To byłby udany film, gdyby tylko Zanussi zaufał widzowi. Eter – recenzja

Recenzje/Film 03.12.2018
Nasza ocena:
To byłby udany film, gdyby tylko Zanussi zaufał widzowi. Eter – recenzja

To byłby udany film, gdyby tylko Zanussi zaufał widzowi. Eter – recenzja

Krzysztof Zanussi to jeden z ostatnich polskich reżyserów-intelektualistów. Jego filmy są lotne, prowokujące i na papierze ciekawe. Problem w tym, że Zanussi wpada w swoim najnowszym filmie pt. Eter w pułapkę intelektualnego samozadowolenia.

Krzysztof Zanussi przed premierą Eteru zdecydowanie nie miał najlepszej prasy. Jego ostatnie produkcje były mocno krytykowane, zarówno ze względu na problemy realizacyjne i fabularne mielizny, jak i ideologię idącą wbrew panującym powszechnie trendom. Obce ciało doczekało się nawet kilku anty-nagród. Dość powiedzieć, że reżyser w ostatnim czasie odnalazł wiarę i poczuł się do pewnego stopnia głosicielem metafizycznej prawdy. Wszystkie te informacje mają znaczenie, ponieważ ewidentnie wpłynęły na fabułę najnowszego filmu Zanussiego.

Eter opowiada historię bezimiennego doktora żyjącego w czasach zaborów. Mężczyzna przebywa jako domowy lekarz na szlacheckim dworku znajdującym się w granicach zaboru rosyjskiego, ale zaczyna flirtować z córką domowników. Dziewczyna odrzuca jego zaloty, więc doktor używa eteru, by ją uśpić i zgwałcić. Użyta dawka okazuje się jednak śmiertelna. Mężczyźnie nie udaje się uciec, ale w ostatniej chwili wyrok śmierci zostaje zamieniony na dożywotnie zesłanie na Sybir. Ostatecznie doktor trafia do Austro-Węgier, gdzie znajduje pracę jako garnizonowy lekarz. Skorumpowany komendant (Andrzej Chyra) w zamian za leczenie dziewczyn z pobliskiego burdelu zgadza się dostarczać doktorowi ochotników do eksperymentów z eterem.

Zanussi ubiera w historyczny kostium uniwersalną opowieść o etycznych granicach nauki i żądzy władzy.

eter recenzja

Główny bohater (grany przez Jacka Poniedziałka) staje się w tym układzie czymś na wzór proto-Doktora Mengele. Pragnienie zdobycia wiedzy ostatecznej miesza się u niego z nihilizmem, depresją i przyjemnością, jaką czerpie z eksperymentowania na ludziach. Doktor jest zarazem postacią o zauważalnym uroku i wielkiej inteligencji. Jego ambicje pod pewnymi względami są ambicjami wszystkich współczesnych ludzi. Poniedziałek gra swoją rolę z ogromnym wyczuciem i wyciąga swojego bohatera ze sztywnych ram stereotypowego ateisty, w jakie doktora ubiera scenariusz.

Ideologia napędza fabułę Eteru, ale niestety wielokrotnie podstawia jej również nogę. Nie będzie wielkim spoilerem zdradzenie faktu, że najnowszy film Zanussiego został bardzo silnie zainspirowany Faustem Goethego. Reżyser przedkłada jednak własne poglądy nad potrzeby, emocje i charaktery postaci. Intryga szpiegowsko-kryminalna, która rozwija się w drugim akcie produkcji, na tym nie ucierpiała, ale oprócz niej Eter ma także warstwę metafizyczną. I ta zdecydowanie traci na jakości.

Eter jest filmem pięknie zrealizowanym i bardzo profesjonalnie zagranym, ale montażowo i scenariuszowo brudnym.

Zanussi jest nazbyt pewny swojego pomysłu na film i nie zauważa, gdy fabuła systematycznie się rozpada i łamie narzucone przez samego twórcę reguły. W dodatku reżyser popełnia niewybaczalny błąd i zaczyna łopatologicznie tłumaczyć swoje pomysły, mimo że są oczywiste dla każdego oglądającego. W efekcie tylko antagonizuje widzów i sprawia wrażenie, jakby miał ich za idiotów. Wszystko to sprawia, że Eter jest przede wszystkim filmem zmarnowanego potencjału.

Kostium historyczny z czasów zaborów nadaje produkcji oryginalnej otoczki. Zdjęcia w wykonaniu Piotra Niemyjskiego są chłodne, idące niemalże w stronę sepii, ale w żadnym momencie nie zaciemniają tego, co dzieje się na ekranie. Wręcz przeciwnie, jeszcze to wzmacniają. Kino intelektualne często oskarża się o zanudzanie widza, ale produkcja Zanussiego ma w sobie wystarczająco dużo zaskakujących sekwencji (oraz odrobinę autoironicznego humoru), by i tej pułapki uniknąć.

A jednak widzowie wyjdą z seansów Eteru zawiedzeni i z przekonaniem, że reżyser chce ich zmusić do przyjęcia własnych racji. Niby nic w tym złego, ale jednocześnie nie jest w stanie wystarczająco zaufać ich inteligencji i dojrzałości, by zejść z pozycji mędrca na poziom towarzysza. Poucza zamiast angażować i ostatecznie ponosi porażkę.

Eter recenzja: Film Krzysztofa Zanussiego można oglądać w kinach całej Polski od 30 listopada.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...