ale nie w tym rzecz.

grudzień w netflix polska co obejrzeć 2018

W minionych latach trochę zaniedbałem to kolekcjonerskie hobby, głównie z braku czasu. Oglądam na bieżąco tyle filmów, że nie jestem w stanie wracać do moich ulubionych produkcji, które już widziałem. Ale przyrzekłem sobie, że wrócę do kolekcjonowania Blu-ray, tym razem już w wersji UHD.

Nie jest to ani praktyczne od strony logistycznej, ani cenowej, tutaj nie ma dyskusji. Za nowości Blu-ray trzeba zapłacić ok. 80-120 zł za sztukę. Tymczasem za subskrypcję np. Netfliksa w najdroższej wersji premium zapłacimy 52 zł miesięcznie, dzięki czemu mamy dostęp do tylu filmów i seriali, ile damy radę w ciągu miesiąca obejrzeć.

Jednak kto z was posiada tak dobry sprzęt i tak dobre łącze internetowe, by móc w pełnej rozdzielczości, z całą gamą kolorów, dźwiękiem Dolby Atmos i bez najmniejszej straty na obrazie oraz bez żadnego buforowania obejrzeć np. najnowszych „Avengersów” w 4K?  Albo nawet „Chłopców z ferajny” w  takim transferze. O ile oczywiście są oni dostępni w chwili obecnej w którymś z serwisów. Ja miewam czasem problem z tym, by bez żadnego zacięcia obejrzeć film w Full HD w streamingu.

Plusem fizycznych edycji filmów jest prosty fakt – zawsze mamy je pod ręką. Tymczasem filmy np. na Netfliksie, poza ich oryginalnymi produkcjami, raz są, raz ich nie ma, bo po czasie serwis usuwa je z biblioteki.

Do tego Netflix nie ma u siebie każdej perły kina należącej do klasyki ani każdego blockbustera. Ba, idę o zakład, że znajdzie się popularny film z ostatnich lat, którego nie znajdziecie na żadnym z serwisów streamingowych. Jakiś czas temu miałem ochotę obejrzeć dwa filmy z 1997 roku – „Air Force One” i „Kłamca, kłamca” i żadnego z nich nie byłem w stanie namierzyć w ofertach streamingowych serwisów.

Biblioteka platform streamingowych jest trochę w rozkroku pomiędzy ideą wypożyczalni kaset wideo a ulotnością ramówek stacji telewizyjnych, tyle że na trochę innych zasadach i dostosowane do życia w świecie wirtualnym. Oczywiście, jeśli nie macie skonkretyzowanych potrzeb, to zapewne nie będzie stanowić dla was problemu.

Nie musicie mnie przekonywać, że streaming jest lepszy, bo ja zdaję sobie sprawę z licznych zalet tego sposobu przyjmowania treści. Jednak należę też do grupy ludzi lubiących kontakt z przedmiotami.

bestsellery w biedronce

Uwielbiam, gdy książka, płyta, film istnieją także w przestrzeni rzeczywistej, gdy mogę dotknąć płyty, obejrzeć okładkę, gdy jest to odrębny byt, niczym księga w mojej prywatnej bibliotece treści. Świat wirtualny jest oczywiście o wiele wygodniejszy i łatwiejszy, możemy mieć wszystko pod ręką, bez ruszania się z fotela. Ale streaming zabija też, być może starodawne, poczucie społeczności – płytę, książkę, film w wersji fizycznej można zawsze zanieść do szkoły/pracy/kolegi i pożyczyć albo się wymienić. A przy okazji mieć też pretekst do spotkania się. Jasne, dziś ludzie dzielą się ze sobą treściami online, ale jest to bezosobowe, rozgrywa się w przestrzeni wirtualnej.

Zaletą fizycznych wersji filmów są też dodatki. Możliwość obejrzenia filmu z komentarzem twórców. Liczne klipy making-of, które w wyczerpujący sposób pokazują nam kulisy produkcji. Sceny usunięte. Do tego masa przeróżnych interaktywnych treści związanymi z danym filmem. I tu także jest to oczywiście argument dla prawdziwych pasjonatów, którzy są wyraźnie zafascynowani sztuką filmową i chcą poznać tajniki jej powstawania. Spora część widowni tego nie potrzebuje albo zadowoli się podstawowymi blooperami czy skróconymi making-of publikowanymi na YouTube. Tym niemniej ci, którzy szukają takich treści nie znajdą ich na żadnym z serwisów streamingowych. Nawet jeśli jest nas mniejszość, to siłą rzeczy ta opcja została nam zabrana.

Koniec końców, choć nie jestem przeciwny konsumowaniu filmów poprzez platformy streamingowe, to, pomimo wielu wygód i atrakcyjnych warunków, ta opcja tak naprawdę uszczupla nasze możliwości wyboru i dostępu do treści.

Jednym z ograniczeń jest choćby to, że aby oglądać filmy w streamingu potrzebujemy dostępu do internetu. W pogoni za praktycznością i dostosowaniem się do ducha nowoczesności zabieramy sobie możliwość oglądania filmów w takim formacie obrazu i dźwięku, w jakim chcieli pokazać go nam twórcy. Dla większości z was, jak asekuracyjnie wspominałem wcześniej, być może nie ma to wielkiego znaczenia. Natomiast dla mnie ma.

Chcę też, może naiwnie, wierzyć, że istnieje niemała grupka kinomanów oraz prawdziwych pasjonatów tej dziedziny sztuki, którym nadal zależy na tych aspektach. Nawet jeśli jesteśmy w mniejszości, to nie jest to tak mała mniejszość, by się z nią nie liczyć. Tak więc pamiętajcie o nas przy kupowaniu prezentów na święta i każde inne okazje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

11 odpowiedzi na “Filmy i seriale oglądasz tylko na Netfliksie? Nazwij mnie snobem, ale ja wciąż kupuję wydania na Blu-ray”

  1. Mam podobnie, zarówno jeśli chodzi o filmy, jak i książki. Nie ma mowy, bym to wszystko “skonsumował” i się z tym pogodziłem, ale po prostu lubię mieć pod ręką i nie ma dla mnie piękniejszego widoku niż pełne półki tych przedmiotów. Z tym, że jeśli chodzi o filmy, to ostatnio kupuję głównie 3D wychodząc z założenia, że właśnie one sprawdzą się na dłuższą metę. Wiem, sam format umarł w telewizorach, ale płyty raczej będą wydawane, a planuję zakup projektora, bo raz, że wielkość obrazu i dwa, że w projektorach 3D póki co nie umarło.
    Ale takie prezenty to sam sobie robię, najbardziej trafione ;-) Z kolei innym, to nie za bardzo mam komu.

  2. Netflix w tym momencie sluzy mi tylko do ogladania ich Netflix Originals ze wskazaniem glownie tych materialow ktore sa w 4 k lub Dolby Vision. Jezeli chodzi o fragment artykulu, ze autor miewa problem z obejrzeniem Full HD bez zaciecia, to trudno jest mi w to uwierzyc. Ja mam internet UPC 60 MB co nie jest nawet najwyzsza opcja w ich ofercie i streamuje przez internet wszystko od netfliksa bo wydarzenia sportowe bez jakichkolwiek zaciec. To wszystko tez zalezy od zrodel. Dosc powiedziec ze do swojego OLED-a nie mam podpietego nawet kabla ethernet a netfliksa w tych jakosciach streamuje po WIFI, wiec trudno mi jest uwierzyc ze autor ma takie problemy.

    Zdanie ze kto dzis posiada tak dobry sprzet… spora czesc ludzi tak naprawde. Posiadanie dobrego internetu mieszkajac w duzym miescie nie jest juz zadnym wyczynem a liczne promocje na telewizory tez nie sa zadnym nowoscia. Ja rok temu wzialem OLED LG za 12 tys na raty. Wlasnie bede placil ostatnia.

    W tym momencie odpalam OLED 65 cali z Netfliksem i srednim laczem z UPC i bez zadnego problemu streamuje Dolby Vision/4k nie mowiac juz o innych materialach HDR z innych zrodel.

    Co do reszty sie zgadzam, wydania BD duzo daja i sa strony gdzie ludzie je kupuja a nastepnie sami encoduja usuwajac rozne rzeczy takie jak np banding. Wydania BD same w sobie nie sa idealne. W zaleznosci od regionu wydania jakosc obrazu czy ilosc dodatkow jest zupelnie inna.

  3. “Do tego Netflix nie ma u siebie każdej perły kina należącej do klasyki ani każdego blockbustera”- pytanie jest coraz poważniejsze: jakie perły (klasyczne szczególnie ) w ogóle ma Netflix, i jak próbuje zapełnić te braki produkcjami Oryginals to to jest jakieś nieporozumienie; z nich w tym roku to chyba nie obrażał jedynie Narcos-Mexico; reszta obrażą wielowyamiarowo swym poziomem i polit-poprawnym-formatowaniem

  4. Tak na prawdę to często nie ma innego wyboru jak płyta gdyż cześć tytułów może i jest w streamingu ale w 1080p, a mamy schyłek 2018 roku i raczej powinno być 4k hdr co w naszym kraju raczkuje i jestem przekonany, że jesteśmy kilka lat za zachodem, a na pewno za USA w tej kwestii.

  5. Wydania BluRay same się strącają w przepaść przede wszystkim ceną. I mimo że też czuję wielką przyjemność posiadania w biblioteczce filmów wysokiej jakości z dodatkami, to ekonomicznie format ten nie ma szans ze streamingiem. Patrząc po znajomych, ale też z danych wynika, że rynek streamingu się rozwija, a nośniki fizyczne lecą w dół (ciekawe jest to, że stosunkowo nieźle się ma sprzedaż DVD – niech mnie ktoś przekona, że nie chodzi o cenę).
    Póki nie zmienią polityki cenowej, nie kupuję BR. Wybieram streaming i kino.

  6. Ale płyta z Narodziny gwiazdy kosztuje ponad 35 zł. Wychodząc z kina i nucąc piosenki (film świetny) kilka razy się zastanowisz, czy nie lepiej płacić 20 zł za Spotify i ich całej biblioteki i słuchać piosenek od razu, bez patrzenia na ekonomię. Gdyby kosztowała powiedzmy 5-10 zł to jestem pewien, że więcej osób by się skusiło.
    Płyty CD idą tą samą drogą co BR i tną gałąź na której siedzą.
    Nie wiem dlaczego, ale książki rządzą się innymi prawami. Też czytam tylko papierowe, i tego nie mam zamiaru zmieniać.

  7. Panie autorze tekstu. Chciałbym wejść w format uhd blu-ray, widziałem filmy na uhd blu-ray na 55 calowym oledzie z hdr i chciałbym te filmy na uhd blu-ray kupować, ale mam mały pokój i największy telewizor do mojego małego pokoju w bloku jaki mogę dać to 43 calowy uhd z hdr. Miałem wypożyczony 49 calowy telewizor, ale w tym moim małym pokoju jest za duży. Także moje pytanie jest takie, czy przy 43 calowym telewizorze uhd z hdr, warto wchodzić w format uhd blu-ray czy może lepiej zostać przy zwykłym blu-ray z jakością full hd ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...