Ant-Man i Osa to film, na który fani Marvela zasługiwali

Recenzja/Film 25.07.2018
Nasza ocena:
Ant-Man i Osa to film, na który fani Marvela zasługiwali

Ant-Man i Osa to film, na który fani Marvela zasługiwali

Po zmieniającym status quo Avengers: Wojna bez granic przyszła kolej na następny film Marvela. Ant-Man i Osa to dokładnie taki obraz, jakiego fani potrzebowali. Przyjemna komedia nie o ratowaniu świata, a o przyjaźni i rodzinie.

Uwaga: tekst zawiera spoilery filmu Ant-Man i Osa.

Avengers: Infinity War wywrócił Marvel Cinematic Universe do góry nogami. Na ekranie przewinęli się prawie wszyscy herosi. Ant-Man, zaraz obok Hawkeye’a, był jednym z dwóch wielkich nieobecnych. O tym, czym zajmował się Scott Lang na chwilę przed starciem samozwańczych obrońców ziemi i Strażników Galaktyki z potężnym Thanosem, dowiadujemy się z nowego filmu.

ant-man i osa recenzja

Ant-Man i Osa jest osadzony fabularnie przed wydarzeniami z Avengers: wojna bez granic.

Można było się spodziewać, że Ant-Man i Osa pokaże nam wydarzenia z Avengers: Wojna bez granic z innej perspektywy, ale nic z tych rzeczy. Marvel buduje napięcie po paskudnym cliffhangerze. Nowy film cofa nas w czasie, a dzięki temu komedia nie musi odnosić się do dramatycznych wydarzeń, których jako widzowie byliśmy świadkami kilka miesięcy wcześniej.

Pozwoliło to twórcom opowiedzieć historię, która jest zaskakująco przyziemna i lekkostrawna. Co prawda w tle przewijają się podróże do innego wymiaru i super-moce, ale Ant-Man i Osa jak na standardy Marvela jest filmem kameralnym. Stawką nie jest tym razem ratowanie świata, a ratowanie bliskich. Motywem przewodnim zaś odpowiedzialność za błędy.

ant-man i osa recenzja

Marvel skupia się w Ant-Man i Osa na relacjach pomiędzy zwykłymi ludźmi.

Tak jak dowiedzieliśmy się z Avengers: Infinity War, po wydarzeniach przedstawionych w Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów Scott Lang miał spory problem. Został na niego nałożony areszt domowy i to tylko dlatego, że odpowiedział na wyzwanie bohatera, bo było to słuszne. I przeliczył się. Stał się w wyniku tej decyzji wyjętym spod prawa wyrzutkiem.

Ant-Man w Marvel Cinematic Universe nie jest materiałem na pierwszoligowego bohatera. Bardzo szybko zakończył swoją działalność i tak w zasadzie nie wstąpił w szeregi Avengersów. Pozbył się stroju i poddał karze, jaką wymierzyły mu władze. Siedzi całymi dniami w domu, zdalnie zarządza firmą, ogląda telewizję i spotyka się od czasu do czasu ze swoją uroczą córką.

ant-man i osa recenzja

Witamy go w Ant-Man i Osa w momencie, gdy do końca odsiadki zostaje mu już tylko kilka dni.

Tak jak zwykle bywa w tego typu filmach, akurat w tym momencie zaczynają dziać się też bardzo ważne rzeczy, których protagonista nie będzie mógł zignorować. Po dwuletniej ciszy radiowej kontaktuje się z Hankiem Pymem, czyli twórcą stroju Ant-Mana i jego córką Hope – jak się okazuje, teraz już byłą dziewczyną Scotta.

Rozpoczyna się szalony wyścig z czasem na kilku płaszczyznach. Bohaterowie muszą zdobyć odpowiedni sprzęt, by uratować uwięzioną od trzech dekad w wymiarze Quantum Realm żonę Hanka. W filmie pojawia się jeszcze kilka postaci, z których każda ma swoje motywacje, a ich cele nie są tożsame z tym, do czego dążą główni bohaterowie.

ant-man i osa recenzja

W filmie Ant-Man i Osa nie ma klasycznego złoczyńcy.

I to świetna wiadomość! Mam już dość łotrów, którzy są tylko odbiciem głównego bohatera w krzywym zwierciadle. Nawet w tegorocznej Czarnej Panterze dostaliśmy przeciwnika, który założył podobny strój do tytułowego bohatera. Ant-Man w pierwszym filmie o swoich przygodach już mierzył się z przeciwnikiem w takim samym kostiumie o innej kolorystyce.

Tym razem Marvel uznał, że pora na coś nowego i odświeżającego. Tytułowi bohaterowie nie mierzą się z zagrożeniem dla całej Ziemi, a realizują własny cel. Na ich drodze nie staje natomiast łotr, który pragnie zawładnąć światem (albo chociaż jednym miastem), tylko tajemnicza Ghost szukająca lekarstwa na swoją przypadłość oraz karykaturalny gangster.

ant-man i osa recenzja

Żadne z nich nie jest typowym papierowym złoczyńcą.

Ant-Man i Osa pod wieloma względami przypomina świetnie przyjęte Spider-Man: Homecoming. W filmie Sony przeciwnik głównego bohatera również nie pragnął władzy nad światem. Nowy film Marvela idzie jeszcze o krok dalej. Wspomniany gangster to tak naprawdę przerywnik, a obdarzonej zupełnie innymi niż Ant-Man zdolnościami Ghost, przede wszystkim się współczuje.

Głównym antagonistą w Ant-Man i Osa okazuje się być… czas. Nie chodzi jednak o bijący zza kadru zegar zagłady, tylko o bardziej prozaiczne kwestie, jak np. sytuacja, gdy Scott, który został wyrwany z aresztu domowego, musi zdążyć, by stawić się na wizytę policji. Ghost z kolei musi znaleźć lekarstwo na swoją przypadłość, zanim umrze.

ant-man i osa recenzja

Ant-Man i Osa to przede wszystkim komedia z domieszką kina akcji.

Super-moce, zaawansowana technologia i tajemnicze inne wymiary są tylko tłem dla opowieści, która ma przede wszystkim bawić. Pod tym kątem Ant-Man i Osa to kawał dobrego rzemiosła. Wielokrotnie podczas seansu cała sala wybuchała śmiechem. Żarty słowne i sytuacyjne pojawiały się co chwilę, a film czasami nawet balansuje na granicy autoparodii.

Pełno tutaj pseudonaukowego mumbo-jumbo, ale jak już zacznie się w widzu formować myśl, że to już przesada, Scott w rozmowie sam zauważa, że jego znajomi naukowcy dodają chyba słowo Quantum przed każdym rzeczownikiem, byle to mądrzej brzmiało. Dzięki temu Ant-Man i Osa wytrącają argumenty z ręki krytykom, zanim ci zdążą się nimi posłużyć.

ant-man i osa recenzja

Co wcale nie oznacza, że film Ant-Man i Osa nie ma wad.

Momentami nowy film to nieco zbyt generyczna komedia. Pomijając superbohaterską otoczkę, miałem wielokrotnie wrażenie, że podobne sceny i gagi widziałem już w kinie dziesiątki razy. Ant-Man i Osa korzysta ze sprawdzonych motywów, które może i są nowatorskie w skali Marvel Cinematic Universe, ale w Hollywood wyeksploatowano je już do cna.

Zabrakło czegoś, co sprawiłoby, że Ant-Man i Osa byłby komedią nie tylko dla fanów Marvela, ale i dla wszystkich widzów w ogóle. Na szczęście na drugim biegunie mamy celne one-linery, widowiskowe sceny akcji, zmieniającą się perspektywę i mnóstwo smaczków, które z chęcią się łuska z kolejnych scen. No i Luisa, któremu się ku uciesze widzów nie zamyka gęba.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

15 odpowiedzi na “Ant-Man i Osa to film, na który fani Marvela zasługiwali”

    • Miałem tak samo. Dużo recenzentów zachwalało produkcję, i może dlatego oczekiwania były zbyt wygórowane (podobnie miałem z Wonder Women, czy Black Panther). Film nie był zły, ale niczym się nie wyróżniał za bardzo. Generyczny super heroes movies. Ale nie mówię, że nie dam szansy kolejnej odsłonie. Na przykład taki Thor poprawiał się z każdą kolejną częścią, trójka była już naprawdę fajna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...