Twoje szanse na spotkanie Stana Lee właśnie zmalały do zera

News/Komiksy 09.08.2018
Twoje szanse na spotkanie Stana Lee właśnie zmalały do zera

Twoje szanse na spotkanie Stana Lee właśnie zmalały do zera

Jeżeli twoim marzeniem była wyprawa na jeden z wielkich komiksowych konwentów, by zrobić sobie zdjęcie ze Stanem Lee – człowiekiem legendą, to mam złe wieści. Autor kultowych serii komiksowych wycofuje się z życia publicznego.

Mamy niemiłe wieści dla praktycznie wszystkich fanów komiksów. Stan Lee zdecydował, że już nie będzie brał udziału w konwentach i spotkaniach z fanami. Lee to idol milionów – gdyby nie on, Marvel prawdopodobnie nie byłby taką potęgą, jaką aktualnie jest.

To właśnie Lee stworzył takie postacie, jak Spider-Man, Hulk czy Iron Man. Mimo pięknego wieku – 95 lat! – nadal aktywnie udziela się zawodowo, a nawet występuje w filmach, które są ekranizacjami jego komiksów.

Powody wycofania się Stana Lee z życia publicznego nie są do końca jasne. Sytuacja jest jednak znacznie bardziej przykra, niż brak możliwości zdobycia jego autografu.

Jak sugeruje Jonathan Bolerjack (osoba opiekująca się Lee) na łamach Bleeding Cool, jego absencja jest w jakiś sposób związana z plotkami dotyczącymi fizycznego i psychicznego wykorzystywania autora.

Sprawa jest jasna, Stan na 100 procent nie będzie uczestniczył w konwentach czy rozdawaniu autografów. Przez ostatnie kilka lat jego dobro było naruszane przez ludzi dla materialnych korzyści, to właśnie się kończy – twierdzi.

Faktycznie, fortuna wydaje się odwracać od uwielbianego przez masy autora. Nieco ponad rok temu zmarła jego żona, w tym roku grupa pielęgniarek oskarżyła go o molestowanie seksualne, rzekomo jest wykorzystywany finansowo przez córkę a niedawno grożono mu bronią. Cierpi też na kilka chorób związanych z sercem i krążeniem.

Trzymamy kciuki za szczęście i spokój dla pana Lee. Trochę nam przykro, że ta i tak już nikła szansa spotkania się z legendą na żywo prawdopodobnie przepadła. Życzymy mu jednak przede wszystkim pomyślnego rozwiązania spraw prywatnych i spokojnej, wymarzonej starości. My i tak mamy przecież jego opowieści w cudownym świecie, jaki powstał w jego wyobraźni. Zarówno jego własne, jak i te nimi inspirowane.

Teksty, które musisz przeczytać:

Co słychać u Jona Snow? Kit Harington opowiedział, co myśli o MCU i zdradził, kogo z uniwersum „Harry’ego Pottera” chce zagrać

„Gra o tron” dobiegła w tym roku końca, ale Kit Harington nie może narzekać na nudę. Aktor bierze udział w pracach nad jednym z nowych filmów 4. fazy Marvel Cinematic Universe i zdradził, co czuje w związku z rolą w „Eternals”. Opowiedział też o swoim stosunku do dużych uniwersów filmowych, a w szczególności do „Harry’ego … Continued

News/Film 14.10.2019

Dołącz do dyskusji (5)

43 odpowiedzi na “Twoje szanse na spotkanie Stana Lee właśnie zmalały do zera”

    • Tak i nie. Na pewno zasłużył się dla samego Marvela jako legendarny pracownik i trochę wizjoner firmy. Co do autorstwa wszystkich superbohaterów, to tutaj już sprawa jest niejasna. Na pewno wykorzystał prawo autorskie, które obowiązywało w tamtych latach dla swoich korzyści. Faktem jednak jest, że pisanie “Stan Lee jest autorem kultowych serii komiksowych” to obraza dla prawdziwych gwiazd komiksu tamtych czasów m.in. Jacka Kirby’ego, Steve’a Ditko i wielu innych.

  1. ‘Współtworzył’, nie ‘stworzył’ i tak naprawdę sa mu przypisywane zasługi, które mu się nie należą. Ogrom ludzi myśli na przykład, że maczał palce w stworzeniu Kapitana Ameryki – gdzie nie miał z tym niczego wspólnego (twórcy to Kirby I Simons). To samo ostatnio z Thanosem (kreacja Starlinga), bo po IW postać jest na fali. Ludzie też myślą, że Lee ma jakikolwiek wpływ na kształt filmow. Niestety po pojawieniu się MCU przybyło wielu ‘fanow’, którzy tak naprawdę nie mają pojęcia o niczym, nawet o ukochanym MCU. Wielokrotnie już słyszałam, że Lee założył Marvela i ludzie wyśmiewają kiedy mówię, że zaczynał jako asystent w Timely Comics, który głównie wspomal pracowników i robił wszystko, co mu mówili. No ale co poradzić. Trochę taki real life Tony – szołmen, który kradnie uwagę od innych, a tak naprawdę jego zasługi są często przesadzone a i nierzadko kompletnie wyssane z palca. Oczywiście nadal człowiek legenda (nie zawsze w pozytywnym kontekście), ale nie bardziej zasluzony niż Kirby czy Ditko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...