Największe wady polskich seriali. Pułapka od TVN-u ma je wszystkie!

Artykuł/Seriale 15.10.2018
Największe wady polskich seriali. Pułapka od TVN-u ma je wszystkie!

Największe wady polskich seriali. Pułapka od TVN-u ma je wszystkie!

Widzowie zakończyli swoją przygodę z Pułapką. Wczoraj mogliśmy obejrzeć finał 1. sezonu serialu. Widziałam sześć odcinków nowości od TVN-u i nadal podtrzymuję swoje zdanie: stacja nie potrafi robić seriali.

W tekście znajdują się spoilery z serialu Pułapka od TVN-u.

Rynek polskich seriali w ostatnich latach zmienił się na lepsze. Wciąż jednak powstają takie tytuły jak Pułapka od TVN-u, które – choć próbują wpisać się w trend nowoczesnych produkcji – są tak naprawdę Klanem czy Na Wspólnej w kryminalnej wersji. Ich twórcy mają ambicje i chcą korzystać z sukcesu takich tytułów jak True Detective, Top of the Lake, Ostre przedmioty, ale po drodze coś nie wychodzi. Zwyczajnie czuć, że realizacja nie jest w stanie sprostać idei, a i sam pomysł fabularny nierzadko rozczarowuje. Scenariusz przypomina pospieszne notatki pisane ręką studenta, który co prawda coś tam usłyszał podczas wykładu, ale przekręcił co trzecie słowo.

Niektórym polskim serialom się udaje.

A właściwie nie tyle „udaje”, bo to słowo można uznać za krzywdzące. Ich twórcy wiedzą, co robią. Takie seriale jak Artyści, Kruk. Szepty słychać po zmroku, Rojst, Wataha (raczej 2. sezon) pokazują, że polscy reżyserzy i scenarzyści umiejętnie korzystają z tropów, które podsuwają im zagraniczni koledzy po fachu. Że rozumieją, jak serial na przestrzeni ostatnich lat się zmienił i jak zmienili się widzowie tych seriali. Ci ostatni coraz częściej wymagają bowiem czegoś więcej niż tylko zwykłej historii o ludziach bazującej na stereotypach i kilku pomieszczeniach w studio z widoczkami prosto z Warszawy albo Krakowa w tle. Seriale stały się filmowymi opowieściami, z którymi już nie tylko „flirtują” największej sławy aktorzy. One są głosem w społecznej dyskusji, wyznaczają standardy, przesuwają granice opowieści. Żonglują motywami, odniesieniami do dzieł kultury i popkultury, zmuszając tym samym publikę do intelektualnego wysiłku.

ramówka telewizyjna jesień 2017 telewizja online

Nie ma bowiem nic gorszego niż produkt, który obraża jego nabywcę.

Powiedzmy wprost: nie ma nic gorszego, niż serial czy film, który obraża inteligencję widza, żartuje z niego, ale robi to w sposób prymitywny, a nie ironiczny, grając mu finezyjnie na nosie. Fakt, że film lub serial, a raczej odpowiedzialni za dane dzieło artyści, są nierzadko mądrzejsi od widza, jest dość oczywisty. Ale chodzi o to, by produkcja była wyzwaniem dla publiczności, by ta miała szansę odczytać różne nawiązania. Czasem, to jasne, nie uda się przez nieoczytanie odbiorcy, brak filmowego wykształcenia, a czasem te tropy zostaną rzucone zbyt pobieżnie. Gorzej, jeśli twórcy zakładają na wstępie, że widz nie potrzebuje żadnych wyzwań i wystarczy go nakarmić daniem instant, a nie trudzić się przygotowaniem smaczniejszej i bardziej wymagającej potrawy. I ustalmy jedno: to nie musi być kaczka sous vide z musem z moreli i czipsami z jarmużu. Zwykły dobry domowy kotlet schabowy albo placki ziemniaczane też są w porządku.

Pułapka od TVN-u jest, niestety, grochówką instant.

Niestrawności murowane, a skład produktu przerazi nawet laika. Nowy kryminalny serial ma mnóstwo wad. Zresztą nie on jeden. Co sprawia, że Pułapka nie smakuje, nie działa i zwyczajnie kpi z widza?

Pułapka – wady polskiego serialu:

Deus Ex Machina

Deus Ex Machina w polskich serialach można przyrównać do sytuacji rodem z kiepskiego kryminału (porównanie o tyle trafione, że w Polsce kręci się prawie same kryminały, co momentami widza zaczyna uwierać). Wyobraźcie sobie, że czytacie książkę i już od pierwszych stron zadajecie sobie pytanie: kto zabił? Łączycie fakty, jesteście krok za detektywem, a powieść pochłaniacie w czapce Sherlocka. Po czym nagle okazuje się, że mordercą jest osoba, która przewinęła się tylko przez ostatnie karty powieści. Nie mieliście szansy zgadnąć, kto ma na swoim sumieniu ofiarę. Podobnie zresztą jak główny bohater, czyli śledczy, który znalazł zabójcę przez przypadek, bo – dajmy na to – podsłuchał czyjąś rozmowę. Brzmi znajomo? Tak, jeśli na koncie macie takie seriale jak Pułapka, Ultraviolet czy Belle Epoque.

Jeśli widzieliście już finał Pułapki, to mogliście się przekonać, jak z tego boskiego prawa korzystają twórcy serialu. Choćby tylko w 6. odcinku dwukrotnie wykorzystano ten sam motyw – bohatera przed śmiercią ratuje pojawiająca się nagle postać, która zabija czarny charakter. Jak udaje jej się pojawić właśnie w tym momencie? Czy posiada tzw. szósty zmysł? O to chyba należałoby spytać scenarzystów i reżysera. W finale np. Ewa jest na muszce szalonej pani prokurator, aż tu znienacka bohaterkę Kingi Preis zabija jeden z obrońców dziewczyny.

Takie same pomysły (a może brak pomysłu na rozwiązanie fabuły) wykorzystali twórcy serialu Ultraviolet. Tam zagadka kryminalna rozwiązywana jest np. dzięki temu, że policja znajdzie się na miejscu w odpowiednim czasie i usłyszy, jak przestępca przyznaje się do winy w bardzo potrzebnej przemowie, która wydłuża czas jego zemsty na kolejnej potencjalnej ofierze.

pulapka opinie tvn
fot. Piotr Litwic/TVN

Brak ciągu przyczynowo-skutkowego i chaos niekontrolowany

Wezwana policja, która nie przyjeżdża? Zasuwka w drzwiach, z której trzeba się tłumaczyć całej Polsce? Tak, Pułapka ma trochę na sumieniu, ale inne seriale też mają swoich widzów za mało spostrzegawczych. W jednym z odcinków Pułapki policjanci cudem chyba trafiają na Ewę i jej kolegę z domu dziecka, którzy idą wzdłuż drogi przy lesie. Zresztą cała intryga w serialu zasadza się tak naprawdę na… jednym zdjęciu. Pani prokurator Różańska, która jest w tzw. układzie, zobaczyła rysunek Wróbla na komisariacie, który stworzyła Ewa, jedna z głównych bohaterek. Rozczarowujące? To mało powiedziane. Zwyczajnie nieprzemyślane.

Wyobraźcie sobie, że na sumieniu macie korupcję, zdradę i kilka trupów. Trochę stresujące, prawda? Zrobilibyście chyba wszystko, żeby być dobrze poinformowanymi i żeby sprawa z przeszłości nie wyszła na jaw, bo inaczej wasze życie legnie w gruzach. Tymczasem cały plan może runąć, bo jakieś dziecko pamięta jedną twarz, która również była zamieszana w sprawę. I to nie ci zapamiętani ludzie są na waszym celowniku, tylko to dziecko. Dodajmy do tego, że w 6-odcinkowej serii dwie sprawy toczą się niejako równolegle i nie mają ze sobą właściwie związku. Wątek dyrektorki i pracownika domu dziecka, który molestował nastolatki, jest niepotrzebny. Chyba że po to, aby uzasadnić więź dwóch głównych bohaterek, pisarki Sawickiej i wychowanki sierocińca, Ewy. A o ile to wszystko mogłoby być lepsze, gdyby od początku bardziej skupiono się na wspomnianym układzie. Większość zdarzeń jest wręcz szalenie pretekstowa. Nawet pojawienie się Olgi w domu dziecka nie trzyma się, że się tak wyrażę, kupy. Kto chciałby wracać do swojej przeszłości, kiedy formalnie próbował się od niej odciąć?

Te wątki, polityczny i sensacyjny, przywodzą mi na myśl Belfra 2, gdzie – uwaga, spoiler! – tajni agenci udawali nastolatków, a wszystko zaczęło się od zniknięcia uczniów ze szkoły, po czym sprawa nie była właściwie kontynuowana. Bardzo to wszystko chaotyczne i naiwne. Tak jak ta zasuwka w drzwiach. A wystarczyło choćby cicho uciec przez okno lub zablokować klamkę krzesłem.

Science-fiction bez UFO

Polskie seriale chcą być blisko prawdziwego życia, a tymczasem wyglądają jak science-fiction klasy C (albo Z). W jednym z odcinków Pułapki ginie przyjaciółka Olgi, grana przez Joannę Kulig. Pisarka dowiaduje się o tym z telewizji. Widać zwłoki otulone materiałem, ale te są niedokładnie przykryte – wystają stopy w szpilkach. O tym, że policjantka nosi szpilki przypomniano nam dwukrotnie przed śmiercią bohaterki – najpierw uwagę zwróciła na nie sama Sawicka, potem Czarny. Cóż, widocznie subtelniej się nie dało, z taką gracją reklamuje się też Prymat w Kuchennych rewolucjach. I dodajmy do tego fakt, że koleżanka Olgi ginie tragicznie wrzucona pod jadący pociąg. Rozumiem, że buty dla wygody zostały przyklejone do podeszwy stóp Butaprenem. Można i tak, czasem faktycznie szpilki potrafią spadać z pięt, zwłaszcza kiedy się biega, a policjantka z Pułapki w biegu ciągle była, żadnej randki nie udało jej się nawet dokończyć, bo wzywano ją do pracy.

Zastanawiający jest też romans wspomnianej pani policjant z płatnym zabójcą, będącym na zleceniu osób z układu. Po co na dobrą sprawę zostawiać po sobie ślady i emocjonalnie wiązać się z ofiarą, choćby i dla zmyłki? Przecież to tylko zwiększa możliwości bycia zdemaskowanym i może rzucać na przestępcę podejrzenia. O ile prościej byłoby wyznaczyć cel, namierzyć gdzie jest i załatwić szybko sprawę? Tym bardziej, że morderstwo nie zostało dokonane np. w intymnych okolicznościach, tylko w przestrzeni publicznej, pod okiem kamer.

agata kulesza
fot. TVN/Mirosław Sosnowski

Papierowe postaci i złe dialogi

Ewa jest nierozumianą nastolatką z przeszłością, więc musi ciągle krzyczeć i płakać. Olga jest alkoholiczką z przeszłością, więc jej atrybutem jest flaszka. Czarny nazywa się Czarny chyba dlatego, że na początku widz ma podejrzewać go o najgorsze intencje, choć od razu wiadomo, że wcale nie jest zły. Krzysztof Pieczyński jest Krzysztofem Pieczyńskim, tak jak Janda gra „Jandą”, ale akurat u niej nie sposób tego nie lubić. Bohaterowie Pułapki są płascy, nijacy, nie da się czuć sympatii do kogokolwiek (może poza Czarnym, ale to chyba ze względu na Leszka Lichotę). Brak im głębi, tak jak zresztą samej fabule, która wydaje się sklecona w pośpiechu i sklejona taśmą klejącą.

Polskie kryminały mają prawo nudzić, ale można wybaczyć twórcom sięganie po ten sam gatunek, kiedy umieją sprzedać go, korzystając z ciężkiej atmosfery, wrażenia niepokoju, czyhającego niebezpieczeństwa. W Pułapce tego nie ma. Jest za to wspomniana nuda, wrzucenie wielu wątków do jednego kotła i zaprezentowanie ogranych postaci, które widzieliśmy już wszędzie i które nie ciekawią, nie dodają nic nowego do zmęczonych już serialową eksploatacją archetypów.

Przejawia się to nie tylko w samym rysie psychologicznym, który odczytać możemy z zachowań bohaterów, ale i dialogów, relacji pomiędzy nimi. Te są zbyt dosłowne, zbyt wyświechtane. To ciągły krzyk najbardziej utrudniał mi odbiór Pułapki. Więź, która buduje się pomiędzy Ewą a Olgą, męczy, bo opiera się prawie wyłącznie na wyzwiskach, łzach i podnoszeniu głosu. Zmiana zachowań bohaterek, która najwidoczniejsza jest w ostatnim odcinku serialu, wydaje się wręcz nienaturalna. Ale o science-fiction już sobie powiedzieliśmy.

Metamorfozę dwóch głównych bohaterek można skwitować salwą śmiechu. Zwróćcie uwagę, jak obie panie wyglądają w ostatnim odcinku – Olga ma nagle puszyste loki i makijaż, Ewa również jest uczesana i pomalowana. Problemy się skończyły, trzeba to pokazać jak najdobitniej, żeby widz nie miał wątpliwości. Wszak z traumy po straceniu rodziców wychodzi się w pięć minut, z alkoholizmu w trzy. Teraz można już o siebie zadbać. Następny etap to Top Model.

Powierzchowność telenoweli

I najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że realizacyjnie Pułapka bardzo rozczarowuje. Wygląda prawie że jak Na Wspólnej ubrane w kryminalne szaty. Podobny zresztą problem miałam, jeśli chodzi o pierwszy odcinek produkcji Znaki od AXN. Niby ma być mrocznie, niby niebezpiecznie, a wszystko, wliczając w to postaci, jest płaskie i nudne. Te seriale nie dorównują – nie tylko fabularnie, ale też pod względem technicznym – takim produkcjom jak Wataha, Rojst czy Kruk. Szepty słychać po zmroku. A szkoda. Bo to nie o to chodzi, żeby Polacy – mimo że lubią – nadal mieli na co narzekać. Chodzi o to, by robić i oglądać nasze dobre produkcje, czyż nie?

Czytaj także: Edward Miszczak chce jakości w serialach, więc zapowiada 2. sezon Pułapki. O co tu chodzi?

*Zdjęcie tytułowe: fot. TVN/Mirosław Sosnowski

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (31)

195 odpowiedzi na “Największe wady polskich seriali. Pułapka od TVN-u ma je wszystkie!”

  1. Mimo wszystko fajnie się to oglądało. Niby przeciętnie ale da się strawić. Kiedy stacja serwuje nam coś innego niż paradokumenty to nie musi być to od razy Bentley a może być Ford Fiesta.

    • Nie no jasne, przecież o to chodzi, że nie wszystkim podoba się to samo. Natomiast odkrywam z niemałym zaskoczeniem jak agresywnie wiele osób reaguje na to, że mnie się serial nie podoba. Przecież nie musi, a innym może. ;)

  2. „W jednej z ostatnich scen finału Ewa jest na muszce szalonej pani prokurator, aż tu znienacka bohaterkę Kingi Preis zabija nie kto inny a Czarny, grany przez Leszka Lichotę” – ktoś tu chyba nie oglądał zbyt dokładnie, bo to wcale nie był Czarny…
    Poza tym merytorycznym brakiem kłują w oczy obszerne akapity, które zawierają śladowe ilości treści (przede wszystkim ten o graniu na nosie i kaczce w morelach), i prześmiewczy charakter (obrażanie inteligencji, budapren czy salwy śmiechu). Tę drugą cechę można kojarzyć z brukowców i portali plotkarskich…
    Nie uważam, że ten serial jest wybitny, ale nie rozumiem tego szyderczego tonu.

  3. Po za rolą nastolatki, która przez cały serial zachowuje się jakby cierpiała na wyjątkowo złośliwą odmianę autyzmu, to oglądało się całkiem znośnie

  4. Napiszę tak, nie chciało mi się czytać artykułu w całości ale po kilku zdanich stwierdzam że coś chyba jest ze mną nie tak bo ja bawiłem się świetnie z Pułapką i czekałem na każdy kolejny odcinek a arcydzieła które wymieniłeś są albo mi nie znane albo po odcinku lub dwóch zrezygnowałem z ich oglądania.

  5. Największym problemem polskich seriali jest nie tylko mało oryginalna i często nieudolnie skonstruowana fabuła, ale przede wszystkim ich telenowelowy sposób realizacji, który sprawia, że większość współczesnych polskich produkcji serialowych wygląda tak, jakby były kręcone na taśmie studyjnej i bardziej ogląda się je jak spektakl teatralny, niż jak pełnowymiarowy serial, co powoduje, że są pozbawione jakiegokolwiek klimatu i serialowości w odbiorze.
    Na szczęście, w ostatnich kilku latach powoli zaczyna się to zmieniać i polscy twórcy seriali zdają sobie sprawę, że widzowie w Polsce, coraz częściej oglądający wysokiej jakości produkcje Netflixa czy innych zachodnich stacji tv, są coraz bardziej wymagający i nie chcą już oglądać naszego rodzimego chłamu, robionego na modłę telenoweli.
    Dlatego też zaczyna pojawiać sie coraz więcej seriali, w których ich twórcy większą wagę zaczynają przykładać do jakości realizacyjnej swoich produkcji, co widać chociażby po takich serialach jak Belfer, Wataha, Rojst czy Kruk, którym od strony realizacyjnej jest już całkiem blisko do poziomu zachodnich produkcji nowej generacji.
    Niestety, na razie nie idzie to jednak w parze z jakością i oryginalnością fabularną. Poza tym wciąż bardzo uboga jest oferta gatunkowa polskich seriali, które jak słusznie zauważyła autorka tego artykułu, ograniczają prawie wyłącznie do kryminałów albo thrillerów.
    Dlatego trudno się nie zgodzić z tezami i argumentami zawartymi w tym artykule, a Pułapka jest niestety najlepszym przykładem wszystkich słabości polskich produkcji serialowych. Należy tylko mieć nadzieję, że polscy twórcy seriali potrafią uczyć się na własnych błędach i kolejne tego typu produkcje będą coraz lepsze, nie tylko względem poziomu realizacji, ale również i fabuły.

  6. Tvn jeszcze umie robic seriale w porownaniu do polsatu czy tvp. Duzo ludzi chwali i nam też sie podoba DIAGNOZA. A pulapka ma sporo błędów i razacych brakow. Ale nie przesadzajmy. To nie kino na miare oskara tylko serialik ktory ma wciagac dawac rozrywkę. Naprawde widzialem setki filmow i seriali. Ale to tylko polska produkcja. Szajsem mozna nazwac koronę krolow. A to poprostu fajny ptzecietny serial, ktory ma skrasc widzow innych stacji.

  7. Kolejny artykul na tej stronie jadący po tym serialu, wrażenie odnoszę że głownym kryterium oceny jest stacja która go wyprodukowała. Jasne nie jest to kino najwyższych lotów jak na całkowicie polski serial to jesr całkiem fajny.

  8. Fenomen oglądalności tych seriali polega na bardzo prostej rzeczy. Widz, który wieczorem wraca z pracy, nie ogląda na codzień Netflixów i nie korzysta z tych serwisów siada wieczorem zmęczony i chce oglądnąć jakąś sensację prostą w przekazie, nie wymagającą intensywnego myślenia, czysta rozrywka. Dla takiego widza takie seriale jak ojciec Mateusz czy Policjanci to fantastyczne kino akcji i tyle. Nie jest to złe ale dobre, poprostu robione w oparciu o to co da największą widonię.

  9. “Nie ma bowiem nic gorszego niż produkt, który obraża jego nabywcę” – dokładnie to samo zdanie pasuje idealnie do twoich artykułów na temat tego serialu. Od tych 6 tygodni insynuujesz, że jeśli komuś Pułapka się podoba, to jest to widz drugiej kategorii, człowiek z niewyrobionym gustem serialowym. Słabe to.

  10. TVN nie potrafi robić seriali? A Belfer? Może po prostu inaczej robi się serial do stacji szerokiego odbioru utrzymywanej z reklam i nie ma co porównywać? Choć i w tym przypadku bywały niezłe, np. Odwróceni, o ile ktoś jeszcze pamięta.

    • Belfer pokazał jak słabym aktorem jest Maciej Stuhr. Czy da się zrobić dobrze serial w Polsce? Oczywiście, że tak: np. ‘Wataha’ od HBO.

      • witam pani joanno odniose sie najpierw do pani argumentow pisze pani o zasuwce w dzwiach przeciez zamykanie dzwi na tym polega generalnie ze zamyka sie je z jednej i drugiej strony nastepnie pisze pani o butach na budapren napisze tak przeciez eksperymentalnie pani tego nie sprawdzi czy one zostana na nogach czy tez nie przyznaje jest to malo pradopodobne ale nie niemozliwe pisze pani wlasnie o sherlocku a czy to nie on mowil ze odzucajac to co niemozliwe wszystko inne wydaje sie prawdopodobne sam przyznaje ze fabula moze jest do rozwiazania przewidzenia dla uwaznego ogladajacego ale mnie ten serial urzekl specyficznym klimatem wciagnal mnie po prostu

        • chcialem jeszcze napisac ze miesci mi sie w swoim swiatopogladzie ze dla kogos ten serial to gniot jednak prosze zrozumiec takze druga strone dla kogos bedzie to serial dobry moze nawet wybitny warto wymieniac sie pogladami i rozmawiac nawet o gustach pokoj i dziekuje

  11. O gustach się nie dyskutuje, recenzja ewidentnie uderza w TVN a nie w serial. Serial miły, przyjemny i bez konieczności analizowania każdej sytuacji. Ludziom trzeba dać możliwość wyboru seriali bardziej i mniej wymagających. Autor pisze że pułapka jest słaba ale niech zwróci uwagę co jest wciąż w Polsce na topie: na wspólnej, m jak miłość, trudne sprawy… To są wymagające i wysokich lotów seriale? Otóż pułapka przy nich jest naprawdę dobra. Trzyma w napięciu, czeka się na kolejny odcinek, zaskakuje. Może kwestia zabójcy terminatora, który wciąż wstaje jest nieco przereklamowana ale i tak ogólnie serial naprawdę dobry

      • Odpowiedziałem od razu, ale autorce się nie spodobało…

        Rozwijam zatem po blisko 3 miesiącach: Jeśli równocześnie w jednym miejscu ukazują się artykuły krytykujące seriale TVN, artykuły zachwalające seriale TVP i reklamy tej ostatniej, to co może pomyśleć czytelnik?

        Podpowiadam: Czytelnik powinien skorzystać z brzytwy Hanlona, bo autorka uparcie nie zauważa żadnych uchybień własnych ani pozytywów serialu wymienionych przez innych komentujących. Powinien, gdyby nie kasowanie komentarzy i ta właśnie odpowiedź autorki, które świadczą przeciw domyślnej opcji cięcia brzytwą.

  12. To jeśli zwróciłeś uwagę, to każdy mój krytyczny tekst o Pułapce miał jakiś bodziec. Pierwszy – po emisji pierwszego odcinka. Wówczas wiele osób się oburzało, że to był jeden odcinek i żebym dała serialowi szansę. Więc obejrzałam wszystkie odcinki i podsumowałam całość. To raczej wydaje mi się uczciwe, a nie niesmaczne. Pomiędzy wyszły dwa teksty jeszcze – jeden odnośnie tego, że scenariusz do Pułapki 2 już się pisze – dobijające dla mnie, że inwestuje się w tak kiepskie produkcje pieniądze i czas. I kolejny tekst – Miszczak potwierdzil oficjalnie 2. sezon, a chwilę temu na jednej konferencji mowil, że liczy się jakosc w serialach i widz jest mądry – skomentowałam ten dysonans, biorac pod uwage nieścislosci w Pułapce.
    Mam prawo do swojego zdania w każdym artykule, nie w jednym. :) I je argumentuję. Ba, odwołuje się tutaj również do innych nieudanych produkcji.

  13. Serial mnie rozczarował.

    W drugim odcinku wysnułem hipotezę, że Wrzaskliwa Ewa jest córką owej spalonej dziennikarki. Ale dość szybko się okazało, że jednak nie, że jest dzieckiem policjanta prowadzącego sprawę rzeczonej.

    No ale w ostatnim odcinku jej czułości z Wróblem (współczesne i retrospektywne) sugerują, że jest raczej owocem poza-, przed- (nie wiemy) małżeńskiego romansu własnej matki z onym. Albo że Wróbel to kryptopedofil.

    Olga nie piła już co najmniej od piątego odcinka. Scena w pierdlu z dyrektorka to już jakaś paranoja, lepiej było pokazać nieco dłuższą bójkę czarnego.

    Ostatnia scena to standard. Jakby co, jest zaczepienie do kolejnej serii.

    Tzw. krokodyle (Powrót do Edenu) były 1000 razy lepsze!!!!!

  14. Niestety, w Polsce w serialach kryminalnych są takie absurdy, że na trzeźwo trudno je oglądać, np. powołanie specjalnego zespołu dopiero po kilkunastu zabójstwach dzieci (polsatowski “Ślad”). Nie wiem z czego to wynika, może scenarzyści mają za zadanie, żeby widzowie się z nich pośmiali, bo nawet na komediach coraz trudniej o zabawne sceny. W “Pułapce” chyba jedynym momentem, kiedy pojawił się “smaczek”, był dialog, w którym dyrektorka domu dziecka (prywatnie Maria Maj), tłumaczy dlaczego Ewa nosi nazwisko Maj.

  15. Głównym problemem współczesnych produkcji jest wciąż powracający (jak upierdliwy bumerang) klimat “pijacko-gangsterski”. Włączyłem zwiastun wychwalanego Rojst-u, a tu znowu jakies osiłki z łańcuchami na szyjach, jakiś groźny Boss… Ile można?

    Podejrzewam, że gdyby jakiś polski filmowiec postanowił zekranizować Wojnę Światów Wellsa, to na marsjan napadnie grupa kiboli, a sprawę zatuszuje skorumpowany polityk, którego zagra zapewne Adam Ferency. I takie gówna są dodatkowo usilnie promowane (co gorsza, w stylu “polska odpowiedź na Breaking Bad”). te produkcje obrażają nie tylko polskiego widza, ale i naszych dobrych aktorów.

    DZIĘKI BOGU POWSTAŁ NETFLIX !!!

    A zajebiste filmy, takie jak “Magiczne drzewo” przepadły gdzieś i mało kto o nich wie. Szkoda i wstyd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...