22 lipca od Netfliksa to przerażająca opowieść o tym, do czego mogą być zdolne ekstremalne ruchy prawicowe

Recenzja/Film 08.10.2018
Nasza ocena:
22 lipca od Netfliksa to przerażająca opowieść o tym, do czego mogą być zdolne ekstremalne ruchy prawicowe

22 lipca od Netfliksa to przerażająca opowieść o tym, do czego mogą być zdolne ekstremalne ruchy prawicowe

“22 lipca”, najnowszy film Paula Greengrassa, który zobaczymy w Netfliksie i w kinach, z precyzją i wyczuciem opisuje tragiczny w skutkach atak terrorystyczny Andersa Breivika.

O tym wydarzeniu słyszał cały świat. 22 lipca 2011 roku w centrum Oslo doszło do wybuchu bomby przed biurem premiera Norwegii. Zginęło 8 osób. Niedługo później na leżącej nieopodal wyspie Utoya uzbrojony mężczyzna w stroju policjanta zaczyna strzelać do nastolatków, którzy przebywają tam na obozie młodzieżowym zorganizowanym przez Norweską Partię Pracy. Życie straciło tam aż 77 młodych ludzi. To najstraszliwsza masakra na norweskiej ziemi od czasów II wojny światowej.

Sprawcą obu zdarzeń był opętany skrajnie prawicową ideologią Anders Behring Breivik.

Można było się spodziewać tego, że prędzej czy później film o zamachach z 22 lipca w Norwegii ujrzy światło dzienne. Czyny i osobowość samego Breivika, choć odrażające i wywołujące strach oraz obrzydzenie każdego obdarzonego choć skrawkami empatii człowieka, to fascynujący materiał do badań, powieści, prac naukowych z psychologii oraz filmów.

To, co wydarzyło się na wyspie Utoya w 2011 roku, przeszło do historii i stało się “nośnikiem fabularnym”.

Dokładnie tak samo, jak poczynania Adolfa Hitlera, wojna w Wietnamie, zamach na JFK czy zamachy na World Trade Center. Sztuka upomina się o te historie,  by o nich przypominać, by oddać hołd ludziom, którzy stracili w nich swoje życie. O ile oczywiście dany film powstaje z właściwych i szczerych pobudek, a nie z chęci skapitalizowania ludzkich tragedii i śmierci.

Przyznam, że trochę się obawiałem, czy przypadkiem film “22 lipca” w reżyserii Paula Greengrassa nie będzie właśnie tym ostatnim. Bardzo cenię sobie tego reżysera. Wsławił się on paradokumentalnymi odtworzeniami zarówno masakry w Irlandii z 1972 roku w filmie “Krwawa niedziela” z 2002 roku, jak i porwania samolotów i ataku na World Trade Center z września 2001 roku w filmie “Lot 93”.

To właśnie Greengrass wprowadził powiew świeżości do mainstreamowego kina akcji poprzez pionierskie niewykorzystywanie kamery z ręki w scenach pościgów czy bijatyk. Z jednej strony wiedziałem więc, że od strony formalnej nadaje się on do odtworzenia tego wydarzenia. Z drugiej miałem obawy, co do tego czy wykaże się on wrażliwością oraz empatią na tyle, by unieść też ciężar emocjonalny tej tragedii, z poszanowaniem rodzin zmarłych bądź rannych.

Na szczęście “22 lipca” okazał się być czymś więcej niż tylko zapisem horroru z wyspy Utoya.

Greengrass nie skupia się tylko i wyłącznie na masakrze, ale też oddaje głos ofiarom. Nie przygląda się jedynie barwnej, choć złowieszczej, postaci Breivika, a mógłby. Równorzędnym bohaterem filmu czyni  Viljara Hanssena, który wraz z bratem uszedł żywy. Oczywiście nie on jeden, i akurat ten wybór można uznać za filmową kalkulację. Viljar Hanssen został bowiem postrzelony przez Breivika aż pięć razy. Stracił palce u ręki, oko, a odłamki kuli zostały mu w głowie i gdy dotrą do mózgu, mogą w każdej chwili spowodować jego śmierć. Jest więc postacią, mówiąc cynicznie, dość “filmową”.

Jest w tym pewna kalkulacja, ale nie zamierzam mieć z tego powodu pretensji do Greengrassa. “22 lipca” musiał być, przy całym szacunku dla ofiar, potraktowany jako dzieło filmowe. Wiem, że to trudny temat i trudne zadanie, ale też rozumiem, skąd wzięły się pewne wybory fabularne. Jakkolwiek bezdusznie to zabrzmi, film/sztuka rządzi się swoimi prawami. A że Greengrass robi to w, jak mniemam, szlachetnym celu, to jestem w stanie mu wybaczyć tego typu zagrania.

Greengrass lwią część swego filmu poświęcił na studium charakterów i to stanowi o sile “22 lipca”.

Reżyser ten jest znany z niemalże dokumentalnego odtwarzania wydarzeń. Tym razem jednak poszedł o krok dalej. Do bólu realistyczną rekonstrukcję masakry Breivika na wyspie Utoya Greengrass przedstawił nam w pierwszych 40 minutach filmu. Cała reszta, a “22 lipca” trwa łącznie ponad 140 minut, to już przyglądanie się skutkom tego kataklizmu.

Nadmienię jedynie, że te 40 pierwszych minut “22 lipca” wbije was w fotel! Przerazi swoją szorstką i bezkompromisową formą oraz solidnie wstrząśnie. Do tego świadomość, że to, co oglądamy, wydarzyło się naprawdę, potrafi zmrozić krew w żyłach i sprawić, że mamy ochotę co chwilę odwracać wzrok.

Oto prawdziwy horror. Znając kino Greengrassa, można się spodziewać, że tego typu rekonstrukcja wydarzeń będzie robić tak potężne wrażenie.

Inną ciekawą postacią, która występuje na drugim planie, jest adwokat wybrany przez Breivika do obrony w sądzie.

Jego cichy dramat z kolei polega na tym, że musi spełnić swój obowiązek i reprezentować człowieka, który go odpycha i sam najchętniej chciałby pozbawić go życia. Ale ramy społeczne oraz profesjonalizm nakazują mu zaciskanie zębów, dosłownie i w przenośni, i bronienia swego klienta najlepiej jak potrafi.

Wspomniany wcześniej Viljar Hanssen musiał być wybrany na kontrapunkt dla Breivika, bo ten jest na tyle oryginalny i fascynujący w swym wynaturzeniu, że każdy inny wypadłby przy nim blado.

A Greengrass z wielką uwagą przygląda się Breivikowi (w filmie wciela się w niego Anders Danielsen Lie). Widzimy, jak bardzo oddany jest on swojej misji. Jak silnie przekonany o swoich racjach. Powołując się na skrajnie prawicowe ruchy, chce walczyć z islamem, napływem “obcej” ludności do Europy. Gardzi liberalizmem, marksizmem, jest ultra nacjonalistą, rasistą. Swoim zachowaniem i czynami pokazuje pogardę, nawet nie tyle dla ludzkiego życia, co do zachodniego, liberalnego modelu demokracji.

Jego przypadek w pewnym sensie ośmieszył ten system i wykazał jego słabości.

Widziane choćby tylko przez pryzmat tego, jak był traktowany podczas rozprawy sądowej, oraz tego, ile praw mu przysługuje pomimo zbrodni, jaką wyrządził.

Co więcej, gdyby nie jego własne samozaparcie i oddanie idei, o którą bojuje, wiele wskazuje na to, że obrońcy wywalczyliby dla niego niepoczytalność i zamiast w więzieniu Breivik znalazłby się w szpitalu psychiatrycznym.

Oczywiście można kręcić nosem, że za film o norweskiej tragedii odpowiada brytyjski reżyser, a wszystkie postaci mówią po angielsku. Greengrass wyszedł jednak z tego obronną ręką, obsadzając w “22 lipca” samych norweskich aktorów. Ja – jeśli już – bardziej ponarzekałbym na to, że tym razem twórca filmów o agencie Bournie formalnie, choć stworzył mocne kino, trochę się powtarza.

Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie norweski reżyser Erik Poppe również stworzył film o masakrze na wyspie Utoya i to inspirując się wczesnymi filmami Greengrassa. On akurat postanowił opowiedzieć o tej tragedii w czasie rzeczywistym i tylko z perspektywy dzieci znajdujących się na wyspie. Na tym tle “22 lipca” Greengrassa wypada o wiele bardziej… klasycznie.

Na pewno jednak jest to film ważny i potrzebny. Pokazuje dokąd może zaprowadzić ludzi wypaczone pojmowanie skrajnego nacjonalizmu. Ale też przy tym stanowi hołd dla ofiar, epitafium dla wszystkich tych, którzy stracili życie na wyspie Utoya. Jak i również obrazuje siłę ludzkiego ducha, który nawet w obliczu “katastrofy” jest w stanie się podnieść z największej tragedii.

Premiera filmu już 10 października w serwisie Netflix. Od 12 października film będzie można zobaczyć w kinach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (59)

74 odpowiedzi na “22 lipca od Netfliksa to przerażająca opowieść o tym, do czego mogą być zdolne ekstremalne ruchy prawicowe”

    • Każda ekstrema jest niebezpieczna. Problem w tym, że obecnie dominują dwie: skrajnie prawicowa i religijna, która czasem się zazębia z prawicowa, czasem nie jak radykalny islamizm.
      Radykalnej lewicy typu partia komunistyczna nie ma bo, na szczęście, nie ma na nią zapotrzebowania. Mam nadzieję, że kiedyś w ogóle nie będzie zapotrzebowania na jakąkolwiek ekstrema.

      • A kto jest odpowiedzialny na 500 (pięciuset!) rannych policjantów podczas szczytu G8 w Hamburgu w 2017 r.? Czy jakakolwiek prawacka organizacja kiedykolwiek zbliżyła do tego wyniku?

    • nie był świrem, był terrorystą który dobrze wiedział co robi z pełną świadomością opętany ideologią wybrął najgorsze mozliwe środki na czynienie zmiany. jak widzisz że coś żle działa to powinno się działać oddolnie od coraz mniejszego kregu ludzi do wiekszego, A
      Postawił siebie w roli pseudo-mesjasza ego-maniaka.

    • Wg Wikipedii był zdecydowanie konserwatywny w swoich poglądach i powodach dla zamachów które przeprowadził. Nie wiem ile Konserwatyzm i Prawica mają wspólnego, ale ten morderca zdecydowanie miał poglądy konserwatywne. Zamach przeprowadził ponieważ społeczeństwo się zmieniało, a on chciał aby wszystko zostało po staremu.

  1. Ironią losu jest to że “22 lipca” w Polsce kojarzy się z wprowadzoną lewacką dyktaturą typu bolszewickiego która żołdackim butem przez kilkadziesiąt lat dławiła środek Europy.

  2. Mała poprawka, przynajmniej według Wikipedii, tam gdzie napisane jest, że życie straciło 77 osób, powinno być napisane 69. Łącznie zamordował 77 osób.

    • Było ostatnio w podobno “niemieckim” TVN24, warto obejrzeć. Zresztą problem jest o wiele szerszy, bo farmerzy jeszcze na razie coś mają (chociaż nie są pewni jutra), a zwykli biali padli ofiarą rządowego “wyrównywania szans dla czarnych obywateli” co doprowadziło tych białych na sam dół piramidy społecznej. Nie mają najmniejszych szans na jakąkolwiek pracę, żyją w katastrofalnych warunkach, często na skraju śmierci głodowej. Dziwię się UE, że nie ściągnie tej grupy dawnych europejczyków na Stary Kontynent zamiast tak ochoczo wciskać wszystkim członkom Unii rdzennych mieszkańców Czarnego Lądu lub Bliskiego Wschodu. Osobiście uważam, że zapraszanie ich przez A.Merkel do Europy to totalna głupota. Granice powinny być szczelnie zamknięte, a pomoc – faktycznie potrzebującym – zorganizowana w inny sposób (w skrajnych przypadkach nie wykluczając interwencji zbrojnych). Może czas wrócić do ery kolonializmu, aby obalić ludobójców i przywrócić spokój pod rządami gubernatorów, jeśli demokracja co rusz kończy się anarchią i chaosem :-/

      • O, dzięki, poszukam. Kiedyś, chyba Caritas, miał pomysł by sprowadzić przez korytarze humanitarne jakąś ilość chrześcijan syryjskich, to „Wyborcza” otworzyła japę, że to swoisty rasizm religijny, bo cierpią też muzułmanie…Chociaż chrześcijanie mają tam najbardziej przerąbane. Podobnie histerie, by były pewnie, gdyby padł pomysł ewakuacji Afrykanerów, chociaż to o wiele bezpieczniejsi kandydaci, by latać dziurę demograficzną, niż Ukraińcy w milionach.

      • Bialy uciskac – dobrze. Czarny uciskac – zle. Moj bialy mzimu byl wiekszy niz wasz czarny mzimu ale teraz role sie odwrocily.
        A tak powaznie, po latach niestety wahadlo poszlo w druga strone i jakis czas tam zostanie zanim wroci do rownowagi. Traktuj to jako slepa sprawiedliwosc dziejowa.

        • Zobacz dokument, potem oceniaj. Moim zdaniem raczej wkrótce skończy się to rzezią białych obywateli. Najbogatsza elita jest biała, farmerzy którzy mają ziemię są biali. Czarni są pośrodku, a na samym dole duża grupa społeczna zwykłych białych powyrzucanych z pracy. Obecnie 3 siła partyjna to ruch czarnych wzywający do odbierania przemocą ziemi i dobytku farmerom. Obawiam się, że jak przemoc ruszy to na farmerach się nie skończy. Obejrzyj, bo warto.

        • Powiedział z miną ucznia szkoły podstawowej, któremu się wydaje, że robi w konia nauczycielkę.

          A ja Ci powiem, że wątpię w szczerość tej deklarowanej motywacji. Ale kłamstwa Ci nie udowodnię, bo nie mam wglądu w Twoje intencje.

          • Wiesz co, jak grupa czarnych bandytów wpada kobiecie na farmę, torturują ją (szczegółów nie będę tu opisywał) to tak po ludzku trochę mi jej żal.

          • Pewnie, że żal. Mam dokładnie tyle samo wspólnego z torturowaną przez czarnych farmerką z RPA co z torturowaną przez Daesh Jezydką z Syrii.

            Jednak z jakiegoś powodu moja uwaga kierowana jest akurat w ten rejon świata. Wpiszę się w formułę tego wątku i będę z miną niewiniątka udawał, że nie wiem jaki.

    • Mogło by być ciekawe ale tylko w pełnym kontekście. Najpierw przybycie białych, wyrżniecie miejscowych, zagrabienie ziemie, sprowadzenie niewolników, wykorzystywanie ich pracy. Następnie po uwolnieniu utworzenie Apartheidu i dalsze ekonomiczna eksploatacja udolności czarnej. W końcu obalenie Apartheidu przyznanie czarnym praw ale zachowanie całego majątku przez białych. W końcu powstanie powstanie kraju o najwyższym na świcie poziomie nierówności społecznych z ogromnym poziomem ubóstwa. I wtedy na ostanim etapie masz dzisiejszy konflikt społecznych. Tak to by było ciekawe. Ale tobie raczej by się nie spodobało.

  3. Czy tą skrajną prawicowością była zbiórka młodzieży na obozie zorganizowanym przez Norweską Partię Pracy? Może faktycznie trochę przegięli…

  4. Socjaliści nie mają umiaru w tym co robią i sami w ten sposób tworzą agresywne ruchy prawicowe. Gdyby było na odwrót sytuacja byłaby analogiczna

  5. Przerazajace to jest to jak skrajna lewica potraktowala Breivika po jego ludobojstwie. Brevik otrzymal wieksze prawa anizeli ofiary. To jest dopiero tragedia ostro lewicujacej Unii Socjalistycznych Republik Europejskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...