Halloween nie zarzyna serii. To udany powrót Michaela Myersa – recenzja

Recenzja/Film 26.10.2018
Nasza ocena:
Halloween nie zarzyna serii. To udany powrót Michaela Myersa – recenzja

Halloween nie zarzyna serii. To udany powrót Michaela Myersa – recenzja

Jeden z bohaterów stwierdza na początku filmu, że chociaż zaszlachtowanie kilku osób przez psychopatę w masce jest tragiczną historią, to jednak w dzisiejszych czasach nie powinna ona nikogo szczególnie szokować. Wszak morderstwo, zwłaszcza z użyciem broni białej, spowszechniało, to sensacyjny relikt. Tak? David Gordon Green udowadnia, że jest inaczej.

40 lat minęło, a na ekrany wraca Halloween. Mogłoby się wydawać, że nowa odsłona sieczki wymachującego nożem Michaela Myersa, jest cokolwiek zbędna i stanowi jedynie skok na kasę. Zwłaszcza że jeszcze dekadę temu Rob Zombie przedstawił swoje dwie udane odsłony cyklu. Jak tu uniknąć powtarzalności, jak tchnąć w serię coś świeżego?

To już chyba niewykonalne. Nowe Halloween z pewnością nie jest oryginalne czy odkrywcze, to jednak wciąż powrót Myersa w glorii i chwale, no i z ciągnącymi się za nim śladami krwi jego ofiar. A jest brutalnie na ekranie. Michael, to jak zresztą twierdził w oryginale doktor Loomis, czyste zło. Nóż, młotek, gołe ręce – nie ważne. Trup ściele się gęsto i nie ma znaczenia jaki kolor skóry ma ofiara czy w jakim jest wieku, bo i tak roztrzaskane czaszki tworzą symfonię śmierci, a krew rytmicznie skapuje gęstymi strużkami na ziemię. Jeszcze żadna odsłona Halloween nie była tak dosłowna w ukazywaniu przemocy, a przecież gatunek slashera nie należy do szczególnie wstydliwych.

Powraca nie tylko Mayers, ale i Jamie Lee Curtis jako Laurie Strode.

I to pierwszy raz od 16 lat. Aktorka skutecznie broniła się przed występami w kolejnych sequelach czy rebootach cyklu. Halloween: Powrót z 2002 musiało ją do tego skutecznie zniechęcać, ale tym razem producentem wykonawczym jest ojciec Halloween, John Carpenter, jak i ona sama.

Życie Laurie zostało naznaczone przez tragiczną halloweenową noc z 1978 roku. Wówczas tylko ona uszła z życiem przed ostrzem Michaela Myersa. Te wydarzenia odcisnęły jednak na niej piętno. Ciągłe życie w strachu doprowadziło ją do utraty praw rodzicielskich nad córką Karen oraz do ograniczonego kontaktu z wnuczką Allyson. Laurie mieszka teraz niczym pustelniczka w domu na odludziu przerobionym na fortecę, ćwicząc w wolnej chwili strzelanie do celu. Dla rodziny jest wyrzutkiem, zbzikowaną staruszką wciąż rozpamiętującą noc sprzed 40 lat. Nestorka rodu Strode’ów, chociaż panicznie boi się tego, że Myers kiedyś ucieknie z zakładu, w którym jest przetrzymywany, tak jednocześnie liczy na ponowną konfrontację i na to, że los da jej szansę na ostateczną zemstę. A kobieta jest gotowa, aby odpłacić pięknym za nadobne swojemu największemu koszmarowi w ludzkiej skórze.

halloween michael myers

Zrządzenie losu sprawia, że Myers ma być przewieziony z jednego zakładu do drugiego. Jednak autobus z transportem osadzonych rozbija się, a dryblas z żądzą krwi w genach ponownie wydostaje się na wolność. Reszta to już śmiercionośny spacer przyprószonego siwizną Myersa po Haddonfield. To, że ma on już kilka ładnych wiosen na karku, w żaden sposób nie przeszkadza mu w traktowaniu ludzkich ciał, jak halloweenowych dyń.

Halloween silnie nawiązuje do pierwowzoru.

Nie mam na myśli tylko powrotu Curtis czy wykorzystania nieśmiertelnego motywu muzycznego Carpentera. Nowe Halloween powtarza tę samą strategię straszenia. Zatem wszystko to już widzieliśmy i każdy, kto obejrzał w życiu więcej niż jeden horror, będzie w stanie odgadnąć, co może się zaraz stać na ekranie. Czy to wada Halloween? Nie, slasher rządzi się swoimi prawami i choćby ktoś się dwoił i troił, to w ramach tego gatunku nie da się już odkryć prochu na nowo. Powracają więc jumpscare’y, nielogiczne zachowania i zagrania z całej masy horrorów, w których celem stają się powabne nastolatki i ich jeszcze pryszczaci koledzy.

Nie liczcie na całe spektrum zaskakujących zwrotów fabularnych. To po prostu festiwal przemocy w wykonaniu jednego z najsłynniejszych szwarccharakterów w historii ciachanego horroru. On kontra trzy pokolenia kobiet. Każda z własnymi problemami adekwatnymi do zebranego doświadczenia, które jednak razem posiadają siłę i stanowią, dosłownie, wybuchową mieszankę.

Halloween Davida Gordona Greena nie jest plamą na honorze serii. Wręcz przeciwnie. To jedna z lepszych jej odsłon.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...