„Mała doboszka” to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam w tym roku

Recenzja/Seriale 12.12.2018
Nasza ocena:
„Mała doboszka” to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam w tym roku

„Mała doboszka” to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam w tym roku

Doczekałam się kolejnej ekranizacji prozy szpiegowskiej Johna le Carré. Tym razem na warsztat poszła „Mała doboszka”. Serial BBC możemy juz oglądać na antenie Canal+.

Florence Pugh, którą miałam do tej pory okazję obejrzeć jedynie w słabiutkim horrorze „Uciszyć zło”. Alexander Skarsgard, któremu w końcu znaleźli rolę dobraną idealnie do jego oszczędnej mimiki. No i Michael Shannon, który zawsze jest świetny. Te trzy siły napędowe czynią z serialu „Mała doboszka” jedną z moim ulubionych odcinkowych produkcji tego roku. Jest tak dobra, że na koniec posmutniałam. Chciałam jeszcze więcej, niż ledwie sześć odcinków.

Akcja „Małej doboszki”, na podstawie prozy mojego ulubieńca, Johna LeCarre (oryg. tytuł książki to „The Little Drummer Girl”), dzieje się w 1979 roku. Młoda aspirująca aktorka Charlie (Florence Pugh) zwraca na siebie uwagę agentów Mossadu. Kobieta ma za sobą trudną przeszłość, którą ukrywa przed światem. Jest zdolna, inteligenta i wygląda na to, że nie boi się palić za sobą mostów. Szpiegowski mistrz Martin Kurtz typuje ją na infiltratorkę bliskiego środowiska niejakiego Khalila, Palestyńczyka odpowiedzialnego za zamachy na obywateli Izraela. Charlie przyjmuje rolę życia i razem z innym agentem, doświadczonym i tajemniczym Beckerem (Alexander Skarsgard), rozpoczyna żmudne przygotowania.

mała doboszka michael shannon

Owe przygotowania nie przypominają jednak zwykłego researchu, przyswojenia wszystkich informacji o ludziach, do których Charlie będzie musiała się zbliżyć. Spece z Mossadu budują wiarygodną, do bólu szczegółową, paranoicznie rzetelną narrację. Charlie nie tylko musi wcielić się w nową rolę – musi stać się nową osobą. Becker przeprowadza Charlie krok po kroku przez kolejne warstwy świata, którego częścią musi się stać. Przyjdzie jej oszukać wytrwanych kłamców i niezwykle niebezpiecznych ludzi, stawka jest zatem wysoka. Charlie poznaje kolejne informacje w określonych dawkach, w odpowiednich momentach. Podobnie jak widz, nie jest od razu wtajemniczona we wszystkie szczegóły planu. Mimo to, decyduje się wziąć udział w tej grze.

Misterna intryga opisana przez Johna le Carré została świetnie przeniesiona na język serialu.

Pieczołowicie odtworzone realia końcówki lat 70. to jedno. Ale charakteryzacja, kostiumy, wszystkie drobne szczegóły wyglądu bohaterów – to prawdziwe mistrzostwo. Szczegóły pracy szpiegów ogląda się z wielką przyjemnością. Urządzenia podsłuchowe o niewielkim zasięgu, fikuśne lornetki i długie godziny obserwacji z obskurnej furgonetki. Zamiast skomplikowanych algorytmów służących do odkodowania zaszyfrowanych wiadomości – kartka, długopis i mozolna analiza listów przesyłanych przez wroga.

mała doboszka canal+

Upchanie akcji w sześciu odcinkach na szczęście tylko pomogło produkcji. Dzięki temu zabiegowi „Mała doboszka” jest intensywna, dynamiczna i wciągająca. Świat stworzony w serialu niesie ze sobą wielki urok nieanalogowych czasów. Urok, który razem ze świetną szpiegowską misją oraz charyzmatycznymi, mięsistymi bohaterami, czynią tę historię jedną z najlepszych serialowych opowieści tego roku.

Serial „Mała doboszka” obejrzycie na antenie Canal+.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

8 odpowiedzi na “„Mała doboszka” to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam w tym roku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...