Bagno wciąga, a pętla się zaciska. Recenzja pierwszego odcinka serialu Rojst

Recenzje/Seriale 15.08.2018
Nasza ocena:
Bagno wciąga, a pętla się zaciska. Recenzja pierwszego odcinka serialu Rojst

Bagno wciąga, a pętla się zaciska. Recenzja pierwszego odcinka serialu Rojst

Już lada moment do serwisu Showmax trafi pierwszy odcinek Rojst, czyli nowego kryminału kręconego w Polsce. Sprawdzamy, czy PRL-owskie bagno stanie do równej walki z Watahą i Krukiem.

Polacy produkują mnóstwo telewizyjnego śmiecia, ale wśród odtwórczych telenowel i żenujących paradokumentów da się znaleźć perełki. Co prawda telewizja publiczna katuje nas Koroną królów i propagandą polityczną udającą wiadomości, ale od czego są stacje komercyjne i serwisy VOD.

Czytaj też: Andrzej Seweryn mówi nam, że w serialu Rojst gra gościa rodem z filmów Clinta Eastwooda

Nasi rodacy odnaleźli się jako twórcy kryminałów w odcinkach, które faktycznie trzymają w napięciu i nie mają czego się wstydzić na tle zachodnich produkcji. Zarówno pod względem gry aktorskiej, jak i realizacji. Niedługo do tego zaszczytnego grona będzie próbował dołączyć kolejny serial.

Rojst od serwisu Showmax dostaje ode mnie kredyt zaufania.

Zapowiedzi mnie zaintrygowały, ale byłem też pełen obaw. Czy uda się filmowcom stanąć na wysokości zadania i opowiedzieć historię, do oglądania której będę zachęcał znajomych? Czy aktorzy podołają, a scenariusz nie okaże się dziurawy jak ser szwajcarski?

Rojst Showmax sierpień

Po zobaczeniu pierwszego epizodu nadchodzącej produkcji uspokoiłem się. Czy uda się serialowi stanąć w jednym rzędzie z Watahą od HBO i Krukiem od Canal+, dowiemy się za kilka tygodni, ale Rojst ma ku temu potencjał. Klimat lat 80. udało się na ekranie otworzyć, a intryga jest wciągająca.

Serial opowiada o dwóch dziennikarzach, którzy badają sprawę morderstwa lokalnego działacza partyjnego, który został znaleziony martwy w towarzystwie prostytutki. Do tego w mieście w tajemniczych okolicznościach samobójstwo popełniła para nastolatków. Jest suspens, a haczyk na widza trafił w cel.

Czytaj też: Nowy serial Rojst ma przed nami coraz mniej tajemnic. Rozmawiamy z obsadą polskiego thrillera

W zaplątanego w sieć małomiejskich zależności starszego pismaka wcielił się Andrzej Seweryn. Jego bohaterowi Witoldowi partneruje, nieco wbrew woli, młody i nieopierzony Piotr, który uciekł z Krakowa, by wyrobić sobie nazwisko z dala od wpływowego ojca. Zagrał go Dawid Ogrodnik.

Aktorom udało się w wiarygodny sposób tchnąć życie w tę relację.

Showmax wykonał przy Rojście kawał dobrej roboty nie tylko w kwestii castingu. Aktorzy odnaleźli się w powierzonych im rolach i dotyczy to nie tylko dwójki głównych bohaterów. Oprócz nich, w nienazwanym małym mieście gdzieś na południu Polski, przewija się kilka innych, bardzo wyrazistych postaci.

ROJST Andrzej Seweryn

Rojst w celny sposób punktuje wady dawnego ustroju i nie tak odległej rzeczywistości. Bohaterowie muszą się mierzyć z cwaniactwem i lokalnymi układami. Pojawiają się też typy spod ciemnej gwiazdy oraz starzy znajomi, z których każdy ma swoje, często niejasne motywy.

Dziennikarze odwiedzają skorumpowanych policjantów oraz prostytutki w lokalnym hotelu, który jest hotelem tylko z nazwy.

Witold jest pogodzony z tym, w jakim świecie przyszło mu żyć. Piotr jest dla niego przeciwwagą, pełną młodzieńczej naiwności. Młodzik zaczyna angażować się w śledztwo nieco zbyt osobiście, co kładzie się powoli cieniem na jego relacji z ciężarną żoną, która razem z nim opuściła Kraków.

Pierwszy odcinek dobrze rozrysowuje intrygę i przedstawia najważniejsze postaci. Zostawia uczucie niedosytu i rozbudza apetyt na kolejne epizody. Gra aktorska stoi na wysokim poziomie tak jak scenografie. Showmax naprawdę się przyłożył i pozytywnie mnie zaskoczył.

Sporo scen zrealizowano na zewnątrz, a serial bynajmniej nie jest klaustrofobiczny, ale ukrycie nowoczesności w plenerze z pewnością było sporym wyzwaniem. W mieszkaniach o inscenizację na modłę PRL-u było dużo łatwiej, a twórcom udało się oddać ten klimat.

rojst showmax serial andrzej seweryn wywiad 3

Rojst to dzięki tym wszystkim zaletom produkcja z wysokiej półki, której ciężko coś poważnego zarzucić. Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to nieco zbyt dużej poetyckości w dialogach, które momentami wypadały sztucznie. Czasem też bohaterowie za wiele rzeczy komentują, jakby nie wierzyli w spostrzegawczość widza.

Na szczęście te drobne uchybienia nie psują dobrego wrażenia, jakie Rojst po sobie zostawia.

Jestem szczerze zaciekawiony tym, jak dalej potoczy się akcja. Showmax zarysował kilka wątków i nie skupia się wyłącznie na rozwiązaniu głównej zagadki. W dodatku świat przedstawiony przyjemnie się chłonie wraz z kolejnymi scenami. Jest jednocześnie znajomy, jak i zupełnie obcy.

Warto też odnotować, że Showmax na rodzimym rynku wyprzedził Netfliksa. Światowy gigant rynku VOD ma o wiele większe zasoby, niż znajdujący się w jego cieniu Showmax, ale to VOD odpowiedzialny za Rojsta jako pierwszy dał nam wysokobudżetowy serial kryminalny, nawiązujący fabularnie do dawnych lat.

Nie jest to zresztą pierwsza polskojęzyczna produkcja Showmaksa.

Wcześniej pojawiło się kilka etiud, animacja Egzorcysta od twórcy Kapitana Bomby, program satyryczny Saturday Night Live! Poland oraz dwa seriale Vegi nawiązujące fabularnie do jego kinowych filmów Botoks i Kobiety mafii. Rojst to jednak inny kaliber, który stawia Showmax obok HBO i Canal+.

rojst showmax serial 4

Netflix dopiero się szykuje do premiery 1983, czyli political fiction w alternatywnej rzeczywistości z polskimi aktorami w roli głównej. Z pewnością fakt, że Showmax jest już gotowy do emisji serii Rojst, nie jest mu na rękę. Mam jednak nadzieję, że konkurencja na rodzimym rynku VOD wyjdzie widzom na dobre.

Ja tymczasem czekam na kolejne odcinki Rojst i liczę na to, że tytułowe bagno będzie mnie dalej wciągać. Na to się zresztą zanosi, co mnie niezwykle ucieszyło.

Pierwszy odcinek trafi do biblioteki serwisu w niedzielę 19 sierpnia.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...