Fani Wiedźmina i Gwiezdnych wojen to sami rasiści czy ostatni obrońcy popkultury?

Felieton/Film 23.10.2018
Fani Wiedźmina i Gwiezdnych wojen to sami rasiści czy ostatni obrońcy popkultury?

Fani Wiedźmina i Gwiezdnych wojen to sami rasiści czy ostatni obrońcy popkultury?

Popkultura w ostatnich miesiącach coraz częściej staje się areną walki między wielkimi korporacjami i fanatycznymi wielbicielami. Bojkot Gwiezdnych wojen i spór o czarnoskórą Ciri w Wiedźminie to tylko objawy większego problemu. I niekoniecznie chodzi o rasizm czy seksizm fanów.

Globalny Internet zmienił cały świat, ale na niewiele rzeczy miał tak ogromny wpływ jak na popkulturę i rozwój idei fandomu. Fani Star Treka, Gwiezdnych wojen czy jakiejkolwiek innej marki przestali być rozproszonymi po całym świecie fanatykami, a stali się licznymi i głośnymi grupami funkcjonującymi w sieci. A wraz z narodzinami Web 2.0. przeobrazili się z widzów (lub co najwyżej komentatorów) w pełnoprawnych twórców.

Przeskoczmy do roku 2018. Popkulturalne fandomy są obecnie jednymi z najbardziej krytykowanych środowisk. Powszechnie mówi się, że tworzą je niedojrzali, agresywni mężczyźni o prawicowych poglądach i toksycznych zachowaniach, wzmacnianych przez anonimowość Internetu. Konflikty wokół Ostatniego Jedi i Wiedźmina pokazują fanów tych fantastycznych, równościowych opowieści jako bandę wściekłych rasistów. Tylko czy takie podsumowanie sprawy przedstawia pełen obraz fandomów i ich walki z potęgą korporacji?

Warto na całą sprawę spojrzeć z punktu widzenia przeciętnego, ale zaangażowanego fana. Osoby, która poświęciła swój czas, pieniądze i emocje nie tylko na poznanie, ale też dalsze rozwijanie ukochanego dzieła kultury. W swoich oczach stoi on na straży ustalonego porządku, który zostaje zaburzony przez osoby tego niegodne (albo takie, które jeszcze nie pokazały swojej wartości). Najlepiej ukazuje to spór wokół Ostatniego Jedi.

wiedźmin: fandom

Film Riana Johnsona zdenerwował na równi wiele zupełnie różnych grup fanów Star Wars. Zakochani w oryginalnej trylogii byli oburzeni potraktowaniem postaci Luke’a Skywalkera, a fani hard si-fi spod znaku Timothy’ego Zahna naśmiewali się z idiotycznych pojedynków kosmicznych. Wiele osób krytykowało dziury fabularne i brak konsekwencji ponoszonych przez Rey (która już po Przebudzeniu Mocy doczekała się porównań do Mary Sue).

Rian Johnson to obecnie persona non grata. Fani do dzisiaj oskarżają go o zniszczenie serii Gwiezdne wojny i wywołanie bojkotu.

Nie brakowało obraźliwych, a nawet seksistowskich i rasistowskich komentarzy wobec kobiecej części obsady. Do dzisiaj nie do końca wiadomo, co stało za różnicą w ocenach między krytykami i widzami na Rotten Tomatoes. Mowa było o wściekłych fanach, ataku trolli, a nawet rosyjskich botach (te już wcześniej były zaangażowane w całą sprawę).

Tłumaczenie części mediów, że za krytykę Ostatniego Jedi odpowiadają Władimir Putin na spółkę ze sfrustrowanymi facetami mieszkającymi w piwnicy rodziców, było jednak za proste. Nie wspominając o tym, iż w takim przedstawieniu sprawy nie brakuje również odrobiny pogardy. Disney od pewnego czasu nie ma zamiaru dłużej lekceważyć niezadowolenia fanów. Porażka finansowa filmu o Hanie Solo wzięła się z wielu różnych przyczyn, ale najbardziej zabolał brak ogromnej grupy najbardziej oddanych widzów. To oni poszli na film raz albo wcale, podczas gdy na poprzednie filmy potrafili się wybrać i pięć razy. Tego typu fani zareagowali też masowo z niechęcią na serial Star Wars: Resistance.

Bastionami niezadowolonych fanów Gwiezdnych wojen stały się Reddit i YouTube.

Nie można tu mówić o drobnej grupie fanów-rasistów, która wypowiada się w imieniu całej społeczności, ponieważ wideoeseje i recenzje Ostatniego Jedi są niezwykle popularne (oglądalność sięga milionów). Nie da się także zrzucić wszystkiego na karb emocji i ideologicznego zacofania. Fani często potrafią uargumentować, dlaczego dany element tego lub innego filmu im się nie podobał i w dodatku dają na to przykłady z innych dzieł uniwersum.

Postaci Rey czy Admirał Holdo nie są krytykowane tylko dlatego, że to kobiety (przynajmniej nie jest tak w większości przypadków). Jako kluczowe postaci dla struktury i fabuły całego filmu mają wielki wpływ na jego sukces lub porażkę. To samo można powiedzieć o Ciri w Wiedźminie. Serial Netfliksa również generuje olbrzymie zainteresowanie pośród fanów na całym świecie. Dlatego każda decyzja obsadowa jest oglądana z każdej możliwej strony. I fani mają do tego prawo.

Oczywiście, rację mają ci, którzy twierdzą, że powieści Andrzeja Sapkowskiego są fundamentalnie przeciwne rasizmowi.

Podobnie jak duża część najbardziej popularnej fantastyki i science fiction. Dlatego obraźliwe i agresywne, albo po prostu rasistowskie ataki na Lauren S. Hissrich i resztę twórców Wiedźmina są czymś oburzającym. Wbrew temu, co niekiedy można przeczytać, kolor skóry bohatera nie jest jednak bez znaczenia.

Doskonale rozumieli to najwięksi czarnoskórzy pisarze, którzy nieraz wytykali kolonialnej czy post-kolonialnej literaturze traktowanie bohaterów o karnacji innej niż biała jak przedmiotów. Poważnie oberwało się za to choćby Josephowi Conradowi za Jądro ciemności. Zmiana koloru skóry Ciri w Wiedźminie Netfliksa (do której oczywiście w samym serialu nie dojdzie) miałaby wpływ na tło produkcji, relacje między różnymi państwami, mogłaby prowadzić do takich a nie innych wątków fabularnych. Zmienić lub przynajmniej poszerzyć wydźwięk całej produkcji. Nie jest też tak, że podobne wybory komentują jedynie osoby o prawicowych poglądach. Wybór Anyi Chalotry na Yennefer wywołał mocne dyskusje na temat powielania stereotypu młodej aktorki grającej w parze romansowej z dużo starszym aktorem.

Sprzeciw wobec takich a nie innych wyborów twórców nie oznacza tylko, że Wiedźmin choruje na rasizm a Gwiezdne wojny na seksizm.

Głos fanatyków popkultury jest coraz bardziej słyszalny, ale wciąż najważniejsze są nie ich opinie, a portfele. Dopóki fandom Star Wars chodził posłusznie do kina, kupował gadżety, książki i gry, mógł narzekać na prequele do znudzenia. Osobom zarabiającym na Gwiezdnych wojnach nie robiło to wielkiej różnicy. Dopiero, gdy pojawiła się groźba bojkotu i kolejne dzieła z serii były coraz mniej kupowane, a coraz częściej atakowane, to nawet tak ogromna korporacja jak Disney musiała powziąć pewne kroki zaradcze.

Warto zauważyć, że zarówno Disney, jak i Netflix nie są pierwotnymi właścicielami praw do Gwiezdnych wojen i Wiedźmina. George Lucas i Andrzej Sapkowski wielokrotnie narazili się w przeszłości fanom, ale wciąż mają status twórcy. Lucas mógł dać ludziom Jar Jar Binksa, Sapkowski mógł obrazić wszystkich graczy produkcji od CD Projekt – dla ich statusu nie ma to wielkiego znaczenia! Gdyby podobną rzecz zrobił Disney czy Netflix, wściekłość fandomu byłaby olbrzymia.

Wiedźmin: Fandom kontra Andrzej Sapkowski – czytaj więcej.

Te firmy zwyczajnie nie mają jeszcze niezbędnych osiągnięć na swoim koncie, by zdobyć respekt niezbędny w oczach najbardziej zagorzałych fanatyków. Przebudzenie Mocy sprawiało wrażenie całkiem udanego, ale mimo wszystko fanfika, zaś Ostatni Jedi zagroził obaleniem fundamentów istnienia całego świata Star Wars. Wiedźmin Netfliksa na razie nie dokonał niczego tak drastycznego, ale musi z kolei mierzyć się powieściami Sapkowskiego i grami CD Projekt Red.

Inna sprawa, że Lauren Hissrich znacznie lepiej radzi sobie z rozładowywaniem nastrojów entuzjastów wiedźmińskiej sagi. Wielokrotnie wypowiadała się z szacunkiem o prawdziwych fanach i Sapkowskim. Potrafiła się też postawić hejterom i rasistom, czym zaimponowała fandomowi. A gdy sytuacja była nie do opanowania, wykonała strategiczny, czasowy odwrót i opuściła Twittera.

Podobnych umiejętności nie opanował ani Rian Johnson, ani Kathleen Kennedy.

W ich oczach każdy krytyk filmów Disneya to albo rosyjski troll, albo morderczy rasista (tacy również się zdarzają i fandomy powinny nauczyć się lepiej oczyszczać własne szeregi). Tego typu podejście odrzuca nawet najbardziej umiarkowanych przeciwników nowej trylogii. Hissrich nigdy nie uzurpowała sobie tronu Sapkowskiego. Disney nie tylko brutalnie zrzucił Lucasa z należnego mu miejsca, ale też na każdym kroku starał się zatrzeć jego spuściznę. Stary kanon został usunięty, prequele omijane szerokim łukiem, a oryginalna trylogia traktowana niczym darmowe źródło pomysłów.

Co gorsza, firma starała się zmienić Gwiezdne wojny w to czym nie są – kolejny film Marvela. Gdyby Wiedźmin miał się stać tanią podróbką Gry o tron, to fani na pewno by zareagowali. Na ten moment obsada i fabuła na to nie wskazują, więc nastroje też się uspokoiły.

W delikatnej strukturze autor-odbiorcy nie ma jednej strony ważniejszej od drugiej. Fani Wiedźmina czy Gwiezdnych wojen każdego dnia pomagają rozbudowywać ten świat. Nie wolno ignorować ich dorobku, tylko dlatego, że w innych rękach są oficjalne prawa. Popkultura już tak nie działa. Twórcy nowych rozdziałów wielkiej sagi nie mogą z kolei dać sobie wejść na głowę zapatrzonym w tył fanom. Wolność twórcza to świętość, ale nie wolność nieograniczona. Dopóki Disney nie weźmie przykładu z Netfliksa, dopóty jego produkcje będą spotykać się z globalną krytyką. Czy na to zasługują (Star Wars: Resitance), czy nie (Han Solo: Gwiezdne wojny – historie).

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (25)

34 odpowiedzi na “Fani Wiedźmina i Gwiezdnych wojen to sami rasiści czy ostatni obrońcy popkultury?”

  1. Wymyśliłem alkoholowy challenge dla czytelników tego artykułu: za każdym razem, gdy w tekście pada słowo “rasizm” i jego wariacje, wypijamy jeden kieliszek wódki. Za każdym razem, gdy pada słowo “seksizm” i jego wariacje, wypijamy dwa shoty. Jeżeli w tekście wspomniani zostaną Rosjanie w różnej formie (agenci, boty, trolle), bierzemy szkocką lub jakiekolwiek whisky, które mamy pod ręką i wypijamy szklankę. Jeżeli zaś w tekście zostanie wspomniana tolerancja lub tekst o obrażonych/urażonych uczuciach, bierzemy piwo i wypijamy pełny kufel.

    Powodzenia :D

    PS. nie odpowiadam za wszelkie uszczerbki na zdrowiu spowodowane moją “zabawą” :)

    • Święta prawda. Niestety ostatnia polityczno poprawnościowa propaganda powoduje, że jeżeli jesteś normalny i masz swoje zdanie, a nie daj boże powiesz coś “niepoprawnego”, to z miejsca jesteś rasistą i faszystą i całym złem tego świata.

    • Wątpię żeby chodziło o promowanie lewactwa a raczej o zdobywanie nowych fanów poprzez pokazywanie postaci z którymi lewacki widz może się utożsamić.

      To sprawdziło się w marvelu bo pokazywali dużo różnych zmutowanych ludzi z którymi każdy może się utożsamić. Ale nie w gwiezdnych wojnach bo to były filmy stworzone przez buddystę dla buddystów a nie dla lewaków.

      Disney nie zrozumiał fenomenu SW i myślał że sprawdzony schemat Marvela w innym universum się sprawdzi. Nie sprawdził się.

  2. Jeśli jedynym argumentem na “Ciri nie może być czarna i koniec” jest to, że czarne postaci są inaczej traktowane, to już mamy widoczny problem w myśleniu argumentującego. Człowiek to człowiek, niezależnie od wieku, płci, czy koloru skóry. Jasne, że bym się burzyła, jakby Ciri miała stać się facetem, albo Geralt babą, bo to po prostu nie jest prawda I wiele wątków jest związanych z płcią bohatera. Ale nigdzie w Wiedźminie kolor skóry określony nie jest, chyba że ktoś jest wyjątkowo blady. No to ja się pytam, gdzie do cholery jest problem? Na temat Gwiezdnych Wojen się nie wypowiem, bo fanką nie jestem, w życiu jednego filmu nie oglądałam i jakoś mi się nie spieszy. Sądzę jednak, że jakakolwiek postać na początku była, taka powinna pozostać do końca serii. Ewentualnie dodać coś nowego idąc z “duchem czasu”.

    Ludzie, błagam, weźcie krok do tyłu, spójrzcie się na siebie i wszystkich wokół i zorientujcie się, że jedyne co nas różni to nasze mózgi, a nie kolor skóry czy płeć czy orientacja czy nie wiem, preferencja do noszenia ciuchy *tylko i wyłącznie* w kaktusy. To naprawdę proste.

    • Tak, mimo wszystko wciskanie niektórych aktorów, tylko po to, aby było “kolorowo i poprawnie” jest po prostu chore – różnimy się mózgami, ale realnie jeżeli ktoś chce mi ten mózg wyprać to po prostu mi się to nie podoba, a ostatnia tęczowa propaganda stara się właśnie to robić.
      Mimo wszystko jeżeli mowa o jakimś rasizmie, to w tej chwili jest on skierowany bardziej do białego człowieka (zwłaszcza mężczyzny hetero), niżeli do innych ras…

    • Mimo to jednak większość fanów wychodzi z założenia, że skoro uniwersum wiedźmina czerpie mocno z kultury słowiańskiej to postacie tam opisane będą “słowiańskie”. Wyobraź sobie, że np Gandalf w filmach Jacksona jest czarnoskóry, Gimli jest azjatą. Opis Gandalfa też chyba nie zawiera koloru skóry.

      • Uniwersum wiedźmina jest słowiańskie wyłącznie w grach. Same książki opierają się głównie na mitologii germańskiej i celtyckiej, ze szczególnym uwzględnieniem tej drugiej. Wiedźmin nie robi się słowiański od tego, że Sapkowski to Polak, a krasnoludy piją i klną.

        • Ok, rozumiem. Możesz mieć rację. Słowiańska, germańska, celtycka… żadna jednak nie jest związana z innymi rasami niż biała. Tak więc clue mojej wypowiedzi zostaje bez zmian

          • Akurat jeśli chodzi o Wyspy Brytyjskie to tam było raczej kolorowo tak od czasów najazdów Rzymskich…

    • Ale świat wiedźmina jest osadzony nie w afryce, nie w azji a w krainie czerpiącej garściami z Europejskiej kultury.

      Tak samo osadzenie Wiedźmina na pustyni będzie nieodpowiednie do wyobraźni fanów.
      Jeśli ludzie będą pomalowani na zielono to będzie się kojarzyło z filmem SiFi a nie fantasy. To są detale budujące klimat. Czarna postać buduje klimat starożytnej afryki. To nie jest kwestia rasizmu a wyobraźni fanów.

      Jeśli oglądasz reklamę bielizny na grubej modelce to Cię mniej zaciekawi bo wolisz się utożsamiać z ładną i szczupłą modelką. Jeśli modelka będzie czarna Twoja podświadomość odbierze to jako dobrą bieliznę dla ludzi o ciemnej karnacji a Twoja przy tej będzie biała więc taki produkt się nie sprzeda wśród białych.

      • Tia, bo jak wiadomo to Afryka do XX wieku otoczona była murem i żadni niebiali ludzie tutaj nie mieszkali…
        Dumas i Puszkin pewnie są efektem spisku lewaków, Belle też nie było, a te obrazy z czarnymi arystokratami w Europie, to pewnie jakiś podróżnik w czasie podrzucił…

    • Skoro nic nas nie różni (oczywiście, że różni, ludzie też mają rasy) to dlaczego Ciri miała być czarna, a nie jak prawdopodobnie, patrząc na realia kiedy powstawała, na samego Endriu Sapkowskiego, wreszcie na bardziej niż udaną wizualizację Redów, nie biała ?

  3. “hard si-fi spod znaku Timothy’ego Zahna”
    No nie bardzo. SF w Star Wars jest w ogóle dyskusyjne, a hard SF jest od tego tak dalekie jak Spiders Web od magazynu kulinarnego dla koneserów śniegu. “Hard” nie oznacza, że powieść jest poważniejsza, ale że jej przywiązanie do nauki jest znaczące. W SW nauki jest tyle, że… eee… Grawitacja czasem działa?;)

    • Podejrzewam że autorowi mogło chodzić o military sci-fi [chociaż trylogia Thrawna też za bardzo taka military to nie jest ;) ]
      ps. gikz jeszcze żyje?

  4. Nie czytałem (jeszcze) artykułu ale już po pytaniu zawartym w temacie muszę się oburzyć.
    Jestem fanem Wiedźmina i sympatykiem Gwiezdnych Wojen.
    Daleko mi obrońcy popkultury (zresztą co to za określenie? kim jest obrońca popkultury, czego broni i przed kim?!, jeszcze dalej do rasisty.
    Przestańcie szufladkować, wywoływać sztuczne podziały i w ogóle cisnąć w klick bajtowe tytuły.
    Jak ostatnie zdacie wstępu (I niekoniecznie chodzi o rasizm czy seksizm fanów) ma się do tytułu?

  5. Mamy typowego fana gwiezdnych wojen: Człowiek biały, w wielku 16-45 lat płci męskiej. Analogicznie fan wiedźmina. Są to tez ludzie szukający sensu w życiu i nie zadowalają się błahostkami typu gender albo kolor skóry. Po czym w Gwiezdnych wojnach:
    1. Główna aktorka to kobieta z którą ciężko się facetowi utożsamiać – to nie są filmy dla kobiet.
    2. Drugą postacią jest gruby i nierozgarnięty murzyn – też ciężko się z nim utożsamić.
    3. Rolę antyherosa gra pedałek – ciota. Jaką jest spuścizną po Darth Vaderze? Żadną.
    4, Widać że na siłę wpakowali azjatkę która nie ma żadnej roli ale stoi sobie z boku bo jest żółta.

    Są tutaj elementy poprawności politycznej postawione ponad docelowego fana. Zrobili gówno i starzy fani mają w dupie te filmy.

    Poprzednie filmy były filmami dla facetów – tam byli sami faceci i było całe spektrum postaci i cech z którymi się można utożsamić a dla kobiet były księżniczki. To jest bajka dlatego fajnie sobie pooglądać że kobieta jest księżniczką a facet rebeliantem albo ryzerzem jedi.
    W nowych częściach kobiety są stare i brzydkie poza w.w główną postacią.
    A faceci są totalnie oderwani od rzeczywistości.

    To jest gniot a nie następca klasyki gatunku.

    Nie dziwie się że fani nie chcą takich gniotów w np wiedźminie bo to jest psucie dzieł. Fani liczą na przedłużenie ich wizji a nie zniszczenie jej.

    • ” typowego fana gwiezdnych wojen: Człowiek biały, w wielku 16-45 lat płci męskiej. Analogicznie fan wiedźmina.”

      O ile z wiedźminem mogę się zgodzić, to w przypadku SW już nie bardzo. Fanów SW jest znacznie więcej i reprezentują znacznie szersze spektrum. Oczywiście mogę mieć skrzywione spojrzenie przez to w jakim bąbelku społecznościowym się obracam, ale naprawdę powiedziałbym że fani są równo reprezentowani jeśli chodzi o płeć…

  6. Po pierwsze trzeba wziąć poprawkę w jakim kraju i czasie powstał Wiedzmin. Większość chyba wie że powstał w Polsce, w Polsce gdzie czarnoskórzy są jednostkami.

    Po drugie trzeba wziąć pod uwagę universum Wiedźmaka. Kto czytał książki ten dobrze wie iż Cintra leżała na zachodzie a właściwie na północnym zachodzie u ujścia Jarugi. (jeśli się mylę poprawcie)

    Po trzecie trzeba wziąć świat wiedzmin. Jest to świat mroczny, nieprzyjazny gdzie wszelkie sk…o jest na porządku dziennym. Owszem gremialna większość żyje dobie a pokój ie jednak sam pogrom w Rivii daje ładny obraz co w gorących głowach siedzi.

    Reasumując: czarnoskóra Ciri zupełnie nie pasuje do świata książkowe go jak i tego z gier. Nie jest to rasizm ani seksizm tylko wymóg tego świata. Tak samo jak sceny przemocy, płynącej krwi i wszechobecne słowa na K.

  7. Ok, rozumiem że w drugą stronę zadziałałoby to tak samo? Jeśli chciałbym nakręcić film o plemieniu afrykańskim i umieścił w obsadzie białych aktorów to nikt sie nie oburzy?

  8. Pomijając już ,,silne kobiety,, rasistów, seksistów, chęć zrobienia z SW Marvela, najbardziej zabolało mnie że w prostacki sposób postanowiono wymazać stare postacie i w ogóle zapomnieć o przeszłości. Dwóch najlepszych bohaterów potraktowali jak drugoligowe aktorzyny. To całe piękne pożegnanie w LJ nie usunie zgagi po tym jak został przedstawiony Luke. O tym można by wiele pisać ale wg twórców jesteśmy rosyjskimi botami. Wielka szkoda że Solo wtopił, bo to całkiem dobry film ale to chyba był już jedyny sposób na pokazanie że to co robi Disney nie podoba się fanom.

  9. >zrób zły film
    >wstaw token black guya a do tego na siłę Azjatke
    >główna bohaterka to tzw. Mary Sue – postać idealna
    >dziw się że fani krytykują

    Gdyby dało białych mężczyzn tak z nikąd i bez sensu to fani też by krytykowali.

  10. Najpierw czytelnik, gracz, widz dostaje się taką postać, a potem w kolejnej wizji jest ona całkowicie inna. Nic wtedy dziwnego, że widzowi trochę to się już kiełbasi, mi zresztą też, bo każdy ma swoją ulubioną wizję danego uniwersum. Pozdrawiam. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...