Andrzej Sapkowski stracił serca fanów Wiedźmina. I sam jest sobie winny

Felieton/Książki 02.10.2018
Andrzej Sapkowski stracił serca fanów Wiedźmina. I sam jest sobie winny

Andrzej Sapkowski stracił serca fanów Wiedźmina. I sam jest sobie winny

Andrzej Sapkowski w sporze z CD Projekt prawdopodobnie ma prawo po swojej stronie. Serca fanów Wiedźmina nie podążyły jednak za twórcą postaci z książek. Wszystko dlatego, że wieloletni związek między autorem i jego czytelnikami jest od dawna w kryzysie. I to Sapkowski jest temu najbardziej winny.

Nikt nie może podważać wpływu, jaki Andrzej Sapkowski miał na polską fantastykę i całe czytelnictwo. Nawet jeżeli niektóre aspekty jego twórczości łatwo poddają się krytyce, to bez znajomości sagi wiedźmińskiej tak naprawdę nie da się dyskutować o współczesnej polskiej kulturze. Wiedźmin dawno przekroczył granice literatury fantastycznej, a nawet popkultury.

To obecnie wielomilionowe przedsiębiorstwo działające na każdym poziomie kulturowej percepcji. Sukces Sapkowskiego paradoksalnie wydaje się też pierwotną przyczyną upadku autora w oczach wielu z jego własnych czytelników. Niechęć do ujawnionego dzisiaj pozwu Sapkowskiego nie wzięła się przecież znikąd. Zwłaszcza że według jednej z interpretacji prawo leży po jego stronie, dzięki art. 44 Ustawy o prawie o autorskim i prawach pokrewnych.

Wbrew temu co uważa Andrzej Sapkowski, fani powieści to w większości fani gier i vice versa.

andrzej sapkowski wiedźmin

Którymi są na początku, nie ma wielkiego znaczenia. Wszystko zależy tak naprawdę od przypadku, miejsca i czasu urodzenia. Wielką zasługą autora jest, że jego świat okazał się na tyle wciągający, by pobudzać wyobraźnię ludzi na całym świecie. A skalą talentu adaptatorów z CD Projekt Red i (zapewne) Netfliksa jest globalny sukces tychże adaptacji.

Sapkowski od dawna sprawia jednak wrażenie, jakby nie był w stanie się pogodzić z prostym faktem, że świat Wiedźmina nie jest już jego światem. Z jednej strony prezentuje ostentacyjny wręcz brak zainteresowania wobec adaptacji, z drugiej potrafi z trudnych do zrozumienia powodów obrażać własnych fanów. Po spotkaniach z Lauren S. Hissrich i Tomaszem Bagińskim Sapkowski kolejny raz zmienił zdanie i nagle zapałał pozytywnymi uczuciami do serialu Netfliksa.

Wszystko to sprawiło, że fani zaczęli odwracać się od kontrowersyjnego pisarza. A Sapkowskiemu po prawdzie nie pomogła niska jakość jego ostatnich dzieł. Sezon burz sprawiał wrażenie taniego skoku na pieniądze, a stworzony przez fanów zbiór Szpon i kły mógł wprowadzać czytelników w błąd. Zapowiedziany prequel lub sidequel budzi równie wielką ekscytację, co zaniepokojenie.

Dlatego Sapkowski w całej tej aferze jawi się jako oderwany od rzeczywistości pisarz starej daty, a nie twórca walczący o należne mu wynagrodzenie.

Zapewne, gdyby wcześniej nie twierdził bezsensownie o tym, że gry kradną mu czytelników, teraz po jego stronie byłaby sympatia postronnych fanów. Twórca sagi wiedźmińskiej zwyczajnie nie może się jednak pogodzić z prostym faktem, że wykreowany przez niego świat nie jest już tylko jego. Dawniej pisarz miał bardzo niewiele styczności z własnymi czytelnikami.

Teraz otoczony jest przez konwencje fanów, internetowe i medialne zapytania oraz adaptatorów czyhających na kolejną wersję Wiedźmina. W walce ze zmieniającym się światem Andrzej Sapkowski stracił jednak bardzo ważną rzecz – uwielbienie swoich fanów. Na szczęście z całego tego zamieszania sam Wiedźmin wychodzi względnie cały. Przynajmniej na razie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (164)

319 odpowiedzi na “Andrzej Sapkowski stracił serca fanów Wiedźmina. I sam jest sobie winny”

  1. Pan Sapkowski nie ma i nie miał “fanów” ludzie to nie Ameryka. CDP tanio kupił jak barszcz od starego dziada, bez emerytury za 35 tyś. Zarobili przy tym koło 1 mld, z samego szacunku dla niego powinni mu coś sypnąć, bez niego gdzie dzisiaj by byli?

          • Przecież ciągle się wam tłumaczy, że ma prawo żądać podwyższenia swojego wynagrodzenia. Takie jest prawo. Inną kwestią jest to, czy to moralnie właściwe w tym przypadku.

          • wiec jezeli on ma prawo i ktos by odniosl straty robiac gre to tez ma prawo do odszkodowania ze kaprawa historie kupil od autora…

          • Nie rozumiesz jak działa prawo. Jego jedyną rolą w tworzeniu gry była sprzedaż historii. Nie był twórcą gry. Jeśli gra okazałaby się klapą, to nie byłaby to jego wina, bo nad nią nie pracował. Ale jeśli gra okazuje się niespodziewanym sukcesem i częściowo zawdzięcza to jemu, to ma on prawo ubiegać się o udział w zyskach. Polskie prawo chroni interes twórcy i to jest bardzo dobre.

          • W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.
            Idę o zakład, że skończy się ugodą.

          • Jakie prawo? Jaki artykuł?! Czy może artykuł 44. o tym, że mógłby się ubiegać o wyrównanie dysproporcji ze sprzedaży dzieła SWOJEGO autorstwa (książki), którego nie odsprzedał, a nie dzieła zależnego, autorstwa CD Projekt? Co za brednie.

          • Dziełem Sapkowskiego jest wszystko, co zostało zawarte w jego książkach: postaci, miejsca, przedmioty, historie itp. Udzielił na nie licencji CDPR i za to dostał wynagrodzenie. Teraz uważa, że było niesprawiedliwe i ma takie prawo. Prawnicy Sapkowskiego twierdzą dodatkowo, że licencja ta dotyczyła tylko pierwszej części gry, a pozostałe zostały stworzone nielegalnie.

          • I teraz 3 lata powstaniu trzeciej części i 7 lat po wydaniu drugiej nagle wpadki na coś takiego? Zwłaszcza, ze redzie od początku mówili, ze Wiedźmin będzie trylogia.

          • Widocznie dowiedział się, że ile zarobił CDPR i uznał, że coś mu się należy, bo gdyby nie on, to nadal byliby garażową firmą.

          • Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Zaczynali i nie mili nic, ale stworzyli świetne gru w tym najlepsza grę jaka powstała na tej planecie, sluszal o nich cały świat, całym świat zna Wiedźmina. Dziś nikt by tego wieśniaka nie czytał gdyby nie oni, nikt poza polsza by o nim nie słyszał.

          • Nawet pod względem moralnym sytuacja jest niejednoznaczna. Z punktu widzenia umowy prawo moralne stoi po stronie CD; z punktu widzenia tego ile się CD nachapało na Wiedźminie, to zapłacenie Sapkowskiemu 35 patoli wydaje się równie uczciwą transakcją jak zapłacenie przed wiekami Indianom za ich złotonośne ziemie garścią paciorków i kilkoma mosiężnymi miskami.

        • W 2002 r. Sapkowski miał 54 lata, nazywanie go “starym dziadem” to daleko idące nadużycie tego określenia. Do tego z wykształcenia i praktyki jest ekonomistą, miał wszystko, czego trzeba, żeby podjąć właściwą decyzję. Po prostu Sapek należy do ludzi, którzy nie cenią (delikatnie rzecz ujmując) czegoś, czym sami się nie interesują.

          • którzy nie cenią (delikatnie rzecz ujmując) czegoś, czym sami się nie interesują to chyba każdy,!?! a skoro jest ekonomistą to pewnie sobie tak wyliczył że dostał za mało, CDP nie zbiednieje nie martw się na wiedźminie zarobili grubo ponad 1 mld, a teraz na akcjach stracili 600 mln. Więc im się to nie opłaca

          • OK, to wprost: Sapek gardzi tym, czym się nie interesuje, w tym przypadku grami komputerowymi. Gardzi również swoimi fanami, zwłaszcza tymi, którzy mają czelność krytycznie spojrzeć na jego dzieła.
            A 60 milionów (zakładając, że tyle ugra) może oznaczać cięcia np. w kadrach CDP. Ale co tam zatrudnienie jakichś ludzi, ważne, żeby buc napchał kabzę, bo przecież dalsze pisanie byłoby poniżej jego godności…
            Co do “strat” na giełdzie, to nie masz pojęcia o czym piszesz.

          • Ale jakie to ma znaczenie, czym Andrzej Sapkowski gardzi a co lubi? Czy jakim jest prywatnie człowiekiem? Pytanie brzmi: czy ma prawo żądać dodatkowych pieniędzy?

            Michał Kiciński w wywiadzie na next.gazeta.pl twierdzi, że było kilka umów Sapkowski – CD Projekt, w latach 2002-2016, nie tylko ta z 2002. Dodatkowo nie potwierdził krążącej w sieci kwoty 35 tys. – stwierdził że “nie komentuje wartości umów”.

    • nieprawda. dostał wybór- tantiemy albo jednorazowe odsprzedanie praw. wybrał to drugie i rzucił na odchodne “i tak nic nie zarobicie”. trudno darzyć szacunkiem człowieka który podcina skrzydła własnej twórczości i obraża własnych fanów

    • Zgadzam się w 100%, Sami mu nie dali więc przyparł ich do muru autor. W sumie CDP ma teraz wiele do stracenia … zwłaszcza wizerunkowo. Co z tego, że mają umowy itp. To tak jakby na starość matce odmówić pomocy i mówić jej, że to jej wina, że ma niską emeryturę. Powinni się dogadać poza mediami i już o tym nie mówić.

      • Jak mu nie dali jak chcieli mu dać? Wizerunkowo to na tę chwilę stracił Sapek u swoich fanów. Ta resztka co go jeszcze traktuje poważnie już też ma wątpliwości.

    • To jest typowo polskie. To tak jakby Steven King odwiedził producentów filmów na kanwie jego książek, którzy pokazaliby mu swoje wille, jachty, kolekcje Ferrari i Porsche, a on sam nie nie zarobiłby nawet 100k USD. Jak wiadomo Steven King zarobił ok. 1 mld USD…

  2. Nigdy nie przepadałem za książkowym Wieśkiem. Wymęczyłem tylko pierwszy zbiór opowiadań i dałem sobie spokój. Zupełnie nie dla mnie. Zawsze wolałem czytać Piekarę czy Kossakowską – według mnie ich książki są zdecydowanie bardziej ciekawe

        • Bardzo polecam, bardzo obszerna lektura, proszę się nie zniechęcać tym faktem, ani tym bardziej, można by powiedzieć drętwym początkiem. Fabuła już w połowie 1 księgi nabiera niesamowitego tempa. I zaskakujące jest to jak większość szczegółów układa się w spójną całość. O tym jak wspaniały świat i postaci stworzył w Archiwum Burzowego Światła nawet nie będę się starał pisać

    • No cóż ja nie przepadam za ślęczeniem przed monitorem , natomiast jego książki zwłaszcza trylogia husycka wciąga i trudno się oderwać – ale ja wolę książki :)

      • No mnie trylogia husycka wymęczyła. Nie lubię książek o bohaterze idiocie z nieprawdopodobną dawką szczęścia. W tym wypadku może na końcu szczęścia trochę mu zabrakło.

        • Ale czy ktoś Cię zmuszał do czytania? Mnie jak książka nie zainteresuje to choćby nie wiem co wypisywali , jakie ochy i achy na jej temat wypisywali “recenzenci” to odkładam i zabieram się za inną, tak mam z Krajewskim jego pochłaniam ale już książek z Czuwaj jakoś no nie dam rady – ale nigdy nic na siłę :)

          • myślę podonie, choć kiedyś o Narrenturum się odbiłem, potem audiobooka nie dałem radę zmęczyć ale pół roku temu trylogie husycką przeczytałem z wypiekami na twarzy. Także ja musiałem dorosnąć do tych książek.

          • Liczyłem na to, że książka się rozkręci. Zresztą 2 i 3 kupiłem jako audiobooki i w ciagniku całkiem dobrze się słuchało. Ale od Sapka oczekiwałem wiecej. Z tym odkładaniem książek też uważaj. Jak byłem młodszy (czasy przed internetowe) jadąc pociągiem miałem tylko jedna książkę przy sobie “Wahadło Foucaulta”. Pierwsze 100 stron istna katorga, nawet GW wolałbym czytać. A potem było już arcyciekawie.

  3. Sapkowski powinien zapłacić CDPR za popularyzację jego gniotów i korzyści jakie z tego osiągnął.
    Mam nadzieję, że nikomu poza autorem artykułu, Sapkowski nie kojarzy się z polską kulturą.

      • Zależy co rozumiesz przez polską kulturę z definicji zaliczyłoby to wszystko co zostało wytworzone przez pana andrzeja chujowskiego. W praktyce znał go tylko pojedynczy % polaków, aż do momentu wydania gier. Nie trzeba wiedzieć, że Polacy mało czytają a trzeba jeszcze od tego odjąć inne kategorie niż fantastyka.

        • “W praktyce znał go tylko pojedynczy % polaków” ten procent to elita. Reszta debili nie czyta. Po sposobie wypowiedzi widać że zaliczasz się do tego mniej zacnego grona.

          • Jak to było? Tylko 38% Polaków przeczytało w ciągu roku jakąkolwiek książkę… Dramat! Ale niestety po komentarzach tutaj doskonale widać, że nie czytali Sapkowskiego ale tłukli w Wiedźmina. Co nie przeszkadza oceniać pisarza…

    • Kojarzy się i będzie się kojarzył, ,dorastałem razem z Geraltem i bez wstydu stawiam go obok Paula Atrydy.
      Ale masz rację w pierwszym zdaniu. Za granicą pies z kulawą nogą by nie słyszał o “witcherze” gdyby nie CDP, a w Polsce Pewnie nie było by dużo lepiej. Więc pan Sapek powinien podziękować Redom za promocję jego książek .

      • z początku chciałem się kłócić, że jak to tak Sapka porównywać do wyśmienitej Diuny!
        … ale chwilę się zastanowiłem i muszę przyznać, że Wiedźmin też ma konkretny rozmach i też śmiało bym go wymienił w jedneym zdaniu do Herberta.

      • To wygląda trochę na konflikt pokoleń… Mam wrażenie, że najgłośniej “Sapek ch*j! Trzeba było czytać, co się podpisuje!” krzyczą ludzie, którzy Geralda znają z gier, książki czytali później, albo w ogóle nie czytali.

  4. Wizerunkowo chyba i Netflix traci, bo ludzie nie chcą wspierać takiego zachowania, promowania produkcji z opowieścią stworzoną przez taka osobę.

  5. W kwestii tego artykułu 44 – może jest na sali jakiś prawnik i mi rozjaśni (bo ja się nie znam), ale czy to nie jest przypadkiem tak, że chodzi o samo dzieło, a nie jego przeróbkę? Bo ja rozumiem, że ten artykuł 44 to jest po to, że jeśli nagram piosenkę, ktoś kupi ją ode mnie, i zarobi miliony, a ja dostanę 1000 złotych, to OK. Ale tu nie mówimy o tym samym dziele. Tu są prawa autorskie (jak rozumiem) do postaci i historii, które są później przerabiane i obrabiane. I tu powstaje NOWE dzieło.

    To trochę jak z coverem piosenki. To jest odrębne dzieło, a nie sprzedaż tej samej piosenki kupionej od pierwotnego właściciela. Może ktoś mi to wyjaśni? :) Z góry dziękuję.

    • Cover piosenki to utwór stworzony na podstawie pierwotnego dzieła. Żeby zaśpiewać go publicznie na koncercie albo wydać na płycie potrzebna jest zgoda twórcy pierwotnego dzieła. Podobnie jest z Sapkowskim. Ma prawa do wszystkich postaci, historii i miejsc, które wymyślił. Żeby z nich korzystać, zwłaszcza komercyjnie, potrzebna jest jego pozwolenie.

        • Mylisz się. Wykonując cover piosenki publicznie np. na koncercie bez odpowiedniej licencji również łamiesz prawa autorskie. Musisz mieć zarówno pozwolenie kompozytora jak i autora tekstu. Inna sprawa, jeśli utwór przeszedłby na domenę publiczną.

      • Oczywiście, że musi mieć pozwolenie. Chodzi mi o taką różnicę w sytuacjach, gdzie czym innym jest kupić prawa do piosenki i potem ją sprzedawać, a czym innym kupić prawa, przerobić tworząc NOWE dzieło i to sprzedawać.

        Bo wg mnie ten artykuł 44 chroni twórców przed sytuacją nr 1, tj zakupie dzieła i sprzedawaniu go w NIEZMIENIONEJ formie. Nie dotyczy to sytuacji, w której nabywca praw autorskich dokonał stworzenia NOWEGO dzieła i to na tym dziele zarabia.

        Ale to moje wyobrażenia tylko. Prawnikiem nie jestem.

        • To nie jest w pełni Twoje dzieło, jeśli do jego stworzenia wykorzystałeś dzieła innych. W takim przypadku musisz dzielić się zyskiem z pierwotnymi autorami. Artykuł 44 odnosi się ogólnie do wszelkich form prawa autorskiego. Rozumiem twój tok myślenia i to wina prawa, że jest zbyt ogólnikowo napisane oraz nie nadąża za rozwojem technologii.

    • Sąd zwyczajnie będzie musiał rozstrzygnąć jaki wpływ na zyski Redów miały prawa autorskie sprzedane przez Sapkowskiego. Co nie jest takie oczywiste bo większość wpływów była z zagranicy gdzie autor był mało znany. To na tym polega w tej konkretnej sytuacji interpretacja tego przepisu prawnego.

    • Nie zgadzam się. Sapkowski dzięki grom zarobił więcej niż gdyby ich nie było. Same dochody z książek bewnie przebił to co zarobił na Wiedźminie w Polsce. A tu jeszcze ekranizacja przez Netflixa . Biedy nie klepie jak Piekara czy Pilipiuk.

      • “bewnie”, dlaczego tylko niewykształcona hołota wygaduje takie brednie? Facet ma prawo dochodzić swoich roszczeń i to robi. To że zarabia na ekranizacji to jedno, na książkach to drugie a nieproporcjonalny zysk na grach to trzecie.

  6. Chcę się wszystkim tutaj coś przekazać. Nie ma sensu nagłaśniać tej sprawy w mediach, wymęczycie tego dziadka Sapkowskiego, a jak przyjdzie co do czego to i CD Projekt, oni to sami wszyscy rozstrzygną. Przestańcie ludziom pisać artykuły jak mają myśleć, bo większość ludzi nie myśli tylko chłonie to co piszecie. Moglibyście podejść do tej sprawy neutralnie, zarówno CDP jak i Sapkowskiemu należą się gorące brawa za tą świetną serię.

  7. Jest twórcą więc mu się należy, niemoralne jest zachowanie CDP które zgarnęło kasę i nabrało wody w usta. Sami powinni wyjść z inicjatywą renegocjacji wcześniejszych warunków. Trzymam kciuki za AS.

    • Gówno mu się należy, miał wybór albo udział w zyskach albo kasa z góry, wolał drugą opcję, to jego strata. Tak czy siak sprzedaż jego książek dzięki grom urosła jak nigdy, gdyby nie CDP to nikt za oceanem by nawet nie znał jego twórczości. Za głupotę się płaci i tyle.

      • przeczytaj artykuł jak byk pisze że ma prawo domagać się dodatkowego wynagrodzenia, na książkach gówno zarobił bo dostaje penie 1-2 złote od książki, od kiedy za oceanem ktoś przeczytał wiedźmina tam się książek nie czyta. Do tego od tej afery akcje cdprojektu spadły o 3 i stracili około 600 000 000 więc się im to nie opłaciło

        • Większość osób komentujących tutaj nie umie czytać a wyrażają swoje kretyńskie poglądy… :/ zapewne nie przeczytali ani jednej książki Sapkowskiego bo wtedy by trochę nabrali szacunku. Za to wylewają falę hejtu że facet się domaga o swoje.

    • Wiedźmin wypłynął na szerokie wody WYŁĄCZNIE dzięki ciężkiej pracy setek ludzi z CDPR. Sapkowski od początku wypowiadał się negatywnie o grze, nie udzielał też żadnych konsultacji przy jej produkcji. Prawda jest taka, że gdyby nie gra, Wiesiek do dziś byłby tylko fajnym zbiorem opowiadań znanym niezbyt licznej grupie sympatyków fantasy.

      • Ale po co to gdybanie co by było gdyby? Rzeczywistość jest inna, prawo mówi jasno. Facet ma rację i chce jej dowieźć – chce hajs który mu się należy. A stado cebulaków krzyczy że sprzedał to mu się nie należy. Nie mogę się doczekać wyroku sądu który wam pokaże jak mało wiecie.

    • co mu się należy?
      podpisał umowę sprzedaży praw do za ustaloną kwotę, odmówił partycypacji w zyskach
      nie należy mu się ani grosz ponad to co wynika z podpisanych umów

  8. Gdyby nie Redzi jego ksiazki nigdy nie odniosly by takiego sukcesu, to dzieki popularnosci gry netflix kreci serial. Ksiazki sa dosyc mierne, a słowianskości w nich tyle co kot naplakal.

    • O czym ty piszesz? Świat wiedźmina był znany w Polsce i nie tylko zanim w ogóle pojawiła się moda na władcę pierścieni. Myślisz że polska ekranizacja powstała na podstawie popularności gry?

    • a skąd założenie, że książki mają ociekać słowiańskością? A sukces (na polskim rynku ale jednak sukces) Trylogii Husyckiej to też zasługa CDPR?

      • z tad, ze wszedzie to pisza jak to ociekaja slowianskoscia, a nie maja z nia prawie nic wspolnego. natomiast gra ma dosyc sporo. zreszta o czym tu dyskutowac. sapkowski nie jest pisarzem na miare h. harrisona choc inny garunek o tolkienie nawet nie wspomne, a o lovecrafcie nie smiem. dla mnie to nisz wypelniajacy luke w polskim pisarstwie. nera nie dyskutuje nie mam czasu na bzdety

        • Cały bestiariusz świata wiedźmińskiego to duchy/demony/upiory słowiańskie.

          I strzelam, że w dużym stopniu obecny renesans “słowiańskości” jest spowodowany zapoznaniem się ze światem stworzonym przez Sapkowkiego, wcześniej była tylko “Mitologia Słowian” Gieysztora. Ale to tylko moje głośne zastanawianie się.

  9. Stary buc, wóda dawno mu już wypaliła łepetynę. Biznysmyn Andżyj nie chciał parycypować w zyskach, a teraz skamle. Mam nadzieję że grosza z tego nie zobaczy, chciwy, zarozumiały, chamski kmiot.

  10. Art. 44. autorskie
    Rażąca dysproporcja między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy
    W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

    • Wyszła 1 część, siedział cicho.
      Wyszła 2 część, zaczął coś pomrukiwać i obrażać graczy.
      Wyszła 3 część, “Olaboga! Za mało pinindzy mi dali za to! Ja chce wincej, należy mi się wincej!”
      To CD Projekt wypracował sukces tej marki, przez lata, dał mu możliwość by miał procentowy udział w zyskach, a że Andżyj jest Januszem biznesu, wolał gotówkę, która na czasy gdy je brał, nie była mała, zwłaszcza dla studia w powijkach, zajmującego się głównie dystrybucją gier. Uważam że został potraktowany uczciwie, a że sam podjął decyzję by wziąć kasę i zrywać, to niech ponosi tego konsekwencje, na tym polega biznes. Powinien się cieszyć, bo tylko dzięki grze, jego literatura weszła do światowego mainstreamu, z czego też mu lecą pieniądze. Za to że jest zarozumiałym aroganckim bucem, za karę nie powinien dostać ani grosza, odzywa się tu mój polaczkowy gen:).

      • przecież ma pełne prawo się domagać tych pieniędzy, naucz się czytać.
        nie weszła do światowego mainstreamu wtf, na książkach zarobi 1zł za sztukę.

  11. Czyje niby serca stracił? Tych, co czytali premierowe wiedźminy w Fantastyce i Nowej Fantastyce w latach 90 na pewno nie. Serca osobników, którzy uważają Piekarę za lepszego pisarza lub walą pod cycki Triss z gry zapewne są mu obojętne. Zaprawdę, pisać jak te matołki tutaj, że Piekarach lub inny Sanderson są lepszymi pisarzami, to jak mówić że gumowe lale są lepsze niż kobiety. Pewnie można, ale traci się możliwość dyskusji w poważnym towarzystwie.

    • Zaczynałem od opowiadań w “Fantastyce” i od tego czasu jestem zachwycony światem wykreowanym przez Sapkowskiego. Samym autorem, z biegiem czasu i napływem kolejnych informacji na temat jego zachowań (nie tylko z mediów, również od ludzi znających go osobiście), coraz mniej i mniej. Moje serce stracił już jakiś czas temu, wczorajsza bucówa tylko mnie utwierdziła w słuszności przekonań.

    • Czytałam jego teksty jeszcze w Fantastyce. I już od jego eseju z 1993 “Piróg albo Nie ma złota w Szarych Górach” i późniejszej wywołanej nim dyskusji zaczęłam zauważać, że opowiadania owszem pisze niezłe, ale jako człowiek jest jakiś dziwny, nie umie przyznać się do błędów a swoich rozmówców traktuje cokolwiek bez szacunku. Późniejsze opowieści i relacje z konwentów potwierdzały w sumie tę opinię, zwłaszcza historie o tym “jakiego syfu narobiła” Sapkowskiemu gra o Wiedźminie. A teraz ten skok na 60 baniek. Wszystko to coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że Sapkowski jest dobrym autorem, ale prywatnie także zwyczajnym bucem.

      • Nie musisz chodzić z nim na zakupy i umawiać się na wspólne śpiewanie kolęd. Jeśli tylko czytasz jego książki, ważniejsze jest chyba jak pisze, niż jaki jest, c’nie?

        A pokaż mi lepsze polskie fantasy. Grzędowicz? Pilipiuk? Kossakowska? Kres? Nie sądzę, choć tego ostatniego nie czytałem. Może Wegner, ale jak mawiał Leszek Miller…

        • W żadnym razie nie twierdzę, że AS jest złym pisarzem. I dlatego – tym bardziej – mi szkoda, że wizerunek autora jakoś tak odkleja się od wizerunku jego dzieła.

          p.s. Grzędowicz pisze na podobnym poziomie chociaż w innym stylu.

  12. Mojej sympatii nie stracił i życzę mu, żeby coś ugrał. 60 mln to trochę przesada, ale 15 wydaje się uczciwą zapłatą, za wykreowania świata i postaci, a także fabuły, bez których nie byłoby gier.

  13. Nie ma znaczenia, co wtedy zrobił. To była zupełnie inna sytuacja. Nie wiem też, czy istnieje dokument, w którym dobrowolnie odrzucił swój udział w zyskach i zrzekł się prawa do roszczeń. Tylko posiadając taki dokument firma mogłaby z nim walczyć. Jeśli to była tylko umowa dżentelmeńska, to nic nie wskórają. Powtarzam, że prawo stoi po jego stronie.

    • Jak nie ma znaczenia, jak ma – sąd powinien uwzględnić wszystkie aspekty sprawy.
      “Dokument” istnieje – wywiad, własne słowa Sapkowskiego w których potwierdza, że wolał kasę od razu i odrzucił udział w zyskach, który mu proponowali. Odrzucił, nie chciał. Nie to nie…
      Nie było – z tego co mi wiadomo – żadnej umowy dżentelmeńskiej, tylko normalna.

      • Wywiad to żaden dokument. Mógłby nim być, gdyby w naszym kraju obowiązywała umowa dżentelmeńska. Ale prawo nie przewiduje takiej formy umowy. Wszystko ma być na papierze. Z nowych informacji wynika, że zdaniem Sapkowskiego umowa dotyczyła tylko pierwszej części gry, a kolejne zostały wydane bez jego zgody.

        • Nie wiem jakie są nowe informacje, odnoszę się do starych i nie do umowy dżentelmeńskiej, tylko zwykłej, która została zawarta. Wywiad o którym wspominam nie był żadną umową, tylko potwierdzeniem przez samego Sapkowskiego, że nie chciał udziału w zyskach który mu proponowano. A więc wywiad nie jest ani dokumentem, ani umową, a dowodem w sprawie. Tylko tyle i aż tyle. Dlatego piszę: chcącemu nie dzieje się krzywda.
          Czego tu jeszcze nie rozumiesz?
          A jeżeli są inne aspekty sprawy – np. złamanie umowy przez CDP, no to sąd to zapewne też oceni i być może w jakimś zakresie przyzna rację Sapkowskiemu.

          • To ty masz problem ze zrozumieniem. Żaden z nas nie zna treści tamtych umów. Nawet jeżeli wykluczałby możliwość późniejszych roszczeń, to stanowiłoby to klauzulę niedozwoloną. Sapkowski ma prawo żądać zwiększenia swojego wynagrodzenia. Nie ważne, że wtedy nie chciał pieniędzy. Chce je teraz i to jest najważniejsze. Jego opinia na temat gier i graczy również nie ma związku z tą sprawą.

          • Problem mam ze zrozumieniem czego?
            Zgadzam się, że ma prawo żądać. Inną sprawą jest, jak to oceni sąd, zwłaszcza że jak sam piszesz – treści umów nie znamy. Czyli znów się zgadzam :)
            Różnimy się w tym, że Ty uważasz, że jego roszczenie jest słuszne, a ja że nie, bo volenti… ;) No nikt nie był w stanie mu tego procentu od zysków do gardła wcisnąć, skoro sam nie chciał, co publicznie przyznawał…
            I chyba na tym poprzestaniemy.

          • Cieszę się, że się częściowo zgadzamy ;) Nie uważam, że mu się należy. Ta decyzja należy sądu. Nie podoba mi się tylko ta nagonka na autora typu: “Jak ten pijak i bez talencie śmie żądać pieniędzy od najwspanialszej firmy świata”. Uważam, że zwłaszcza fani gry powinni być obiektywni, bo prawda jest taka, że gdyby nie Sapkowski to CDPR nigdy by tyle nie zarobił.

          • Nawet jeśli umowa wykluczałaby możliwość późniejszych roszczeń, to byłaby to klauzula niedozwolona. Sapkowski ma prawo żądać podwyższenia wynagrodzenia.

    • Nie stoi, bo gra jest osadzona w świecie a nie wprost na podstawie książek i bedzie musial udowodnic że faktycznie sam swiat i bohaterowie daly taki sukces. Bo film jakos sukcesu nie odniósł.

  14. Tytuł powinien byc taki: Andrzej Sapkowski stracił serca fanów, ale ma to gdzieś.
    Kto słyszał wypowiedzi Pana Andrzeja na konwentach to powinien wiedzieć o co chodzi.

  15. Podwyższenie honorarium nie ma nic wspólnego z większością argumentów o których piszecie. Fakty są takie, że na tamten moment cena była taka a nie inna i na tamten czas dla obu stron wydawała się rozsądna i akceptowalna. (Na tamten czas!) A że na przestrzeni kilku lat dysproporcja zysków do kosztu zakupu praw autorskich dramatycznie się zwiększała to zachodzą przesłanki aby wystąpić o dodatkowe wynagrodzenie. Ludzie, czego nie rozumiecie? Po co tu dorabiać filozofię jakąś? Jakie ma to znaczenie czy autor jest dobry czy zły, czy są lepsi od niego, czy pije wódkę i ile miał lat czy w końcu jakie ma wykształcenie. To nie ma znaczenia. Dysproporcja powstała i właśnie na taką okoliczność jest taki przepis. Przecież zawsze tak jest. Nikt chyba nie jest tak głupi, że za pół darmo prawa autorskie wiedząc, że za chwilę utwór zarobi miliard dolarów. Specyfiką tej branży jest to, że nigdy nie wiadomo, co kiedy i jakim cudem odniesie sukces. Gdyby nie taka możliwość to wielu twórców było by bezpowrotnie pokrzywdzonych. Wszystkim wydaje się, że Pan Andrzej to jakiś głupek, który popełnił błąd. Cóż, drodzy dyskutanci, to jest głupek, który wkrótce zarobi milion złotych. Większość z nas nigdy ekstra takich pieniędzy nie zarobi. A pozostałe jego wpływy też zapewne nie są małe.

  16. eh, jak się czyta te komentarze to się człowiek zastanawia, czy jest tak, że ludzie zostawiają w domach logiczne myślenie jak tylko logują się do internetów?

    Poukładajcie sobie tę sprawę:

    1. ze strony AS: stworzyłem swój świat, goście zapłacili mi 35 tys. PLN, wygenerowali setki milionów zysku. Czy gość na logikę nie ma moralnego prawa domagania się uzupełniania kwot?
    2. ze strony CD RED – Wiedźmin jako marka globalna – sukces gier, zainteresowanie mediów globalnych, znajomość marki przez konsumentów i pomysł na serial Netfliksa jest wynikiem naszej pracy. Skorzystaliśmy ze świata i postaci, ale wszystko inne było naszym ryzykiem, naszym przedsięwzięciem i pracą całej rzeszy ludzi. Nie licząc kosztów marketingu itp. Nasz sukces przełożył się na efekty pozytywne dla p. Sapkowskiego – globalna sprzedaż książek i prawa do ekranizacji Netliksa.
    3. Moja opinia: 6% tzw. opłaty licencyjnej (royalty rate) jest stosunkowo wysoka. Oczywiście jest kwestia zasadności i podstawy. Opłatę wylicza się od przychodów ale ona też musi być spięta z rentownością całkowitą produktu, nie może być za wysoka. Tutaj trzeba by się mocniej pochylić na całością kosztów poniesionych przez Redów na produkt.
    Zwracam jednak uwagę na 1 rzecz. Pan Sapkowski domaga się kwoty jakby sprzedał gotową markę Redom. A tak nie jest. Wiedźmin w momencie udostępnienia był mało znaną książką i sam z siebie nie był na tyle rozpoznawalny, żeby zagwarantować sukces. ZObaczcie na wyniki wiedźmina 1 – one prezentują wyniki sprzedaży głównie w naszym rejonie świata, gdzie książki były znane. Na tyle pozwoliła moc tej marki. Czyli nie wiele. Wiedźmin 2 i 3 sprzedały się na zachodzie, gdzie książki stały się znane po wydaniu gier i tutaj większość pracy jest po stronie Redów.
    IMHO – wyrównanie się należy, ale to nie może być 60mln. Tyle to on mógłby chcieć, gdyby jego pozycja na rynku była taka jak Gry o Tron przed serialem – podobno za sezon z tytułu royalties Martin dostaje 15m USD, ale on też od początku wspierał serial i HBO a także pracował przy scenariuszu. Tutaj, mamy przyjście na gotowe.

    • Wiedźmin w momencie udostępnienia był mało znaną książką? Co ja czytam. Globalnie zgoda, ale w Polsce to była największa marka książkowa, a sprzedaż książek Sapkowskiego była najwyższa w historii III RP. WSZYSCY czytali Wiedźmina. WSZYSCY. Może jesteś z generacji Millenials i nie wiesz, jak było, ale bardziej mainstreamowej postaci przynajmniej na poziomie Polski nie było.

      • Być może ty jesteś millenialsem i nie czytasz ze zrozumieniem.
        Ale odpowiem Ci, bo chyba się zgubiłeś. W przypadku rynku globalnego, nikogo, ale to nikogo nie obchodzi Polska. TO, że jakaś książka była popularna w 2 połowie lat 90 w Polsce nie znaczy nic. Ja rozumiem Polską miszczem Polsky.
        Sprzedaż Wiedźmina 3 była globalna stąd takie liczby. Wiedźmin 1 sprzedał się na rynkach na których książka była popularna i to ona odpowiada za jakąkolwiek sprzedaż Wiedzmina 1, który był półamatorską produkcją.

        Rozpoznawalność marki, tę globalną zrobiła 3 część gry. Nawet ta 2 była produktem relatywnie niszowym.

        BTW. dla Twojej informacji – czytałem sagę na początku tego wieku jako nastolatek, jestem fanem zarówno tej sagi jak i opowiadań oraz sagi Narrenturm. Do dzisiaj w pudle u mnie leży archiwalny numer Fantastyki z premierowym opowiadaniem, wysłanym przez Sapkowskiego na konkurs. Zajął 3 miejsce, wtedy. Co nnie zmienia u mnie faktu, że jestem w stanie ocenić trzeźwo bez fanbojstwa, to gdzie było uniwersum Wiedźmina, a gdzie jest teraz.

  17. Mam szczerą nadzieję, że ten buc nie dostanie ani grosza od CDPR, a dodatkowo będzie musiał im zapłacić za darmową reklamę swoich nudnych gniotów na całym świecie. Bo gdyby nie CDPR, to nikt by o jego “dzieł” nie pamiętał, poza malutką grupą fanów w Polsce. To CDPR wypromował Wiedźmina na świecie i to właśnie im Sapkowski zawdzięcza sprzedaż swoich gniotów i serial Netflixa.

  18. “Sapkowski stracił serca fanów”? Niby dlaczego?
    Gry zawdzięczają pierwowzorowi GIGANTYCZNIE WIELE. To tylko dzięki grom o Wiedźminie CD Projekt jest dziś wart na giełdzie miliardy. Sapkowski ma prawo domagać się większego kawałka tortu niż te grosze, które dostał.

  19. Tak. Sapkowski stracił serca ludzi… Wiesz co? On ma to gdzieś. Bo jego ikoniczną postać wciąż kochacie. Hipokryzja w pigułce.

  20. Właśnie wyszedł wywiad z przedstawicielem CD Red. JEst tam wspomniane, że umów z p. Sapkowskim do 2016 było kilka. Także leży cała narracja odnośnie tego, że dostał 35 tys raz i taki biedny. CIekawi mnie ile dostał do 2016.

  21. Gry są dla tych mniej inteligentnych, ale pieniążki z tych gier już nie. Wiec dajcie mi pieniążki. Takie podejście sprawia że na pana Andrzeja ciężka patrzeć inaczej niż jak zapatrzonego w siebie buca.

  22. Ale umowy winny być konstruowane w taki sposób, by żadna ze stron nie była pokrzywdzoną. Mogło tak być, że zwietrzyli sukces i dali wybór, który przecież w tamtym momencie iż wiedzą, jaką miał Sapkowski był absurdalny. Piszący umowę mogli mieć badania rynkowe, widzieć, że szanse na sukces są spore.
    Sapkowski jako osoba mnie odpycha i dlatego nie sięgnę po ten jego popkulturowy fenomen. Właściwie to nie o Sapkowskiego chodzi, a o umowy. CDPR zarobiło na rok miliony, a umowa mogła być niesprawiedliwa. Więc za to nie będę rzucał w niego karmieniem, bo może mieć rację.

    • Ja oceniam to inaczej: gdyby byli pewni sukcesu, to by woleli wcisnąć mu kasę raz, a potem samodzielnie odcinać kupony. Skoro proponowali mu udział w zyskach to widzieli to tak: jeżeli nam się uda, to zarobimy wspólnie, a jeżeli nie… no to trudno, nikt nie zarobi. Sapkowski wolał wziąć kasę, bo sam nie wierzył w sukces.
      Czym wtedy był Wiedźmin? Bohaterem kilku tomów książek i kiepskiego serialu z Żebrowskim w roli głównej. Żadnej gwarancji sukcesu być nie mogło, a ewentualne badania, o ile je zrobili, mogły jedynie pokazać potencjał takiego projektu. Przekucie pomysłu w sukces to jednak nie taka prosta sprawa i po drodze mogło się wszystko koncertowo spie… zepsuć.
      A gry nie odniosły sukcesu dlatego, że były to gry z Wiedźminem, tylko dlatego, że były dobrze zrobione. Za granicą Wiedźmin nic nie znaczył, CDP – gdyby chciał – mógł wykreować własny świat, podobny, używając kopypasty i Sapkowskiemu nawet by zapach nie zaleciał. Zachowali się jednak ładnie – zgłosili się do autora, zaproponowali zakupienie praw, chcieli się podzielić kasą…
      Uważam, że Sapkowski szanse przed sądem na mizerne, ale mimo wszystko CDP nie będzie chciał wyjść na krwiopijcę i jaką ugodę zawrą ;]

      • Sprawa nie jest 0/1, chociażby przez żądania Sapkowskiego. 60 mln to już nie jest, mniej lub bardziej, przyjacielska próba dogadania się. To gruba przesada. Tak jak przesadą było 35 tysięcy. Polubownie pewnie dałbym Sapkowskiemu coś więcej, choćby dla wizerunku. Ale tak jak pisałem, Sapkowskiemu nie kibicuje. Jego 60 mln jest przesadą, ale CDPR też bronił super nie będę, bo cena, mimo zgody była strasznie mizerna.

        • Niewątpliwie jest materiał do sądu do badania, jaki będzie wyrok nie mamy pojęcia, dzielę się tylko swoim punktem widzenia.
          60 mln to punkt wyjścia w negocjacjach, żeby było z czego schodzić, być może w praktyce Sapkowski czuje że ugra coś tylko w ramach ugody i zadwoli go np 0,5 mln ;]
          35 tysięcy byłoby też przesadą, gdyby pierwszy Wiedźmin okazał się porażką i realne miliony które w niego włożono nigdy nie zostałyby odzyskane. Wtedy by się okazało, że 35 tys. to całkiem miły dodatek w budżecie domowym, na pewno byłoby to więcej niż 0,00 PLN za udział w zyskach wynikających z umowy.
          Tę mizerność 35 tys. oceniamy tylko w punktu widzenia późniejszego sukcesu CDP. Bo można by zapytać: a ile Sapkowski zarabiał na wydaniu jednego tomu? Być może z jego punktu widzenia to była fajna kasa dosłownie za nic, bo całą robotę już wcześniej wykonał i teraz tylko zbierałby dodatkowe frukty za jeden podpis, a właściwie dwa, dla każdej ze stron ;). Wszystko to mocno względne i jestem naprawdę ciekawy wyniku, bo sprawa jak widać jest wieloaspektowa :)

          • Pamiętam i nie ma tutaj 0/1. Sapkowski jaki by nie był, tego Wiedźmina wymyślił, CDPR zapłaciło, a ten się na to zgodził. Ale! Bez tego jego Wiedźmina i ich ciężkiej pracy CDPR nie odniosłoby sukcesu. Oczywiście możemy sobie stawiać hipotezy, że mogli stworzyć coś innego, równie dobrego i że teraz nie musieliby się z niczego tłumaczyć, ale to tylko hipotezy, a stan faktyczny jest taki, że zarobili na świecie Sapkowskiego wiele. Mogli z własnej woli zrobić “premię”, nie 60 mln, może pół, może 5 i gdyby wówczas ten nie przyjął byliby kryształowi. A tak jest jak jest.

  23. “Sapkowski od dawna sprawia jednak wrażenie, jakby nie był w stanie się pogodzić z prostym faktem, że świat Wiedźmina nie jest już jego światem.”

    XD no słuchajcie, kurwa, jest xD na siłę próbujecie przypisać czyjeś zasługi do wytwórni gówno-gierek, bo młodzież zaczęła sięgać po komputer a nie literaturę. Do tego typowe zachowanie hipokrytów, gdybyście mieli okazje sięgnąć po masę pieniędzy, skorzystalibyście tak samo jak Sapkowski więc nie rozumiem tego gówniarskiego bólu dupy. -1 czytelnik stronki, elo.

    • Bo żyją w bańce – niechęć do Sapkowskiego nijak nie mogą pogodzić z miłością do świata, który ON (I TYLKO ON) wykreował.

  24. Radzę na to spojrzeć w ten sposób:
    Sapkowski ma gdzieś co o nim myślimy. Sympatia fanów nic nie daje, grube miliony tak.
    Ktoś zarobił na jego twórczości nieproporcjonalnie dużo niż za to zapłacił.
    Sapkowski nie pracuje za darmo, bierze co mu się należy i pokazał że ma jaja.

  25. To nie jest tak do końca z tym art. 44. Tak by bylo gdybyśmy mieli do czynienia z wydawcą jego książki a tu sprawa jest bardziej skomplikowana.

  26. Już skazujecie, mimo że nie on jest oskarżony – typowe dla tłuszcz. Szczególnie ten Glukhovsky ledwo znany skryba ze wschodu używając zbyt dosadnego języka pragnie zyskać nieco splendoru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...