Piękny początek serii czy ordynarny remake? Oceńcie sami. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” już dziś w TV

Artykuł/Film 07.12.2018
Piękny początek serii czy ordynarny remake? Oceńcie sami. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” już dziś w TV

Piękny początek serii czy ordynarny remake? Oceńcie sami. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” już dziś w TV

Po kilkunastu latach czekania „Gwiezdne wojny” powróciły do kin za sprawą siódmego epizodu o tytule „Przebudzenie Mocy”, który dziś można obejrzeć w bezpłatnej telewizji.

„Star Wars” to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek, jaką dała nam popkultura. Po premierze „Zemsty Sithów” fani pogodzili się, że George Lucas kolejnych filmów już nie nakręci, chociaż z początku planował dziewięć epizodów. Ojciec odległej galaktyki postanowił jednak sprzedać prawa do tej marki korporacji Disney, która tchnęła w nią nowe życie.

Ta decyzja poskutkowała jednak skasowaniem całego Expanded Universe, czyli wyrzuceniem z tzw. kanonu historii opowiadanych w książkach, komiksach i grach. Dało to jednak nowym kustoszom tego uniwersum wolną rękę w kreowaniu nowych historii umiejscowionych fabularnie po „Powrocie Jedi” – czyli chronologicznie ostatniej wówczas części sagi „Star Wars”.

Dzięki temu Disney mógł nakręcić siódmy epizod bez uciekania się do adaptowania znanych fanom historii.

Tak powstało „Przebudzenie Mocy”, czyli zupełnie nowy rozdział w sadze klanu Skywalkerów. Akcja filmu rozgrywa się na trzy dekady po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci. Protagonistami jest nowe pokolenie bohaterów, a herosi młodości najstarszych stażem fanów stali się mentorami – niczym Obi-Wan Kenobi w pierwszym filmie.

Szybko też się okazuje, że Luke, Leia i Han, chociaż obalili Imperatora, nie przywrócili pokoju w galaktyce na długo. Na gruzach Imperium powstała Nowa Republika, ale w Nieznanych Regionach powstała potęga militarna, mająca korzenie w poprzedniej władzy: Najwyższy Porządek.

Fani zarzucali „Przebudzeniu Mocy”, że jest remakiem „Nowej nadziei”.

I nie było w tym tak na dobrą sprawę zbyt wiele przesady. Akcja rozpoczyna się na pustynnej planecie, gdzie młoda dziewczyna imieniem Rey, która nie znała swoich rodziców, marzy o udaniu się w przestrzeń kosmiczną.

Poznajemy też młodego, charakternego i bardzo zdolnego pilota. Poe Dameron jest członkiem formacji militarnej Ruch Oporu, która powstała ze względu na opieszałość rządu Nowej Republiki. Jego towarzyszem jest uroczy droid.

BB–8 z „The Force Awakens” to nowa maskotka sagi na modłę R2-D2 w obu poprzednich trylogiach.

Pojawia się też Finn – były żołnierz Najwyższego Porządku, który dzięki pomocy Damerona zdezerterował. Po raz kolejny młody człowiek odkrywa swój potencjał w Mocy, która jest mistyczną siłą.

Nie zabrakło też czarnego charakteru, który ubiera się w czarną zbroję z hełmem – jest nim tajemniczy Kylo Ren. Ma on oczywiście mistrza, który szkoli go w arkanach ciemnej strony – to Snoke.

Takich podobieństw w siódmym epizodzie „Star Wars” jest naturalnie wiele więcej.

O wszystkich nie ma co pisać, by nie psuć sobie zaskoczenia podczas seansu osobom, które filmu jeszcze nie widziały. Dość jednak powiedzieć, że główna oś fabularna filmu jest znajoma: bohaterowie odkrywają coś ważnego i trafiają w tarapaty, by na koniec doszło do wielkiej bitwy dobra ze złem.

Mimo wszystko nie mam za złe J.J. Abramsowi, że w ten sposób podszedł do mojej ulubionej serii filmów, bo dzięki temu powrót do odległej galaktyki był miły i bezbolesny. Na znacznie więcej eksperymentów pozwolił sobie Rian Johnson w ósmym epizodzie o tytule „Ostatni Jedi”. Dopiero to podzieliło fanów na dwa obozy.

O której można zobaczyć „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” w TVN?

Stacja zaplanowała emisję siódmej części sagi „Star Wars” na piątek 7 grudnia. Nie trzeba będzie się nawet przesadnie spieszyć z powrotem z pracy, bo seans rozpocznie się równo o godzinie 20:00. Jeśli filmu jeszcze jakimś cudem nie widzieliście, to sami będziecie mogli teraz ocenić, którzy fani mają rację.

Po seansie (a nawet przed nim, jeśli film już mieliście okazję zobaczyć – minęły w końcu już trzy lata od premiery) zapraszam do dyskusji w komentarzach na temat tego, czy z perspektywy czasu „Przebudzenie Mocy” to hit, czy raczej kit. Ja skłaniam się do hitu, chociaż dostrzegam oczywiście w tym obrazie sporo wad.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...