Netflix rozszerza ofertę polskich tytułów. Tylko dlaczego o serial Ultraviolet?

Felieton/Seriale 17.08.2018
Netflix rozszerza ofertę polskich tytułów. Tylko dlaczego o serial Ultraviolet?

Netflix rozszerza ofertę polskich tytułów. Tylko dlaczego o serial Ultraviolet?

W Netfliksie możemy znaleźć polskie filmy i seriale oraz stand-upy. Oferta obejmuje kilkadziesiąt tytułów, ale w porównaniu z tym, jakie produkcje innych krajów ma w swoich zasobach Netflix, wypada ona dość blado. Do grona polskich pozycji w serwisie dołączył właśnie serial Ultraviolet.

Ultraviolet jest serialem, który stworzył AXN. Produkcja swoją premierę miała blisko rok temu w ramówce stacji. Wtedy jeszcze po obejrzeniu pierwszego odcinka wydawało mi się, że serial ma szansę się rozkręcić. Ot, typowy procedural z jednym wątkiem łączącym wszystkie odcinki, opowiadający o Oli, młodej kobiecie, która wraca z Anglii do Polski i od razu jest świadkiem mrożącego krew w żyłach wydarzenia. Z wiaduktu spada dziewczyna, policja twierdzi, że to było samobójstwo. Bohaterka jest jednak innego zdania.

Ola jest przekonana, że dziewczynie ktoś pomógł skoczyć. Rzecz nie daje jej spokoju, postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało. Kobieta dołącza do grupy detektywów-amatorów funkcjonującej pod nazwą Ultraviolet. To oni od lat zajmują się sprawami, które policja już dawno zamiotła pod dywan.

Brzmi nieźle? Tylko teoretycznie.

Już pisząc recenzję, śmiałam się, że sposób w jaki Ola dołącza do Ultraviolet jest absurdalny. Wyobraźcie sobie, macie rozsianych po całej Polsce ludzi, którzy zajmują się śledztwami, wchodząc niejako w drogę policji. Ich działania, to jak zdobywają dowody budzą wątpliwości, ale żeby ich znaleźć wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową hasło: “jak rozwiązać sprawę kryminalną bez udziału policji”. I już wszystko gotowe, dołączacie do szeregów, zero tajemnic, zero zabawy w chowanego. Absurd!

O ile na początku można mieć nadzieję, że Ultraviolet ma szansę zostać serialem niezłym, o tyle po obejrzeniu czterech, może pięciu odcinków człowiek już wie, że nie ma na co liczyć.

Ten serial to nic innego jak zmarnowany potencjał wielu dobrych aktorów i aktorek (w obsadzie znaleźli się m.in. Marta Nieradkiewicz, Sebastian Fabijański, Agata Kulesza, Bartłomiej Topa, Michał Żurawski czy Marek Kalita) i scenariusz pisany na kolanie. Wszystkie sprawy kryminalne rozwiązują się na zasadzie deus ex machina, że aż widza ogarnia pusty śmiech. Całość jest nieprzemyślna, naiwna, a wątki posklejane są taśmą klejącą.

Dodatkowo każdy odcinek to tak naprawę przydługi spot reklamowy Łodzi i marki Sony. Lokowanie miasta, produktów jest nieznośne i momentami wygląda sztucznie, nachalnie. Od drugiego odcinka oglądałam Ultraviolet już tylko dla beki. W końcu po kilku takich śmiesznych wieczorach całkowicie porzuciłam serial, bo zwyczajnie szkoda było mi nań czasu.

Dziwię się, że Netflix nabył prawa akurat do tego polskiego serialu, choć zdaję sobie sprawę, że raczej nie przechwyci takich Watahy czy Kruka.

To jednak wcale nie poprawia wizerunku streamingowego giganta, który w tym roku, cóż, spadł z naprawdę wysokiego konia. Serwis ma na swoim koncie sporo nieudanych seriali, filmów i w porównaniu z ubiegłym rokiem jego oferta wygląda gorzej, mimo że przecież samych seriali, filmów i programów jest więcej. Chcemy polskich produkcji w Netfliksie (dlatego chociażby czekamy na 1983 Agnieszki Holland i częściowo polskiego Wiedźmina), ale chcemy też jakościowych tytułów. Ultraviolet rozszerzy ofertę rodzimych pozycji w serwisie, ale na pewno jej nie wzbogaci.

Serial Ultraviolet do obejrzenia w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

27 odpowiedzi na “Netflix rozszerza ofertę polskich tytułów. Tylko dlaczego o serial Ultraviolet?”

  1. A macie tak, że po wykorzystaniu bezpłatnego miesiąca za jakiś czas oferują wam następny bezpłatny miesiąc? Ja już tak dostałem dwukrotnie na dwóch kontach.

  2. Chciałbym zobaczyć na Netflixie kiedyś np. “Artyści” (2016) albo “PitBull” (2005-2008). Proponujecie swoje polskie seriale może Pan Netflix w kołnierzyku zobaczy.

    • Pit Bull jest nie potrzebny :) i Artyści też nie na co :) wystarczy wejść na tvp vod i obydwa seriale można spokojnie oglądnąć za darmo :) . Raczej tych seriali dużo niema bo każdy należy do jakiego programu i każdy z polski seriali można bez problemu zobaczyć w necie :).
      To już lepiej jak by Netflix stworzył polski serial :)

  3. Nie do końca zgadzam się z autorką. Z recenzji wynika jakbyśmy mieli do czynienia z tytułem pokroju Ojca Mateusza. Ultraviolet może nie jest wybitny, ale nie jest też zły, jest na poziomie seriali Netflixa. Rzuciłem okiem na przyjęcie serialu w innych krajach, opinie są dobre. Na Filmwebie? Ocena prawie 7.

    Trochę szuka Pani argumentów na wyrost. Lokowanie Sony? Myślę, że zadziałała tutaj autosugestia. Uruchomiłem losowo jeden z odcinków, na 45 minut naliczyłem 4 razy logo Sony. Dużo? A nie zauważyła Pani, że główna bohaterka jak i komisarz jeżdżą samochodami Opla. Można więc powiedzieć, że Sony bardziej promowało Opla niż siebie, bo auta tej marki widać było w jednym odcinku kilkanaście razy częściej.

    Co do lokowania Łodzi – w tym samym odcinku było sześć ujęć miasta. Dużo? Po obejrzeniu serialu w ogóle nie mam takiego wrażenia jak Pani, tzn. miasta prawie wcale nie widać, od czasu do czasu gdzieś się pojawia, ale przecież serial nagrywano w tym mieście, logiczne jest więc, że musiały się pojawić plenery. Mogę wymieniać i wymieniać seriale gdzie ujęć miejsc jest znacznie więcej.

    Moim zdaniem tytuł warto zobaczyć. Drażni, że jest trochę hipsterski, takie odniosłem wrażenie, ale Netflix kupił go nieprzypadkowo. Gdyby był tak zły jak go opisuje autorka, nie stałby się Netflix Original w wielu krajach. Oni wiedzą co kupują. Dziś mamy Ultraviolet, a jutro poziom polskich seriali pójdzie w górę, widać to właśnie na tle polskich produkcji AXN, że gdzieś ten poziom powoli rośnie. Trzeba się cieszyć, że polski tytuł trafia do odbiorców na całym świecie, a nie szukać kontrargumentów na siłę.

      • Jakie absurdy? Jak oglądamy np. Blacklist to nie zastanawiamy się czy istnieje ktoś taki jak raymond który trzęsie przestępczym światem na całej planecie, kiedy oglądamy Lucyfera to nie mamy spiny mimo ze nie jeden nabija się z ludzi wierzących, można by przytoczyć wszystkie seriale komiksowe, to przecież fikcja i nikt się z tego nie piekli tylko to docenia.
        Ja UV porównałbym do CSI, tam tez jest sporo przegiętych spraw ale to tak ma być, Knight Rider z XXI w tez trochę przesadzony ale mi się podobał tak jak i pierwsza oryginalna seria która była przesadzona na tamte lata.
        Podoba mi się w tym serialu to że pozwala się zaśmiać, nie meczy mrokiem jak belfer, pakt czy wataha, wciąga ale nie meczy, jest dobrze zrobiony technicznie.
        Mam nadzieje ze będzie 2 sezon w tym samym klimacie i netflix dołoży swoje 3 grosze żeby było więcej odcinków.

        • Mnie nie przekonasz, to nie chodzi o konwencję – w obrębie świata przedstawionego tam są nielogiczne rozwiązania scenariuszowe, wpadki. Zbrodnie rozwiązują się same, policja działa na granicy ryzyka bez potrzeby, wykorzystując amatorów i do tego jedyny aktor azjatyckiego pochodzenia jest wrzucony w rolę pełną klisz, że to aż boli – haker jedzący na obiad ryż pałeczkami. Przecież to jest straszne, bez polotu. Więcej było takich smaczkow, ale oglądałam to przy okazji premiery na AXN w zeszłym roku, więc nie wszystko pamiętam. Natomiast jeśli sprawa kryminalna rozwiązuje się tak, że winny krzyczy, że jest winny, a na miejscu akurat wtedy pojawia się “detektyw” i to słyszy… No błagam, przecież to zaprzeczenie idei jakiegoś serialu detektywistycznego, kryminalnego. Życie zawodowe śledczego rządzi się przypadkami i fartem, a nie pracą i intelektem? Dramat.

  4. Serial typu, niech coś leci w tv.
    Na tle tego co teraz w tv, czyli szkoły, dlaczego ja i trudnych spraw to 7 na flimwebie jest uzasadniona :)

  5. Cóż nie jestem specjalistką w dziedzinie seriali, ale z obserwacji wiem jedno- tak jak Polak krytykuje nie czyni tego nikt!! A krytykuje ten, co nic nie zrobił. I nie chodzi tylko o filmy. Niezadowoleni muszą zaistnieć. Nic się im nie chce, nic od siebie nie dają, ale są samozwańczymi specjalistami od wymądrzania się . Tak poprawiają własne samopoczucie i ego- bo gdyby było inaczej byliby rozpoznawalni…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...