Sicario 2: Soldado nie dorównuje swojemu poprzednikowi, ale to wciąż dobry thriller – recenzja

Recenzja/Film 20.07.2018
Nasza ocena:
Sicario 2: Soldado nie dorównuje swojemu poprzednikowi, ale to wciąż dobry thriller – recenzja

Sicario 2: Soldado nie dorównuje swojemu poprzednikowi, ale to wciąż dobry thriller – recenzja

“Sicario 2: Soldado” niestety nie dołączy do grona tych nielicznych sequeli, które są lepsze od oryginału. Tym niemniej, dla wielbicieli naprawdę mocnych wrażeń kontynuacja filmu Denisa Villeneuve’a stanowić będzie solidne i brutalne kino.

Gdy Pentagon uznał działalność karteli narkotykowych jako działalność terrorystyczną, oddziały specjalne otrzymały zgodę i przyzwolenie na nie przestrzeganie żadnych reguł gry i użycie ciężkiego uzbrojenia oraz bezwzględnych taktyk. Matt Graver (Josh Brolin) i Alejandro (Benicio del Toro) ponownie łączą siły, tym razem przeciwko jednemu z najpotężniejszych bossów narkotykowych Carlosa Reyesa.

Decydują się na niebezpieczną misję porwania jego córki.

Filmy takie jak “Sicario” względnie rzadko doczekują się sequeli.

O ile w przypadku lekkich rozrywkowych widowisk formuła kontynuacji często dobrze się sprawdza, tak przy cięższym kinie i mocniejszej tematyce bywa to ryzykowne. “Sicario 2: Soldado” poniekąd broni się samo w sobie, bo to solidne, mocne, dobrze zrobione od strony formalnej kino, ale jednak 2. część nie ma tej samej finezji co oryginał. Finezji zawartej zarówno w przekazie fabularnym jak i w warstwie wizualnej.

Denis Villeneuve, który wyreżyserował pierwsze “Sicario”, stworzył bowiem przejmujący i ponury traktat o utracie człowieczeństwie w pogoni za złem. To film o transformacji dobra w brutalną i bezwzględną machinę przemocy, mającej na celu walkę z bestialskim przeciwnikiem, jakim są kolumbijskie kartele. Ta mroczna tragedia utkana została z szat thrillera z domieszką kina akcji. I spełniało to swoją rolę, w dużej mierze dzięki mistrzowskim zdjęciom geniusza obrazu Rogera Deakinsa i iście kubrickowską analizą psychologiczną Villeneuve’a.

Nie sposób nie wspomnieć przy tym o kapitalnych rolach Emily Blunt, Benicio del Toro i Josha Brolina. W “Sicario 2” ostała się jednak tylko ostatnia dwójka. Zmienił się też operator (tym razem za zdjęcia odpowiada Dariusz Wolski) oraz, przede wszystkim, reżyser (Stefano Sollima).

W jakimś sensie ten brak kobiecego pierwiastka wpłynął ujemnie na całość. W części pierwszej bohaterka grana przez Emily Blunt wprowadzała swoisty dystans i trochę ludzkiego spojrzenia na ten cały brutalny świat macho. W “dwójce” pozostali już sami twardzi faceci. Testosteron buzuje więc na całego, skutkując festiwalem bezwzględnej przemocy, przypominającej niemalże niepowstrzymany żywioł. Oglądając “Sicario 2: Soldado”, miałem poczucie przeciążenia tym wszystkim.

Lukę po bohaterce Emily Blunt zapełniła nastoletnia córka narkotykowego bossa, która została porwana przez głównych bohaterów filmu.

Wprowadza jednak ona nie tyle pierwiastek kobiecy, co dynamikę płynącą z motywu ojciec-córka. Pomiędzy nią a postacią Alejandro rodzi się bowiem niemalże rodzicielska więc. Dziewczyna staje się powodem, przez który jego bohater zaczyna przewartościowywać swoje życie. Niestety wątek ten jest trochę niedbale napisany, pełen uproszczeń i wypada przez to niezbyt przekonująco.

Jednak pomimo tego wszystkiego, “Sicario 2” ogląda się dobrze. Jeśli jesteście tylko w stanie przetrawić barokowy mrok i okrutną brutalność, a także niemalże nihilistyczną wymowę tego filmu to czeka na was niemało wrażeń.

Całość jest dobrze sfilmowana, Brolin i del Toro trzymają poziom, muzyka świetnie podnosi ciśnienie i pomaga w stopniowaniu napięcia. Sceny strzelanin są bardzo sugestywne, tempo nieźle wymierzone. Od strony formalnej naprawdę ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Także jeśli delikatnie przymkniecie oko na pewne fabularne uproszczenia i nie będziecie zbytnio porównywać “Sicario 2” z jego poprzednikiem, to otrzymacie końską dawkę męskiego thrillera.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

20 odpowiedzi na “Sicario 2: Soldado nie dorównuje swojemu poprzednikowi, ale to wciąż dobry thriller – recenzja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...