Netflix zaprasza do własnej Narnii. Serwis wyprodukuje nowe tytuły oparte na serii C.S. Lewisa

News/Seriale 03.10.2018
Netflix zaprasza do własnej Narnii. Serwis wyprodukuje nowe tytuły oparte na serii C.S. Lewisa

Netflix zaprasza do własnej Narnii. Serwis wyprodukuje nowe tytuły oparte na serii C.S. Lewisa

Netflix wyprodukuje nowe tytuły oparte na serii Opowieści z Narnii. Czołowy dostawca usług VoD od razu wyłożył pieniądze zarówno na filmy, jak i na seriale na motywach kultowych opowieści fantasy C.S. Lewisa.

Netflix nie będzie pierwszą wytwórnią, która podjęła się filmowych i telewizyjnych adaptacji Opowieści z Narnii. Wyprzedził go Disney, wprowadzając do kin dwa wysokobudżetowe hity oraz Fox, który zrealizował ich kontynuację i który ponoć nadal planuje inwestować w markę. Przy czym to ostatnie nie jest już tak do końca pewne – nie znamy szczegółów umowy, jaką Netflix zawarł z właścicielami praw do powieści, byłoby jednak wielce nietypowe, gdyby prawa do marki zyskały dwie konkurujące ze sobą wytwórnie.

Spekulacje odstawmy jednak na bok i skupmy się na konkretach. Netflix oficjalnie potwierdził, że mamy się spodziewać zarówno filmów, jak i seriali na motywach powieści Lewisa. Przy czym warto podkreślić, że dostawca ten w komunikacie w obu przypadkach użył liczby mnogiej. Biorąc pod uwagę, że Opowieści z Narnii to świat fantasy, zarezerwowany budżet na te produkcje musi być ogromny.

Opowieści z Narnii na platformie Netflix – co i kiedy się pojawi?

Niestety, tego jeszcze nie wiemy. Podejrzewamy nawet, że Netflix ma na to dopiero wstępne plany. Na razie żadna produkcja odcinkowa lub pełnometrażowa nie znajduje się nawet w fazie przedprodukcji. To oznacza, że pierwsze efekty zawartej umowy ujrzymy nieprędko – być może nawet za dwa lata i później.

Materiał źródłowy jest dość bogaty. C.S. Lewis napisał siedem książek, będzie więc dość historii do opowiedzenia na telewizyjnym ekranie. Zwłaszcza, że przecież niektóre z nich będą tylko inspirowane stworzonym przez Lewisa uniwersum.

Bajka czy mrok?

Zastanawia mnie kierunek artystyczny, jaki obierze Netflix podchodząc do materiału źródłowego. Książki są pisane w sposób zdecydowanie przystępny dla najmłodszych czytelników i doskonale nadają się jako czytanki dla dzieci do snu – to piękne bajki. Adaptacje Disneya były również bardzo łagodne dla widza, przykuwając uwagę bardziej niesamowitymi efektami specjalnymi niż samą treścią.

Netflix lubi jednak wprowadzać mrok do swoich produkcji. Nawet Ania z Zielonego Wzgórza w wydaniu tej wytwórni to postać z – delikatnie rzecz ujmując – bardzo dojrzałymi i dorosłymi problemami. Czy ten sam los czeka Narnię? Czy też, dla odmiany, Netflix będzie wierny oryginałowi i ufunduje nam piękną baśń, którą będziemy mogli obejrzeć razem z naszymi pociechami?

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...