„W serialu 1983 Polska jest potęgą” – Joshua Long opowiada nam o pracy nad polskim serialem Netfliksa

Wywiad/Seriale 29.11.2018
„W serialu 1983 Polska jest potęgą” – Joshua Long opowiada nam o pracy nad polskim serialem Netfliksa

„W serialu 1983 Polska jest potęgą” – Joshua Long opowiada nam o pracy nad polskim serialem Netfliksa

Już jutro Netflix doda do swojej biblioteki 1983, czyli pierwszy polskojęzyczny serial oryginalny. O pracy w Polsce opowiedział nam Joshua Long, czyli showrunner tej produkcji.

1983 to serial opowiadający o alternatywnej historii Polski. W tytułowym roku miały miejsce zamachy terrorystyczne, które zmieniły bieg historii. Nasz kraj nigdy nie wyrwał się spod jarzma komunizmu. Bohaterowie po dwóch dekadach wpadają na ślad wielopoziomowego spisku.

W produkcji serialu serwisu Netflix wzięli udział polscy aktorzy, a wyreżyserowały go cztery Polki.

W głównych rolach wystąpili Robert Więckiewicz, Maciej Musiał i Michalina Olszańska. Za kamerą stanęły Agnieszka Holland, Kasia Adamik, Olga Chajdas i Agnieszka Smoczyńska. Showrunnerem pierwszego serialu serwisu Netflix nie jest jednak nasz rodak.

1983 netflix

Pomysłodawcą i twórcą serialu jest Joshua Long. Miałem okazję z nim porozmawiać jeszcze przed premierą. Opowiedział mi, jak wyglądała praca przy 1983 z polskimi filmowcami i zaskoczył mnie tym, jak wiele wie o naszym kraju, chociaż tu się nie urodził.

Joshua Long o 1983 dla Spider’s Web

Piotr Grabiec, Spider’s Web: Co pojawiło się najpierw – pomysł, by zrobić serial o machinacjach politycznych z genezą w latach 80. czy serial osadzony fabularnie w Polsce, a szczegóły przyszły później?

Joshua Long, showrunner 1983: Zaczęło się od jednej sceny, że Maciek Musiał, mój przyjaciel, poprosił mnie, by napisać dla niego jedną scenę dla jego agenta w Hollywood. Wpadliśmy wspólnie na pomysł historii o idealistycznym studencie prawa i cynicznym policjancie, którzy muszą wspólnie rozwikłać zagadkę.

To było intrygujące, kim są ci bohaterowie. Zacząłem budować historię dookoła nich, dodając do niej kolejne warstwy tajemnicy. Cofnięcie się z tą historią do 1983 roku przyszło później. Najpierw budowaliśmy relację tych dwóch postaci, a dopiero później obudowaliśmy to w ramy tego świata.

Proces twórczy zabiera cię w nowe miejsca i kieruje w inne strony. Myślę, że podstawowe motywy geopolityczne pojawiły się, gdy Trump został niespodziewanie wybrany na prezydenta. Pojawiły się motywy, których z początku tu nie było.

Zawsze będą pojawiać się pytania o tożsamość narodową, które Polska zadawała już wiele razy i zadaje znowu. Te pytania zadaje sobie Ameryka, Francja, Anglia i wiele innych krajów. To coś globalnego, a nie tylko polskiego. Tak czy inaczej, najpierw pojawili się bohaterowie, a dopiero potem świat.

1983 netflix recenzja

Czy w twoich oczach to jest 8-godzinny film, czy raczej każdy z odcinków to zamknięta opowieść?

To wszystko to jedna, spójna historia. Sezon rozgrywa się na przestrzeni kilku tygodni. Momentami historia wraca do lat 80. i obserwujemy rodzinę, która radzi sobie z przemianami ustrojowymi. Taki sposób narracji ma sens, gdy wracamy do 2003 roku i orientujemy się, co się stało w przeszłości. Każdy odcinek to taki kolejny rozdział sagi. Dostajemy odpowiedzi, ale pojawia się coraz więcej pytań i trudno to wszystko rozgryźć.

Dopiero w piątym epizodzie zaczynamy rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Mamy cztery, pięć historii rozwijających się jednocześnie i ograniczony czas, by je odpowiedzieć, więc to było wyzwaniem, by każdy z nich został dobrze poprowadzone. Niektóre sceny z początku mogą wydawać się niepotrzebne, ale później nabierają nowego wydźwięku. To było jak układanie puzzli.

Wspominasz, że mieliście ograniczony czas. Czy te 8 odcinków to był twój pomysł, czy producenta.

To była nasza – twórców i Netfliksa – wspólna decyzja. Dla mnie to był wystarczający czas, by opowiedzieć ten pierwszy rozdział. Mam oczywiście nadzieję, że 1983 będzie kontynuowany. Do tego dodajmy, że poszczególny odcinki nie mają 40 minut, tylko trwają blisko godzinę każdy. Netflix zresztą dobrze wie, jak długie powinny być seriale dla jego widzów i te 8 odcinków jest akurat.

1983 jest ważnym serialem dla nas – to pierwszy polskojęzyczny serial Netflix Original. Ciekawi mnie, jak dużo przed przystąpieniem do pracy wiedziałeś o naszym kraju, jego kulturze i historii?

Spędziłem tu 6 lat. Widziałem transformację, nie tylko Warszawy, ale też innych regionów. Zaobserwowałem renesans – kulturowy i finansowy. Miałem okazję oglądać to z pierwszego rzędu. Przez ten czas doświadczyłem tego, co to znaczy być Polakiem i jak widzą samych siebie sami Polacy.

Podróżowałem po całym kraju i widziałem wiele, sporo się dowiedziałem na temat historii. Nie możesz poruszać się po polskich miastach i nie zwrócić uwagi na to, że historia jest widoczna wszędzie.

Gdy zacząłem pracować nad serialem, zagłębiłem się w to. Chciałem dać moim bohaterom kontekst historyczny. 90 proc. bohaterów to Polacy. Upewniłem się, że wiem na tyle dużo, by byli to co mówią, było wiarygodne. To był cały proces researchu, konsultacji i tak dalej.

Powodem, dla którego wybrałem taki czas akcji, jest to, że pamiętam lata 80. w Ameryce. Pamiętam oglądanie telewizji z tatą, gdy upadał Mur Berliński. Oglądałem też marsze Solidarności. To było w wiadomościach. Mój tata był przewodniczącym związku nauczycieli i dobrze wiedziałem, co się dzieje, chociaż byłem jeszcze dzieckiem.

To, co stało się w Polsce, zmieniło cały świat. Na lepsze. Nigdy nie wydawało mi się dziwne, by mówić o latach 80. w Polsce. Oczywiście zgłębiłem temat i konsultowałem się z ludźmi, którzy żyli w tamtych czasach, ponieważ to jedyna część serialu, która rozgrywa się w tym prawdziwym świecie. Musiało to być wiarygodne i autentyczne.

2003 rok w serialu to już kompletna fantazja, ale lata 80. musiały być przedstawione tak, by uwierzyć, że historia mogła potoczyć się tak, jak się w 1983 potoczyła. Teraźniejszość serialu to wyobrażenie, ogromne „co by było, gdyby”, ale sceny w przeszłości musiały być zgodne z realiami.

1983 na planie

Co najbardziej cię zaskoczyło podczas twoich poszukiawań?

Każdego dnia zaskakuje mnie to, że uczę się nowych rzeczy. Wystarczy to, że tu jestem, ale zgłębiam też historię Polski. Jest ona bardzo skomplikowana, rozciąga się na setki lat. Nie sposób ogarnąć jej w całości, ale staram się zgłębić ją na tyle, na ile to możliwe.

Zaskakująca była zaś przede wszystkim relacja, jaką Polacy mają z historią swojego kraju – zupełnie inaczej niż w Ameryce. U nas historia jest święta, bo ten kraj ma dopiero kilkaset lat i trwał nieprzerwanie. Polska była wieloma krajami, republikami, była pod wpływem różnych imperiów w niektórych momentach.

Nie ma jednej kompletnej narracji. Życie pod butem innego reżimu, i to niedawno, bo jeszcze w 1989 roku, te wszystkie wspomnienia są świeże. My tego w Ameryce nie mamy. Nauczyłem się, że różni ludzie inaczej wspominają historię. Fakty mogą być takie same, ale ich interpretacja może się różnić. Tego w Ameryce nie mamy. Współdzielimy jedną narrację.

Chciałem uszanować to, dlatego w serialu wyeliminowałem wzmianki o prawdziwych ludziach i miejscach. Chciałem, by widzowie mogli podejść do serialu bez dopytywania się, co się stało z tą osobą, a co z tamtą. Chcieliśmy opowiedzieć historię pewnej tajemnicy, a nie chciałem, by serial skupił się na wyjaśnianiu, jak ta czy inna osoba doszła do władzy.

Postacie są archetypami. Nie wspominają osób z przeszłości. Są to fikcyjni bohaterowie, którzy pomagają opowiedzieć historię, ale nie są to starsze wersje ludzi, którzy żyli w latach 80. Fikcyjni bohaterowie sprawiają, że serial jest lepszy.

Centralną tajemnic jest natomiast to, co się stało ze Związkiem Radzieckim, dlaczego się wycofał. To coś, o czym traktuje pierwszy sezon, ale nie wprost. W przekonujący sposób musieliśmy przedstawić taki rozwój wydarzeń, że Polska, będąca cały czas pod wpływem Sowietów, zyskuje tak dużą autonomię.

W naszym 2003 roku Związek Radziecki nadal istnieje, ale jest osłabiony. Polska jest dużo silniejszym krajem. To są rzeczy, które musieliśmy odpowiednio przedstawić.

Czy serial miał być przy tym jakąś formą komentarza odnoszącego się do wydarzeń bieżących w prawdziwym świecie?

Nie. Szukaliśmy przede wszystkim przeszkód dla naszych bohaterów, czegoś, co pchnie ich w tym kierunku. To wszystko przyszło jednak później, gdy budowaliśmy ten świat. Dodawane były warstwy, kolejnego niebezpieczeństwa, kolejnej tajemnicy.

Jednakże, gdy zobaczyłem, jak serial nabiera kształtów, zorientowałem się, że będzie można zauważyć tutaj dużo podobieństw. Niektóre z nich stworzyłem świadomie – pochylam się nad kwestią poświęcania wolności na rzecz bezpieczeństwa i to jest pytanie, które Ameryka sobie zadaje po zamachu na World Trade Center. To był dla mnie punkt odniesienia, a nie historia Polski.

Chciałem się zastanowić, co by zrobił rząd, co uszłoby mu na sucho, na co ludzie by się zgodzili. Chciałem opowiedzieć nie o tym, co konkretnie Polska by zrobiła w tej sytuacji, a co ogólnie jakieś hipotetyczne państwo by zrobiło. Punktem odniesienia była dla mnie jednak historia Ameryki.

Jest sporo takich motywów, jak np. linia dialogowa z pierwszego odcinka, gdy potężny minister stwierdza, że prawda jest narzędziem. To można powiedzieć o dzisiejszym Gabinecie Owalnym, tutejszym Pałacu Prezydenckim. To są jednak motywy dość uniwersalne. Ponieważ wybraliśmy taki czas akcji, część z nich można uznać za odnoszenie się do tych czy innych wydarzeń, ale to nie był w założeniu bezpośredni komentarz.

Mam wrażenie, że widzowie dodadzą do tego coś od siebie. Nie zabronię im doszukiwać się czegoś, czego w serialu świadomie nie zawarłem, ale nie mam z tym problemu. Jeśli będą na tyle zaangażowani w serial, by doszukiwać się takich związków, to będzie to dobry sygnał.

polski serial netflix

W takim razie skoro prawdziwy świat nie był bezpośrednią inspiracją, to czy przychodzą ci do głowy jakieś inne fikcyjne opowieści z książek, filmów lub innych seriali?

Nie ma tu takiej bezpośredniej inspiracji. To całkowicie oryginalna historia, ale pamiętajmy, że scenarzysta jest wypadkową tego, co widział, doświadczył, przeczytał. Zdaję sobie sprawę, że wybrane sceny mogą być w jakimś stopniu podobne do tego, co już widziałem. Wyobraźnia bazuje na tym, co znamy.

Reżyserowie też wprowadzili coś od siebie. Moja rola kończyła się po oddaniu historii, a oni powołali ją do życia. Oni mieli swoje inspiracje. Mieliśmy wspólny kontekst, ale to tak naprawdę nasza opowieść.

W jaki sposób tak w zasadzie różni się serialowy 2003 rok od tego prawdziwego?

Najważniejszą zmianą jest to, że Polska jest potęgą, liczy się na rynku międzynarodowym. Skupiono się na bezpieczeństwie, co było dość naturalnym następstwem zamachów. Pojawiło się państwo policyjne, które jest bezpieczne. Widać więcej wieżowców w mieście, dużo więcej technologii – Polacy wyprzedzili iPhone’a.

Jeśli rząd kontroluje wszystko, to może dawać społeczeństwu wiele – świetne szkoły, opiekę zdrowotną, technologię i tego typu rzeczy – ale może też zabrać. Może zabrać duszę, wolność. Właśnie to widzimy w 2003 roku.

Z zewnątrz wygląda na to, że obywatele są szczęśliwi, ale brakuje im tej jednej rzeczy: wolności. Wielu ludziom może się to jednak podobać. Mogą się na to godzić i uznać to za niewielką cenę za bezpieczeństwo rodziny. Oddać duszę za jedzenie, dach nad głową.

Polska jest przy tym silna, udało jej się wyjść z cienia Związku Radzieckiego. Ten nadal istnieje, ale się rozpada. Daje to przywódcom kraju sporo animuszu, bo Sowieci nie mają już dużego wpływu. Są jacyś szpiedzy, ale to by było na tyle. Wydawałoby się, że rządzą tu komuniści, ale tak na dobrą sprawę powstało niezależne państwo policyjne.

Czy przed rozpoczęciem prac oglądałeś inne polskie seriale, które w ostatnich latach odnosiły sukcesu od Canal+, Showmaksa, HBO?

Tak, seriale HBO oczywiście, w tym Watahę. Pracując z Polakami, chciałem się dowiedzieć, czym się wcześniej zajmowali. Nie wiem, czy miały na mnie wpływ, ale obejrzałem je. Społeczność filmowców jest tutaj bardzo solidna i silna, chcieliśmy ściągnąć z innych projektów aktorów i nie tylko. Zależało nam na najlepszych.

Jak wyglądała praca na planie z aktorami, którzy nie mówią w serialu po angielsku?

W większości są to osoby, które posługują się dwoma językami, to pomagało. Nawet gdy rozmawiali po polsku, mogłem z nimi wymienić się uwagami. Polski i angielski to jednak zdecydowanie inne języki, co było wyzwaniem przy tłumaczeniach. Wyrażenia z angielskim wymagają użycia większej ilości słów po przełożeniu na polski.

Teksty, które musisz przeczytać:

Krytycy z Rotten Tomatoes twierdzą, że „Irlandczyk” to film prawie idealny. Martin Scorsese broni współpracy z Netfliksem

„Irlandczyk” Martina Scorsese od dłuższego czasu zapowiada się jako najważniejsza filmowa produkcja Netfliksa w tym roku. Film na razie notuje bardzo udaną podróż po festiwalach, czego efektem są pierwsze recenzje krytyków. Z perspektywy średniej ocen na Rotten Tomatoes wydaje się, że mariaż Scorsese i platformy Netflix opłacił się wszystkim.

News/Film 14.10.2019

Dołącz do dyskusji (14)

16 odpowiedzi na “„W serialu 1983 Polska jest potęgą” – Joshua Long opowiada nam o pracy nad polskim serialem Netfliksa”

      • Nie władzę tylko patriotyzm, chrześcijaństwo itp. wartości i zasady. Ale to reprezentantka szlachty jerozolimskiej to czego innego się spodziewać. Ale żeby to pojąć to trzeba wyjść poza ramy TVN-owej i GW-nianej indoktrynacji.

        • Nie patriotyzm, tylko pseudo patriotyzm. Chrzescijanstwo to też nie Polska. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym. Ale żeby to pojąć trzeba wyjść poza ramy TVP/TRWAM/REPUBLIKOWEJ propagandy :)

          • Owszem chrześcijaństwo to Polska. Zaraz może sięgniesz do legend o Trygławie i Światowidzie. Litości. Ty to widzisz jako pseudo-patriotyzm. Ale społeczeństwo widzi to inaczej. Oczywiście odszczepieńcy tacy jak ty zawsze byli, są i będą; i z różnych powodów szczekają, z przekonania, dla pieniędzy, z konformizmu, bo w rodzinie wszyscy tak robią itp. itd. Tak to już jest, psy szczekają karawana jedzie dalej.

      • “Parafię” Trybuny Ludu to właśnie ona reprezentuje. Doczytaj sobie to i owo choć boję się, że na twoją ignorancję nie ma lekarstwa.

        • Masz na myśli tatę? Cóż, ojca się nie wybiera. Komuna jej blokowała dystrybucję filmu, więc kiedy miała okazję to została na Zachodzie, jak wprowadzono stan wojenny. Jakoś mi to nie pasuje do Twojej MaBeNy.
          Ale uprzedzając, wiem, nie przekonam Cię. Przykro mi.

          • Tu nie chodzi o przekonywanie. Bo jeżeli ktoś cię będzie przekonywał, że (przykładowo) sędzia wydający wyroki śmierci na polskich patriotów był zwykłym bandytą na pasku reżimu albo obcych służb, a ty będziesz mówił, że robił tak bo musiał. To ciebie też nikt nie przekona. Człowiek zawsze ma wybór może być zdrajcą albo bohaterem czy przynajmniej kimś przyzwoitym.
            Tata czy nie tata, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Niestety ich dzieci często reprezentują te same poglądy i wyznają te same normy i zasady co rodzice, a nie ma się czym chwalić. Niestety nie są to chlubne zasady. Do tego stoją na straży swoich uzyskanych wiadomo jak przywilejów i pozycji. I trzeba o tym głośno mówić, a nie zamiatać pod dywan i udawać, że wszystko jest w prządku tylko dlatego, że ktoś jest “na świeczniku”. To są spadkobiercy imperium zbudowanego na podłości, zdradzie i krzywdzie ludzkiej prawdziwych Polaków, patriotów itp.

          • W pełni się z Tobą zgadzam, że zbrodnie trzeba ścigać i piętnować. Nie wolno tego ukrywać, nawet jeśli jest to niewygodne dla tego czy innego środowiska. I mam tu na myśli zbrodnie komunistyczne, hitlerowskie ale też polskie grzechy z czy się pewnie ze mną nie zgodzisz.

            Jestem natomiast daleki od przypisywania dzieciom czy wnukom zbrodni ich rodziców. Bo to prowadzi do vendetty, dintojry, Rwandy i Bałkanów. Gdyby taka filozofia dominowała w zachodnim świecie to na połowie granic europejskich musiałyby stać wciąż mury z zasiekami.

            Ja i moi rodzice mamy bardzo różne poglądy polityczne ale kochamy się i szanujemy, także z tym jabłkiem to też byłbym ostrożny.

          • A co jeśli synek chwali postępki ojca – sędziego lub prokuratora komunistycznego. Ok syn niech sobie żyje nikt mu nie broni i nie stawia przed sądem (chyba, żę ma coś kryminalnego za pazurami). Sprzedawać przysłowiową pietruszkę na straganie może (choć obecnie często jest właścicielem firmy uwłaszczonym na państwowym majątku) ale zajmować wysokie, a nawet średniego szczebla stanowiska państwowe już nie. No bo co on i jego poglądy (jeśli nie widzi nic złego w działalności ojca) czy normy mogą gwarantować? A ty tak lekko oddzielasz ojca od syna. To często są naczynia połączone.

  1. Wywiad nie nastrajał pozytywnie. Dużo ogólników, niby zna historię Polski, niby spędził tu dużo czasu itp., a wywiadzie nie pada żaden konkret. NIC. I do tego ten tekst: ”

    (…) dlatego w serialu wyeliminowałem wzmianki o prawdziwych ludziach i
    miejscach. Chciałem, by widzowie mogli podejść do serialu bez
    dopytywania się, co się stało z tą osobą, a co z tamtą. Chcieliśmy
    opowiedzieć historię pewnej tajemnicy, a nie chciałem, by serial skupił
    się na wyjaśnianiu, jak ta czy inna osoba doszła do władzy.”

    No sorry, ale IMO jest zupełnie odwrotnie. Ludzie bardzo chcieliby zobaczyć jak się potoczyły losy opozycjonistów, czy ludzi PZPR-u. Np. Urban jako prezes TVP…

    W The Man In The High Castle świetnie coś takiego zagrało z Hoover’ em jako nazistą. Bez wdawania się w szczegóły. Nie trzeba przedstawiać od razu wszystkich znaczących osób z tamtych czasów. Nie trzeba od razu opowiadać wszystkiego od A do Z. Można zostawić dużo niedopowiedzeń. Każdy sam może podziałać swoją wyobraźnią. Wystarczy tylko zasiać pomysł. A tak wydaje się, że w 1983 poszli na łatwiznę.

    I jeszcze ten cytat, który źle świadczy o Panu Long’u:

    “Nie ma tu takiej bezpośredniej inspiracji. To całkowicie oryginalna
    historia, ale pamiętajmy, że scenarzysta jest wypadkową tego, co
    widział, doświadczył, przeczytał. Zdaję sobie sprawę, że wybrane sceny
    mogą być w jakimś stopniu podobne do tego, co już widziałem. Wyobraźnia
    bazuje na tym, co znamy.”

    W momencie, gdy jest moda na takie produkcje, dystopie, alternatywne rzeczywistości (przytaczany TMITHC czy Counterpart) nie wierzę, że nagle ktoś wpadł na tak “oryginalny” pomysł sam z siebie. A tutaj autor się odcina. Co zabawne, może gdyby jednak bardzo dokładnie obejrzał inne produkcje w tym klimacie, powstałby przynajmniej poprawny serial, bazujący na sprawdzonych patentach.

    1983 wygląda niestety na taką trochę wydmuszkę. Z wierzchy ładnie, w środku pusto :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...