Już pierwszy zwiastun filmu dokumentującego drogę Queen do sławy zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Drugi pozwala mi wierzyć, że zespół ten w końcu doczekał się dzieła wiernie przekazującego magię jego muzyki, która skradła serca dziesiątkom milionów fanów na świecie.

Queen to piewszy zespół, którego byłem świadomym i dojrzałym fanem (Fasolki, New Kids on the Block czy Michael Jackson były raczej sympatiami z kreskówek z dzieciństwa). Freddie Mercury, Brian May, Roger Taylor i John Deacon pokazali mi, jak piękna może być muzyka i ile emocji można za jej pomocą wyrazić. Mój gust od tego czasu mocno ewoluował, ale miłość do Queen nigdy nie ustała, mimo upływu kolejnych dekad.

Queen już nic dobrego nie nagra – nie jestem przesadnym entuzjastą działalności zespołu po śmierci jego frontmana. Ale wygląda na to, że doczeka się doskonałego filmu biograficznego. Już wcześniejsze materiały promujące Bohemian Rhapsody budziły moje ogromne zainteresowanie.

Ale po drugim zwiastunie Bohemian Rhapsody wiem, że muszę jak najszybciej iść do kina na ten film.

Bycie dorosłym fanem zazwyczaj oznacza dużą sympatię do muzyki danego wykonawcy. Jednak młody, kilku- bądź kilkunastoletni fan ma niejednokrotnie prawdziwą obsesję na punkcie swojego idola. Nie inaczej było ze mną: nagrywałem wywiady, zbierałem plakaty, chłonąłem wszystko, co miało związek z zespołem. Myślę, że mogę się wręcz nazwać ekspertem-samoukiem od Queen. A to, co widzę na zwiastunie Bohemian Rhapsody, jest niesamowicie wierne rzeczywistości.

To oczywiście raptem 2,5-minutowy montaż fragmentów filmu, który w pozostałych kilkudziesięciu minutach może okazać się kiepski. Jednak już sami aktorzy (Rami Malek jako Mercury, Gwilym Lee jako May, Ben Hardy jako Taylor, Joseph Mazzello jako Deacon, Aiden Gillen jako John Reid – pierwszy menedżer zespołu) wyraźnie spędzili mnóstwo czasu na studiowanie postaci, które grają. Zachowują wszystkie ważne cechy oryginałów, z najsubtelniejszymi manieryzmami włącznie. Scenografia? Dobór wydarzeń w napisanym przez Anthony’ego McCartena i Dextera Fletchera scenariusza? Niesamowite zdjęcia Newtona Thomasa Sigela? Dla mnie bomba!

Bohemian Rhapsody pojawi się w polskich kinach 2 listopada. Tego dnia pojawię się w jednym z nich również i ja. I przyznam, że nie mogę się już doczekać.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...