Internet w rękach złych ludzi to prawdziwy horror. Sprawdzamy Darknet, nowy serial od Showmaksa

Recenzje/Seriale 12.07.2018
Nasza ocena:
Internet w rękach złych ludzi to prawdziwy horror. Sprawdzamy Darknet, nowy serial od Showmaksa

Jedna z najnowszych propozycji usługi Showmax – serial Darknet – ma całkiem ciekawą koncepcję. Momentami jest wręcz świetny. Szkoda tylko, że to dość rzadkie momenty. Tylko dla największych entuzjastów horrorów.

Darknet to kanadyjski serial z 2013 roku, który w końcu trafił do naszego kraju za sprawą usługi Showmax. Ma on całkiem liczne grono fanów, więc jak tylko pojawił się w ofercie, od razu wziąłem się za oglądanie. Liczyłem na skomplikowaną fabułę i niespodziewanie przecinające się wątki – a więc na coś, za co ta produkcja była chwalona. Czekałem na to pierwszy odcinek, drugi, trzeci… aż w końcu skończyłem cały sezon i się nie doczekałem.

Sam serial ma formę antologii, którą łączy jeden wspólny temat – tytułowa strona internetowa. Odcinki są ze sobą bardzo luźno połączone. Pozornie wręcz wcale, ale wraz z oglądaniem kolejnych drobne powiązania pomiędzy nimi zaczynają być widoczne – nie można więc ich oglądać w dowolnej kolejności.

Jakby tego było mało, nie licząc piątego odcinka, każdy z nich składa się z kilku mniejszych opowieści. Te również najczęściej przeplatają się ze sobą nawzajem. Zapewne te subtelne – z czasem coraz silniejsze – związki między tymi krótkimi opowieściami zwróciły uwagę fanów serialu. Ja niestety mam problem z samymi tymi opowieściami.

Proste, płytkie i przewidywalne – bo zbyt krótkie. Darknet traktuje swoje opowieści bardzo powierzchownie.

Choć to serial z gatunku horroru, nie spodziewajcie się w nim wyświechtanych motywów typu duchy, nieumarli czy inne sztampowe nadprzyrodzone twory. Niewątpliwym atutem Darknetu jest skupienie się na samej grozie. Poznamy historię pracownika biurowego, który zaczął otrzymywać na maila nagrania wideo z brutalnych mordów. Będziemy śledzić losy pracownika linii wsparcia dla samobójców czy stalkera napastującego i tak już znerwicowaną kobietę.

Darknet próbuje skoncentrować się na samym odczuciu strachu, zamiast wymyślać jakieś groźne zjawy czy potwory. Problem w tym, że przez konieczność umieszczenia kilku z nich w jednym odcinku, całość przedstawiana nam jest bardzo powierzchownie. Sztampa wraca ze zdwojoną siła – musi być obecna, by nie trzeba nam było wszystkiego powolutku przedstawiać, zmusza do tego konieczna oszczędność czasu.

Zamiast ciekawych intryg otrzymujemy w efekcie relatywnie proste historyjki, ubarwione nagością, przemocą i krwią. Zakończenia bywają czasem zaskakujące, tak jak miejsca w których się te historie przecinają. Całość nie stanowi jednak intrygującej zagadki zachęcającej nasze zwoje mózgowe do pracy. Szybko zaczyna być… nudno.

Aktorzy na pewno nie pomagają.

Być może wręcz są jednym ze źródeł problemu. Niewykluczone, że serial byłby bardziej angażujący dla widza, gdyby zawierał ciekawe postacie. Niestety, mam wrażenie, że nikomu za bardzo nie chciało się w tej produkcji grać – lub zatrudniono aktorów będących w dość kiepskiej formie. W jednym z odcinków byłem całkiem na poważnie przekonany, że jedna z postaci okaże się androidem czy czymś podobnym. Jak zapewne się domyślacie, obserwacja może i była trafna, tylko interpretacja błędna.

Jedyni członkowie ekipy tego serialu, którym się faktycznie chciało zrobić coś fajnego – do tej grupy na pewno nie należeli reżyserzy i aktorzy – to ekipa techniczna. Darknet należy pochwalić za ciekawe kadry, dobrą pracę kamery i świetne udźwiękowienie. Dobrze się to ogląda, zwłaszcza na nowoczesnym telewizorze.

Darknet na pewno nie jest tragiczny.

Co najmniej trzykrotnie mnie zaskoczył bardzo pozytywnie w swoim budowaniu fabuły. Wielokrotnie uśmiechałem się do świetnych zdjęć operatora. Nie przeżywałem katuszy i męczarni oglądając ten serial. Tych dobrych momentów było jednak zbyt mało, bym mógł wam go polecić. Właściwie to mogę to zrobić tylko w przypadku jednej grupy.

A jest nią ta najbardziej zatwardziała grupa fanów horroru. Z doświadczenia wśród moich znajomych wnioskuję, że jej reprezentanci z rozkoszą oglądają każdą nową produkcję z tego gatunku, nawet te najbardziej żenujące. Darknet żenujący zdecydowanie nie jest i miewa swoje momenty. To taki… przeciętniak. Do zabicia czasu, kiedy na serio nie macie na jego spędzenie lepszego pomysłu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...