Jak oni to nakręcili #2: Mroczny Rycerz, obsesje i nerwica natręctw

Artykuł/Film 17.09.2018
Jak oni to nakręcili #2: Mroczny Rycerz, obsesje i nerwica natręctw

Jak oni to nakręcili #2: Mroczny Rycerz, obsesje i nerwica natręctw

Mroczny Rycerz to najlepszy – według prawie każdej możliwej obiektywnej oceny – film o Batmanie. To również dzieło, w które niektórzy zaangażowali się aż zbyt na poważnie.

Christopher Nolan, przez swoje obsesyjne przywiązanie do detali wymieszane z zadziwiająco konserwatywnym podejściem do produkcji filmów, zdążył już wyrobić sobie na tyle mocną markę, że całkiem możliwe, iż już niedługo bez cienia niepewności będziemy wymawiać jego nazwisko obok takich wizjonerów kina masowego, jak Robert Zemeckis, Steven Spielberg czy James Cameron.

Reżyser ten nade wszystko stawia na realizm i swoistą fizyczność swoich filmów. Gdzie tylko jest to możliwe, unika komputerowych efektów specjalnych jak ognia. A do (nadal tylko częściowego) porzucenia kamer analogowych przekonały go dopiero kamery IMAX – choć ani myśli tworzyć filmów w 3D. Styl pracy przeniósł również na swoją wiekopomną trylogię filmów o Batmanie. A Mroczny Rycerz uważany jest za najlepszą jej część.

Prawdopodobnie dlatego, że prawie cały film ukradł Joker.

Kreacja Heatha Ledgera jest zaiste poruszająca. Aktor miał za zadanie sportretować postać wielce nienaturalną i abstrakcyjnie przerysowaną w filmie, którego wizytówką z kolei miały być autentyczność, wiarygodność i realizm. Efekt przeszedł oczekiwania wszystkich. Ledgerowy Joker za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie, wzbudza postrach, niepokój, czasem grozę. Jest prawie aż za bardzo przerażający. Ledgerowi udało się przyćmić resztę obsady, a przypominam, że należeli do niej – między innymi –  doskonali w swoim fachu Christian Bale, Morgan Freeman, Gary Oldman czy Michael Caine.

Nolan szybko zrozumiał z jak dużym talentem ma do czynienia. By zapewnić aktorowi odpowiednią przestrzeń dał mu duże pole do autonomii. Dla przykładu, wszystkie sceny z nagrań, jakie Joker wysyłał prasie i organom ścigania, zostały nie tylko napisane, ale i wyreżyserowane przez Ledgera – by wyglądały tak, jakby to Joker je reżyserował.

Poziom improwizacji czasem jednak wymykał się spod kontroli.

Po Sieci krąży wiele plotek jakoby Heath Ledger obsesyjnie starał się wcielić w odgrywaną przez siebie postać. Niestety, wiele z nich jest trudnych do zweryfikowania. Rzekomo aktor nie mył się, był z premedytacją nieprzyjemny i nieprzewidywalny względem reszty ekipy na planie, nie porzucając swojej kreacji nawet poza czasem zdjęć. Jedną z plotek potwierdził jednak sam Christian Bale, opisując sposób, w jaki kręcono przesłuchanie Jokera.

Jak zapewne pamiętacie, Batman nie cackał się z Jokerem podczas przesłuchania na posterunku policji. Jeżeli myśleliście, że razy wymierzane w Ledgera, rzucanie nim o ściany i cała reszta widocznej w tej scenie przemocy to sztuczki związane z perspektywą i praca kaskaderów, to jesteście w błędzie. Ledger nalegał, by Bale dał z siebie wszystko. I tak, jego reakcja na uderzenie z całej siły w jego leżącą na blacie dłoń – przerażający spokój – jest również w pełni autentyczna.

Ledger również w pełni improwizował scenę, w której oddala się od eksplodującego szpitala.

Awaria detonatora nie była wpisana w scenariusz – faktycznie zawiodły efekty pirotechnicznie, ku zgrozie całej ekipy filmowej. Scena ta kosztowała ogromne pieniądze, a jest dla filmu istotna, więc musiałaby być powtórzona lub poprawiona cyfrowo. Aktor nie dał się jednak zbić z pantałyku, ratując Mrocznego Rycerza przed istotnym przekroczeniem budżetu.

Nawet wygląd Jokera zaprojektował sam Ledger. Doskonale to wymyślił, nieprawdaż? Podobnego zdania jest Michael Caine grający w filmie Alfreda. Aktor nie widział jeszcze Jokera po charakteryzacji, jego wtargnięcie na imprezę Bruce’a Wayne’a było pierwszą wspólną sceną obu. Jak wspomina Caine w dodatkach do płyty z filmem, był tak przerażony wyglądem złoczyńcy na planie, że zaniemówił zamiast wypowiedzieć swoją kwestię. Szok na twarzy Alfreda, jaki widzimy w filmie, jest stuprocentowo autentyczny – prawdopodobnie to właśnie dlatego Nolan zdecydował się wykorzystać niespodziewaną reakcję w końcowej wersji filmu zamiast dać postaci wypowiedzieć swoją linię dialogową.

Wrzask Jokera patrz na mnie! w tej samej scenie w stronę Rachel również był improwizowany. Aktorka czuła to samo co Caine i faktycznie nie mogła nawet patrzeć się w stronę Ledgera.

Heath Ledger miał wielkiego sojusznika również w Hansie Zimmerze.

Christopher Nolan jest znany nie tylko ze swojej wielkiej pieczołowitości pod względem wizualnego realizmu swoich filmów. To również reżyser, który jak mało który przywiązuje uwagę do dźwięku i brzmienia swoich filmów. Bierze czynny udział w pracy swoich inżynierów dźwięku i kompozytorów muzyki. Gdy przyszło do komponowania tematu muzycznego dla Jokera, reżyser i kompozytor (Hans Zimmer) doszli do wniosku, że suita musi być równie niepokojąca, co kreacja aktora.

Gdy przy najbliższej okazji będziecie oglądać Mrocznego Rycerza, pogłośnijcie nieco dźwięk w scenach, w których Joker jest główną postacią na ekranie. Usłyszycie dziwny, zawodzący jęk instrumentu, odgrywającego raptem dwie nuty. Obaj panowie doszli bowiem do wniosku, że melodyjny temat muzyczny tylko niepotrzebnie odwracałby uwagę od kreacji Ledgera. To emitowane na granicy słyszalności zawodzenie miało za zadanie tylko pogłębić uczucie niepokoju wśród widzów. Wyszło doskonale.

Bat-pojazdy to nie atrapy. Wszystkie potrafiły w realu prawie to samo, co na planie filmowym.

Batmobil wykorzystany w Batman: Początek i w Mrocznym Rycerzu wykorzystywał zestaw 5,7-litrowych silników V8 Chevrolera o mocy 500 koni mechanicznych. Umieszczono w nim osie i skrzynię biegów od ciężarówek do pracy w trudnym terenie. Konstrukcja ważyła niemal 2,3 tony, a mimo swojej wagi mogła pochwalić się przyspieszeniem do setki w pięć sekund.

Batpod, czyli motor wykorzystany w Mrocznym Rycerzu i trzecim filmie, to prawdziwe arcydzieło sztuki inżynieryjnej. Napędza go wysokowydajny jednocylindrowy silnik na stalowej konstrukcji, pozostałe elementy wykonano z kewlaru i włókna węglowego. Jego skomplikowany system napędowy i zawieszenie pozwalające mu na poruszanie się na boki były tak trudne w obsłudze, że tylko jeden kaskader na planie był w stanie się nim poruszać.

A skoro już o pojazdach mowa… te niemożliwe sceny pościgu Jokera za Harveyem Dentem zostały zrealizowane bez cyfrowych efektów specjalnych.

Prawdopodobnie najbardziej widowiskowa sekwencja Mrocznego Rycerza to nie dzieło cyfrowych artystów, a modelarzy, kaskaderów i speców od mechanicznych efektów specjalnych. Materiał zrealizowano w Chicago, nieopodal Wacker Drive. Tylko w jednym jej momencie – tym, w którym batmobil taranuje śmieciarkę – wykorzystano miniaturowe modele pojazdów. A scena, w której Batman wywraca ciężarówkę Jokera wzdłuż jej najdłuższej osi?

Specjaliści od efektów specjalnych pod wodzą Chrisa Corboulda umieścili wypełniony dynamitem wielki stalowy tłok z tyłu pojazdu. Osobnym wyzwaniem było zapewnienie kaskaderowi bezpieczeństwa – tak, pojazd podczas wywrotki prowadzi żywa osoba – dlatego też trzeba było gruntownie wzmocnić konstrukcję kabiny. Biedny kierowca musiał przeżyć realizację tej sceny dwukrotnie.

Pierwszą była powiem próba generalna. Corbould nie był stuprocentowo pewien swoich wyliczeń i obawiał się, że po tym jak ciężarówka stanie dęba wywróci się na bok, zamiast na front. To oznaczałoby, że uderzyłaby w kamienice miasta, w którym scena była realizowana.

Nolan zdecydował się całość zarejestrować na niesamowicie drogich kamerach IMAX. Jedna z kamer podczas realizacji została zniszczona. Dodajmy, jedna z czterech na całym świecie…

Nie tylko Mroczny Rycerz. Wszystkie trzy filmy realizowane były w sposób wręcz obsesyjny.

Wszystko miało wyglądać dobrze. Wszystko miało ze sobą grać. Każda scena ma mieć jakiś cel. Każdy element scenografii, każda linia dialogowa, każdy rekwizyt miał być gruntownie przemyślany. Trylogia Mrocznego Rycerza od Christophera Nolana pokazała branży filmowej, że filmy o superbohaterach nie muszą być głupie i / lub tandetne. Że mogą grać na emocjach, być technicznie perfekcyjne, zawierać wysoki walor artystyczny i śmiało walczyć o Oscary w najważniejszych kategoriach.

Przy następnej nadarzającej się ku temu okazji opowiemy wam o tym, jak powstały najciekawsze sceny w Batman Początek i Mroczny Rycerz Powstaje. Bo gdy już zapomnimy o Jokerze i przełkniemy największą pomyłkę Nolana – karykaturalne podkręcenie głosu Christiana Bale’a w postprodukcji, gdy ten przywdziewa strój Batmana – to przypomnimy sobie, że wszystkie trzy filmy to prawdziwe perełki, pełne ciekawych postaci i doskonałej gry aktorskiej dzieła, będące zarazem technicznym majstersztykiem. I zdecydowanie należy im się osobny materiał.

Teksty, które musisz przeczytać:

Powstają „Psy 3”. Oto wszystkie filmy, na które nie czekamy

Studia filmowe dwoją się i troją, by przyciągnąć do kin widzów w kolejnych sezonach. Zadanie to niełatwe, tym bardziej w dobie ekspansji serwisów streamingowych. W dodatku, często nadgorliwość potrafi wygrywać z kreatywnością, stąd nietrudno znaleźć filmy, które są nikomu kompletnie do szczęścia niepotrzebne. Oto kilka takich przypadków.

Top/Film 09.07.2019

Dołącz do dyskusji (6)

32 odpowiedzi na “Jak oni to nakręcili #2: Mroczny Rycerz, obsesje i nerwica natręctw”

  1. Uważam do dzisiaj, że Mroczny rycerz jest arcydziełem. Nie ukrywam, ale nie pamiętam już kompletnie batman początek z 2005 roku, a mroczy rycerz powstaje był słaby i przesadzony. Po mrocznym rycerzu same mierne podróbki bo nie przebiją Mrocznego rycerza nigdy. Szkoda, że Heath Ledger przepłacił tą rolę życiem film trafił do kin lipiec 2008, a zmarł 22 stycznia 2008.

  2. Te film jest tak dobry, że Batman jako główny bohater mógłby zostać spokojnie zastąpiony postacią nie-superbohaterską, a i tak byłby to świetny kryminał. Tak się powinno kręcić filmy.

  3. Szkoda że nie napisaliście tego tekstu tydzień wcześniej, byłbym zwracał uwagę na wspomniane sceny podczas seansu, bo dosłownie parę dni temu odświeżyłem sobie trylogię :) I nadal uważam ją za arcydzieło i najlepszą serię filmów o bohaterach jaka powstała. Nolan to geniusz.
    Ja osobiście jednak uważam trójkę za najlepszy film z serii. Mistrzowsko w tym filmie zbudowano atmosferę takiej beznadziejności. To uczucie jest na tyle silne, że nawet widz oglądając to z kanapy watpi czy ten film skończy się happy endem. Batmanowi się nie wiedzie, mieszkańcom Gotham również. Bane beztrosko robi co chce. W tle przygrywa niepokojąca melodia. Dla mnie 11/10.
    Ale Joker też jest genialny, a ta scena ze szpitalem, może nawet lepiej że improwizowana, bo wyszła genialnie :)
    Czekam na ciekawostki z pozostałych części :)

  4. Oj to też mój ulubiony Batman jest. Chociaż w ogóle jestem fanem i nawet największe shity mi się podobały.
    Fajny artykuł. Czekam na kolejne!

  5. Bardzo dobry film, każdy powinien go obejrzeć, gorąco polecam.
    Podobał mi się jeszcze bardziej ze względu ile go szukałam :P
    A właśnie może komuś od razu przyda się link:
    strefa-filmu.pl/mroczny-rycerz
    Proszę i nie ma za co ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...