George R.R. Martin powinien pisać kroniki, a nie powieści. Czytaliśmy Ogień i krew

Recenzja/Książki 28.11.2018
Nasza ocena:
George R.R. Martin powinien pisać kroniki, a nie powieści. Czytaliśmy Ogień i krew

George R.R. Martin powinien pisać kroniki, a nie powieści. Czytaliśmy Ogień i krew

George R.R. Martin rozczarował wielu fanów ogłoszeniem, że w trakcie pisania Wichrów zimy stworzy kronikę dynastii Targaryenów. Teraz, gdy dzieło jest już ukończone, a kronika trafiła do księgarń można pochwalić autora. Ogień i krew to dzieło fascynata i to nie tylko dla innych fascynatów.

Pieśń lodu i ognia w najbliższym czasie nie doczeka się zakończenia. George R.R. Martin nie ukrywa, że pisanie Wichrów zimy, czyli przedostatniej części sagi idzie mu z wielkim trudem. Poziom skomplikowania fabuły i liczba wątków wprowadzają zamęt nawet u samego twórcy. Martin uśmiercił w dodatku jedną z postaci kluczowych dla sensownego rozwoju historii. Poradzenie sobie z jej brakiem zajęło pisarzowi kolejne cenne tygodnie.

Największą przeszkodą dla szczęśliwego zakończenia Wichrów zimy jest jednak nadmiar projektów, w które angażuje się George R.R. Martin. Kolejna serialowa ekranizacja jego dzieła, wyjazdy na konwenty, spotkania z fanami, promowanie Gry o tron – wszystko to zabiera czas i energię. Kilka miesięcy temu autor Pieśni lodu i ognia przyznał wręcz, że przestał jeździć na plan serialu, bo zabierało mu to zbyt wiele czasu. Kolejnym pobocznym projektem Martina, który rozrósł się do rozmiarów kilkusetstronicowego tomu (a w polskim tłumaczeniu wyjdzie jeszcze więcej stron), jest pełna kronika dynastii Targaryenów.

Ogień i krew recenzja – co to jest?

Pierwsza część Ognia i krwi została właśnie wydana w Polsce. W książce opisanych zostaje ponad sto pierwszych lat panowania jeźdźców smoków od przybycia Aegona Zdobywcy i jego dwóch sióstr aż po koniec panowania Viserysa I. Zainteresowani przebiegiem słynnego Tańca Smoków, czyli krwawej walki o sukcesję między dziećmi Viserysa, muszą więc jeszcze uzbroić się w cierpliwość.

Na kartach książki Martin skupia się oczywiście przede wszystkim na losach członków rodu Targaryenów. Gros Ognia i krwi skupia się przede wszystkim na trzech królach – Aegonie I, Maegorze I oraz panującym najdłużej w historii Jaehaerysie I. To kluczowe postaci dla pierwszych lat Westeros pod rządami Targaryenów. Twórca nie może się jednak oprzeć zaglądaniu od czasu do czasu w inne zakątki stworzonego przez siebie świata. Czytelnik dowiaduje się więc również, co w czasach panowania pierwszych królów robili członkowie rodów Starków, Baratheonów czy Lannisterów.

ogień i krew recenzja

George R.R. Martin wzoruje kronikę na średniowiecznym stylu, ale jednocześnie pozwala sobie na komfort pisania Ognia i krwi z dużej perspektywy historycznej.

Dlatego mimo chronologicznego zapisu niekiedy wyprzedza fakty, miesza punktami widzenia i opisuje wydarzenia, o których teoretycznie nie powinien wiedzieć. Pod tym względem Ogień i krew nie jest czystą kroniką, ale przy tym pisaną z absolutnie zauważalnym uczuciem dla materiału źródłowego. Martin szanuje stworzony przez siebie świat i chce wypełnić znajdujące się w nim luki. Nie ma jednak jednocześnie zamiaru zdradzać wielu tajemnic.

Taka strategia w ogólnym rozrachunku dobrze robi książce amerykańskiego pisarza, choć wywołała kontrowersje. Część fanów zdążyła ponarzekać nieco na Martina, że początek Ognia i krwi, czyli podbój Westeros przez Aegona I wraz z jego siostrami – Visenyą i Rhaenys, został wcześniej w bardzo podobnej formie opisany w książce Świat lodu i ognia. To warty wysłuchania argument, ale już kolejne lata i rządy następnych królów do tej pory były znane zdecydowanie mniej. Nie można więc absolutnie powiedzieć, że Ogień i krew nie wnosi nic do kanonu Gry o tron.

Największa siła książki leży jednak w kwestii, która wielu fanom wyda się kontrowersyjna. Rola kronikarza zwyczajnie bardziej pasuje Martinowi niż rola powieściopisarza.

Jest w tym, mówiąc wprost, po prostu lepszy. Amerykański twórca nigdy nie był wybitny w budowaniu skomplikowanych fabuł i prowadzeniu wartkiej, sensownej akcji. Styl jego prozy jest ciężki i chaotyczny, a powtarzalność motywów i wątków czasem dochodzi do absurdalnych poziomów. Znacznie lepiej Martinowi udaje się kreacja świata i niepowtarzalnych postaci W ich natłoku niekiedy gubi się sens opowieści, ale bohaterowie tacy jak Jon Snow, Daenerys czy Tyrion Lannister zostają z czytelnikiem na lata.

ogień i krew recenzja

W Ogniu i krwi liczba nazwisk i miejsc również potrafi przytłoczyć (zwłaszcza na początku), ale w kronice razi zdecydowanie mniej niż w powieściach. Tego typy podejście do wydarzeń jest wręcz wpisane w kronikarską formę. A przy rozciągnięciu na wiele lat właściwie przestaje przeszkadzać.

W zapowiedzi polskiej edycji można przeczytać, że Ogień i krew jest dla Gry o tron tym, czym Silmarillion był dla Władcy Pierścieni.

Trudno się zgodzić z tym stwierdzeniem. Monumentalne dzieło Tolkiena miało miejscami bardzo różnorodną formę, przeważnie przypominało jednak rozbudowane legendy o mocno sfabularyzowanej formie. Książka Martina bardziej przypomina mariaż kronik królów z dodatkami publikowanymi na końcu Powrotu Króla. Z Silmarillionem łączy ją w sumie tylko obecność ilustratora (w tym wypadku Douga Wheatleya).

Ogień i krew zdecydowanie nie jest dziełem pozbawionym wad. W kilku miejscach książka prosi się o dokładniejszą redakcję. Martin nie zawsze panuje nad swoim piórem, potrafi powtarzać podane wcześniej informacje i dokonywać nieuprawnionych przeskoków w kształtowaniu opowieści. Nie zaszkodziłby także bardziej dokładny podział kroniki na rozdziały, bo niekiedy przytoczona historia potrafi nie pasować do innych zawartych w tej samej części. Wszystkie te słabości bledną jednak przy pozytywach. Ogień i krew to dzieło stworzone z miłości i zdolne zainteresować nie tylko największych fanów serialu Gry o tron i książkowej sagi. Paradoksalnie ci ostatni mogą się czuć nieco zawiedzeni niewystarczającą liczbą nowych faktów i odkrytych tajemnic. Jak dla mnie Martin powinien znacznie częściej pisać kroniki, bo wychodzi mu to znacznie lepiej niż tworzenie powieści.

Teksty, które musisz przeczytać:

Niektórych ta informacja może zaskoczyć, ale akcja sagi o wiedźminie nie rozgrywa się w średniowiecznej Polsce

Premiera serialu „Wiedźmin” już za nieco ponad miesiąc. Wydawać by się mogło, że fani sagi Andrzeja Sapkowskiego będą się powszechnie radować. Niektórzy znaleźli jednak kolejny powód, żeby skrytykować Netfliksa. Nie podoba im się obecność czarnoskórych aktorów w obsadzie, bo „Wiedźmin” toczy się według nich niby w średniowiecznej Polsce.

Felieton/Książki 14.11.2019

Dołącz do dyskusji (8)

16 odpowiedzi na “George R.R. Martin powinien pisać kroniki, a nie powieści. Czytaliśmy Ogień i krew”

  1. Koleś, zastanów się najpierw nad tym co jest nie tak z tym zdaniem: „Na kartach książki Martin skupia się oczywiście przede wszystkim na losach członków rodu Targaryenów. Gros Ognia i krwi skupia się przede wszystkim na trzech królach” a dopiero potem smaruj że inni – w tym GRRM – ma ciężki styl i gubi się w wątkach

  2. Nie jest wybitny w pisaniu fabuły i gubi się w wątkach, dlatego napisał bestsellerową wielowatkowa powieść, z wielkim światem, na podstawie której nakręcono megahitowy serial na 8 sezonów. Faktycznie, beznadziejny w pisaniu fabuły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...