Ani to Spotlight, ani Żywot Briana. Kler Smarzowskiego to wielkie rozczarowanie

Felieton/Film 01.10.2018
Ani to Spotlight, ani Żywot Briana. Kler Smarzowskiego to wielkie rozczarowanie

Ani to Spotlight, ani Żywot Briana. Kler Smarzowskiego to wielkie rozczarowanie

Po powszechnym zadęciu, na które ostatnio cierpiał Polski Internet, nadszedł czas na spuszczenie powietrza. Ja już obraz Smarzowskiego widziałem i jestem zaskoczony, że został tak dobrze przyjęty.

Uwaga, śladowe ilości spoilerów. 

Zaledwie kilka dni temu pisałem, że nie dziwię się negatywnym emocjom, które towarzyszą filmowi Smarzowskiego. Po tak tendencyjnym i bazującym na stereotypach zwiastunie, trudno było oczekiwać czegoś innego. Na szczęście okazało się, że film skonstruowany jest inaczej, trochę dojrzalej i czuć w nim rękę zdolnego reżysera. Niestety, na niewiele się to zdało.

Porównanie Kleru do Botoksu Patryka Vegi jest nietrafione.

Chociaż podobieństw jest całkiem dużo. Tu również mowa o dość zamkniętej grupie społecznej. Oba filmy biorą na warsztat tematy kontrowersyjne, oba również mają ambicję, aby ująć je kompleksowo, szeroko – i to ostatnie gubi film Smarzowskiego.

Punktów zaczepienia do dyskusji o Kościele wcale nie trzeba szukać. Wystarczy wspomnieć kolejne skandale pedofilskie, przywiązanie do dóbr materialnych czy trudny do klarowanego udowodnienia wpływ na decyzje polityków. A to tylko czubek problemów. Smarzowski w swoim filmie wymienia kolejne: pijaństwo, brak odpowiedzialności za swoje czyny, korzystanie ze swojej pozycji, aby uciekać przed konsekwencjami prawnymi, unikanie odpowiedzialności przez całą instytucję, ustawianie przetargów, egoizm i jeszcze wiele innych. Kler bowiem najwyraźniej postawił sobie za cel zaprezentowanie całego zła Kościoła w jednej zamkniętej formie.

Na początku poznajemy trzech księży, którzy spotykają, by niejako upamiętnić pewne dramatyczne wydarzenie z ich życia, i widzimy, jak piją, bawią się, żartują – i jak pełni są dystansu do instytucji, którą reprezentują. Gdy po tej zabawie, każdy z nich wraca do domu, film zaczyna powoli się rozjeżdżać. Część wątków już raczej się nie splecie ze sobą, a ich czyny i działania będą zwykle pretekstem, żeby – mówiąc słowami Smarzowskiego – zajrzeć pod dywan. I im bardziej drogi bohaterów się rozchodzą, im więcej dostajemy patologii, tym mniejsze wrażenie robią poszczególne elementy składowe.

Smarzowski pokazał, że Kościół wypełniony jest złem.

Ale efekt jest daleki od zamierzonego. Zło bowiem jest tu tak wszechobecne i jeszcze od czasu do czasu okraszane żartem i komedią, że aż nie wydaje się prawdziwe. Ta parada obrzydliwości znieczula. Nawet scena finałowa, która mogłaby być tak mocna i przejmująca, po tym festiwalu okrucieństwa i grzechu wydawała się zupełnie zbędna i pozbawiona bagażu emocjonalnego.

Wydaje się, jakby Kler był filmem-transparentem.

Nie zadaje zbyt wielu pytań, ściąga na siebie uwagę i krzyczy uproszczeniami. Nie ma tu ani chwili na namysł. Nie ma przerwy na oddech. Tam gdzie pojawia się kamera, tam jest patologia. Nawet tak prosta czynność jak zdobycie czyjegoś adresu, okazuje się przyczynkiem, aby pokazać, iż Kościół wspiera organizacje faszystowskie. A jednocześnie nie ma nad tym, co oglądamy, żadnej refleksji.

Brakuje tu bardzo próby poznania mechanizmów. I to nie tylko tych psychologicznych, nie tylko mechanizmów zła, ale również zajrzenia tam, gdzie nie sięgnęło wcześniej tabloidowe oko. Twórcy Kleru nie zdecydowali się rozłożyć na czynniki pierwsze swoich bohaterów, ani patologicznych procesów, w które uwikłany jest Kościół.

Twórcy mówią bowiem, że zło istnieje, szukają go w ludziach, ale z rzadka tylko pochylają się nad drogą, jaką to zło musi pokonać, aby móc nie tylko wyjść na świat, ale również trwać przez dziesiątki lat niewykryte. Zdaje się, jakby Smarzowski pływał po powierzchni problemów, wyławiając tylko co bardziej smakowite i kontrowersyjne kąski.

W pewnym momencie jeden z księży mówi, że niby Kościół jest wspólnotą, ale jak przychodzi co do czego, to nie ma do kogo gęby otworzyć”. To jedno ze zdań, które sugerują, o czym mógłby opowiadać ten film, gdyby był zrobiony starannie i bez postawionej wcześniej tezy. Aż się prosi o to, aby dowiedzieć się o tej samotności czegoś więcej, pomyśleć, do czego może ona prowadzić.

Fabuła Kleru wydaje się wyjątkowo chaotyczna.

Bohaterowie pierwszoplanowi błyszczą, ale to głównie zasługa aktorów, którzy się w nich wcielają. Braciak, Więckiewicz i Jakubik dali popis znakomitego aktorstwa – zwłaszcza ten ostatni. Ale cóż z tego, skoro poświęcono im tak mało czasu, że ich charaktery wydają się nieciekawe i banalne. A już wątek Trybusa – w którego wcielił się Więckiewicz – wydawał się funkcjonować na peryferiach właściwej fabuły, jakby był zupełnie niepotrzebny. Dopiero gdy film zdaje się zmierzać do finału, to sceny z trójką księży zaczynają nabierać sensu. Niestety, zanim zdążą się rozwinąć, film zmierza już do końca.

Z drugiej strony jest Arcybiskup Mordowicz, który mógł być furtką, aby pokazać od środka wielką maszynę, jaką jest Kościół. Ale co z tego, skoro Smarzowski uczynił z niego płaskiego księcia zbrodni. Kreacja Gajosa jest może i udana, ale robienie z jednego człowieka personifikacji złych cech systemowych wielkiej religijnej korporacji to nie tylko nieporozumienie, ale również ogromna strata dla samego filmu.

Przypomniałem w tytule doskonały obraz Spotlight, który zmierzył się z pedofilią w Kościele. On też był filmem jednostronnym. Tam też był jeden sprawiedliwy Katolik, który w końcu pomógł dziennikarzom dotrzeć do sedna sprawy. Dzieli je jednak przepaść, która wynika z powierzchowności polskiego obrazu, braku refleksji czy zajrzenia tam, gdzie to zło się rodzi i jak jest tuszowane.

Jest jednak coś, co Kler zrobił bardzo dobrze.

Nadał księżom cech ludzkich, naprawdę pokazał, że pod sutannami i za ołtarzami stoją zwykli ludzie, zwykli mężczyźni. Targani emocjami, namiętnościami i grzechami. Ginie to jednak w trakcie tego wysypu tendencyjnego zła i brzydoty.

Obawiam się, że takie postawienie sprawy i taka konstrukcja filmu nie zmieni nic. Nie zachęci nikogo do przemyśleń, a obie strony barykady okopią się tylko na swoich stanowiskach. Nie jest to bowiem film łamiący tabu, jak Żywot Briana, ani tak kompetentny jak Spotlight. Obawiam się, że na dojrzały i mocny obraz będziemy musieli jeszcze chwilę zaczekać.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Wesele 2” na nowych zdjęciach z planu. Zebraliśmy wszystko, co wiemy o nowym filmie Wojtka Smarzowskiego

Wojciech Smarzowski jest powszechnie uznawany za jednego z najpopularniejszych i najbardziej uzdolnionych polskich reżyserów. Twórca rozpoczął niedawno prace na planie swojego nowego filmu zatytułowanego roboczo „W2”, choć medialnie przyjęła się już nazwa „Wesele 2”. Do sieci trafiły właśnie premierowe zdjęcia z planu, a o samym filmie wiemy już całkiem dużo.

Artykuł/Film 27.07.2020

Dołącz do dyskusji (41)

221 odpowiedzi na “Ani to Spotlight, ani Żywot Briana. Kler Smarzowskiego to wielkie rozczarowanie”

  1. Fascynujące jest, że na całym świecie są takie organizacje i ich przedstawiciele (podobnie jak w filmie), które kultywują różne bajki i mity, a ludzie do nich dobrowolnie lgną i w ciemno łykają co im tam ci “handlowcy po szkoleniach” wciskają jak garnki :)

    Z drugiej strony w sumie to prosta sprawa, skoro kształtowanie i wciskanie kitu zaczyna się zaraz po urodzeniu i podsycane jest co jakiś czas kolejnymi stopniami wtajemniczenia. Wszystkie stopnie wiążą się od dziecka z prezentami, więc łatwo uzależnić mózg, od tego że celebrowanie kultywowania co jakiś czas przynosi przyjemności – a to rocznice, a to święta, a to śluby, chrzty, obrzezania :)

    I to niezależnie od wyznawanej marki handlowej w danym kraju :)

    • Obejrzyj Photon (aktualnie na Showmax) Polecam.
      Znajdziesz tam między innymi spójną odpowiedź na swoje fascynacje.

      …i daj znać po dwukrotnym obejrzeniu co o tym sądzisz.
      M

    • ale że co? Ja nie wierzę w księdza tylko w 10 przykazań, główne prawdy wiary itd. Niech podniesie rękę ten któremu 10 przykazań zaszkodziło.

      • Mówisz po prostu, że postępujesz etycznie… a ja mówię, że nie potrzebuję do tego tego czy innego wyznania… wyznania które jest tworem ludzkiej wyobraźni li i wyłącznie… ani to wyznanie pierwsze, ani najdłużej panujące, ani zapewne ostatnie.

        • Pamiętaj że kiedyś etycznym było ścięcie na gilotynie czy ukamieniowanie. Chrześcijaństwo wprowadziło miłość do życia i możliwość odkupieni swoich win. Za każdym razem kiedy czytam Biblię uczę się czegoś nowego, dużo mnie tez nauczyli sami księża. Znam lekarzy krętaczy czy strażaków którzy w czasie pożaru domu wynoszą kosztowności a o policjantach już nie wspomnę. Generalizowanie jest złe i w ostateczności szkodzi samemu człowiekowi. Ludzie pozbawieni autorytetow i konsekwencji za swoje czyny w postaci piekła czy nieba stają się bestiami. Hitler tępił kościół bo ludzie byli wrażliwi na krzywdę ludzką.

          • To jest czysta demagogia. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że chrześcijanie palili na stosie więc to religia zła a nie dobra… a to też bzdura. Ani chrześcijaństwo bardziej “etyczne”, ani mniej od innych religii.

            Zresztą, żeby być w naszej kulturze Europejskiej etycznym to nie trzeba sobie podcierać duszy religią… bo to ma dokładnie zero wspólnego z etycznością.

            Każda nowa religia, czyli wiara w coś tam, była bardziej etyczna od poprzedniej (no w większości). Sumerowie byli okrutni, następni już nieco mniej, żydzi mniej, chrześcijanie mniej itd…

            Przypisywanie sobie przez jedną religię, że jest bardziej etyczna nic nie znaczy… tak czy siak to wprowadzanie ludzi w błąd i klepanie tych samych frazesów od dziesiątek tysięcy lat o jakiś wyimaginowanych siłach nadprzyrodzonych.

            I tak jak mówiłem, ani katolicy pierwsi, ani ostatni, ani oni jedyni głoszą prawdę objawioną, ani oni jedyni wierzą, że są tymi właśnie co mają rację :)

            Ludzie to takie stworzenia, co niestety wraz z rozwojem mózgu przyszedł rozwój krzywo pojętej duchowości, czyli nadmiaru wyobraźni – która pożytkują na wymyślanie duszków i bogów :)

            Dla mnie osobiście te nasze kulturowe święta typu wigilia itp., związane z religią są przesympatyczne, bo mam wtedy wolne, a poza tym tak samo ładne i fajnie je się ogląda i w nich uczestniczy jak na wycieczce safari oglądanie rytualnych tańców plemiennych. Jest to fajne i tyle, taka zabawa dorosłych i podpieranie się mądrością pokoleń.

            Pozdrawiam

        • Zwierzę również nie potrzebuje religii, etyki…. Sam siebie dajesz dobrowolnie cofnąć do tego poziomu. Człowiek jest jedynym stworzeniem które wyszło dalej niż zwierzęcy instynkt. To właśnie religia była przyczyną rozwoju różnych cywilizacji, z różnymi systemami wartości, z których przetrwały te, w których systemy wartości były najmocniejsze. Ty uwierzyłeś w swój rozum i te różne niby naukowe teorie, które podsuwają ci zupełnie ludzcy szarlatani w czysto materialnych celach. Nie wiem czy oglądałeś film “Faraon”. Tam jest taka scena, kiedy zbuntowany lud oblega świątynie. Są też mądrzejsi od reszty kapłani, którzy policzyli sobie że wtedy i wtedy będzie zaćmienie Słońca. Przygotowali na ten czas prowokację. Kiedy Księżyc zasłania Słońce, boski głos płynący ze świątyni oświadcza że ciemności zapadły z powodu rozgniewania Boga. Typowa manipulacja, której celem jest podtrzymanie władzy tych, którzy wiedzą więcej niż reszta. Tobie pewnie zaraz wyda się , że to potwierdza twoje słowa o religiach. Nic bardziej mylnego. Dziś jesteś manipulowany przez różne “teorie”, które są tak samo fantastyczne jak twierdzenie kapłanów w “Faraonie” o gniewie Bogów. Tyle że nie są one związane z religią. Cel jednak tych “rozumowych” teorii jest taki sam : władza i pieniądze. Weźmy na przykład opowiadane bajki o wpływie ludzi na ocieplenie klimatu. Efektem jest gigantyczny przepływ pieniędzy z kieszeni do kieszeni, bo przecież trzeba się bronić, żeby temperatura na Ziemi nie wzrosła więcej niż 2 stopnie. Kapłani w “Faraonie” doskonale wiedzieli że zaćmienia powtarzają się cyklicznie, zwykli ludzie tego nie pamiętali. To samo dotyczy tego ocieplenia. Każdy widzi że zimy nie są tak mroźne jak kiedyś, ale nie wie co było wcześniej niż sięga jego pamięć. Nie zadaje sobie więc zwykły człowiek pytania, że jeżeli teraz ocieplenie następuje wskutek wydzielania jakiś ułamkowych procentów CO2 do atmosfery to co było powodem znacznie poważniejszego ocieplenia jakim było stopienie lodowca i przeminięcie epoki lodowcowej. Może pierdnięcia mamutów były tego przyczyną? Z zachowanych kronik (są powszechnie dostępne historykom) można ustalić jak liczne były plantacje winogron na północy Polski, w państwie krzyżackim. Jakie wspaniałe plantacje winogron posiadał ojciec Kopernika. Przy dzisiejszych temperaturach? Raczej przy tych temperaturach byłoby to niemożliwe. Plantacje winogron zniknęły z Polski razem z oziębieniem klimatu w XVI / XVII wieku. Wtedy Bałtyk tak zamarzał, że dla wędrujących podróżnych w kierunku Skandynawii w zimie na jego środku stawiano karczmy. Wszystkie te zmiany klimatu odbywały się bez udziału człowieka. Tylko aktualna odbywa się podobno przez to że człowiek emituje CO2. Oziębienie klimatu w XVI / XVII wieku, zwane potocznie “małym lodowcem”, spowodowało cały szereg zmian. Podobno było jedną z przyczyn upadku Rzeczpospolitej, która przestała być spichlerzem Europy i jednocześnie było przyczyną rozwinięcia się ery przemysłowej na Wyspach Brytyjskich. W związku z tym rozsądny człowiek zamiast wierzyć w ocieplenie klimatu spowodowane przez działalność człowieka, głoszone przez szarlatanów (niby naukowców) powinien się zastanowić, czy mamy rzeczywiście do czynienie z ociepleniem klimatu, czy może z naturalnym powrotem do temperatur sprzed epoki “małego lodowca”, który był zjawiskiem nienaturalnym i chwilowym, w wymiarze długości trwania epok… Piszę ci o tym wszystkim, rozprawiając się z jedną z pseudonaukowych teorii dyktowanych chciwością, aby ci udowodnić że bajeczki naukowe nie są w niczym lepsze od tych, które ty uważasz za bajki. Ba, są znacznie groźniejsze, ale o tym trzeba by napisać długi wykład…

          • Ło matko, ale produkcja. Tak. Jestem zwierzęciem. I żadna religia nie zmieni tego swoimi pseudo wywodami o niczym.

            Z biologią , fizyką i chemią noe wygrasz :)

          • Gdyby natura tego chciała to tchnęła by myśleniem abstrakcyjnym np. ten kwiatek o którym piszesz. Tak się jednak nie stało . Z tego powodu człowiek jest istotą wyjątkową na Ziemi, oczywiście jeżeli nie myśli się o budowie fizycznej ciała. Natomiast jeżeli Ty twierdzisz że jesteś zwierzęciem, to nie bądź zdziwiony jak kiedyś ktoś kto będzie uważał się za lepszego od ciebie, potraktuje cię jak zwierzę hodowlane. Są takie kultury, które tak uważają. Czasami niechcący ujawniają swoje wartościowanie świata:
            https://www.wprost.pl/214629/Szokujace-slowa-rabina-Goje-jak-zwierzeta-pociagowe-maja-sluzyc-Zydom
            Oczywiście inni potępili te twierdzenia (szczególnie ci co obracają się wśród tych zwierząt, udając że są tym samym). Nie zmienia to faktu, że ten gościu niczego odkrywczego nie wymyślił, tylko głośno powiedział to o czym wie każdy wychowany w tej kulturze od wielu setek lat. Może głośno tego nie mówi, ale wystarczy że tak myśli. Dla członka tej kultury jest to tak oczywiste jak dla ciebie to, że bez względu na kolor skóry zabicie innego człowieka jest złem, nawet jeżeli nie wyznajesz religii która to ustaliła i której wartości przyjmujesz jako niby wartości świeckie. Tak nie jest bo te wartości świeckie i prawa człowieka, jakoś się tak składa że są związane z chrześcijaństwem a nie na przykład z hinduizmem i podziałem ludzi na kasty (co oni również uważają za normalne i naturalne) i pewnie gdyby kultura oparta na hinduizmie narzucała prawa człowieka, to podział na kasty byłby w nich uwzględniony..

          • Demagogia lewel ekspert :)
            Wiesz jak bardzo pokojowa i proludzka jest wiara w potwora spaghetti. Zresztą jakie to ma znaczenie cytowanie się która religia jest lepsza lub gorsza. Generalnie nie zmienia, religia to religia niezależnie jaka, wszelkie dywagacje na temat najlepszą są skazane na porażkę. Ludzie lubią sobie wymyślać różne religie tak jak wcześniej g gvvAni tym bardziej prawdziwsze od innych religii. Od kolejna bajka dla naiwnych Wciskana dzieciakom od urodzenia. W indoktrynowanił lepsze od komunizmu

          • No właśnie, mniej więcej 200-300 lat temu wymyślono religię dla ciebie.

            Można wierzyć w szatana, potwora spaghetti itd. Dla ciebie wymyślono jednak specjalną religię. Religię opierającą się na wierze że Boga nie ma. Jest to religia opierająca się na takich samych dowodach jak religia twierdząca że Bóg istnieje. No bo udowodnij mi że Bóg nie istnieje. Te teorie tłumaczące powstanie świata nie są bardziej wiarygodne od teorii mówiących że to Bóg świat stworzył świat. Ot coś wybuchło (co wybuchło jak niczego nie było?) i powstał Wszechświat. Gatunki wyewoluowały. Wszystko było cacy dopóki nie powstała genetyka i okazało się że słoń to nie mamut który wyewoluował, a neandertalczyk to nie przodek człowieka jak nauczano wcześniej. Więc teorię ewolucji zmodyfikowano. Teraz człowiek z neandertalczykiem ma tylko wspólnego przodka, czego zbadać się nie da z powodu braku materiału genetycznego. I tak prostować można bez końca. A fizyka? Wszystko wydawało się być jasne do czasu kiedy pojawiła się fizyka kwantowa. A wtedy nastąpił powrót do Boga. Ba, wielu fizyków rozumiejących fizykę kwantową twierdzi, że jest niemożliwe żeby w naturze wszystko poustawiało się tak samo z siebie. Jak masz ochotę to posłuchaj sobie takiego fizyka:

            https://www.youtube.com/watch?v=291sutj35Mo

  2. Dla mnie film powinien być mocniejszy bo wciąż nie pokazano do końca wszystkiego. KK to największe zło w całej historii ludzkości i należy z tą zbrodniczą instytucją bezwzględnie walczyć.

  3. Nie jestem wierzący, ale mamy to szczęście, że kultura europejska na to pozwala i kościół jest łatwym kąskiem aby takie filmy powstawały. Co do smarzowskiego to filmami tego typu strasznie się szufladkuje i w końcu fenomen jego filmów zgaśnie, bez refleksji i kręceniu tylko złych rzeczy. Ciekaw jestem czy podjął by się nakręceniu filmu o innych religiach tudzież sektach.

    • Ale to na wskroś polski reżyser, który podejmuje nasze, polskie trudne tematy, we wszystkich swoich filmach.
      Co mają do tego inne religie tudzież sekty?

      • Jaki na wskroś polski reżyser? Sam przyznaje że chował się w komunistycznej rodzinie i w czasie kiedy jego rówieśnicy szli do kościoła, on oglądał Teleranek. Kto jeszcze obok ateisty może nakręcić podobno “prawdziwy” film o KK.? Może jakiś jehowy albo Żyd? Zresztą Smarzowski za często lata udzielać wywiadu w Gazecie Wyborczej, żeby uważać go za polskiego reżysera. Cieszy mnie tylko jedno. Że jednak są w Polsce artyści, którzy odmówili mu (sam to powiedział) występu w tym paszkwilu robionym na zamówienie, tak jak kiedyś pisano “Sąsiadów”.

        • Brawo Zbiniu, Masz rację, po prostu, zapomniałem, że aby być Prawdziwym Polakiem to trzeba przejść komisję weryfikacyjną, która sprawdzi czy bywałem w kościele.
          Jeśli nie, to zostaje mi podkategoria Jehowy lub Żyd.
          Brawo Zbiniu.

        • Zbigniew Tański uważa, że
          aby nakręcić prawdziwą Drogówkę to trzeba być policjantem, Pod mocnym aniołem – alkoholikiem, Wołyń – ofiarą ludobójstwa (lub chociaż błogosławieństwo prezesa tvpis), Smoleńsk – sztuczną mgłą, Koronę Królów – ???

          Kocham tą logikę, bez jej wyznawców świat byłby nudny.

          • Ja myślę, że żeby nakręcić dobry film o kościele, albo drogówce lub służbie zdrowia nie wystarczy wyciąć z prasy ileś tam artykułów, które opisują że w tym i tym roku jakiś policjant zrobił to i to, dwa lata później dziwniejsza sprawę zrobiła policjantka, a trzy lata później w zupełnie innym miejscu jeszcze ktoś inny,,., zebrać to do kupy w jednym filmie i przedstawić jako obraz środowiska “drogówki” albo służby zdrowia lub kościoła. Ja doskonale znam ten schemat. Pamiętam zupełnie różne artykuły rozciągnięte w czasie i przestrzeni np. o pacjencie który wezwał gdzieś tam pogotowie do szpitala (no bo widać służba zdrowia akurat tam tak żle działała), o dziecku, które po aborcji długo umierało itd. Ale co to ma wspólnego z obrazem służby zdrowia jako całości? Niedawno leżałem w szpitalu i nie było tam cienia podobieństwa ani atmosfery z wiadomo jakiego filmu. Tamten film jednak reżyser potraktował jako komedię właściwie. Smarzowski jednak kreci fałszywe obrazy, którym nadaje poważny ton.. Pamiętam artykuł o jakiejś zakonnicy która znęcała się faktycznie nad dziećmi, kilkanaście artykułów o księżach pedofilach (czasami te oskarżenia okazywały się fałszywe, jak oskarżenie które wyszło w stosunku do ks. Jankowskiego o którym ciągle rozpisywała się GW). No i takie pojedyncze wypadki zebrane w jednym filmie, w jednym miejscu, mają być obrazem środowiska kleru? Owszem , kler ma dużo za uszami, ma tendencje do krycia swoich grzechów (nie dotyczy to tylko pedofilów, bo na przykład nigdy nie pozwolono w kościele na lustracje, która ujawniła by nazwiska duchownych współpracujących ze służbami komunistycznymi – a takich było więcej niż pedofilów, których jest w nim mniej więcej tyle co w innych środowiskach), ale każdy ma jakieś słabości. Uważam to za duży błąd. Zresztą nie tylko to. I oto Smarzowskiemu, który wychowywał się w czerwonej rodzince, zadowolony z ustroju, bo tatuś dobrze się w nim urządził i którego noga w dzieciństwie w kościele nie postała, z takich wycinków prasowych tworzy “prawdziwy” film o kościele, w którym każdy ksiądz to jest pedofil albo rozpustnik i który na dodatek jest pedofilem dlatego że w dzieciństwie był molestowany przez księdza pedofila… Na drzewo z takimi filmami… Pewnie i o środowisku kominiarzy z wycinków prasowych dało by się nakręcić “prawdziwy film” o środowisku kominiarskim. Bo gdzies tam kominiarz wpadł do komina, inny podglądał kochająca się parę z dachu, a jeszcze innego gdzieś tam mąż dorwał ze swoją zona…

        • Po pierwsze, w wersji religijnej jehowy i żyd pisze się z małej litery, podobnie jak chrześcijanin albo prawosławny. Po drugie, będąc mieszkańcem Izraela (narodowości polskiej) spróbuj nakręcić “prawdziwy” film np. o urzędujących sądach religijnych w tym państwie, to wtedy poczujesz co to jest obywatel drugiej kategorii. Ich państwo, ich prawo i nic mi do tego. Tylko nie widzę powodu dlaczego Polacy mieliby dać się rozbrajać narodowościowo lub religijnie i traktować innowierców, w tym Żydów i ich religie w swoim państwie równorzędnie? Oni są tu gośćmi i jako tacy mogą być jedynie tolerowani. Mogą tu uprawiać swoją religię, ale nie mogą Polakom narzucać swojego widzenia świata, jak na przykład robił (albo robi to) pochodzący z rodziny rabinackiej prof. Hartman, który twierdził protestując przed kościołami, że w Polsce jest w miejscach publicznych zbyt dużo krzyży. Niech wyp..rza do Izraela. Tam zakazano nawet używania znaku +, bo przypomina krzyż. Jest tylko minusik z kreską u góry. Taki pseudo Polak chciałby widać Polskę przerobić w drugi Izrael, żeby była bardziej ojczyzną Żydów niż Polaków. Niedoczekanie.

  4. Nie jest to najlepszy film Smarzowskiego ale daję mu trzecie miejsce, po “Weselu” i “Domu złym”. W sumie każdy jego film jest zrealizowany tak samo, zmienia się scenariusz ale nakręcone są podobnie. I w każdym płynie morze wódy.

    BTW. Antyreklama, którą robią temu filmowi środowiska prawicowe, skłoniła mnie po raz pierwszy od 12 lat do pójścia do kina. I uważam, że było warto.

  5. Recenzent najwyraźniej nie zrozumiał filmu. Kościół i tak dostał od Smarzowskiego fory, bo prawda o tej organizacji jest jeszcze brutalniejsza.

  6. Gazeta Wyborcza” wpadła w szał zoologicznego antyklerykalizmu. I stosuje wszystkie chwyty, które uznaje za haniebne jeśli są skierowane do Żydów: akcentowanie finansów, zboczeń wreszcie samej estetyki (brzydkie kościoły itp.). Będzie jazgot jak ta broń okaże się obosieczna.

  7. Dosyć trafna recenzja filmu. Smarzowski taki ma styl, rysuje grubą kreską. Doceniam ten styl, choć nie jest to mój ulubiony reżyser. W bardziej subtelny sposób można przekazać więcej kontrowersji. Ten film jest wstępem do społecznej rozmowy i bardzo dobrze tę rolę wypełnia.

  8. Ten film ma być przyczynkiem do narodowej dyskusji, choć moim zdaniem taka nie jest moziwam, na temat roli kościóła w zyciu publicznym. Musiał być namalowany gruba kreską jako kontrapunkt to oficjalnej propagandy koscielno-panstwowej. I ta rolę spełnił chyba w miarę nieźle.

  9. Konrad. Byłem wczoraj, wyszedłem z kina trochę jakbym oberwał obuchem. A nie jestem wierzący. Wyobrażam więc sobie jak obrywa osoba, która wierzy. Kler w warstwie artystycznej czy montażowej jest słaby – tam są nawet nierówne montaże, gdzie widać przeskoki, szczególnie w scenach z Jakubikiem na końcu. To jest chyba najsłabszy film Smarzowskiego – warsztatowo i poniekąd fabularnie. Z drugiej strony to jest najważniejszy film Smarzowskiego, który wygrywa potrzebą chwili. Jest jak manifest – trafiony w moment i sytuację. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że to jest atak na status Kościoła w kraju, w którym Kościół zyskuje władzę polityczną z zupełnie nieuzasadnionych powodów. Nawet sam tytuł wali, bo Kler ma pejoratywną wymowę. Pokazuje rzeczy złe w sposób, który jeszcze mocniej podkreśla, że są złe. Na końcu nawet zwycięża zwykłe sku*******o.

  10. A czego można było się spodziewać po filmie nakręconym na lewackie zamówienie? Film nie pokazuje jak wygląda życie księży od kulis, tylko pokazuje jak wyobraża sobie te życie ateista, wróg Kościoła, wychowany w PRLu w rodzinie partyjnej i ewangelik (czyli naturalny wróg religijny KK) z którym razem pisali scenariusz do tego filmu. Może jeszcze jakiś jehowy lub Żyd nakręci “prawdziwy” film o KK…Nie żartujcie. Jeszcze czytam pretensje płynące z tych środowisk, że jak to jest, że w USA i Irlandii ujawniono olbrzymie afery pedofilskie a w Polsce za wyjątkiem pojedynczych przypadków nic takiego się nie stało. Tak jak by takie afery były wszędzie normą… Ja napisze więcej. Twierdzę, że gdyby pedofilia nie była bronią przeciwko KK, dziś lewica walczyła by o legalizację pedofili. To widać chociażby po jej stosunku do pedofila Polańskiego…

  11. Ta recenzja jest jak sen, który trzeba odczytywać odwrotnie. Wtedy okazuje się, że wszystkie tezy recenzenta składają się na wielowątkowość, złożoność i dogłębny humanizm tego filmu. Kler jest włożeniem kija w polskie mrowisko. Na taki gest czekaliśmy długo. Dobrze, że stało się to za naszego życia. NIe czekajmy na następny – zróbmy z niego pożytek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...