Wracajcie, skąd przyszliście to połączenie Szkoły z reality show w starym stylu

Felieton/TV 06.12.2018
Wracajcie, skąd przyszliście to połączenie Szkoły z reality show w starym stylu

Wracajcie, skąd przyszliście to połączenie Szkoły z reality show w starym stylu

TVN ostatnio wielokrotnie pokazywał, że niezbyt dobrze radzi sobie z nowoczesną formułą serialu fabularnego. Wracajcie, skąd przyszliście, nowy program poświęcony tematowi kryzysu uchodźczego udowadnia, że z dokumentami wcale nie idzie lepiej.

Ogłoszenie przez TVN na początku sierpnia serii dokumentalnej Wracajcie, skąd przyszliście wywołało swego czasu duże kontrowersje. Sześcioro uczestników programu w towarzystwie Piotra Kraśki miało udać się w podróż śladami uchodźców, jedynie w przeciwną stronę. Przez Niemcy, Austrię, Węgry i Grecję zwykli Polacy mieli dotrzeć w towarzystwie kamer do Libanu. Finalnym celem ich podróży był zaś Kurdystan, gdzie mogli zobaczyć uchodźców, którzy postanowili pozostać blisko miejsca swojego dawnego zamieszkania.

Wielu komentatorów denerwowało się, że będziemy mieli do czynienia z tanim reality show, w którym ważny społecznie temat zostanie zbanalizowany i wykorzystany do nabijania słupków oglądalności. Po premierze pierwszego odcinka show część tamtych obaw można uznać za przesadzone. Co wcale nie oznacza, że Wracajcie, skąd przyszliście jest udanym programem.

Zamiast kontrowersji widzowie dostali nudny program dokumentalny w starym stylu.

Na początku odcinka bohaterowie Wracajcie, skąd przyszliście spotykają się w sielskim otoczeniu, by wyruszyć w podróż życia. Uchodźcy przedostawali się do Europy, tracąc oszczędności życia, w fatalnych warunkach i ogromnych kolejkach na przejściach granicznych. Wyprawa uczestników przypomina bardziej szkolną wycieczkę połączoną z kółkiem dyskusyjnym. TVN zaangażował do programu nie związanych w żaden sposób z tematyką uchodźczą laików. Są wśród nich zwolennicy przyjmowania migrantów do Polski, ale nie brakuje też przeciwników. Bohaterowie dokumentu spotykają się po drodze z różnymi postawami. Dzięki przedstawicielce niemieckich programów pomocowych mają okazję poznać kilku uchodźców, rozmawiają też z Polakami mieszkającymi w Austrii. Jeden z nich przyjmuje postawę skrajnie antyimigrancką, drugi krytykuje Polskę za nastawienie do problemu.

Może cieszyć, że TVN nie zdecydował się zrobić ze swojego dokumentu populistycznego programu, który żeruje na ludzkiej krzywdzie. Przynajmniej na razie uczestnicy nie próbują bawić się w uchodźców (choć wiadomo, że w kolejnych odcinkach będą podróżować “jak uchodźcy”). Duża w tym zasługa Piotra Kraśki, który dobrze sprawdza się jako przewodnik i moderator toczących się dyskusji. Problem w tym, że polska stacja nawet jeśli nie czerpie treści z taniej rozrywki, to z niskiej formy korzysta bez przerwy.

Wracajcie, skąd przyszliście TVN wygląda jak połączenie Szkoły z reality show w starym stylu.

Pierwszy odcinek wypełniony jest po brzegi tzw. gadającymi głowami. Poszczególne osoby dyskutują ze sobą w czasie rzeczywistym, a później dzielą się swoimi przemyśleniami, jakby brali udział w programie Big Brother lub Survivor.  Trudno nie odnieść wrażenia, że realizatorzy serialu TVN-u przegapili ostatnią dekadę tworzenia dokumentów telewizyjnych. Nie uświadczymy tu przebitek na materiały archiwalne lub grafikę komputerową (na wzór choćby Making a Murderer Netfliksa). Tempo jest tu jednostajnie powolne. Być może budżet był niewystarczający, ale trudno to potraktować jako okoliczność łagodzącą.

Wracajcie, skąd przyszliście to dokument śmiertelnie nudny. Uniknięcie populizmu to jedno, ale dobry dokument musi być kontrowersyjny i poruszający. Musi angażować widza i zainteresować go bohaterem. W programie TVN-u wszyscy mówią o czymś, ale nikt nie mówi o sobie. W pewnym sensie wydaje się też, że stacja zwyczajnie przespała odpowiedni moment na premierę programu. Kryzys uchodźczy dawno zszedł z pierwszych stron gazet. W internecie zawsze znajdą się osoby wypisujące wściekłe komentarze pod adresem polityków z Brukseli czy Warszawy, ale jesteśmy obecnie w fazie radzenia sobie z problemem, a nie dyskutowania o nim. Na pewno nie w takiej formie, jaką przyjął serial Wracajcie, skąd przyszliście.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...