Joanna Kulig z nominacją do Oscara. Polacy powinni pohamować entuzjazm, bo szanse są iluzoryczne

Felieton/Film 05.07.2018
Joanna Kulig z nominacją do Oscara. Polacy powinni pohamować entuzjazm, bo szanse są iluzoryczne

Joanna Kulig z nominacją do Oscara. Polacy powinni pohamować entuzjazm, bo szanse są iluzoryczne

Sukces filmu Zimna wojna na Festiwalu w Cannes był dla fanów polskiego kina jak łyk wody dla konającego na pustyni. Szczególne wrażenie na wielu widzach i krytykach zrobił występ Joanny Kulig. Pojawiające się właśnie newsy jakoby Kulig miała być murowaną kandydatką do aktorskiego Oscara trzeba jednak włożyć między bajki. Dla naszego własnego dobra.

Po kilku latach ciężkiej pracy na brytyjskim rynku filmowym Paweł Pawlikowski wrócił do Polski w aurze zwycięstwa. Ida nie zrobiła co prawda zadowalającego wyniku finansowego w kraju, ale zagraniczni odbiorcy byli zachwyceni. Film Pawlikowskiego zbierał nagrody i pochwały na festiwalach w całej Europie, a potem także Stanach Zjednoczonych. Ta podróż zakończyła się nominacjami do Złotych Globów i Oscarów (najlepszy film obcojęzyczny i zdjęcia).

Ostatnie dzieło polskiego reżysera, czyli Zimna wojna, swój wielki sukces odniosło już na początku dystrybucyjnej drogi. Nagroda dla najlepszego reżysera na ostatnim Festiwalu w Cannes to wielkie wyróżnienie (Francuzi przez długie lata ignorowali polskie filmy), ale przyniosło za sobą niedobre skutki uboczne. Polacy jak to mają w zwyczaju zachwycili się własnym sukcesem i zaczęli wyobrażać sobie podbój świata.

Wyrazem właśnie takiego źle pojmowanego entuzjazmu są reakcje na artykuł branżowego portalu The Playlist, który umieścił Kulig na liście pewniaków do oscarowej nominacji.

Tego typu zestawienia należy jednak przyjmować z bardzo dużą dozą sceptycyzmu. Z kilku różnych powodów. Po pierwsze, jesteśmy dopiero na początku wyścigu po Oscara. Wielu faworytów unika premiery tak wcześnie. Trudno ocenić, które produkcje faktycznie załapią się na oscarową listę w tym roku, które spodobają się krytykom, a na które pójdą widzowie. Rozumieją to zresztą twórcy Zimnej wojny, która na rynek amerykański trafi dopiero… w grudniu.

Film Pawlikowskiego ma szanse na stosunkowo szeroką dystrybucję w USA (a ta jest wymagana, by walczyć o kategorie “amerykańskie”). Reżyser jest tam znany w kręgach artystycznych, a Oscar dla Idy z pewnością otworzy część drzwi. Z drugiej strony zbyt mocna pozycja może też odrzucić choćby niektóre mniejsze festiwale filmowe, które nie będą chciały poświęcać swojego miejsca na promowanie filmu z sukcesami w Cannes. Wyniki finansowe filmu w Polsce nie mają w tym kontekście wielkiego znaczenia.

Zimna wojna jest bardziej wykwalifikowana do walki o oscarowe nominacje od takich Powidoków, ale nie oznacza to automatycznie, że ma duże szanse.

A jeszcze trudniejszą sytuację ma Joanna Kulig. Opublikowana przez The Playlist lista aktorek z szansami na Oscara liczy aż siedemnaście różnych nazwisk. Część z nich to absolutne pewniaczki. Co najmniej jedno miejsce musi być zarezerwowane dla kolorowej aktorki (doskonała Viola Davis ma największe szanse), a przecież z nowymi filmami startować będą także Amy Adams, Nicole Kidman, Saoirse Ronan, Olivia Colman, Charlize Theron czy Emily Blunt. To nazwiska-giganty, których obecność na plakatach filmowych ma zagwarantować sprzedaż biletów. Podobnie jak oscarowe statuetki.

Amerykanie to nie Francuzi, wrażliwość osób rozdających nominacje jest zupełnie nieeuropejska. Na początku roku głośnym echem odbiła się rozmowa z wysoko postawionym członkiem jury, który skrytykował w rozmowie z Hollywood Reporter Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri za nieamerykańskie przedstawienie Ameryki i przyznał, że nawet taki film nie ma szans na zwycięstwo. Potem się to spełniło.

Trzeba zarazem przyznać, że to właśnie Francuzi mają największe szanse na nominacje w kategoriach spośród nieanglojęzycznych aktorów. Swoje sukcesy odnoszą także odtwórcy hiszpańskojęzyczni. W XXI wieku mieliśmy czternaście przypadków nominacji dla aktorów mówiących w filmie… nie tylko po angielsku.

Na liście znajdują się jednak głównie wielkie gwiazdy: Javier Bardem, Penelope Cruz, Marion Cotillard, Christoph Waltz czy ostatnio Isabelle Huppert i Timothée Chalamet. W dodatku tylko trzy nominacje zakończyły się zwycięstwem.

A nie były to też przypadki podobne do Joanny Kulig. W dwóch z nich (Vicky Cristina Barcelona i Bękarty wojny) aktorzy mówili głównie po angielsku. Jedynie Cotillard w Niczego nie żałuję – Edith Piaf nie powiedziała ani słowa w języku Szekspira.

Przez lata ciągle mówiło się o tym, że żaden kraj nie ma szans ponownie dostać Oscara w kategorii filmu zagranicznego, jeśli od poprzedniego sukcesu nie minęło co najmniej kilka lat. A my mamy nadzieje na sukces Zimnej wojny, Pawlikowskiego i na dokładkę jeszcze Joanny Kulig. To marzenia oderwane od rzeczywistości. Czy to oznacza, że Zimna wojna jest nieudanym filmem? Absolutnie nie! Nie można też wykluczyć, że dzieło Pawlikowskiego otrzyma jakąś nominację od Akademii Oscarowej. Szanse są jednak iluzoryczne, czas to zaakceptować i zabrać się do ciężkiej roboty promowania polskiego kina poza granicami kraju.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...