„Pierwszy sezon True Detective jest arcydziełem” – mówi nam Krzysztof Skonieczny, twórca serialu Ślepnąc od świateł

Wywiad/Seriale 27.10.2018
„Pierwszy sezon True Detective jest arcydziełem” – mówi nam Krzysztof Skonieczny, twórca serialu Ślepnąc od świateł

„Pierwszy sezon True Detective jest arcydziełem” – mówi nam Krzysztof Skonieczny, twórca serialu Ślepnąc od świateł

Krzysztof Skonieczny, rocznik 83, wychowany we Wrocławiu. Twórca Ślepnąc od świateł, nowego serialu oryginalnego HBO Polska na podstawie prozy Jakuba Żulczyka, opowiada nam o swojej pracy.

Skoniecznego kojarzycie pewnie jako reżysera niezależnych filmów (Hardkor Disko) i pokręconych teledysków (Chleb od Mister D). Przez ostatnie lata pracował jako reżyser, współscenarzysta, jeden z autorów soundtracku, konsultant i pewnie wiele, wiele więcej przy serialu Ślepnąc od świateł, oryginalnej produkcji HBO Polska, na podstawie powieści Jakuba Żulczyka. A tak to się zaczęło:

Spotkałem się z Kubą Żulczykiem na imprezie. Akurat tego samego dnia zobaczył mój debiut fabularny Hardkor Disko. Przez cały film zastanawiał się, jak zrobiłbym to, co on teraz pisze. Rzeczywistość, którą zobaczył w moim filmie, wydała mu się koherentna z nową powieścią. Wtedy rzucił mi zaledwie hasło, że to tydzień z życia dilera kokainy w Warszawie w okresie Świąt Bożego Narodzenia i się rozeszliśmy.

Byłem wtedy zajęty projektem science fiction, nad którym zresztą nadal pracuję, więc powiedziałem, żeby odezwał się za jakiś czas. W międzyczasie również pod wpływem Hardkor Disko, pojawiła się na mojej drodze niezastąpiona Iza Łopuch z HBO i zaproponowała, żebym rozwinął coś u nich od zera. To wszystko idealnie się złożyło, więc mówię do Kuby: wysyłaj. Przeczytałem dosłownie dwa akapity jego powieści i od razu wiedziałem, że chcę i wręcz muszę to zrobić. Bo to rzeczywistość, świat, energia, którą znam, opowieść, którą bardzo czuję – wspomina Skonieczny.

Jakub Żulczyk pisał swoją powieść z myślą, że w przyszłości powstanie na jej podstawie serial.

Jeszcze wtedy chyba nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielka będzie to produkcja. A napisana przez Żulczyka historia aż prosi się o przeniesienie na język innych sztuk.

Krzysztof Skonieczny

To historia uniwersalna. Akcja serialu mogłaby rozegrać się w każdym innym dużym mieście w innym kraju. Pojawiają się w nim hybrydy różnych postaci, archetypy bohaterów, których można spotkać w każdej światowej metropolii. Chodziło o autentyzm i różnorodność, bo wraz z Kubą, poruszamy się po wszystkich zakamarkach Warszawy, taką ma klientelę, a tym samym dostęp do tych wszystkich barwnych osób i intrygujących miejsc. Stąd autentyzm i wiarygodność w pełnej rozpiętości – mówi nam Skonieczny.

Ostateczny scenariusz serialu różni się oczywiście względem pierwowzoru. Najważniejszą zmianą zdaje się być rozciągnięcie czasu akcji z 6 do 7 dni. Główny bohater, Kuba, ma właśnie tyle czasu do swojego upragnionego wyjazdu. Warszawskiemu dilerowi trudno jest jednak pozamykać wszystkie sprawy w tak krótkim czasie. Na swojej drodze spotyka całą masę kolorowych postaci.

Bohaterowie Ślepnąc od świateł mają swoje wyjątkowe historie i atrybuty, takie jak charakterystyczne słownictwo czy melodie, które im towarzyszą.

Muzyka w serialu, podobnie jak w moim debiucie, pracuje jak pieśń chóru w tragedii greckiej – uprzedza fakty, dopowiada i komentuje zdarzenia dziejące się na ekranie. Postaci mają swoje songi, poszczególne odcinki kończą konkretne utwory, stanowiąc pewien rodzaj cliffhanger’a albo syntezę danego odcinka. To thriller neo-noir, tak go sobie nazywam, natomiast bawię się różnymi gatunkami. Serial jest dzięki temu synkretyczny: mamy w nim kino sensacyjne, tragikomedię, dramat psychologiczny, mamy elementy horroru czy nawet fantasy, a także sporo prawilnego kryminału – mówi Skonieczny.

Na ścieżce dźwiękowej, oprócz utworów powstałych specjalnie na potrzeby serialu, słyszymy też kawałki z repertuaru Zamilskiej, duetu Pro8l3m czy zespołu Maanam. A także kawałki Pioruna – rapera, w którego wciela się sam Skonieczny. Reżyser wyjaśnia:

Muzyka w serialu składa się z czterech komponentów. Pierwszy to Marcin Masecki. Przyśnił mi się pewnego razu, dał mi płytę z nokturnami Chopina w swojej interpretacji, a ja w tym śnie przekazałem ją głównemu bohaterowi. Marcin zrobił później to samo w rzeczywistości, co więcej – nagrał autorskie nokturny komponując niejako płytę do głowy Kuby. Drugi to syntezator modularny i Tomek „Mirt” Barański – muzyka bardzo awangardowa, abstrakcyjne i mroczne fragmenty, w których pobrzmiewają ejtisy.

Trzeci to mój sound designer Bartez Putkiewicz, który stworzył tła i atmosfery dźwiękowe z rdzenia muzyki eksperymentalnej, a czwarty to opracowany przeze mnie soundtrack. Bardzo eklektyczny – od klasyki, poprzez muzykę gitarową, polski blues, punk rock z lat 80., polski i zagraniczny hip hop, elektronika, mroczne techno, aż do Maanamu i tanga argentyńskiego z lat 30, które przetłumaczyliśmy i nagraliśmy specjalnie do serialu. Jest więcej tego typu niespodzianek.

Do tego dużo współczesnej muzyki, a także follow-upy do lat 90., 2000.

Jeśli już ogląda seriale, to te wyjątkowe. Skonieczny podkreśla niemal na każdym kroku, że Ślepnąc od świateł, choć formalnie jest serialem, to należy traktować go jak film.

Szczerze mówiąc nie oglądam dużo seriali, ale na przykład pierwszy sezon True Detective jest dla mnie arcydziełem. Nie wiedziałem, że jest tylko osiem odcinków, założyłem, że będzie ich więcej. Gdy dotarłem do końca, krzyczałem jak dziecko, któremu matka odłączyła prąd w trakcie finałowej bitwy w World of Warcraft. Życzę sobie, żeby tak było ze Ślepnąc od świateł, żeby uderzyło widzów jak mieszanka alkoholu i kokainy. Żeby na koniec widz przeżył katharsis.

Od współpracowników Krzysztofa Skoniecznego dowiedziałam się, że to twórca niezwykle rzetelny, zawsze świetnie przygotowany i świadomy tego, czego oczekuje od innych. Te opinie to nie kurtuazja, grzeczność czy włażenie w tyłek. Tak jest naprawdę. Na Ślepnąc od świateł Skonieczny przeznaczył 4 lata swojego życia. Nie dziwi zatem tak wielkie zaangażowanie.

Krzysztof Skonieczny

Mieliśmy bardzo intensywne przygotowania do każdej roli. Coś, co powinno być standardem i normą przynajmniej w moim idealnym świecie, więc sam do tego dążę. Roboczo nazywam sobie jakość, nad którą pracowaliśmy z aktorami takim francuskim graniem. To jest bardzo mocna ekspresja, połączona z głębokim wejściem we własne biografie, syntezą bagażu doświadczeń, co mam nadzieję skutkuje wiarygodnym wypluciem ogromnej, wewnętrznej prawdy i wielu sprzecznych emocji i motywacji, z których skonstruowane są te postacie.

Zapewniam, że po obejrzeniu Ślepnąc od świateł będziecie zachwycać się grą wielu aktorów. Jednak to odtwórca głównej roli jest numerem jeden.

Raper Kamil Nożyński zadebiutował jako aktor u Skoniecznego i to tak świetną, wyważoną rolą.

Zestawienie jego osoby z doświadczonymi w fachu aktorami nie sprawia, że wypada on jak świeżak. Wręcz przeciwnie – podkreśla to wyjątkowość jego bohatera. To, że to właśnie on, mimo swojego zagubienia, jest najbardziej normalnym i zdrowym elementem tej psychodelicznej układanki.

Kamil jest naturszczykiem, jest w kontrze do całego aktorskiego świata. Zrobiłem mu przyśpieszoną i intensywną szkołę aktorską. Nasiąkał tą postacią wraz z procesem twórczym i realizacją zdjęć do serialu, później jego postać pogłębiałem i uwypuklałem na montażu. W pracy zderzyłem go z moimi obsadowymi marzeniami, niesamowitymi maszynami teatralnymi i filmowymi, osobowościami, które potrafią zsyntetyzować swoją biografię i bagaż doświadczeń w czymś tak kreacyjnym jak ich role. Mam tu na myśli szczególnie Jana Frycza, Martę Malikowską, Krzysia Zarzeckiego, Janusza Chabiora, Roberta Więckiewicza, Ewę Skibińską i wielu innych wspaniałych aktorów. Do tego na dokładkę Cezary Pazura, który jest dla mnie absolutnym zaskoczeniem.

Zależało mi na tym, żeby stworzyć taki organiczny, jazzujący ensemble, który będzie wygrywał tę scenariuszową partyturę i ze sobą stroił, który będzie siebie wzajemnie słuchał, napędzał, nakręcał i wspierał.

I odbijał się w lustrze głównego bohatera, a z kolei główny bohater był wciągany sukcesywnie w tę ich rzeczywistość, świat barwnych straceńców, korowód miejski, który tańczy wokół niego i wokół jego kokainy swoisty danse macabre. I wciąga go w miejskie bagno jeszcze bardziej niczym w ruchomych piaskach. To Miasto-labirynt. Miasto-pułapka, które pożera każdego – komentuje Skonieczny.

Ślepnąc od świateł – premiera

Serial Ślepnąc od świateł obejrzycie dzisiaj w HBO o 22:00. Wyemitowany zostanie pierwszy odcinek, a kolejne będą ukazywały się co tydzień. Od dziś w HBO GO możesz obejrzeć już cały 1. sezon.

Autorem zdjęć Krzysztofa Skoniecznego jest Jacek Piątek.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Ślepnąc od świateł” to najlepszy polski serial 2018 roku. Musiał wygrać Orły 2019, ale to nie dlatego ta nagroda w końcu ma sens

To było oczywiste. „Ślepnąc od świateł” zmiotło konkurencję, jeszcze przed galą Orłów 2019. Nie miałam wątpliwości, że to właśnie ten tytuł powinien zgarnąć statuetkę w kategorii „Najlepszy filmowy serial fabularny”. Ale mam też poczucie, że ta rywalizacja o najlepszy serial roku w końcu w naszym kraju ma sens.

Felieton/Seriale 26.03.2019

Dołącz do dyskusji (1)

244 odpowiedzi na “„Pierwszy sezon True Detective jest arcydziełem” – mówi nam Krzysztof Skonieczny, twórca serialu Ślepnąc od świateł”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...