Jeśli ten serial cię nie jara, to nic nie wiesz o dobrych serialach. Ślepnąc od świateł to petarda prosto z Polski

Recenzja/Seriale 27.10.2018
Nasza ocena:
Jeśli ten serial cię nie jara, to nic nie wiesz o dobrych serialach. Ślepnąc od świateł to petarda prosto z Polski

Jeśli ten serial cię nie jara, to nic nie wiesz o dobrych serialach. Ślepnąc od świateł to petarda prosto z Polski

Mocny, zaskakujący i dosadny – nowy polski serial, Ślepnąc od świateł, nie patyczkuje się z widzami. Ci, którzy chcą zobaczyć Warszawę oczami dilera celebrytów i polityków, muszą być gotowi na wszystko. Tak jak bohaterowie tego ponurego i niebezpiecznego świata.

Nieprzyjazna Warszawa widziana nocą, światła stroboskopów, głośna muzyka i kreski warte miliony złotych monet, za które potem można jechać do Buenos Aires – tak rysuje się świat Ślepnąc od świateł, nowego polskiego serialu HBO. Czasami po wciągnięciu takich równolegle ułożonych białych ścieżek komuś – mówiąc wprost – odwala i postanawia ugodzić się w brzuch jakimś ostrym narzędziem. Wtedy trzeba delikwenta uspokoić.

Diler, choć w jednej ze scen sam porówna siebie do dostawcy pizzy (pamiętajmy jednak, że zrobi to, by osiągnąć określony cel), jest kimś więcej.

frycz ślepnąc od świateł hbo

Dostawca pizzy może mieć głęboko gdzieś to, czy pieczarki, które właśnie zjadłeś, były nieświeże, a ty siedzisz kolejną godzinę z głową w sedesie i przysięgasz sobie ze łzami w oczach, że już nigdy, przenigdy nie zamówisz żarcia z tej obskurnej knajpy. Nie będzie cię trzymał za rękę, nie będzie odbierał twoich telefonów. Ty przecież nawet nie znasz jego numeru. Diler musi pamiętać, że twoje „być albo nie być” jest też jego „być albo nie być”. Zwłaszcza, jeśli jednego wieczora (dodajmy, że już kolejnego w tym tygodniu) zostawiasz u niego 20 tys. zł za 50 g koksu, bo akurat wpadli do ciebie znajomi i chcecie się zabawić.

Masz dużo pieniędzy, bo jesteś sławny, wysoko postawiony (kiedy dzwoniłeś raczej w-stawiony), nazwij to, jak chcesz. Diler też jest bogaty, a przynajmniej taki jak Kuba – to nie jest gość, który w bramie kamienicy sprzedaje ci piguły na wieczorne wygibasy w klubie, gdzie grają dziś techno. Ale on ma te pieniądze dzięki tobie i nigdy nie może o tym zapomnieć. A część z nich musi oddać, bo chodzi u kogoś na smyczy. O tym też pamięta. Fakt, że jest opanowany i mijając go w drzwiach, w których oczywiście przepuściłby cię, lekko skłaniając głowę, pomyślałabyś, że to dżentelmen, nie znaczy, że nie jest sfrustrowany. On też ma dość swojego życia, czasem bardziej niż ty. Ma też więcej do stracenia.

Już w pierwszej scenie twórcy Ślepnąc od świateł, Krzysztof Skonieczny i Jakub Żulczyk, jasno dają nam do zrozumienia, że będą operowali kontrastami.

Widzimy czystą, błękitną wodę i fragment plaży z lotu ptaka. Delikatne fale muskają brzeg. Słychać szum. Jest spokojnie. Każdy, kto mógłby przenieść się w to miejsce z jakiegoś zatłoczonego, szarego miasta, któremu rytm nadają klaksony i pomruk niezadowolonych ludzi, nie wahałby się ani chwili. Na ekranie pojawia się Kuba. Jest przystojny, ale nie w taki oczywisty sposób, jak jakiś prezenter telewizyjny albo pan z reklamy. Ma w sobie coś brutalnego. Może to chłód bijący z jego twarzy, może to nos pięściarza. Ubrany jest w czarny golf i czarną marynarkę. Ta elegancja jest niewymuszona, a strój jest niczym jego druga skóra – pasuje jak ulał. Kojące odgłosy zmieniają się w gwar lotniska. Mężczyzna chce kupić dwa bilety na okres świąteczny. Wybiera lot 25 grudnia do Buenos Aires w jedną stronę.

Zostało mu siedem dni, aby zamknąć bieżące sprawy i przygotować się do wyjazdu. Z jednej strony za mało, z drugiej za dużo.

Za mało, bo kiedy dzień miesza się z nocą, wszystko zlewa się w jedną całość. Poza tym zbliżają się Święta, a ty jesteś Świętym Mikołajem, który musi dostarczyć śnieg. Nie masz ani renifera, ani zasmarkanych elfich pomocników. Za dużo, bo wszystko może się jeszcze zmienić, zepsuć, wysypać. W takiej branży łatwo o wypadki. A potem trzeba sprzątać.

ślepnąc od świateł hbo go trailer zwiastun data premiery recenzja

Być może, gdyby teraz wsiadł do samolotu, uniknąłby wielu trudnych sytuacji. Ale nie wsiądzie, a my towarzyszyć będziemy mu w jego nocnym życiu. W jego pracy, dzięki której zarabia nie tyle na chleb, co na wypasiony samochód i przestronne mieszkanie w Warszawie. I na wiele, wiele więcej. Kuba ma proste zasady, jest nastawiony na cel i działa, poruszając się po jasno obranej ścieżce. Wiele poświęcił, by nikt nie mógł go znaleźć oraz by zostać takim dilerem, jakiego klient potrzebuje. Słownym, z dobrym towarem, który ratuje wtedy, kiedy wybierze się jego numer.

Jego styl życia z jednej strony mu odpowiada – ludzie nie są mu przesadnie potrzebni. Jest outsiderem, który ma blisko siebie tylko parę zaufanych osób.

Z drugiej strony takie życie utrudnia nawiązywanie jakichkolwiek relacji. Swobodę, radość, zapomnienie, uśpienie. To Buenos Aires, do którego Kuba chce polecieć, ma mu właśnie dać namiastkę wolności. I kiedy nasz bohater, przemierzający nocą ulice Warszawy, powinien się cieszyć, że już za kilka dni odpocznie od narkotycznych wizji swoich klientów, z więzienia wychodzi Dario. Ten nie przebiera w środkach. Dario jest, mówiąc delikatnie, zdenerwowany. A żeby się odstresować, nie układa pasjansa. Gangster całą Warszawę ma zamiar potraktować jak domino. Jednym pstryknięciem palca chce przewrócić wszystko to, co stoi mu na drodze. A na swojej drodze spotka także Kubę.

frycz

Widzowie są świadkami niezłej jatki, w którą zaangażowanych będzie wiele osób. Część z nich nie będzie sobie nawet zdawać sprawy, do czego ich działania doprowadziły.

Spotkamy grube ryby, małe płotki, gangsterów, szefów, dilerów, ziomeczków i ich dziewczyny. Imprezowiczów, celebrytów, polityków, biedaków i bogaczy. Gorące 50-tki i zimne 30-stki. I każdy będzie w swoim wcieleniu fenomenalny. Debiutujący Kamil Nożyński został chyba stworzony do roli Kuby. Jest dziwny, obcy, zdystansowany, silny, ale też wrażliwy, neurotyczny, jest zbiorem przeciwieństw. Transformacja tego bohatera jest niezwykła i autentyczna. Jan Frycz, Robert Więckiewicz, Janusz Chabior są równie świetni i mimo, że widzieliśmy już ich w rolach oprychów, potrafią zaskoczyć.

Pisząc o aktorstwie, trudno nie skomentować epizodycznej roli Krzysztofa Skoniecznego, reżysera i współautora scenariusza, który w serialu zagrał rapera. To, co ten człowiek wyczynia na ekranie, to jakaś magia. Jedzie po bandzie, skacze jak na dropsach, na moment jest tym typem od #sztywniutko, a nie żadnym filmowcem. Jestem zachwycona.

Ten serial zachwyca zresztą na każdym poziomie. Jest dopracowany od A do Z.

Wizualnie i muzycznie (Zamilska, Maanam, Pro8l3m) robi ogromne wrażenie. W końcu widzę prawdziwą Warszawę. I choć nie mieszkam w stolicy, to zapachy, które kojarzą mi się z nią po licznych wizytach, obrazki, które mam w głowie, ogólna atmosfera miasta, jej puls, są takie, jak te z serialu. Warszawa bywa brzydka, zwłaszcza kiedy jest niewyspana. Jest patchworkiem, który tworzą dorobkiewicze, ludzie z klasą i prowincjusze w dresach z reklamówką w jednej ręce. Warszawa śmierdzi, jest niebezpieczna, ale przy pięknej dziewczynie jest piękna i ma kolor pączków róż. To miasto jest swoistym bohaterem Ślepnąc od świateł, a twórcy mówią takim jak ono językiem.

Język zresztą jest jedną z największych sił tego serialu. Jest prawdziwy, wyrazisty, szczery. Te teksty słyszymy na ulicy, te teksty są błyskotliwe, zabawne. Język żyje razem z bohaterami. Jest świetnie wpasowany w ten świat.

A ten świat jest skonstruowany intrygująco. Jest realistyczny (jestem w stanie bez trudu uwierzyć, choć nie mam wielu eskapad na koncie, że wiele z tych historii wydarzyło albo mogło się wydarzyć naprawdę), ale jest też mistyczny. Kuba funkcjonuje na granicy snu i jawy. Jego nocne mary pochłaniają go za dnia. Życie wewnętrzne utrudnia mu funkcjonowanie. Pogrążony w swoich wyobrażeniach popada w coraz większe smutek i melancholię.

ślepnąc od świateł hbo go trailer zwiastun data premiery recenzja

Ślepnąc od świateł to serial-petarda.

To wydarzenie na polskim rynku filmowo-serialowym. Wciągnął mnie bez reszty od pierwszych chwil z nim spędzonych. Jest wielowarstwowy, oniryczny, dosadny. Daje wszystko to, czego oczekuje się od bardzo dobrej produkcji – emocje, bohaterów z krwi i kości, interesujące kadry, intrygę, która jest na tyle ciekawa, że chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej. Bawi, denerwuje, zaskakuje, wzrusza. Powstrzymam się jeszcze z werdyktem, bo konkurencja już jest, czekamy jeszcze na parę finałów i produkcji, ale Ślepnąc od świateł ma szansę być w tym roku polskim (a może i nie tylko) numerem jeden. To trzeba zobaczyć!

Serial Ślepnąc od świateł obejrzysz dzisiaj w HBO o 22:00. Wyemitowany zostanie pierwszy odcinek, a kolejne będą ukazywały się co tydzień. Od dziś w HBO GO możesz obejrzeć już cały 1. sezon. Ten liczy osiem epizodów. Produkcja powstała na podstawie książki Jakuba Żulczyka o tym samym tytule. Pisarz jest współautorem scenariusza serialu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (59)

318 odpowiedzi na “Jeśli ten serial cię nie jara, to nic nie wiesz o dobrych serialach. Ślepnąc od świateł to petarda prosto z Polski”

  1. Niezła megalomania, najpierw jesteś głupi jeśli podoba ci się Pułapka, teraz nic nie wiesz o świecie jak tego nie lubisz.
    A taka skromna Asia ze zdjęć.

    • Ale co nigdy? Że nie było adaptacji filmowej, która byłaby lepsza od literackiego pierwowzoru?
      Polemizowałbym… choć to faktycznie rzecz gustu.

      • Powiedzmy inaczej: książka to oryginał, film to kopia, najczęściej mniej szczegółowa. Książka zawsze polega na wyobraźni czytelnika, a film jest tylko projekcją jednej wizji aktorsko reżyserskiej. Owszem bywały genialne filmy lepsze od książek, tym nie mniej to raczej wyjątki od reguły. Nawet w sumie jak o tym pomyśleć, to są takie książki, na które autor miał pomysł, ale nie udało się ich dobrze napisać. Gdy książka jest dobra, zawsze się przed filmem obroni.

    • Akurat książka ta sobie, dużo megalomaństwa głównego bohatera, sporo fragmentów opuściłem, bo za bardzo ziewałem. Ogólnie książka nie jest zła, ale zachwyty przesadzone.

    • ogólnie się zgadzam jednak taki LOTR, książka – mistrzowska w swojej dziedzinie; film – kozak w swojej dziecinie. Które lepsze? Marek powie ksiązką, Tomek powie film. Który ma rację? :D

  2. Pozwolę sobie (całkiem grzecznie) zapytać – o co chodzi w tym zdaniu? I czy ten myślnik nie pojawił się tam przypadkiem?
    “Masz dużo pieniędzy, bo jesteś sławny, wysoko postawiony (kiedy dzwoniłeś raczej w-stawiony), nazwij to, jak chcesz.”

      • Szacuneczek, chciałem się przyczepić, a tu się okazało, żem mało domyślny!
        Gdybym był trollem, to pewnie piłbym na smutno 5 zdrowasiek z tego powodu, albo dostał upomnienie z Ministerstwa Trollingu Wszelakiego.

  3. “Jeśli ten serial cię nie jara, to nic nie wiesz o dobrych serialach.” napisała Pani, która zachwyca się tandetnym “krukiem” i “belfrem”….

  4. Przy setnej „k….wie” w pierwszym odcinku dałem sobie spokój. Dość juź mam „artystycznych” seriali tego pokroju. Jak kogoś „jara” surowe mięcho opatulone w dobrą operatorkę to Muza z nim. Zajaram się, gdy ktoś wymyśli taki współczesny „Dom” – o czymś, o kimś.

    • Mam to samo, wyłączyłem po 10 minutach, nie zniosłem kuriozalnego przeładowania wulgaryzmami. Może moja strata, ale słuchanie aż tak rynsztokowego języka irytuje mnie, niezależnie od realizmu, jaki on oddaje.
      Może powinni dodawać specjalnie ocenzurowaną ścieżkę dźwiękową dla takich delikatesów jak my?

      • Dotarłem dla sprawedłiwości już do końca 4. Naprawdę – niewiele tracisz pod względem fabuły i świata przedstawionego. Ze słownictwem to przeskoczyli wielokroć iloczyn „k” z „Pittbula” Vegi. Są różne pornografie – ta jest oralna.

      • Sęk w tym, że „zak….ją” tam wszystkich, może poza babcią moherową. Szczerze – poza tym „fenomenem” to ja wiele treści w tej”Odysei” przez warszawską kloakę nie widzę, a dla dla sprawiedliwości – dotarłem do już do końca 4.

  5. Polska i dobry film? Hahahhaha… przez chwilę miałem nadzieję ale po obejrzeniu wszystkich hitów od pitbulli, klera, belfera to badziewie co w tytule, kobiet mafii haha i wszystkiego innego jednoznacznie stwierdzam, iż to wszystko tworzone jest na jeden jakiś durny wzór totalnej bezsensowności, nie ma czegoś takiego jak dobry polski film czy serial, nie ma bo nie ma dobrych polskich filmów i seriali, „ślepnąc od świateł” to ostatnia Polska produkcja jaką obejrzałem, mam dość serwowania tego samego g*wna w innej postaci…

  6. Dobra, obejrzałem pierwszy odcinek. Głównie przez powyższy tekst.
    Może być ciekawie.
    Główny bohater, dla mnie bomba!
    Świetna muzyka, momentami ciekawa praca kamery.

    Na minus… To co zawsze… Dlaczego polskie seriale mają tak słabe udźwiękowienie? Dlaczego czasem ciężko zrozumieć co mówią aktorzy? Ehhh…

  7. Zobaczyłem całość. Rozumiem gadanie promujące serial, oglądam wszystkie produkcję HBO od kilku lat i się nie zgadzam!!!

    Rozumiem pokazywanie Warszawy ale jak się odliczy ujęcia z drona na samochód odchodzi min. 5 min na odcinek!! Przy 3-4 odcinku to zwyczajnie nudne. Jest wiele motywów które są nadwyraz przeciągnięte. W 6 odcinku już miałem dosc, ale zobaczyłem do końca by nie wyrażać z czapy opinii. Jest pewnien powtarzający się wątek dotyczący świadomości bohatera, który też dla krytyków jest pewnie doskonałym rozwiązaniem, ale dla przeciętnego widzą powtarzaniem tęgo samego i zaczyna męczyć.

    Kilka ról jest swietnych, ale dla mnie główny bohater gra każda scenę tak samo, zakładam że taki był cel reżysera, ale dla mnie to bywało nudne!! Czasami przyda się więcej emocji!!

    Ogólnie serial jest jakiś, ale nie uważam że do wszystkich trafi. Bluzgów bardzo dużo, scen brutalnych też, nie jest to serial dla delikatnych osób. Wyżej cenie mimo wszystko pierwszy sezon watahy.

    Oczywiście to tylko moja opinia, zwykłego widzą i fana seriali. Ogólnie ciągnął mi się jak 5 sezon Raya Donovana :)

    • Trochę będę bronił bohatera – przeszkadzał mi cały serial taką właśnie jednostronnością – tyle że w książce był identyczny. Gdyby Żulczyk napisał ją kilka lat później to pewnie słowa “asperger” i ” spektrum autyzmu” by się znalazły :D Nawet to takie… “szkolne” wyrzucanie słów przez Kubę, takie drętwe, pasuje do postaci z książki.

    • Realizacyjnie świetny serial. Super zdjęcia, dobrze dopasowane polskie kawałki muzyczne. Ale te przeciągnięte sceny, o których wspomniałeś sprawiają, że jakoś mniej mnie ciągnie do kolejnych odcinków…

  8. Joasiu…kiedy ja ogladalem seriale Twoi rodzice jeszcze nie mysleli o zrobieniu sobie dziecka…wiec ciutke szacunku do ludzi,o ktorych g.. wiesz.Lubisz polskie seriale…Twoja sprawa.Ja w skali 10 punktowej nie widzialem niczego co by przekroczylo 5.I chyba nie zobacze.Zresztą…polskie seriale i filmy(w większości) to strata czasu.Historie warte opowiedzenia robi sie w filmach…max 2-3 czesciowych.Reszta,to wymyslanie na sile postaci,sytuacji,tematu…i tylko w jednym celu…żeby wyrwać kase(a tak…zapomnialem…żeby dac zatrudnienie emerytom aktorskim i dzieciakom,ktorych naprodukowali w szkolach aktorskich) Nic wiecej.

  9. Dwa dni i po serialu:) A podchodziłem do tego z dużym sceptycyzmem, który nie zniknął po pierwszym czy drugim odcinku. Ale później, już wiedziałem, że to obejrzę do końca. Mnie się podobało, momentami klimat rodem z Fargo, świetna gra aktorska (Frycz, Więckiewicz, to jest klasa światowa), świetna muzyka, fajne nawiązania do naszych politycznych i medialnych realiów, super parodia raperskich imprez i bufonada bogatego zepsutego świata. Nawet bogatym hipsterom się dostało:)

  10. Ten film to kicha jakich wiele dziś w polskiej produkcji (vide wspomniana Pułapka), główny bohater jest tak drętwy i sztuczny, że lepiej dla niego jeśli zajmie się wszystkim tylko nie aktorstwem, z początku filmu do czwartego odcinka w tej roli widzi się go jako niezwykłego, nieodgadnionego twardziela, po czym okazuje się, że to zwykły mięczak ze spluwą za pasem, kreowany jakby na rolę “Księgowego” z Benem Affleckiem ( film “księgowy”) ale nie, potem było już tylko gorzej, gorzej i coraz bardziej gorzej. Ta sztuczność tekstów jemu przypisanych coś w stylu znamiennego “Ritaaaaaaa!!! Kooooooocham cięęęęęę” (z jakiegoś przedwojennego filmu z bodajże Dymszą), tak właśnie gra owy Kamil Nożyński, niczym aktor filmów lat 20-tych. Już czwarty odcinek zniechęcał mnie od oglądania następnych, ale piąty odcinek utwierdził mnie w przekonaniu, że to strata czasu. “Kurwa” sypie się gęsto, chciało by się powiedzieć za klasykiem: “Stop, Stop, Stop! Panowie! za mało kurwa w tym kurwa” ale film to nie tylko “kurwa”, i to tyle.

  11. Dal mnie serialowa bomba. Brawo dla HBO.
    Frycz mega rola. Język odwzorowany z kręgów przedstawionych w serialu, więc ludzie nie czepiać się.
    Zawsze możecie włączyć Masza i Niedźwiedź :p

    • Doszedłeś/doszłaś do sceny spotkania “bosów” hahaha “mafijnych” hahaha w knajpie? Kurna ta scena jest tak śmieszna, że wręcz parodystyczna żeby nie powiedzieć, pastiszowa. No ale skoro ten serial to bomba to ja się w takim razie nie znam. Odtwórca głównej roli zjebał cały serial, który naprawdę mógł być niezły, to wszystko trzyma się kupy tylko właśnie dzięki aktorom z wyższej półki (Frycz, Więckiewicz). Co zaś się tyczy języka, nie zrozumiałeś/łaś kontekstu, to napiszę wprost: OBRAZ FILMOWY to nie tylko “kurwa” dla dodania dramatyzmu albo oglądalności.

  12. Moim zdaniem serial jest celowo zrobiony w sposób efekciarski. Za bardzo pachnie mi Vegą i szokowaniem za wszelką cenę. Poza tym intryga jest żadna – ukradli torbę, ktoś szuka torby i w zasadzie tyle – wszystko mi jedno jak się zakończy. Gra aktorów drugoplanowych rewelacyjna, ale aktor pierwszoplanowy to jakieś nieporozumienie. Owszem wygląda świetnie do tej roli, ale im więcej mówi tym gorzej – poziom jakiegoś m jak miłość lub podobnych. Tradycyjnie fatalne udźwiękowienie – zdarza się że trzeba przewijać scenę żeby zrozumieć dialogi.

  13. Jestem po jednym odcinku i… nie zachwycił. Nie odrzucił, ale na pewno też nie zachwycił. Gdyby dziś zniknęła ze świata telewizja, nie żałowałbym, że nie będę miał okazji zobaczyć reszty. Może w kolejnych odcinkach się rozkręci?

  14. czytanie ze zrozumieniem sie kłania :-) nie odnosze sie do tego jaki jest ten serial tylko do konkretnego stwierdzenia autorki. Az zacytuję ciebie : “Nie wiem, nie znam się ale się wypowiem”

  15. Pani redaktor – jeżeli chciała Pani napisać recenzje, to się nie udało. Ale opinie każdemu wolno wyrazić. Opinia Pani wyszła całkiem niezła.
    Ja wyrażę swoja. (Początkowo, tzn podczas oglądania niektórych scen, chciałem napisać hipstersko-narkomańsko ped…skie g..wno. Zmieniłem zdanie.)
    Krótko – serial, chociaż wciągający, niepozbawiony jest wad. Jest “nierówny”. Szczególnie tło muzyczne, bardzo istotna część każdego dzieła filmowego, okropnie mnie w tym serialu drażni. Poza kilkoma wyjątkami… Twórcy chyba wstawili wszystkie kawałki, które im się podobają, nie zastanowiwszy się czy oddają one ducha danej sceny. Mówiąc prostym językiem, nie pasują.
    Fabularnie ciekawy, acz bardzo nierealistyczny.
    Gra aktorska – panowie Frycz (genialna rola), Więckiewicz (świetna rola), Chabior (cudowna rola) spisali się na medal. Było kilka mniejszych ról godnych uwagi, ale pojawiło się sporo aktorskiego drewna.
    Pomimo hipstersko narkomańsko (…tego i owego….ego) klimatu, serial warto obejrzeć. Chociaż nie trzeba było tworzyć serialu, aby opowiedzieć o tym, że zażywanie narkotyków może mieć wiele tragicznych skutków (handel nimi ma skutki tragiczne tylko dlatego, że bandyci z odznakami działają na polecenie innych bandytów i tępią konkurencję ograniczając ludziom wolność wyboru).

    Ocena ogólna 7/10
    To moja subiektywna ocena, tak samo jak opinia o serialu.

  16. Zgadzam się z przedmówcami. Tytuł aż zniechęca na wstępie do przeczytania artykułu przez osoby, których serial NIE JARA.
    Można wyrażać opinie, przedstawiać mocne argumenty świadczące na korzyść serialu, i wręcz przekonać nimi osoby których nie zachwycił początek, aby dały serialowi drugą szansę. Można to wszystko bez obrażania czytelnika na dzień dobry…
    Infantylność i brak profesjonalizmu.

  17. Obejrzałem na razie 3 odcinki, podobny do filmu angielskiego Layer Cake, polski tytuł Przekładaniec z 2004
    oraz aktor przypominający młodszego brata Daniel-a Craig-a, obaj są
    tajemniczymi i niepozornymi dealerami narkotyków, pracujących dla
    gangsterów którzy chcą być na uboczu całego tego pół-świadka :) jest też
    motyw kradzionego towaru …, chociaż fabuła filmu jest raczej trochę
    londyńsko bajkową sielankową komedią przeplatana z elementami
    kryminalno-dramatycznymi to polski serial jest mroczny, brutalny i
    bardzo chłodny i odnosi się do naszych realiów niż angielskich. Polecam oba :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...