Gentleman z rewolwerem to piękne pożegnanie Roberta Redforda z kinem – recenzja

Recenzja/Film 16.11.2018
Nasza ocena:
Gentleman z rewolwerem to piękne pożegnanie Roberta Redforda z kinem – recenzja

Gentleman z rewolwerem to piękne pożegnanie Roberta Redforda z kinem – recenzja

Wszystko wskazuje na to, że „Gentleman z rewolwerem” przejdzie do historii jako ostatni film żywej legendy Hollywood. I choćby tylko dla samej roli Roberta Redforda warto go zobaczyć.

Robert Redford wciela się w Forresta Tuckera, 70-letniego mężczyznę, którego życie polega w dużej mierze na… okradaniu banków. Do tego robi to w tak miły sposób, że jego ofiary przeważnie wspominają go z całą masą… sympatii, chwaląc dobre maniery i zniewalający uśmiech na twarzy. Pomimo sędziwego wieku nie widzi on powodu, by zaprzestać napadów. Do momentu, gdy poznaje kobietę, do której ewidentnie zaczyna czuć coś więcej.

W filmie „Gentleman z rewolwerem” Robert Redford udowadnia, że jego legendarny, gwiazdorski status hollywoodzkiego boga jest jak najbardziej zasłużony.

Pomimo 82 lat na karku (rocznik 1936!) nadal potrafi on hipnotyzować swoim spojrzeniem i magicznym, nieśmiertelnym uśmiechem. Nie stracił ani grama ze swojej charyzmy. Kamera nadal jest nim zauroczona i przygląda mu się z jawną fascynacją. Pomimo upływu czasu i coraz to liczniejszych zmarszczek na twarzy, ciągle bije od niego młodzieńcza energia. I na tym głównie bazuje film „Gentleman z rewolwerem”. Jego głównym magnesem i powodem istnienia jest właśnie niezwykły urok Redforda.

Opowieść o bankowym rabusiu, który nie jest w stanie przejść na emeryturę, stanowi dość poetyckie i na swój sposób piękne zamknięcie filmografii Roberta Redforda. I jednocześnie wspaniały list miłosny do niego samego oraz jego fanów.

Gentleman z rewolwerem” to przy tym całkiem lekkie, przyjemne i spokojne kino.

Tempo wcale nie jest szalone, choć film cały czas trzyma naszą uwagę. I to nie tylko zasługa samego Redforda. Film Davida Lowery’ego ma w sobie wielkie serce, które widać głównie w tym, że autor z empatią spogląda w stronę swoich bohaterów. Zarówno Forrest Tucker, jego koledzy w zbrodni, jak i ścigający ich policjant John Hunt zostali przedstawieni w taki sposób, że nie da się ich nie polubić. Dochodzi wręcz do tego, że zaczynamy kibicować zarówno podstarzałym rabusiom, jak i podążającemu ich tropem Huntowi.

Z czasem poznajemy też motywacje Tuckera. Dowiadujemy się, że nie jest on wcale nieuchwytnym nowożytnym Robin Hoodem. W więzieniu siedział aż 16 razy, po każdej ucieczce prędzej czy później dawał się złapać. I trochę też na tym polega jego życiowa motywacja. Nie liczą się łupy, nie ważny jest cel, ważna jest droga, którą mamy do przebycia. Podążanie tą ścieżką oznacza życie, zatrzymanie się oznacza śmierć.

Pod równie ciekawym kątem Lowery przygląda się postaci Johna Hunta, w którego udanie wciela się Casey Affleck.

To pozornie zwyczajny glina, poniekąd drobny nieudacznik, który nigdy w życiu nie odniósł większego sukcesu. Więcej, podczas jednego z napadów Tuckera Hunt był na miejscu zbrodni, kompletnie nieświadomy procederu, który rozgrywa się dosłownie za jego plecami. Mimo tego, Lowery nie czyni z niego nieudacznika, pokazuje go jako dobrego ojca i męża oraz glinę, który, gdy trafia na sprawę dla siebie, potrafi się jej totalnie oddać.

Przeuroczy jest też wątek rodzącego się uczucia pomiędzy postacią Tuckera i przypadkowo poznaną kobietą imieniem Jewel, w którą wciela się nadal świetnie wyglądająca Sissy Spacek.

Pomiędzy dwójką aktorów jest tak piękna, nieoczywista i naturalna chemia, że większość młodych mogłaby się od nich niejednego nauczyć.

Oczywiście „Gentleman z rewolwerem” nie jest obrazem wybitnym. Nie jest to mimo wszystko nadmiernie pogłębiony portret psychologiczny dwóch mężczyzn, ani też wielka kryminalna intryga. Lekkość i zwiewność filmu Lowery’ego potrafi jednak rzucić na widza urok, który w połączeniu z hipnotyzującym Redfordem jest nie do odparcia. To zabawny i wzruszający zarazem film drobnych gestów i spojrzeń, przyjemnych rozmów, huśtających się pomiędzy banałem a prostolinijnym i szlachetnym przekazem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...