Top 5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #39

Recenzje/Muzyka 23.09.2018
Nasza ocena:
Top 5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #39

Top 5 nowych najlepszych kawałków z serwisów streamingowych, #39

Advertisement

Ostatni kwartał roku to często najlepszy okres dla nowych wydawnictw muzycznych. Patrząc po dzisiejszych proponowanych przeze mnie nowościach, nie inaczej zapowiada się na końcówkę 2018 r. Wraca kilka moich ulubionych wykonawców!

White Lies – Time to Give

Po sukcesie dwóch pierwszych albumów wydawało się, że White Lies zrobią wielką międzynarodową karierę. Tak się niestety nie stało, co jednak nie oznacza, że Brytyjczycy spuścili z tonu, czy notują spadek twórczej formy. Ja White Lies uwielbiam. Każda ich kolejna płyta to dla mnie wielkie emocjonalne przeżycie. Na przyszły rok zapowiadają nowy album „Five”, tymczasem już w piątek udostępniono pierwszy singiel – „Time to Give”. To znakomity utwór, choć nieco inny, niż to, z czego dotychczas kojarzyliśmy White Lies. Przede wszystkim zamiast gitar mamy prowadzące instrumenty klawiszowe i to mocno w stylu retro. „Time to Give” brzmi nieco jak… Kraftwerk, co oczywiście nie jest żadnym zarzutem. Wręcz przeciwnie, ten stylistyczny zabieg można świetnie zrozumieć wsłuchując się w monumentalną instrumentalną końcówkę utworu. Nie miałbym nic przeciwko, żeby cała płyta była właśnie w tym stylu. Aaa, już to kiedyś pisałem, ale muszę powtórzyć – wokalista White Lies i zarazem główny kompozytor, Harry McVeigh, ma lekkość budowania wspaniałych melodii niczym Phil Collins.

Mark Knopfler – Good On You Son

Niektórzy mają za złe Marko Knopflerowi, że w swojej solowej karierze nie eksploruje tego, z czego słynął Dire Straits, czyli rockowych hymnów oplatanych patosem i potężnymi solówkami gitarowymi. Ja jednak zaliczam się do wielkich fanów solowych dokonań Knopflera, które opierają się na folku, folk-rocku i lokalnej amerykańskiej muzyki prowincji. Jest w niej coś delikatnego, a zarazem potężnego, co świetnie pokazuje nowy singiel „Good On You Son” zapowiadający nowy, dziewiąty już (!) album Mistrza. Niby to zwykły folkowy numer, a ile się w nim dzieje, szczególnie w drugiej instrumentalnej części, w której wchodzi saksofon.

The Smashing Pumpkins – Silvery Sometimes (Ghosts)

W końcu mamy datę premiery nowego, pierwszego prawie od 20 lat (!!) w oryginalnym składzie z udziałem Billy’ego Corgana, Jamesa Iha oraz Jimmiego Chamberlina, albumu the Smashing Pumpkins. „Shiny and Oh So Brigh, Vol.1/LP: No Pas. No Future. No Sun.” ukaże się 16 listopada. Kilka tygodni temu Billy Corgan i spółka udostępnili pierwszy singiel „Solara”, w ostatni piątek drugi „Silver Sometimes (Ghosts)” i ten najnowszy utwór bardzo przypomina to, z czego Dynie zasłynęły w latach 90 ubiegłego wieku – bardzo melodycznych piosenek okraszonych heavy-rockowym brzmieniem. Niby to proste, niby oczywiste, ale jakże potężne. Zapowiada się znakomity album!

Riverside – Lament

Trzeci i chyba ostatni singiel z nadchodzącego albumu „Wasteland” (premiera 28.09) to sześciominutowa progresywna ballada, w której dzieje się więcej, niż na całych albumach niektórych popowych wykonawców. Warto zapoznać się też z teledyskiem do „Lamentu” wyreżyserowanym przez Tomasza Pulsawskokiego. Przypomnijmy, że „Wasteland” to pierwszy studyjny album skomponowany bez udziału zmarłego w lutym 2016 r. współzałożyciela i gitarzysty zespołu Piotra Grudzińskiego. Zespół zdecydował się nagrać płytę jako trio przy udziale zaproszonych gości.

Crippled Black Phoenix – Great Escape, Pt. 2

Na koniec propozycja z zeszłego tygodnia (ze względu na obchody 10lecia Spider’s Web nie było odcinka cyklu Top 5). 14 września ukazał się album grupy Crippled Black Phoenix pt. „Great Escape”. To zaskakująco dobry album, który swoim pomysłem, brzmieniem i aranżacją przypomina nieco dokonania wczesnego Porcupine Tree, gdzieś z okresu „The Sky Moves Sideway”. Słucham tej płyty nieustannie od tygodnia i ciągle zaskakują mnie nowe elementy. Znakomita to porcja niełatwej progresywnej muzyki. Kilka tygodni temu polecałem „Great Escape Pt 1”. To teraz zachęcam do posłuchania drugiej części tego wiekopomnego dzieła. „Great Escape, Pt. 2” trwa… 13 minut. Warto jednak to przetrwać – wspaniałe wrażenia gwarantowane (oczywiście jeśli ktoś gustuje w stylistyce rocka progresywnego).

PS. Poprzednie teksty z cyklu Top 5 tutaj. Warto też zerknąć na playlistę Spider’s Web Music(tworzoną przez Czytelnika Spider’s Web), która uzupełniana jest o utwory z kolejnych przeglądów.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...