Star Wars: The Clone Wars wraca z nowym sezonem po 5 latach. Disney wreszcie przeprosił się z prequelami

Artykuł/Seriale 20.07.2018
Star Wars: The Clone Wars wraca z nowym sezonem po 5 latach. Disney wreszcie przeprosił się z prequelami

Star Wars: The Clone Wars wraca z nowym sezonem po 5 latach. Disney wreszcie przeprosił się z prequelami

Disney zaskoczył wszystkich. Jak gdyby nigdy nic, firma poinformowała, że skasowany blisko 5 lat temu serial Star Wars: The Clone Wars doczeka się kolejnego sezonu. Najwidoczniej osoby zarządzające Lucasfilm przypomniały sobie o prequelach.

Na moim Twitterze zaczęły wyskakiwać posty z hashtagiem #CloneWarsSaved. Były pełne rozemocjonowanych komentarzy. Ponieważ serial o Wojnach klonów został skasowany pięć lat temu, ale przed zniknięciem doczekał się kilku dodatkowych odcinków, zacząłem sprawdzać daty. Myślałem, że ktoś odkopał wiadomości sprzed lat. Okazało się, że nic z tych rzeczy.

Star Wars: The Clone Wars wróci po 5 latach do emisji z zupełnie nowymi odcinkami.

Co prawda podczas konferencji EA Play przed targami E3 ogłoszono oficjalnie, że w grze Star Wars: Battlefront 2 pojawi się sezon Wojen klonów, w którym pojawią się postaci z trylogii prequeli, ale ani przez chwilę nie przyszło mi przed myśl, że Disney może odkopać stary telewizyjny projekt. A tu proszę: pojawi się 12 nowych odcinków, które trafią na nową platformę VOD od Disneya.

Od rozpoczęcia emisji ostatniego sezonu minęło w końcu aż 5 lat. Disney zdążył w tym czasie wyprodukować kolejne 4 serie serialu animowanego Rebelianci, w którym pojawiły się postaci z The Clone Wars, co dało wielu wątkom epilog. Zapowiedziano też Resistance, czyli kolejną animację poświęconą Ruchowi oporu z nowej trylogii.

Lucasfilm zapowiedział jednak niespodziewanie nowy sezon Wojen klonów podczas San Diego Comic-Con.

Ze względu na mijające dziesięciolecie premiery serialu Wojny klonów, podczas konwentu zorganizowano panel im poświęcony. Fani spodziewali się wspominek, ale Dave Filoni zrzucił w jego trakcie prawdziwą bombę. Zapowiedź nowego sezonu wraz z hashtagiem #CloneWarsSaved pojawiła się na puszczonym z zaskoczenia zwiastunie, w którym wróciły dobrze znane postaci.

Szybko też się wyjaśniło, skąd na Twitterze pojawiły się posty. Reakcje użytkowników podawali dalej fani Gwiezdnych wojen oraz… deweloperzy gry Battlefront 2. Emocjom trudno się dziwić, bo ogłoszenie kolejnej serii The Clone Wars jest prawdziwą niespodzianką. Dave Filoni przy tym zdradził, że było to możliwe tylko dzięki wsparciu fanów i akcji #SaveTheCloneWars.

https://twitter.com/phatseejay/status/1020057152596127744

Lucasfilm od przejęcia przez Disneya ignorował przecież prequele Gwiezdnych wojen, jak tylko się dało.

Wojny klonów skasowano, chociaż prace nad kolejnymi seriami już były zaawansowaniu. Potem ten okres w historii odległej galaktyki był na cenzurowanym. Książki, komiksy i gry były powiązane bezpośrednio z oryginalną trylogią i nowymi filmami. W kolejnych epizodach motywy i postaci z prequeli się raczej nie pojawiały i tak tylko się kurzyły przez lata.

Na szczęście coś wreszcie zaczęło się zmieniać. Han Solo co prawda jest kolejnym spin-offem z czasów zaraz sprzed Nowej nadziei, ale jeden z bohaterów wspomina w nim o Aurze Sing. Padme z kolei będzie bohaterką nowej powieści o Thrawnie, która cofnie się fabularnie, zapewne w retrospekcjach, do spotkania Chissa z Anakinem Skywalkerem.

Powrót serialu The Clone Wars to świetna wiadomość dla wszystkich fanów.

Nie chodzi zresztą o osoby, które tęsknią za tym serialem per se. Był produkcją dla dzieci i regularnie zgrzytałem zębami, widząc uproszczenia na potrzeby bajki. Byłem też za stary, żeby polubić Ahsokę. Z perspektywy czasu nie oceniam produkcji jednak już tak surowo, ale też w dzisiejszej wiadomości widzę coś więcej, niż zapowiedź kolejnych epizodów Wojen klonów.

Czytaj też: 9 nowych filmów Star Wars to tylko wierzchołek góry lodowej. Sprawdzamy, co czeka fanów

Powoli zaczynałem bowiem tracić nadzieję, że wśród nowych filmów kinowych pojawią się spin-offy poświęcone Obi-Wanowi Kenobiemu albo Yodzie, chociaż plotki o nich krążą od lat. Obawiałem się, że skoro Disney grubą kreską odcina się od prequeli, co kolejne dzieła osadzone w tym uniwersum potwierdzały, na te filmy nie ma co liczyć. A teraz mam, nomen omen, nową nadzieję.

Coraz częstsze nawiązania do czasów upadku Republiki, sezon The Clone Wars w Battlefront 2 i wreszcie nowa seria serialu Wojny klonów są dowodem na to, że Lucasfilm jednak nie zapomniał o fanach tego okresu. Daje to nadzieję na film, na który czekam najbardziej. Ewan McGregor jest przecież w idealnym wieku, by zagrać Kenobiego, doglądającego młodego Skywalkera na Tatooine…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

13 odpowiedzi na “Star Wars: The Clone Wars wraca z nowym sezonem po 5 latach. Disney wreszcie przeprosił się z prequelami”

  1. Podsumujmy, Disneya i Gwiezdne Wojny:
    1. JJ Abrams tworzy pierwszą część trylogii. Zarzuca mu się bazowanie na Nowej Nadziei i sentymencie fanów. Film jest jednak udany, wprowadza fajnych bohaterów i wydaje się dobrym zaczynem na rozwój marki. Co więcej, podobał się chyba też fanom jak i tym, którzy gwiezdnych wojen raczej nie oglądali. No fajny film przygodowy.
    2. Do kin wchodzi Rouge One – jako poboczna historia wg mnie całkiem ok. Ale no Gwiezdne Wojny stoją na Jedi imho. To nie Star Trek :).
    3. No i Last Jedi. Ja wiem, że są tacy co im się podobało, że bronią tego filmu. Ale no ja nie mogę. Wyszedłem w szoku, nie wiedząc co mam myśleć. Dziurawa fabuła, pełna głupotek (takich co magia kina i przymknięcie oka nie bronią), spłaszczeni bohaterowie, brak tempa, struktura serialowa (skakanie po wątkach), bohaterowie, których motywacji i decyzji nikt nie rozumie (strategie z uciekającym statkiem itp.) i rozwiązywanie wątków ala deus ex machina. Mi opadło :P.
    4. I nie tylko mnie, bo Han Solo, który ponoć jest fajnym filmem – jest finansowym klopsem. IMDB podaje, że na film wydano 300m USD, a na całym świecie zarobili 380m USD. Na filmie o Hanie Solo, w świecie Gwiezdnych Wojen. Wooooot!

    Jedźmy dalej. Gry….
    EA posiada prawa do robienia gier w tym uniwersum. Ale przed przejęciem przez Disneya, swój pomysł miał też Lucas Arts.
    Od przejęcia LucasFilm przez Disneya (10.2012!), na rynek dużych gier weszły dwie części Battlefronta. Obie dostały mocno po tyłku. O ile pierwszej części dostało się za brak zawartości, to druga była medialną wpadką i rozkręciała totalną nagonkę przeciw mikrotransakcją. Masakra.
    W między czasie, z planu wypadła gra 1313 (bez Jedi :) ) , oraz EA skasowało grę do której ściągneli babkę od Uncharted i którą robił zespół Visceral – goście od singlowego, liniowego Dead Space. EA jednak stwierdziło, że nie ma tam otwartego świata i nie da się przez to wcisnąć paczek. Więc grę skasowano.
    Nie powstał też i nie powstaje żaden następca KOTORa, bo EA wcisnęło Bioware w robienie klona Destiny.

    W między czasie była wpadka ze słabą sprzedażą zabawek pod marką SW.

    Z punktu widzenia monetyzacji marki, jest fatalnie. A jesteśmy powiedzmy w 2/3 głównej trylogii. Disney raczej widzi, co się dzieje – dostali żółtą kartkę. Do tworzenia ostatniej części wrócił chyba Abrams, więc jest szansa, że dostaniemy fajne kino. Pytanie co z grami? Widać, że oddanie tego do EA było błędem.
    Mi się nadal marzy KOTOR od starego Bioware (nie istnieje), Obsidiana (może?) albo CD Projekt (nierealne)… szkoda.

    • 3. Juz w Nowej Nadziei mozesz znaleźć większe głupoty niż w TLJ.
      4. TLJ ma bardzo mały wpływ na Solo, jeśli by miał to powiedz mi jakim cudem, skoro film przyjął się bardzo dobrze (A na Cinemascore, lepsze jest tylko A+, które ma bardzo mała ilość filmów, żaden z Star Wars jesli dobrze pamiętam; na inne wskazniki pokroju RT nie patrzę, bo mogą być zmanipulowane). Spójrz na konkurencję w tamtym czasie i ogólnie same problemy wokół filmu, przez które nagromadził się czarny PR. A także brak marketingu. Bo raczej nie postarali się, skoro premiera przeszła bez echa, jedynie było głośno o nim podczas superbowl, a potem wielkie, wielkie nic. Z zaznaczeniem, że rozpoczęli jakąkolwiek kampanię na 3 miesiace przed premierą filmu, gdy np. TLJ miało swój pierwszy zwiastun bodajże w czerwcu, na 6 miesięcy przed wydaniem
      I Boże…
      Lucasarts był w ogóle nierentowną marką, do której w ostatnich latach dokładano.
      1 czesc Battlefronta sprzedała się z nawiązką i to dość sporą.
      Przy 2 części trzeba przyznać, że totalnie skopali sprawę, jednak o dziwo mam tę grę – jest świetna, mikrotransakcji nie ma, a samemu spędzam przy niej grube godziny. Mam nadzieję, że mimo tego wyjdą chociaż na 0, chociaż znając EA pewnie mają zyski, ale mniejsze od oczekiwanych, plus mocne straty wizerunkowe.
      Gra od Visceral nadal powstaje, mają 3 TB danych od nich, które zostają wykorzystane. Ale tutaj też mi jest smutno, że nie pozwolili Amy dokończyć projektu. Rozumiem nastawianie faktów pod swoją tezę, ale no kurde, nie manipulujmy.
      Bioware samo nie chce wrócić do KOTORa – ot, patrzą na inne projekty.
      Jaka wpadka ze slaba sprzedaza zabawek? XD Rynek sam się kurczy, dodatkowo jeśli mówimy o slabej sprzedazy zabawek, to polecam obejrzec 1 odcinek Toys That Made Us, gdzie ludzie z Hasbro sami mówią, że przy premierze Mrocznego Widma przeliczyli się z tym ile sprzedadzą i zabawki lądowały w koszach przed sklepem do wzięcia lub kupienia za ułamek ceny.
      “Z punktu monetyzacji marki jest fatalnie” – no rzeczywiście. Zwłaszcza dlatego, że TFA i R1 zarobiły o wiele więcej niż same prequele XDDDDD. A w tym czasie wydali jeszcze Solo, na którym juz zalozmy, że mają stratę stu milionów (chociaz patrząc na kampanię marketingową, to raczej powinniśmy patrzeć na koszty samej produkcji przy liczeniu strat) i The Last Jedi, które zarobiło 65% kwoty TFA (przy 61/62% dla stosunku AotC/TPM). No rzeczywiście, Solo pogrążyło zupełnie markę finansowo, skoro monetyzacja przed nim była okej, a teraz już według Ciebie nie jest XDDD.
      Ale z tym EA się po części zgadzam. Nie powinni im dawać wyłączności. W Lucasfilmie powinni robić tak jak w Lucasarts i DC – masz pomysł na grę w uniwersum? Proszę, masz licencję, rób ją. Zapewne wtedy wyszłyby perełki podobne do serii Arkham

      • jeju, nawet nie wiem jakby Ci odpowiedzieć. Nie zrozumiałeś mojego wpisu, albo go nie przeczytałeś.
        ad 3. W filmach są głupoty. Magia kina pozwala na to, że o nich nie myślimy. Dla mnie film był słaby i zostawił średnie o sobie opinie. Tomatometer fanów ma 46%, a Force Awekens to 87%.
        ad. 4. Fakt, że błędy wokół Hana były od strony marketingowej. Ale pamiętajmy o jednej rzeczy: Star Wars to duża marka + Han Solo to nie jest nowy bohater. I dla porównania nowy film Rouge 1, który w sumie był czymś świeżym od strony budowy portfolio filmowego zarobił 532m vs 200m wydane. Porównaj to z Hanem.

        Dalej. Przeczytaj część o tym co piszę o Battlefrontach. Czy ja napisałem, że druga część jest złą grą? Podpowiem Ci – nie. Przeczytaj co napisałem i w jakim kontekście o polityce EA, nie będę się powtarzał.

        “Z punktu monetyzacji itp.” + Twoje ” No rzeczywiście, Solo pogrążyło zupełnie markę finansowo, skoro monetyzacja przed nim była okej, a teraz już według Ciebie nie jest XDDD.”

        Gdybyś kiedyś miał okazję określać zwrot z inwestycji (film, fabryka, zakup spółki, położenie kabli światłowodowych itp.) szczególnie dla dużego podmiotu to zrozumiałbyś, że nikt nie inwestuje pieniędzy po to, żeby się zwróciły na zero.

        Pominę już kwestię zmiany pieniądza w czasie, ale do tego dochodzi koszt inwestycji alternatywnej, ekwiwalentu za poniesione ryzyko + narzut w postaci zwrotu dla inwestora.

        @”Z punktu monetyzacji marki jest fatalnie” – no rzeczywiście. Zwłaszcza dlatego, że TFA i R1 zarobiły o wiele więcej niż same prequele XDDDDD.

        Wg IMDB, Epizod pierwszy zarobił w 1999 roku 1mld USD na całym świecie przy koszcie produkcji 115mln USD. W 1999 roku 1mld USD odpowiada dzisiejszym 1,5 MLD USD.

        Rouge One zarobił 1 mld USD przy koście 200mlln USD (dane na cały świat). A mamy inny rynek, łatwiejszy marketing itp., wiekszy hype można zrobić itp.
        The Last Jedi zarobił 1,3 mld USD.

        Poza tym, musisz zrozumieć, że to co napisałem dotyczy potencjału marki, a nie tego , że ktoś nagle zbankrutuje.

        @”Gra od Visceral nadal powstaje, mają 3 TB danych od nich” – to akurat jest komiczne. Wow 3TB danych, nooo to Panie to prawie, że gotowe! A tak serio, zmieniono koncepcję gry, więc 3TB półproduktów to chyba menu i postaci.

    • Kompletnie się nie zgadzam. W mojej ocenie Przebudzenie mocy to kicz , nuda i absurd, Łotr jeden jest genialny a Ostatni jedi nawet ujdzie w tłumie, z pewnością o niebo lepszy od tego barachła Przebudzenia szmocy na którym przysypiałem a po połowie przewijałem żeby sie szybciej skonczyło. Hana Solo nie widziałem. Z gier to poza KOTOR to seria Jedi Knight też była niezła, a Force Unleashed było momentami nawet fajne. The Old Republic potrafiło wciągnąć na początku żeby po kilkunastu godzinach śmiertelnie znudzić. W Battlefronty nie grałem bo nie uznaje gier multiplayer.

      • Zgadzam się – zapomniałem o serii Jedi Knight. Pomysł na przygody Kyle Katarna lub bardziej RPGowo jak w Jedi Academy to jest coś czego mi brakuje.

        No ale wyszły tylko gry gdzie można robić paczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...