Smarzowski uderza z wielką siłą w splot słoneczny moralności. Kler wzbudzi potężne emocje

Recenzja/Film 19.09.2018
Nasza ocena:
Smarzowski uderza z wielką siłą w splot słoneczny moralności. Kler wzbudzi potężne emocje

Smarzowski uderza z wielką siłą w splot słoneczny moralności. Kler wzbudzi potężne emocje

Kler to najprawdopodobniej najbardziej kontrowersyjny film ostatnich kilku lat. Nie może być inaczej, gdy za temat grzechów Kościoła katolickiego bierze się Wojciech Smarzowski. A na szczęście robi to z ogromną wprawą w budowaniu emocji.

Wojciech Smarzowski to reżyser pełen tak zalet, jak i niekiedy trudnych do przełknięcia wad. Jego filmy są na wskroś polskie, dlatego mimo uznania w kraju, nie odniosły sukcesów za granicą. Pod tym względem znacznie lepiej radzą sobie choćby dzieła Małgorzaty Szumowskiej i Pawła Pawlikowskiego.

Dzieła Smarzowskiego przedstawiają również w większości bardzo negatywny i czarny obraz rzeczywistości. Takie nagromadzenie grzechów, wad i złych emocji sprawia, że jego filmy nieraz ciężko się ogląda. Zwłaszcza, że w pewnym momencie doszło do częściowego przesytu estetyką polskiego reżysera.

Ostatnimi czasy filmy Smarzowskiego nie stały na najwyższym poziomie.

Wołyń, Drogówka, a przede wszystkim Pod Mocnym Aniołem częściej wzbudzały frustrację i zmęczenie widzów niż uderzały w głęboko skrywane emocje. A przecież Smarzowski wielokrotnie wcześniej udowadniał, że potrafi to robić. Nie bez powodu uznano go za najważniejszego komentatora ciemnej strony polskiej rzeczywistości. Ostatnio w krótkim filmie Ksiądz.

Najnowsze dzieło Smarzowskiego na pierwszych opublikowanych trailerach sprawiało wrażenie kolejnego filmu w tym samym klimacie, co poprzednie. Na szczęście ten trop był mylny. Autor Róży i Wesela nie porzuca w Klerze swojego stylu, ale do pewnego stopnia szuka nowych środków wyrazu i nieco inaczej gra na emocjach. Z dobrym skutkiem.

Kler jest powrotem reżysera do dobrej formy.

Fabuła filmu toczy się wokół losów trzech księży, którzy cudem (i dzięki trzeźwej interwencji jednego z nich) przeżyli morderczy pożar. Kukuła, Trybus i Lisowski spotykają się w każdą rocznicę wydarzenia, by uczcić swoje przeżycie, choć w rzeczywistości nic ich nie łączy. Służą na różnych szczeblach hierarchii i mają odmienne problemy.

Trybus to alkoholik, który nawiązał romans z jedną ze swoich parafianek. Kukuła zostaje oskarżony przez lokalnych mieszkańców o pedofilię, a Lisowski służy arcybiskupowi Mordowiczowi, by zdobyć wymarzone przeniesienie do Rzymu. To właśnie postać Mordowicza (grany przez Janusza Gajosa) wzbudzała pierwotnie moje największe obawy. Arcybiskup jawił się w zwiastunach jako hiperbolizowana do granic możliwości karykatura polskiego duchownego.

kler braciak jakubik

I niestety w dużej mierze tym właśnie została w filmie. Jeżeli nie odrzuca swoją sztucznością, to tylko dzięki aktorskiemu kunsztowi Gajosa. Pozostali bohaterowie robią znacznie lepsze wrażenie. Każdy z trójki księży ma skomplikowany i rozbudowany o bogate szczegóły charakter.

Kler przedstawia pasjonującą i zaskakująco wyważoną historię.

Nie ma co się oszukiwać  – Kościół katolicki obrywa w Klerze z wielu różnych stron. W ogromnej większości są to jednak ataki (moim zdaniem) w pełni zasłużone, ale co najważniejsze, przeprowadzone z szacunkiem do wiary. Nowy film Smarzowskiego nie kpi z idei boga i tego, że może ona uczynić ludzi lepszymi. Ale zauważa też trzeźwo, iż wcale nie musi.

To rozsądne rozgraniczenie, w połączeniu z innym nastawieniem reżysera do stylu narracji daje dobre efekty. Smarzowski znacznie subtelniej operuje w Klerze emocjami. Potrafi być cichy i uważny w obserwowaniu zarówno dobra, jak i zła. Ale też wciąż jest mistrzem uderzania z przepotężną siłą w splot słoneczny moralności. Kilka scen w jego nowym filmie (jak choćby finał) to najmocniejsze kino w dorobku reżysera, przynajmniej od czasu Domu złego.

Kler nie jest filmem idealnym. Nie wszystkim przypadną do gustu te mniej gustowne żarty z Kościoła. Niektóre bardziej poboczne wątki wydają się też dodane nieco na siłę. To jednak absolutnie krok w dobrą stronę i najlepszy film Smarzowskiego od wielu lat.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (26)

163 odpowiedzi na “Smarzowski uderza z wielką siłą w splot słoneczny moralności. Kler wzbudzi potężne emocje”

    • Tak samo jest w PeŁo, .N i innych KODach. Intrygi, chlanie, żałośni poziom moralny oraz dupczenie, zarówno wzajemne, damsko-męskie, jak i nas wszystkich. Życie Panie.

      • Jakoś ciężko doszukać się w innych zawodach tych setek jak nie tysięcy przypadków pedofilii. Nie słyszałem żeby wśród nauczycieli czy też policjantów, Architektów, Budowlańców, księgowych i tym podobne była taka padaka w tym temacie :)

        Nie słyszałem też o innej międzynarodowej instytucji, ze stolicą w innym państwie, którą by tak mocno dofinansowywało nasze państwo :)

        No ale lubimy być dojnymi krowami jak widać :)

        • bo do stanu duchownego ida osoby majace problem ze swoja sexualnoscia… Latwiej sie ukryc ze zboczeniami, czy odchylem od normy…nawet homo znajdzie tam spokojna przystan, bo nikt nie bedzie pytal dlaczego nie zalozyl rodziny.
          A parafianie i Skarb Panstwa hojnie wspomaga zycie takiego duszpasterza…golac owieczki ile sie da.
          CIekawe ze Jezus zwalczal kaste zydowskich kaplanow, a jego uczniowe zbudowali nowa – jeszcze bardziej nastawiana na materialne zdobycze swiata.

      • “A w Afryce biją murzynów” tak pisały organy prasowe PRL gdy zarzucano komunistycznej władzy niewygodną prawdę o jej zakłamaniu i brutalności.

        Nie wiem Kolego czy pamiętasz te czasy ale świetnie czerpiesz z metodyki ówczesnej manipulacji.

  1. Cóż, kościoł katolicki to pasożyt, który już dawno powinien być odcięty od żywiciela. Niestety w naszym kraju władza (każda) drży przez groźnym spojrzeniem tego czy innego biskupa i woli za nasze pieniądze kupować sobie życie wieczne i przychylność kościelnych hierarchów.

  2. Kler uczy nie tylko dzieci własnego zawodu: żebractwa i zbierania pieniędzy na wspólne modły o wikt, opierunek i bezpieczny dach nad głową dla wszystkich zmarłych. Zresztą, kogo proszą o:
    – danie im chleba powszedniego
    – nie wodzenie ich na poruszenie
    – zbawienie ode złego (tzn. czego?)
    Wiarę w jakiego ciała zmartwychwstanie wyznają, skoro WIADOMO, że ciało to materia, a materia jest nieśmiertelna?

    • w dodatku modlą się w niedzielę, a w biblii jak krowie na rowie stoi, że w dzień swięty to sobota. Ale teraz analfabetyzm, to katolikom kiepsko idzie czytanie ze zrozumieniem.

      Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał wszystkie swoje zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem Pana, Boga twego. Nie będziesz przeto w dniu tym wykonywał żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani przybysz, który przebywa w twoich bramach. W sześć dni bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, siódmego zaś dnia odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

  3. “Kler jest powrotem reżysera do dobrej formy.” – z logicznego punktu widzenia oznacza to, że poprzedni film był słaby Dla przypomnienia – poprzedni to “Wołyń”, który nie jest śmieszny nie ma dowcipasków jak w “Weselu” czy “Drogówce” i bliżej mu do “Róży”.

    Dla mnie osobiście “Wołyń” to film kompletny, najlepszy w dorobku reżysera.

    • No, też zwróciło to moją uwagę, imo Wołyń jest jednym z lepszych filmów Smarzowskiego. Nie zgadzam się też specjalnie, że Smarzowski specjalnie uderza w jakieś ciemne i negatywne tony. Wg. Mnie w zalewie cukierkowatego gówna jego filmy są zwyczajnie uczciwe. Nie ma w nich szczególnie wiele kontrowersji.

  4. W tym filmie nie ma nic zaskakującego. To w sumie zbiór faktów z kilku ostatnich lat funkcjonowania mafii kościelnej. Ale to dobrze, że trafi do szerszej publiczności. Katolików trzeba edukować, ostrzegać i ratować od niewoli intelektualnej, ale nade wszystko papki, którą serwuje im kościół.

  5. Jeśli ktoś jeszcze nie trafił na tego geniusza to polecam się zapoznać, ja płakałem ze śmiechu jak czytałem pierwszy raz, bardzo w punkt. Smarzowski w pigułce. Jak ktoś chce żródło to wystarczy wpisać “smarzowski film o szkole”

    smarzowski przynudza. te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. dałby już kurwa spokój chociaż z tym jakubikiem

    podejrzewam że następny film o polskich szkołach. jakubik wuefista-pijaczyna, macający uczennice. trzydzieści lat wstecz wicemistrz powiatu w rzucie oszczepem. dyplom utrwalający ten sukces trzyma na honorowym miejscu w swojej norze i pije pod ten widok, płacząc i waląc kapucyna.

    izabela kuna pijaczka-polonistka, która popuszcza szpary klasowemu gangusowi. w tej roli lekko przypudrowany bartłomiej topa – jest tak stary, bo kiblował przez trzydzieści lat w drugiej klasie technikum. kuna zachodzi z nim w ciążę – kiedy on się o tym dowiaduje, wali ją w ryj i rozkazuje wykonać skrobankę. w wyniku obrażeń następuje poronienie, załamana psychicznie kuna wiesza się na lampie w swojej sali lekcyjnej. kiedy znajdują ją uczniowie widok ich w ogóle nie wzrusza – cieszą się tylko, że nie będzie lekcji i idą się naćpać gdzieś za winklem

    robert więckiewicz – dyrektor. kiedyś wielki inteligent, biolog, ale karierę zablokowano mu względów politycznych. dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem z małpek pokitranych w różnych zakamarkach gabinetu. podczas apelu z okazji święta niepodległości jest pijany, zasypia i szcza pod siebie

    lech dyblik to z kolei wiecznie zaszczany woźny, walący denaturat przez szmatę do podłogi. jacek braciak przypierdolony matematyk znęcający się psychicznie nad klasą (w kubku termicznym zamiast kawy ma czysty spirytus). trzyma się na stanowisku przez znajomości w kurii – jest nieślubnym synem biskupa, trzęsącego całym miastem

    kinga preis – wiecznie najebana szatniarka w usmarkanym fartuchu. podsłuchuje jakąś newralgiczną rozmowę szkolnych dilerów (w roli szesnastolatków aktorzy 10 lat starsi, porozumiewający się koślawymi dialogami, nieudolnie stylizowanymi na młodzieżowy slang). kiedy dilerzy nakrywają ją z gumowym uchem przylepionym do drzwi, biją ją i gwałcą w kantorku na miotły. bo ktoś przecież musi wyruchać kinge preis, smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości

    jeszcze eryk lubos – najlepszy przyjaciel jakubika z kanciapy wuefistów. były kulturysta – dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyruchać nawet kurwy (iwona wszołkówna). alkoholik, nieszczęśliwie zakochany w jednej z uczennic. kiedy się dowiaduje, że jakubik ją wymacał pod szatnią za cipę, morduje kolegę z rady pedagogicznej na oczach klasy, miażdżąc mu głowę piłką lekarską. kończy w pierdlu. kiedy odjeżdża suką i już wie, że nic go więcej w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją ukochaną andżelikę i liczy, że ona odwzajemni spojrzenie. niestety, andżelika akurat flirtuje z jakimś sebiksem

    no i oczywiście marian dziędziel. wiceminister, który wizytuje szkołę w dniu święta narodowego. jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie wygłasza bełkotliwe przemówienie, puentując je słowami jana zamojskiego: takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy uczniów, ale oni są tak naćpani że nawet tego nie zauważają

    na koniec cała sala śpiewa pieśń legionów. scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji. wiwat wojciech smarzowski wreszcie rozliczył patologię państwowego systemu szkolnictwa

  6. Kościół przetrwał nie takie wichury, przetrwa “Kler” i wasze durne komentarze.
    Najwięcej krzyczą Ci co sami są umoczeni. Hałasem zagłuszają własne postępki.

  7. Dla mnie film – mimo wszystko – optymistyczny i budujący. Chleją? A kto nie chleje? Policjanci? Nauczyciele? Prawnicy? Kierowcy? Pedofilia jest problemem, ale ksiądz sam był jej ofiarą, dostrzegł swój grzech, wyznał go (publicznie) i dramatycznie go odpokutował. Kobiety? Czy to grzech? Może faktycznie lepiej mieć swoją rodzinę, dbać o nią i porzucić habit a nie udawać kogoś, kim się nie jest. To również człowiek honoru i czystego sumienia bo przyznał się do czegoś, czego nie zrobił, bo nie radził sobie z wyrzutami sumienia. Nieodwracalnie demoralizujące są jedynie władza i pieniądze. Podsłuchy (Sowa i Przyjaciele?), intrygi, wydawanie publicznej kasy znajomym, przy braku jakichkolwiek skrupułów. Wg mnie zwykły grzeszny człowiek wychodzi z tej historii z honorem. Gorzej z ViPami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...