Showmax odchodzi, ale i tak konkurencja mogłaby się od niego sporo nauczyć

Felieton/Seriale 12.12.2018
Showmax odchodzi, ale i tak konkurencja mogłaby się od niego sporo nauczyć

Showmax odchodzi, ale i tak konkurencja mogłaby się od niego sporo nauczyć

Z komentarzy, które czytam od rana, wynika, że smutek z odejścia Showmaksa jest umiarkowany. A szkoda. Bo serwis traktował nas często lepiej niż jego konkurenci.

Showmax wycofuje się z Polski. Jeśli powiemy sobie, że na wolnym rynku usług VOD i rozrywki w ogóle lepszy jest wybór od jego braku, takie wiadomości zawsze są rozczarowujące. W tym momencie, jeśli chodzi o pełnokrwiste serwisy z wideo na życzenie, zostajemy z Netfliksem i HBO GO, a także z wypożyczalnią VOD.pl i kilkoma mniejszymi graczami.

Zwłaszcza że Showmax sprawiał wrażenie, jakby lubił Polskę.

Czy to naiwność? Tak, ale przynajmniej świadoma. Wiem, że za serwisem stoi korporacja, a te zwykle nastawione są na wysokie liczby na kontach, a myślenie i planowanie nie jest związane z sentymentami czy emocjami. A jednak Showmax już od samego początku potrafił czytać nastroje i grać na takich strunach, które w Polsce wywoływały poruszenie, a przynajmniej zainteresowanie.

Sam start serwisu to przecież mocne wejście w polskie kino popularne.

Południowoafrykański koncern Naspers zaczął szturmować nasz rynek na początku zeszłego roku. I od samego początku wydawał się rozumieć, co należy zrobić, aby się do naszego rynku dopasować. Serwis wystartował, dostarczając krótkometrażowy film Patryka Vegi. W moim przekonaniu raczej filmik i to mierny, ale wiemy przecież, że w przypadku tego reżysera jakość ma drugorzędne znaczenie. Chodziło raczej o nazwisko. Podobnie w przypadku etiudy Ksiądz”, chociaż to jest akurat całkiem udane dzieło sztuki filmowej, przyciągała postać Wojciecha Smarzowskiego.

Nie zapominajmy też o „Egzorcyście”. Animacja Bartosza Walaszka nie jest może wybitna – i tak, jest wyjątkowo głupia – ale krótkie wulgarne historyjki tego autora są z polskim internetem od lat i aż dziwi, że znalazły swoje miejsce w poważnym serwisie VOD.

Dalej było tylko lepiej.

„Ucho Prezesa” to naprawdę świetna i pod pewnymi względami przełomowa komedia. Było o niej bardzo głośno, chociaż należy pamiętać, że początkowo serial nie miał żadnego wielkiego gracza za swoimi plecami. Szybko znalazł swój dom na Showmaksie i chociaż odcinki ciągle pojawiały się w serwisie Youtube, to jednak usługa VOD dostała swoje epizody na wyłączność.

Takie podejście do polskiego rynku nie było czymś oczywistym prawie dwa lata temu. Na pierwszy oryginalny serial Netfliksa musieliśmy czekać dość długo. HBO GO akurat pod tym względem nie miało się czego wstydzić, bo dało nam „Watahę” i „Pakt”, ale z drugiej strony telewizja HBO jest w Polsce już od wielu lat.

Tomasz pisał, że świetny początek Showmaksa mógł być powodem tego, że serwis konkurował z największymi. To prawda. Ale zanim HBO GO obniżyło ceny, Showmax był jedną z najtańszych usług abonamentowych z wideo na życzenie. Niecałe 20 złotych miesięcznie to cena – relatywnie patrząc – niewygórowana i zważając na fakt, że najtańszy pakiet jego czerwonego konkurenta jest niemal o 15 złotych droższy, Showmax prezentował się tutaj całkiem nieźle. Gdyby HBO GO nie obniżyło ceny, to odchodzący serwis byłby całkiem niezłą, budżetową opcją.

Mimo wszystko szkoda.

Najczęściej mówiło się, że jeśli Showmax byłby stacją telewizyjną, to byłby Polsatem. To trochę prawda, ale jednak serwis potrafił znaleźć sobie tytuły, które nie tylko przejmował, ale również robił w ich pobliżu bardzo fajny, pozytywny szum. Niech przykładem będzie Opowieść Podręcznej”. Nie dość, że żaden z wielkich graczy nie oferował go w Polsce, to jeszcze promocja i marketing tej produkcji skłaniał do refleksji.

showmax

Pamiętacie akcję, gdy Showmax razem z Centrum Praw Kobiet i showroom.pl przygotowali kolekcję ubrań z serialu?

Wchodzisz na showroom.pl, żeby pobuszować w najnowszych kolekcjach? Wśród nich znajdziesz też tę, która nie pozostawi Ci wyboru. Decyzja została podjęta za Ciebie. Dla każdej kobiety polecamy habit znany z serialu Opowieść podręcznej” – pisali twórcy akcji.

Takich akcji w Polsce brakuje, a moim zdaniem popkultura ma taką moc kształtowania zachowań i wzorców, że głupio byłoby nie wykorzystać jej w dobrym celu. Jest różnica między taką akcją, a obklejaniem przystanków czy mazaniem sprayem po ścianach.

Oczywiście możemy zastanawiać się, co się stało, że Showmax opuszcza Polskę i co kryje się za nową strategią Naspersa. Jedno jest jednak pewne, Showmax – mimo mało pociągającej oferty – wyróżniał się na tle konkurencji i jestem przekonany, że trochę jednak będzie go brakować.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

0 odpowiedzi na “Showmax odchodzi, ale i tak konkurencja mogłaby się od niego sporo nauczyć”

  1. Śmieszy mnie to, że na każdym kroku widzimy zagraniczne produkcje. Wszyscy się przez to amerykanizujemy (głównie dzieci), kiedy nastanie czas, gdy będzie inaczej? Kiedy w Ameryce w wigilę będą puszczać polskiego Kevin sam w domu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...