Kler budzi demony, ale to dlatego, że sam jego zwiastun gra na prymitywnych emocjach

Felieton/Film 27.09.2018
Kler budzi demony, ale to dlatego, że sam jego zwiastun gra na prymitywnych emocjach

Kler budzi demony, ale to dlatego, że sam jego zwiastun gra na prymitywnych emocjach

Zwiastun filmu Kler podzielił społeczeństwo. Co ciekawe większość dyskusji o filmie dotyczy samego obrazu, którego jeszcze nie ma w kinie. Absolutnie nie jestem tym zaskoczony. 

Z niemałym zainteresowaniem obserwuję całą tę aferę związaną z Klerem Wojciecha Smarzowskiego. Widzę prawicowych publicystów i polityków, którzy pienią się i z uroczą naiwnością wierzą w ideę protestu konsumenckiego. Z drugiej strony przeciwnicy kościoła i antyklerykałowie zacierają ręce. „Dołożą tej czarnej mafii”, „No, niech ludzie się dowiedzą, co dzieje się w tej sekcie” – można usłyszeć gdzieniegdzie. Na Facebooku powstała grupa, która zachęca do, cytuję, „Masowego oglądania filmu Kler w celu jego popularyzacji”, co pozwala mi sądzić, że mamy tu do czynienia ze zbiorową histerią, a nie z ludźmi, którzy wykazują się jakimkolwiek namysłem nad rzeczywistością.

Niestety, wiem z czego ta histeria wynika.

Filmu jeszcze nie widziałem. Pierwsze recenzje donoszą jednak, że film jest znacznie lepszy, niż wynika to ze zwiastuna. W zasadzie można było się tego spodziewać, bo nawet słabsze filmy Smarzowskiego zachęcają do refleksji nad rzeczywistością i chociaż epatują złem, brudem, syfem i najciemniejszymi stronami człowieczeństwa. Tego nie można im odebrać.

Problem polega jednak na tym, że osoby, które opublikowały trailer filmu Kler mają to w głębokim poważaniu.

Zwiastun Kleru był okropny. Dostaliśmy zlepek obrazków, które miały zaszokować widza. Tu ksiądz chleje wódkę (niebywałe!), tu ksiądz ma kochankę (hipokryzja!), a tu, patrzcie tylko, piniądze i piniądze (mafia w sutannach!). Obrazek skrojony niczym teledysk przywodził na myśl najróżniejsze skojarzenia, ale wszystkie były negatywne. Tak wyobrażam sobie Sodomę i Gomorę, tak antyklerykałowie wyobrażają sobie pełen hipokryzji kościół; w sumie wychodzi na to samo.

Mamy XXI wiek i cyniczne granie na stereotypach zwyczajnie nie przystoi. Zwłaszcza filmowcom.

I tak, stereotypy są potrzebne do wytłumaczenia sobie skomplikowanego świata. Ale gdy stereotyp służy temu, aby zaatakować jakąś grupę, człowieka, to wracamy do miejsca, z którego nasza kultura próbuje się wygrzebać od ostatnich kilkudziesięciu lat. Szowinizm, rasizm, homofobia wszystkie one świetnie wykorzystują stereotypy i uproszczenia. Że prowadzą do linczów, wykluczenia i codziennych ludzkich tragedii – tego nie muszę chyba dodawać.

Zwiastun filmu Kler gra właśnie na tych emocjach, które można nazwać fejsbukowym antyklerykalizmem.

Żenującym, bazującym na lękach, plotkach i tabloidowych doniesieniach. Nie mam tu absolutnie żadnych wątpliwości, że taki był cel reklamy Kleru. Zwiastun miał zszokować, przynieść darmowy ruch w mediach społecznościowych i na portalach. Zrobił to. Przy czym pierwsze recenzje donoszą, że to nie tak, że obraz Smarzowskiego nie schlebia prymitywnym gustom tak jak zwiastun. Co jest najlepszym dowodem na wyrachowanie w materiale reklamowym.

Gdy zwiastun pojawił się w sieci, a potem szybko zniknął, naiwnie pomyślałem sobie, że może ktoś wysłał niewłaściwy plik, albo zrozumiał, że granica dobrego smaku została przekroczona. Niestety okazało się, że nędzne granie na stereotypach było fajne, a sam trailer zniknął prawdopodobnie ze względu na nagą scenę z Joanną Kulig.

Powiecie, że to tylko zwiastun, zwiastun tylko filmu. Już wczoraj oglądałem w serwisie YouTube przedpremierową recenzję, w której twórca nadymał się i wzdychał, że on będzie oceniał tylko film, tylko fabułę, historię i to, czy było zajmująco. Takie asekuranctwo można stosować do kina superbohaterskiego – chociaż i to uważam za zmarnowaną okazję, żeby pogadać o wykreowanym świecie – ale nie do filmu, który od pierwszych materiałów reklamowych przestał być tylko zbiorem ruchomych obrazków.

Dzieła takie jak Kler, Wołyń i nawet Smoleńsk, są pewnym głosem w dyskusji o świecie. Stają się fenomenem popkulturowym, a dla wielu będą punktem odniesienia i kluczem, którym ci będą tłumaczyć sobie otaczający świat. Bagatelizowanie tematu przez recenzentów uważam za rzecz bardzo szkodliwą i nieodpowiedzialną.

Sam filmu jeszcze nie widziałem, podkreślam. Jutro, gdy tylko skończę wydawać SW Rozrywkę, wsiadam w tramwaj i jadę do kina. Po drodze zapewne zobaczę kilka krakowskich lokacji, które pojawiają się w filmie. Pewnie nie będę bawił się dobrze, bo na żadnym filmie Smarzowskiego nie czułem się komfortowo, ale mam poczucie graniczące z pewnością, że będzie to film przynajmniej warty obejrzenia.

Choćby ze względu na dyskusję, którą budzi sam zwiastun filmu Kler.

Myślę sobie jednak o tym, że to nędzne i niskie szafowanie stereotypami do niczego nie doprowadzi. Ludzie, którzy już zrazili się do tego filmu, na pewno go nie zobaczą. Fejsbukowi antyklerykałowie będą kiwać głowami i pomrukiwać „tak myślałem”, „taki jest kościół”. Nie skłoni to nikogo i nigdy do żadnej dyskusji, nie zmieni się absolutnie nic.

Rozumiem potrzebę piętnowania przywar, krytykowania grup społecznych. Temat ten nie jest zresztą nowy, bo Monachomachia, czyli Wojna mnichów Ignacego Krasickiego, to poemat z końca XVIII wieku – i też budził sprzeciw duchowieństwa. Szkoda tylko, że nawet jeśli ten film jest wartościową, ale trudną do przetrawienia opowieścią, to twórcom nie zależało, żeby trafić do ludzi o odmiennym spojrzeniu na rzeczywistość.

W ten sposób kampania w pobliżu filmu doskonale wpisała się w wojenkę polsko-polską, tym razem na odcinku Watykan-Warszawa.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (22)

52 odpowiedzi na “Kler budzi demony, ale to dlatego, że sam jego zwiastun gra na prymitywnych emocjach”

  1. Słowo na dziś: “zwiastun”.
    Ludzie oceniają film po zwiastunie, który jest zrobiony specjalnie tak aby przyciągnąć widza do kina.
    Poczekajmy z oceną filmu do poniedziałku, jak chociaż część komentujących go obejrzy w całości.

  2. “[…] granica dobrego smaku została przekroczona.”
    W ktorym konkretnie miejscu trailera ta subiektywna granica dobrego smaku zostala Twoim zdaniem przekroczona?

  3. “Ludzie, którzy już zrazili się do tego filmu, na pewno go nie zobaczą. Fejsbukowi antyklerykałowie będą kiwać głowami i pomrukiwać „tak myślałem”, „taki jest kościół”. Nie skłoni to nikogo i nigdy do żadnej dyskusji, nie zmieni się absolutnie nic.” – Dopóki kościół nie dojrzeje do tego żeby się oczyścić ze zwyrodnialców w sutannach dopóty żadnej dyskusji nie będzie, bo w sumie o czym dyskutować z ludźmi, którzy tuszują najgorsze przestępstwa w swoich szeregach jednocześnie pouczając innych jak mają żyć?

  4. “Myślę sobie jednak o tym, że to nędzne i niskie szafowanie sterotypami do niczego nie doprowadzi.”
    Wybacz uproszczenie, ale według Ciebie zwykły film ukazujący codzienne życie kościoła:
    a) wykorzystywanie ludzkiej naiwności
    b) złodziejstwo
    c) pedofilię
    d) gwałty ministrantów
    e) homoseksualizm
    f) miłość do pieniądza
    g) obłudę

    jest “szafowaniem” stereotypami? Może pora na refleksję i obudzenie się z letargu.
    Czy osoba żyjąca 40 lat na Ziemii i nadal wierząca w Abrahamową kopię boga solarnego, zmergowanego z jego “synem” Jezusem jest poważna?

    Czy 40-letni facet wierzący we wróżki zębuszki i świętego Mikołaja jest uważany za osobę poważną, czy być może byłby oskarżany o lekkie zaburzenia? Warto się nad sobą zastanowić i nie dać wciskać sobie kit.

    https://oko.press/1670-ksiezy-molestowalo-3677-dzieci-wyciekl-raport-niemieckiego-episkopatu/

    • jako osoba niewierząca pozwolę sobie jednak sprostować:
      – Kościół to jest wspólnota (także zwykłych baranków i owieczek :-) ), a nie sami jego urzędnicy tworzący pewną hierarchię;
      – wszystkie podpunkty (może poza gwałceniem ministrantów) są mniej lub bardziej powszechne we wszystkich grupach społecznych/zawodowych;

      Tak właśnie buduje się stereotypy – naganne zachowania jednostek rozciąga się na całą grupę. Podobnie jak obecnie w przypadku sędziów, wcześniej (i co jakiś czas) w przypadku policjantów, lekarzy itp.

      A do oburzonych katolików chciałbym adresować pewną filozoficzną refleksję: jak w środowisku, które kieruje się swoim własnym prawem i w którym jest silna hierarchia mogą być sami ludzie prawi i porządni? Zawsze jak można awansować, to przyciągnie to osoby ambitne, w tym takie, które pozbawione są skrupułów. A potem to się już samo kręci. Powstają koterie, powiązania oparte na wspólnych kompromitujących tajemnicach… zapewne częściowo o tym jest film. Chętnie obejrzę.

      • Drogi Panie,
        1. kościół katolicki to osobne Państwo, ze stolicą w Watykanie, własnymi urzędnikami (księża), eksterytorialna w Polsce. Nie ma żadnych innych członków poza jej wysłannikami – czyli ściągającymi haracz (podatki) księżmi. Swojego czasu posiadała też wojsko (Krzyżacy), prowadziła wojny (Święte Wojny), masowo zabijała, gwałciła i torturowała.
        Trochę wiedzy i historii naprawdę nie zaszkodzi.

        2. W kościele odsetek patologii to 50-70%, więc jednak jest znaczna różnica

        Co do reszty się zgadzam

        • a skąd te dane statystyczne, że odsetek patologii to 50-70%?

          ja nie jestem adwokatem kościoła katolickiego ani żadnej innej wspólnoty religijnej, ale nie lubię argumentów (żadnej strony) wziętych z kosmosu, dyktowanej niechęcią jednej strony do drugiej

    • Jako katolik, będący częścią tego Kościoła nie widzę tych wszystkich “codzienności”, a bywam w kościele częściej niż raz w niedzielę. Czy księża są rożni? To chyba jasne, to chyba największy truizm, bo wszyscy jesteśmy różni – lepsi i gorsi.

      Nie wiem w jaki sposób księża wykorzystują moją naiwność. Nie przepisałem na nikogo mieszkania, czy nie zrezygnowałem z życia rodzinnego.

      te całe gwałty, złodziejstwo i pedofilia wygląda fajnie na papierze, ale praktyka jest jednak porażająco inna.

      Co do 40 letniego faceta wierzącego we wróżki i św. Mikołaja (który to jest postacią historyczną, bo takowy biskup faktycznie żył), to tak rozwiniętej myśli teologicznej i filozoficznej nie da zamknąć się w takich słowach. Zresztą to klasyczne sprowadzenie tematu do czegoś innego – głupszego i wyśmianie go. Ale tak rozmowa nie działa. Jak się Panu nie podoba Arystoteles, św. Tomasz, czy Ewangelie, które nagle powstają zawierając niemalże identyczne historie, to nie musi Pan tego czytać.

      My, katolicy dobrze mamy się w Kościele, którego jesteśmy członkami.

      • Chodzenie do kościoła nie czyni cię katolikiem, tylko potulnym barankiem który utrzymuje tą całą sektę zwaną kościołem katolickim by mieli za co używać sobie życia, ślepi jesteście baranki.

    • Powyższy artykuł jest trochę o ‘kant tyłka potłuc’ – to zostawię. Grooovy poniże (lub powyżej, nie wiem jak komentarz się przyklei) napisał, moim zdaniem bardzo mądrze. Kościół, jak każda grupa zawodowa nie jest wolna od patologii. Nie można jednak zapominać o dużej ilości dobrych rzeczy jakie robił/robi. Sam do kościoła od kilku lat nie uczęszczam, mimo, że w tej wierze zostałem wychowany. Nie podoba mi się hipokryzja i wieczne umartwianie. Czy wierzę w Boga. Jasne. W jakąs jego formę na pewno (a czy nazywać będą to karmą, dżosem czy wszechmogądzą siłą to sprawa drugorzędna). W tym “wymyślonym przyjacielu” wiele osób, nie tylko starszych, choć głównie, znalazło cel życia. Nawet niech to będzie wszytsko ściema i oszustwo to nie da się ukryć, że wielu osobom wiara pomogła i pozwoliła znaleźć się po dobrej stronie życia (zachowując przy tym zdrowy rozsądek). Podpinam się pod stwierdzenie grooviego, że kościół to wspólnota, pomimo mocnego ustrukturuzowania.

  5. Tak naprawdę to obejrzą go ci co zacierają ręce i ci co protestują. Ż ciekawości, żeby mieć o co się sprzeczać. I o to chodzi w reklamie.

    • Chłodne to są fakty… czyli masowe gwałty księży, okradanie Polaków poprzez niepłacenie podatków i handel nieswoją ziemią

  6. Dobry tekst… też zwiastun mi się nie podobał… wyglądał jakby był to film Vegi a nie Smarzowskiego. No ale sądząc po opiniach film jest jednak mniej tendencyjny niż jego zwiastu (a zwiastun niewątpliwie taki był)… więc wybiorę się do kina aby dać mu szansę i to zweryfikować.
    Poza tym Spotlight postawił jednak poprzeczkę bardzo wysoko…

  7. Niby dorosły a nie wie jakie jest zadanie trailera? Ten swoje spełnił, przyciągnie do kina multum ludzi którzy nigdy by na film Smarzowskiego nie poszli.
    Tylko potem znowu będzie narzekanie (jak po Drogówce), że szli na komedię a dostali dramat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...